Zdawałoby się, że obniżenie podatków to pierwszy artykuł liberalnego Credo. Chyba jednak tylko dla niektórych – liberałów bądź podatników. Rafał Ziemkiewicz, publicysta odważny i trzeźwy, przypuścił frontalny atak na podjęte z inicjatywy Prawicy Rzeczypospolitej zmniejszenie podatków dla rodzin wychowujących dzieci. Nie mogę pojąć dlaczego Ziemkiewicz zmniejszenie podatków nazywa „rozdawaniem pieniędzy”. Wynika z tego, że przez pobór dziś obowiązujących podatków państwo nabyło trwały tytuł własności do części naszych dochodów. Naszych i naszych dzieci, skoro obniżenie podatków to łaskawa cesja tego, co moralnie i prawnie należy nie do zarabiających, ale do państwa.

Nie wyobrażam sobie, by Rafał Ziemkiewicz z podobną pasją potępiał „rozdawanie pieniędzy”, jakim – w ramach uruchomionej przez niego nie-logiki – jest na przykład uliniowienie podatków. Przecież obniżenie stawek to też poważne zmniejszenie przychodów budżetu.

Przechodząc na plan ekonomii – do tej pory liberałowie z reguły twierdzili, że zmniejszenie podatków zawsze się opłaca, bo prowadzi do zwiększenia dochodu narodowego, więc również stopniowego wzrostu dochodów państwa. Czemu zawieszają swoje poglądy, gdy chodzi o rodziny?