Jestem w Gnieźnie, gdzie udzielam właśnie wsparcia kandydatom Ligi Prawicy Rzeczypospolitej z Wielkopolski. Rozmawiamy też z działaczami Prawicy o organizacji naszych struktur.
Moja decyzja o kandydowaniu do Senatu wywołała poruszenie, mimo że mediom mówiłem o tym wielokrotnie wcześniej; oficjalna deklaracja, wczoraj w Piotrkowie, jest tylko potwierdzeniem znanego już stanowiska. Otóż porozumienia Ligi Prawicy nie zawierałem dla siebie, ale dla współpracy całej mojej partii w nadchodzących i gwałtownie przyspieszonych wyborach. Wierzę, że to porozumienie jest szansą co najmniej na zapobieżenie lewicowo-liberalnej większości w Sejmie. Jeśli to osiągniemy – zmienimy wynik wyborów. Natomiast ja sam, po namyśle, postanowiłem pozostać przy wcześniejszej decyzji, tym bardziej, że Prawica nie wystąpi w tych wyborach w formie, którą zakładaliśmy dla „terminowych” wyborów. Nie zmienia to (jak pokazałem na początku tego wpisu) ani mojego poparcia teraz, ani poparcia dla naszej współpracy w przyszłości.
Ebenezer w jednym ma rację – wybory (szczególnie większościowe) mają zawsze wynik otwarty; zawsze są trudne. Dlatego w nich startuję. Decyzje, które musiałem podejmować w tej kadencji też były trudne i dlatego od wielu tygodni chciałem je poddać ocenie tych, którzy mi powierzyli mandat. Nie ma natomiast racji ani tam, gdzie deprecjonuje Senat, ani tym bardziej tam, gdzie pisze, że w polityce najważniejsza jest władza.
Cały czas czekam na wynik głosowania w Senacie nad ustawą o obniżeniu podatków dla rodzin, ale po porannych telekonsultacjach z senatorami jestem dobrej myśli.
Tak tak, każdy ma swoje racje, którym daje wiarę.
Ja daję wiarę temu, że Polacy generalnie są niechętni wszystkim polskim odmianom prawicy. Przyczyn jest kilka. Prawica nie jest u nas tradycyjna. Gdy była awangardową ideą w nowoczesnych państwach, to Polska nadal tkwiła w feudalizmie. Sprzyjały temu zabory, wojny, okupacje. Potem nastał socjalizm. Te wydarzenia spowodowały lukę światopoglądową, której nie da się już niczym wypełnić.
Polska prawica jest wiec tworem fałszywym, naśladującym coś dla nas zupełnie obcego. Po prostu nie jest dla większości Polaków swojska. A już szczególnie wtedy, gdy jej propagandyści nawiązują do dziewiętnastowiecznych koncepcji i głoszą nauki sprzeczne ze współcześnie uznanymi poglądami, a wypływające z wierzeń i dogmatów religijnych.
Otóż nikt chyba nie chciałby dziś mieszkać w kamienicy czynszowej z wychodkiem na podwórku, nosić wody ze studni i kąpać się w dwa razy w roku w kuchni. To chyba zrozumiałe. Zrozumiałe jest też, że darwinowskie teorie są podstawą nauki o świecie i to nie tylko ożywionym. Wszystko jest w ciągłym ruchu i ewoluuje. Nic trwale nie istnieje. Nie ma niczego co by istniało.
Nie ma też powrotu do dawno minionych czasów. Wszystko jest zawsze nowe.
Ebenezer twoje ujęcie religii, dogmatów jest kompromitujące. Zupełnie jakbyś zatrzymał się na lekturze XIX wiecznych antyklerykałów. Powinieneś trochę ewoluować…
Sanacja, która jest odbierana jako prawica, jest chyba jednak w Polsce bardziej tradycyjna niż ideologie importowane ze wschodu. A czy wartości takie jak prawo własności i związane z nim prawo do dysponowania własnym majątkiem, prawo do życia nie są przypadkiem podstawą karty praw człowieka? W takim razie na pewno nie są XIX wiecznymi reliktami. Jeśli już to reliktami od zarania dziejów i jako takie stanowią podstawę prawa naturalnego. Zauważmy, że w każdej starożytnej kulturze niezależnie od kontynentu obowiązują zasady nie kradnij, nie zabijaj, których złamanie skutkuje karą “oko za oko…”. I wbrew temu co pisze Ebenezer jest dla każdego Polaka swojska. To przecież przywiązanie do własności (również ziemi) sprawiło, że eksperyment z kolektywizacją w naszym kraju upadł zanim powstał. Nawet w socjalizmie to właśnie te prawa okazały się dla nas swojskie i wszędzie tam gdzie to było możliwe staraliśmy się zagospodarować własność wspólną czyli niczyją.
