Lady Thatcher pisze w swoich „Latach na Downing Street” o prawicowych zwolennikach idei wolnej woli, „którzy uważają, że dzieci nie zasługują na uwagę w ramach systemu podatkowego i zasiłków bardziej niż artykuły trwałego użytku”. A sama deklaruje pogląd, że „podatek, który ktoś zapłacił od swojego dochodu, powinien obejmować także zobowiązania tej osoby względem rodziny”.
Żelazna Dama broniła tego stanowiska, bo była konserwatystką. Cel, jaki sobie stawiała, definiowała krótko: „ożywienie gospodarki i ducha narodu brytyjskiego”. Przekonywała, że „nie należy obawiać się państwa narodowego”, bo tylko państwa narodów mogą budować ich skuteczną współpracę. Jeżeli jednak państwa „będą dążyły do wyparcia tego narodowego elementu, z pewnością zakończy się to ich upadkiem, gdyż nie będzie nikogo, kto poczuwałby się do najmniejszych ofiar w imię obrony swego kraju”.
Nagłego wybuchu odpowiedzialności budżetowej po zmniejszeniu podatków dla rodzin nie zwiastowały jakiekolwiek rozterki o przychodową stronę budżetu podczas żadnej z wcześniejszych debat na temat ograniczenia fiskalizmu. Jeżeli się mylę – chętnie zobaczę analogiczne przykłady. Rzecz stanowi ciekawe zagadnienie dla psychologa społecznego. Mam wrażenie, że przez chwilę pokazało się skrywane zazwyczaj źródło naszego kryzysu. Czy chcemy być jeszcze narodem?
Przez kilkanaście lat próbowano nam wmówić, że bycie Polakiem to problem i wstyd ale na częście to już przeszłość…
Chcemy być narodem i wreszcie Polacy przestają się tego wstydzić.
Zmieniło się to przede wszystkim dzięki temu, że GW nie jest już jedyną gazetą w Polsce,a autorytety kreowane przez środowisko z nią związane trafiły tam gdzie ich miejsce.
Przypomnijemy sobie, że kilkanaście lat temu najbardziej szanowanym politykiem był Jacek Kuroń, a czołowym intelektualistą Andrzej Szczypiorski !
Już nie wrócą te lata szalone !
Teraz ważne jest, aby młodzi Polacy zostawali w kraju, aby tutaj mogli się dorobić i nie musieli wyjeżdzać.
Dlatego pytam Pana o podatki, o składkę rentową i zdrowotną, o ZUS, o składkę do OFE.
Warto oddać ludziom ich pieniądze.
Wtedy nie będą szukać grosza poza Polską.
Zgadzam się z Antoniem. Bogate państwo to zamożne społeczeństwo, a tak stanie się tylko wtedy gdy radykalnie obniży się podatki (bezpośrednie i pośrednie). Wtedy ludziom w portfelach zostanie więcej pieniędzy, a wiadomo, że pojedyńczy człowiek wyda je racjonalniej od państwa. Żadne becikowe, czy inne zasiłki nie zmienią sytuacji, bo większość pieniędzy i tak zmarnuje biurokracja. A tak trzeba obniżyć podatki, zrobić coś z ZUS-em, zlikwidować KRUS i sprywatyzować przedsiębiorstwa państwowe (poza sektorem energetycznym). I mam nadzieję, że koalicja trzech partii prawicowych będzie do tego dążyć.
Och, dużo trudnych pytań Autor nam zadaje. Żelazna Dama zazwyczaj ma racje. Myli się jednak twierdząc że element narodowy jest konieczny do ponoszenia ofiar w obronie kraju. Weźmy np. taką Bitwę pod Grunwaldem i też większość wojen Średniowiecznych które nie były sprawami żadnych narodów. Oczywiście że ludzie są skłonni do ofiar nie tylko w imię narodu ale też w wielu innych słusznych sprawach. Cała historia wielonarodowej Pierwszej Rzeczpospolitej pokazuje że kilka abstrakcyjnych idei może mobilizować do wspólnych działań i ofiar różne narody (nawet bardzo różne narody) w tym samym państwie.
Na końcowe pytanie: “Czy chcemy być jeszcze narodem?” odpowiadam stanowcze NIE! Większość mieszkańców Polski nazywa samych siebie Polakami używając pojęcia które zostało skutecznie zdeformowane przez Popławskiego i Dmowskiego około 120 lat temu. Ja stanowczo nie jestem Polakiem w sensie jak to jest obecnie rozumiane przez większość mieszkańców RP. Lud ten o mentalności niewolniczej nijak nie nawiązuje do Wolnościowej Tradycji Pierwszej Rzeczpospolitej. Dlatego jestem Sarmatom (w sercu i we wszelkich dokumentach gdzie się to podaje).
Wracając do poprzedniej myśli, Sarmaci nie wykluczają współpracy z Polakami i nawet mogą ponieść konieczne ofiary w celu przywrócenia Wolności.
Co jest źródłem bogactwa obywateli i państwa? Praca. Jak zwiększyć efektywność pracowników? Sprawić, by widzieli efekt swojej pracy lub jej braku(najczęściej sprowadza się to do pojemności portfela). W jaki sposób to zrobić? To pytanie pozastawiam bez odpowiedzi, ale chyba każdy wie jak
Co do refleksji na temat narodu, zgadzam się w całej rozciągłości. Zauważyłbym jednak, że w większości państw zanik tożsamości narodowej, idzie za zanikiem wiary. Tracąc wiarę, tracimy naszą tożsamość.
