Dwa filary reformy politycznej
Ustrój instytucji państwa nie zapewni – sam z siebie – dobra publicznego. Ale może zwiększać lub zmniejszać szanse jego osiągnięcia. Dziś zamęt naszego życia publicznego, destrukcja zgody narodowej, oportunizm partii politycznych i konformizm polityków – to efekty kompletnie chorego ustroju partyjno-wyborczego. Dlatego podstawą programu Prawicy Rzeczypospolitej jest głęboka reforma polityczna – po pierwsze przez wprowadzenie wyborów większościowych w jednomandatowych okręgach wyborczych (a więc zgodnie z tym, co w naszej debacie pisali Antonio i J100) oraz zniesienie przymusowego finansowania partii politycznych z budżetu (o stanowisko w tej sprawie pytał Zulus).
Dzisiejsza ordynacja oparta na krajowym progu wyborczym skutecznie zabezpiecza wielkie partie polityczne przed nonkonformizmem polityków (również przypominaniem im przez własnych działaczy o zobowiązaniach społecznych), tworzy też trudną do pokonania barierę dla nowych sił politycznych, tym samym zabezpieczając monopol partii na reprezentowanie poszczególnych nurtów opinii publicznej.
Przymusowe finansowanie zapewnia bossom i sztabom partyjnym niesamowitą przewagę komunikacyjną nad inicjatywami oddolnymi i poszczególnymi politykami, i jest demoralizującym narzędziem kontroli politycznej. Proponujemy zastąpienie tego chorego mechanizmu możliwością dobrowolnego adresowania 1 % płaconego przez podatników PIT na wybraną partię polityczną. To pozwoli na działanie partii w oparciu o poparcie własnych zwolenników, a nie dzięki mechanicznemu utrwalaniu „klasy politycznej”. Dziękuję za poparcie mg dla tego projektu.
Pomysl z 1% podatku na partie…popieram
Tylko czy jest jakis cien nadzieji na realizacje?
Jeśli dobrowolne, to w porządku – jestem za.
A poza tym ciekaw jestem, czy była jakaś reakcja PO na Pańską propozycję zmiany ordynacji wyrażoną liście skierowanym do Pana Tuska ?
http://www.prawicarzeczypospolitej.org/?id=pokaz&aktual=42
Po co 1% podatku na partie? Ten 1%(i wiele innych %) powinien się znaleźć w kieszeni obywatela i niech sam zadecyduje czy przeznaczyć go na partie polityczną, organizację charytatywną czy samochód.
Pozdrawiam!
Wielu ludzi umarło za ojczyznę, ale jeszcze więcej z niej żyje:) Politycy stworzyli taki ustrój, któy zabija przedsiębiorcczość, zwalcza ją i posłowie Prawicy RP też w budowaniu tego kołhozu uczestniczyli, może ich wina była mniejsza,ale jak pamietam to Panowie głosowaliście a to za górnikami a to za innymi socjalami. Cieszę się, że Pan M.Jurek pdszedł z PiSu – miał nadzieję,że PiS się rozwali!, niestety pół miliona urzędników w Polsce to elektorat m.in PiSu, bo PiS to ich Pan i oni głosują a on ich żywi…naszą kasą!!!Tak, tak Panowie Posłowie – który z was zaproponował obniżenie posłom “diet”, Pan Zawisza?:) W budowaniu kapitalizmu politycznego brały udział wszystkie partie!wszystkie bez wyjątku,nawet dziadeczek Olszewski, który ma sztuczny etat z naszej kasy u Lecha Kaczyńskiego!PJ.
Mam nadzieję, że Prawica Rzeczypospolitej będzie przynajmniej słowna w tym “większosciowo-JOWowym” zakresie, gdyż jest to jeden z kluczowych elementów Waszego programu wyborczego, za który Was popieram, stąd jak nie daj Boże, byście w tym względzie skrewili w kierunku partyjniackiego sojuza PiS-PO-LiD (który to jest antyspołecznie przeciwny jednomandatowym okręgom wyborczym), to na moje wstawiennictwo już nigdy byście nie mogli liczyć, bowiem zwyczajnie upodobnilibyście się do tych wszystkich, których teraz zasadnie z tego powodu krytykujecie.