No cóż to też tylko teoria i obawiam się, że żadnej z nich nie uda się jednoznacznie i niepodważalnie udowodnić. Każda będzie miała swoich zwolenników i przeciwników. Możemy jedynie mówić o teorii najbardziej prawdopodobnej.
A czymże innym jak nie kradzieżą i odebraniem prawa do swobodnego dysponowania swoją własnością jest socjalizm? Wszak w tym systemie rząd wie lepiej ode mnie na co ja chcę wydać swoje pieniądze.
A co do Darwina jego nauki nieprzypadkiem są nadal nazywane teoriami, gdyż do dnia dzisiejszego nie jesteśmy w stanie jednoznacznie ich udowodnić. Matematycy wręcz twierdzą że na przebycie ewolucji od jednokomórkowca do człowieka myślącego świat istnieje za krótko (człowiek wyprostowany trwał ponad 1,5 mln lat – w tym tempie 6 mld na ukształtowanie się planety i życia to chyba trochę za mało). Co więcej ostatnie rewelacje z obozu paleontologów trochę naruszają fundamenty. Bo jeśli człowiek wyprostowany nie następował po człowieku zręcznym, tylko żyli obok siebie, to skąd pewność, który z nich jest protoplastą człowieka myślącego? A może rację ma tutaj Daniken i człowiek myślący jest efektem manipulacji genetycznych na obu poprzednikach?
Mruker, sanacja postrzegana jako prawica ?
To raczej narodowy socjalizm w polskim wydaniu (taka wersja “light” bez antysemityzmu).
Raczej endecji było znacznie bliżej do prawicy, szczególnie jeśli chodzi o sprawy gospodarcze.
Poczucie własności dla osób osiągających nawyższe poziomy świadomosci jest iluzją umysłu, czyli dla mistyków, oświeconych (lokujących się na Spirali Rozwoju na poziomach 7 i 8 ).
Jest tak dlatego, bo dla świadomości na tych poziomach wszystko jest jedną niepodzielną całością. Nie da się więc wskazać ani konkretnego właściciela, ani jakiejś wydzielonej własności. Właśnie ta jedność wszystkiego niweluje wszelką własność. Itota o takiej świadomości nie ma poczucia “ja” i “moje”, ani poczucia “ja” i “obce, odmienne, różne od ‘ja’”
Dla prymitywnych umysłów, lokujących się na niskich poziomach Spirali Rozwoju, własność jest czymś realanym, oczywistym. Ci ślepi biedni bogacze myślą, że “coś” posiadają, ale tyko się im tak wydaje. Mistyk powie o nich, że są bardzo daleko od Królestwa Niebieskiego, że łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, jak bogatemu wejść do Nieba.
Antonio, jestem świadom, że sanacja II RP zgromadzona wokół rewolucjonisty z PPS z prawicą za wiele wspólnego nie miała, jednak powszechny jej odbiór jest trochę odmienny.
A co do mistyki zapewne to ona ma wypełniać tą powstałą lukę? Ciekawe, że najwyższe poziomy świadomości osiągają darmozjady, które chcą żyć czyimś kosztem. Wreszcie, mam rozumieć, że prawica nie jest w Polsce tradycyjna, zaś tradycyjne są najwyższe poziomy świadomości?
