Jacek Karnowski w „Sygnałach dnia” zapytał Premiera o przebieg Komitetu Politycznego, na którym złożyłem rezygnację z udziału we władzach i członkostwa Prawa i Sprawiedliwości. Opis tego zdarzenia w moim „Dzienniku” (pełny tekst w „Christianitas”) jest całkowicie dokładny (było przy tym zresztą sporo osób), natomiast eksponowanie tych właśnie najbardziej znanych fragmentów to wybór „Życia Warszawy” i mediów, które to podjęły. Premier zaprzecza mojej relacji – może był tak wzburzony, że nie pamięta, może nie chce pamiętać (uczucie zasadne, do którego ma prawo). Nieważne, piszę o tym dla porządku i sprawę uważam za zamkniętą. Bezpośrednim powodem mojego odejścia z PiS – na tym właśnie Komitecie i trzy kwadranse po wspomnianym wydarzeniu i długiej jeszcze rozmowie – było kategoryczne żądanie Jarosława Kaczyńskiego, by nie wypowiadać się na Radzie Politycznej w ogóle na temat prac nad konstytucyjnymi gwarancjami prawa do życia. Było, minęło, jest Polska – poglądy PiS mają mandat społeczny, nasze też. Racje zobowiązują do działania.

Deklaracja wyborcza, którą wczoraj podpisali przedstawiciele Prawicy, LPR i UPR otwiera szansę na prawicowo-ludową większość parlamentarną, dzięki czemu i rząd (niezależnie od ostatecznego kształtu), i Parlament może lepiej bronić interesu publicznego. Liga Prawicy Rzeczypospolitej będzie działać skutecznie, jeżeli będzie się kierować solidarnością narodową, nastawiać na zbudowanie dobrej większości parlamentarnej, stawiać bardzo zdecydowanie priorytety narodowe – ale odrzucać agresję, obrażanie zarówno konkurentów (którzy nie są przeciwnikami!), jak i oponentów. Tego będę oczekiwał od naszych partnerów.