Także ostrzegam Panie Marku Jurku – nie zawiedźcie w sprawie ordynacji wyborczej, bo strzelicie sobie tym samym prosto w brzuch i odejdziecie w niesławie.
Wprowadzenie wyborów większościowych w jednomandatowych okręgach wyborczych jest interesującym rozwiązaniem.
Jednaka w jaki sposób to zrobić w upartyjnionym Parlamencie?
Na dziś w Polsce jest to utopia. Gdyby nawet do takiej ordynacji doprowadzono, to i tak nie ma gwarancji, że poprawi się jakość sprawowania rządów. Polsce potrzebny jest dziś silny rząd, który usunie patologie trapiące społeczeństwo. Walka z korupcją ma, jak sądzę, poparcie zdecydowanej większości Polaków i dla każdego rządu powinna być ona priorytetem. Bakczysz, haracz i łapówka są znamienne dla zacofanych państw i społeczeństw o bardzo niskiej kulturze.
Mamy chyba znacznie wyższe aspiracje.
PiS nie likwiduje przyczyn korupcji, a jedynie jej skutki (CBA nie zaprowadzi porządku, bo tutaj potrzebne jest całkowite oddzielenie gospodarki od wpływów państwa, gdyż tylko tak te układy mafijno-biznesowe na styku władzy znikną), tak samo jak JOWy gwarantują same z siebie pozytywną zmianę ustrojową z wyższą klasą samych rządzących (którzy odpowiadając bezpośrednio przed własnym elektoratem, nie mogą dopuszczać się takich skandalicznych bezeceństw jak obecnie uchodzi im to przez ówczesną partyjniacką ordynację na sucho) i wystarczy, że UPR z PRz wniosą ten projekt pod referendum, a ponad 70% społeczeństwa da mu już teraz mandat, gdyż tyle właśnie Polaków opowiada sie w obecnym czasie za ordynacją wiekszościową.
To prawda, że głównie na tym styku (urzędnik-biznesmen) możliwa jest korupcja. Całkowitego oddzielenia gospodarki od wpływów państwa też raczej, w krótkim czasie nie będzie. Natomiast sprywatyzowanie gospodarki w obecnej sytuacji jest właśnie korupcjogenne. Błędne koło.
Dlatego chyba PiS woli “posprzątać bałagan” i stworzyć możliwość dla sensownego oddzielenia gospodarki od wpływów instytucji państwowych. Układy mafijno-biznesowe, to jest łączna patologia, która zżera nie tylko państwo, ale w porównywalnym, a może nawet większym stopniu degeneruje gospodarkę. Ustawy, które miały zapobiegać takim wypaczeniom nie tylko nie spełniają swojej roli, ale te wypaczenia generują, jak choćby powszechnie krytykowana ustawa o zamówieniach publicznych.
Może doraźnie w tej sytuacji warto stworzyć prywatne specjalistyczne firmy, które za dobre honoraria (nie łapówki) przeprowadzałyby przetargi, zamiast urzędników. Też pewnie musiałyby dostać koncesje, które przyznawałby im urzędnik, ale mógłby im ją zabrać w razie stwierdzenia przekrętów. Nic na tym świecie nie jest doskonałe, a prowizorki bywają najtrwalsze.
System wiekszsciowy TAK – JOW zdecydowanie NIE….po cholere pchac sie w cos, co jest systemem ekstremalnym? Nie tylko nie jestesmy UK, ale sa inne systemy mieszane (patrz np. Wlochy i Litwa chyba tez), a nawet gdyby ich nie bylo, to lepsze sa okregi dwu- a jeszcze lepsze 3-mandatowe. Wybory maja wylaniac reprezentacje Narodu (suwerena) do parlamentu, w wyborach wiekszosciowych z JOW ten warunek nie jest spelniony.