Pozostaje jeszcze kwestia co jest dla nas swojskie: czy prawo naturalne do którego odwołują się kultury i religie nie mające ze sobą kontaktu, czy “współcześnie uznane poglądy” podważające to prawo,których jedynym celem jest obalenie “wierzeń i dogmatów religijnych”. A jeśli Pan nie lubi bogatych, to czemu po rozdaniu talentów nagradza tych którzy je pomnożyli? Lepiej rozdać i nie mieć, czy rozmnożyć, tak aby starczyło dla wielu więcej?
Zachęcam do jak najczęstszej obecności w mediach. Warto powalczyć o dobry wynik wyborczy. Serdecznie pozdrawiam.
Mylisz się Szanowny Mrukerze. Aby osiągnąć najwyższy poziom świadomości trzeba się solidnie o to postarać. To jest prawdziwy trud. Nic na tym łez padole nie ma za darmo. Dlatego zresztą subtelne stany świadomości są taką rzadkością.
Oczywiście, że dla mistyków priorytety są inne niż dla ludzi żyjącymi sprawami światowymi, nieustannie szukającymi szczęścia, którego ten swiat dać im nie może, bo tak jest “zaprogramowany”. Jedyna szansa na znalezienie szczęścia to zmiana świadomości i każdy człowiek może to, odpowiednio postepując, zrobić.
Mistyk nie gromadzi dóbr ziemskich, a rozwija swą własną duchowość i raczej nikogo nic to nie kosztuje. Miastyk nie aspiruje też do rządzenia innymi i kierowania czymkolwiek. Jego celem jest pełne zjednoczenie z Bogiem i nawet jeszcze wyższe poziomy duchowe.
Wspomniałem o tym, bo własność, jak i wszystki inne rzeczy, czy zjawiska światowe, jest rzeczą względną, umowną, konwencjonalną. Kiedyś ustalono taką kategorię jak “własność” i stała się ona pewną normą społeczną. Łatwo można sobie wyobrazić świat bez własności.
Mistyk świadomie wyzbywa się własności i właśnie to nieposiadanie niczego uszczęśliwia człowieka oświeconego. Niczego nie ma i wszystko posiada. Posiada (jednocząc się z całością) nie będąc właścicielem czegokolwiek, ani nawet jednego atomu w kosmosie. Omnia mea mecum porto, bo gdziekolwiek jestem, jestem u siebie. Oto jest prawdziwe bogactwo.
A teraz cytat z jednego “darmozjada”, który niewątpliwie osiągnął wysoki stopień oświecenia:
/A. Einstein/
“Człowiek jest częścią całości, którą nazywamy Wszechświatem, częścią ograniczoną w czasie i przestrzeni. Na skutek pewnego rodzaju złudzenia optycznego, któremu ulega świadomość, doświadcza on siebie, swoje myśli i uczucia jako coś oddzielnego od reszty. To złudzenie jest dla nas rodzajem więzienia ograniczającym do osobistych pragnień i uczuć wobec kilku bliskich osób. Naszym zadaniem musi być uwolnienie się z tego więzienia, poszerzając koło współczucia tak, by objąć nim wszystkie żywe istoty i całą naturę w jej pięknie”.
Mam nadzieję, że będziecie kontynuować budowę struktur partii niezależnie od wyniku wyborów.
Miło byłoby, gdyby Ebenezer nie robił ze swoich komentarzy konkurencyjnego bloga (to przecież może robić gdzie indziej, tylko kto to przeczyta). Zatem prośba do Ebenezera o skracanie swoich wypowiedzi.
W Senacie zwycięsto!!!!!
Adamie
Nie ma obawy. W innych miejscach, pod innym nickiem, jestem dość popularny.
Natomiast mam zwyczaj odpowiadać rozmówcom wyczerpująco, jeśli do mnie zaadresują swoją wypowiedź.
Poza tym, wszelkie polemiki mogą wpłynąć dodatnio na poczytność tego blogu.
Z pewnością nie sprawią tego lizusostwa i pochlebstwa, w rodzaju:
“Bardzo Pana lubię i z całą rodziną zagłosujemy za prawicą”, albo “Ma Pan mój głos w wyborach prezydenckich” … “to napisałem ja, Jarząbek.”
Ebenezer wygłasza homilie …
Ebenezer to mistyk i autor popularnego bloga… no no
Nie mam swojego bloga. Można być popularnym i nie mieć własności.