Byłem wczoraj pierwszy raz od prawie dwóch lat w „Forum” TVP1. Zaskoczyła mnie nie tylko zmiana scenografii. Naprzeciwko zobaczyłem chimerę – LiSa o dwóch głowach – Romana Giertycha i Mateusza Piskorskiego. Jedna głowa chrześcijańska, katolicka, druga – pogańska, „rodzimowiercza”. Potem w zasadzie głowy mówiły dość zgodnie, nawet o rzeczach niewidzialnych (podglądy, podsłuchy itp.), lecz omijając dzielące kwestie duchowe. W studio było jednak mniej zgody niż między głowami LiSa. Permanentna awantura, argumenty poniżej porozumienia nie co do faktów, ale samej rzeczywistości – montowane sondaże, animowane dowody prokuratorskie etc. A co najgorsze – zupełna atrofia dyskusji, tylko deklamacje nieomylnych stanowisk partyjnych. Politycy zawsze prezentują stanowisko swoich partii, dlaczego dziś jest to już tak mechaniczne – i w recytacji, i w zderzeniach? Chyba dlatego, że wzrost agresji wytrzymać może tylko wspólnota cynizmu (w umownym traktowaniu swoich stanowisk), ale nie wspólnota odpowiedzialności (zmagania się z tą samą materią mimo dzielących różnic).

Jedno jest pewne – bez głębokiej reformy politycznej, bez wprowadzenia ordynacji większościowej, która jednocześnie wzmocni społeczną kontrolę polityków i siłę parlamentarnego mandatu – nie wyjdziemy z kryzysu polityki polskiej.