Kilka odpowiedzi na opinie Czytelników. W żadnym sondażu, nawet najbardziej optymistycznym dla PiS, partia rządząca nie ma większości absolutnej, również względnej, tworzonej wspólnie z PSL. Nawet w takim układzie prognozowana „większość” nie przekracza 200 mandatów. W tej sytuacji mówienie o „wygraniu wyborów” to zwykła demagogia. PiS wygrał wybory, jest największą partią w Sejmie – i uznał, że nie jest w stanie rządzić. Zwycięstwo wyborcze (rozumiane w kategoriach państwowych) to coś znacznie poważniejszego niż zdobycie sporej ilości mandatów. Ewentualne utworzenie rządu z tymi, których przedstawia się nie jako konkurentów, ale zasadniczych przeciwników – będzie potwierdzeniem wyborczego niepowodzenia, a nie zwycięstwa. Jedyną szansą większości kontynuującej zwrot polityczny’2005 jest sukces Ligi Prawicy (oczywiście na miarę współkomponującą większość parlamentarną). To – w przeciwieństwie do większości absolutnej PiS – jest możliwe. W tej prostej arytmetyce politycznej i myśleniu w kategoriach solidarności nie ma nic tajemniczego. Większość prawicowo-ludowa nie przesądza jeszcze powstania takiego rządu. Ale otwiera taką szansę i poprawia kontrolę parlamentarną nad każdym rządem.

Janek pisze, że ceni nas za prawicowo-katolickie poglądy. Pyta jednak, czy nie lepiej było zostać w PiS? Otóż nie, przywrócenie samodzielności ruchu katolicko-konserwatywnego stało się konieczne w momencie, gdy PiS wielokrotnie odrzucił misję reprezentanta opinii katolickiej w Polsce. Dotyczyło to nie tylko konstytucyjnej ochrony życia, ale również prawnej ochrony świątecznego charakteru niedziel, zakazu pornografii czy rewindykowania szacunku Unii Europejskiej dla życia chrześcijańskiego w Europie. Na rzecz tych spraw trzeba prowadzić politykę, co wymaga zdolności dialogu i stopniowości działań. Ale trzeba mieć świadomość, że chodzi o obronę praw, które implikują obowiązki Państwa, a nie prywatnych opinii. Żeby tę politykę prowadzić, trzeba zapewnić jej polityczną samodzielność wobec opinii publicznej, a nie względną tolerancję Jarosława Kaczyńskiego.