Jeśli media są areopagiem współczesności, to jego agorą i forum jest internet. To tu polityce może towarzyszyć prawdziwa debata, a nie teatr z podziałem na role dziennikarzy i polityków, gdzie jedni udają że nie mają poglądów, a inni że je mają. Nie ma republikańskiego rozumienia polityki bez debaty oświetlającej i poprzedzającej decyzje. Dziś prezentację argumentów zastępuje produkcja spinów i newsów. Ale zamiast narzekać, że w ciągu 30-sekundowej „setki” nie sposób wyjaśniać racji, że dziennikarze są obojętni na sprawy naprawdę ważne – trzeba po prostu mówić. Mówić, czyli pisać.