Praca jest bogactwem?? brzmi komunistycznie
)
niech bogactwem dla obywateli będzie to co chce
a dla państwa to by bogaty był obywatel
kiedyś byli socjaliści dla których najważniejsza była praca , robotnik
ulgi dawali biednym i a przywileje ludowi pracującemu miast i wsi
teraz widać czas na prawicę dla której najważniejsze jest rodzina(no i średnia z religii), dzieci
ulgi czas dać za posiadane dziecko a przywileje rodzinom miast i wsi
w obu przypadkach te ulgi i przywileje opłacane są z kieszeni wszystkich
kiedy przyjdzie ktoś kto rzeczywiście sprawi ze każdy obywatel będzie równy wobec prawa(czy robotnik czy ktoś z dzieckiem). Gdzie każdy będzie pracował na siebie płacił niskie podatki za które NIE będzie utrzymał wszystkich nieznacznych rokitników czy obce dzieci (ale wiadomo “wszystkie dzieci nasze są”)
Podstawowym prawem liberalizmu jest to, że jedynym źródłem bogactwa jest praca, bo tylko z pracy biorą się pieniądze.
Nie wiem czy ktoś jest w stanie temu zaprzeczyć.
racja, w twojej pierwszej wypowiedzi nie przeczytałem słowa “źródłem”
mój błąd, przepraszam
to znaczy nie wiem czy jedynym
czy źródłem bogactwem nie może być np. spadek?
ale co gdy ludzka praca w naszym kraju wciaz jest niedowartosciowana? sam z zona doswiadczylismy tego i wyjechalismy do pracy za granica…na czas jakis. Trudno mowic do mlodych ludzi o wznioslych idealach jesli nie maja gdzie mieszkac. Jak powiada sw. Pawel…pierwsze jest to co cielesne a nastepnie duchowe.
Pozdrawiam z Polski C.
Panie MJ, czy mógłby Pan poinformować swoich zachodniopomorskich i lubuskich wyborców, kto będzie z ramienia Prawicy Rzeczypospolitej startował do parlamentu (szczególnie interesują mnie kandydaci do senatu z okręgu szczecińskiego i gorzowskiego)?!
P.S.
I czy to prawda, że zamierzacie poprzeć kandydaturę dr Bukiela, który będzie startował do Senatu z list UPRu (a jeśli tak, to czy to znaczy, że własnego kandydata w tym rejonie nie zamierzacie nawet wystawiać)???
Panie Marszałku,
Żelazna Dama myliła się. Nie ma ‘ducha narodu brytyjskiego’, bo nie ma w ogóle narodu brytyjskiego. Jest wspólnota brytyjska na którą składa się wiele narodów. Pdobnie jest z USA. Nie ma narodu amerykańskiego jest za to społeczeństwo amerykańskie (wspólnota), które wywodzi się z pnia kultury anglo-saskiej, ale kto wie, czy nie zmieni się to wkrótce na pień amero-łaciński?
Pierwsza Rzeczpospolita nie była oparta jedynie na narodzie, tak jak obecnie wspólnotę brytyjską tworzą różńe narody. Pierwsza Rzeczpospolita opierała się na wartościach, które były atrakcyjne dla przedstawicieli wielu narodów. Te wartości, spisane w ustrój, ustanowiły wspólnotę Rzeczypospolitej (w tym tej Obojga Narodów).
Czy chcemy być narodem? Narodowość jest cechą, której wybór w większości przypadków jest niezależny od woli podmiotu. Jest też cechą, której ciężko się pozbyć. Są też jednostki, które nie mogą się identyfikować z żadnym narodem. Stąd też w wielu przypadkach mamy do czynienia z obywatelstwem.
Ja zadałbym inne pytanie: Czy i jaką chcemy być wspólnotą? Czy chcemy należeć do wspólnoty narodów europejskich łącznie z Hiszpanami, Niemcami, Francuzami, etc.? Czy chcemy być inną wspólnotą (tak jak np. Brytyjczycy)? W obydwu przypadkach pojawia się pytanie podstawowe: Na jakich wartościach wspólnota taka ma się opierać?
Nie chcę żyć we wspólnocie, która opierać się będzie na wartościach brytyjskich, szczególnie bezgranicznej miłości do rugby i piłki nożej, hektolitrów pitego piwa i seksu pijanych nastolatków, czy też brytyjskim domu królewskim. Dlatego też tam nie zostałem i nie wyobrażam sobie tam życia.
Nie chcę też żyć we wspólnocie, którego główną osią będzie np. rozgłośnia ojca Rydzyka lub antysemityzm, czy też pełzający postkomunizm. Jedynie wspólnota oparta na silnych wartościach (w tym chrześcijańskich), tradycji, silnej, wykształconej i wpływowej klasie średniej (której w Polsce jeszcze jak na lekarstwo), odpowiedzialności, w tym odpowiedzialności obywateli za własne państwo i odpowiedzialności państwa za i przed jego obywatelami. Wydaje mi się, że w Polsce drzemie odpowiedni potencjał do rozpoczęcia budowy wspólnoty o takich cechach. Pytanie jakie należy postawić: Czy chcemy i czy uda nam się ten potencjał w tym celu wykorzystać?
Naród to wspónota oparta na wspólnych wartościach. W naszym wypadku to jest język, tradycja, historia i wyznanie rzymsko-katolickie. Oczywiście za Polaków uchodzą również innowiercy, np. trudno odmawiać polskości polskim Tatarom-to ich wybór. Jesteśmy częścią cywilizacji łacińskiej. Brytyjczycy mają inne doświadczenia. Zresztą jak tu rozmawiać o historii z Brytyjczykami, czy nawet Anglikam, skoro nie wiedzą kim był np. Winston Churchill. Dzisiaj do tożsamości brytyjskiej odwołują się tylko kibice Glasgow Rangers i lojaliści z Ulsteru.