Zreszta po co taki temat poruszac? Kogo to w Polsce obchodzi teraz??? Polowe z tych 2% wyborcow UPR???
1% z podatkow na partie polityczne??? Niech bedzie, lepsze to niz zbieranie kasy po firmach, bo wiadomo, ze w zyciu nie ma nic za darmo i kiedys te kase trzeba oddac w postaci odpowiednich ustaw. Tylko w tym 1% niech partie polityczne utrzymuja rowniez Sejm i Senat (niech chociaz placa poslom i senatorom ich pensje ze wspolnego funduszu stworzonego przy pomocy czesci srodkow z 1%). Pieniedzy powinno wystarczyc. Generalnie pomysl 1% jest dobry!
Pan Marszałek ma oczywiście racje ale czy dążył do tych zmian w ostatnim parlamencie tak jak w sprawie ochrony życia niewinnych dzieci …. Rozumiem, że trzeba mieć jakieś pomysły przedwyborcze ale czy nie są one tylko pięknymi (zapewne szczerymi) słowami, które dziś łatwo się wypowiada . Przecież w obecnej sytuacji politycznej nie mają one znaczenia.
A po drugie to należało być lokomotywą LPR-u.
A po trzecie to należy mieć swoich biskupów jak PIS , jak PO . Wiem, że to żenujące a zarazem “kanonicznie kontrowersyjne” ale bez tego ani rusz. Przecież jesteście sojuszem konserwatystów narodowych, liberalnych i katolickich…
Czy Kościół (hierarchowie) milczy dlatego, że układa się tylko z mocnymi, silnymi…
A po czwarte to dlaczego dr Wielomskiemu tak zależy na ośmieszaniu waszej inicjatywy politycznej. Czy aby dba o interesy PIS – u . Czy może żąda znamienitej funkcji (może zresztą słusznie)
A po któreś tam Co Pan Marszałek myśli o kolegach – konserwatystach (Z ZCHN-u, Przymierza Prawicy, KZM – u), którzy zostali w PIS-ie.
Ebenezer,
Nie do konca tak. Musze przyznac, ze masz w pewnym stopniu racje zauwazajac problemy [moze troche przesadzasz z terminologia ("uklady mafijno-biznesowe"), ale przegladajac prase zauwazam, ze raczej nie jestes wyjatkiem].
Problem w przypadku prywatyzacji w Polsce jest nieco bardziej zlozony. Sam model (znany jako Lipton-Sachs privatization model) przeprowadzenia nie byl pozbawiony wad, chociaz nie zamierzam tutaj i teraz go krytykowac (temat mozna rozwinac, ale nie wiem, na ile to moze byc interesujace w tym kontekscie, teraz i tak nie do konca mamy taka sama sytuacje). Problemem byl tez niestety sposob realizacji modelu i tutaj zawiodla strona polska (pod wieloma wzgledami) – i zawodzi nadal. Zeby nie byc goloslownym, zacytuje Davida Liptona (jednego z tworcow modelu ktory (nieumiejetnie) probowalo zastosowac panstwo polskie) w ktorym momencie pojawil sie problem:
“Continued state ownership has retarded the adjustment and restructuring needed to adapt the activities of state enterprises to markets. State enterprise managers no longer report to central planners or branch ministries, and are now all too free to manage state property for their own gain. Where labor unions have power, enterprise managers may also prefer to use enterprise profits to boost wages and buy calm in the workplace, rather than to undertake restructuring investments. This only worsens the international competitiveness of the sector. In addition, managers of state enterprise often appropriate state property. Some managers intentionally bankrupt government firms in order to buy them out cheaply. Others establish private firms that then receive preferential contracts with the state-owned enterprises. Still others accept unfavorable joint-venture and takeover offers that provide personal benefits.”
Powyzsze zazwyczaj zamyka sie w dyskusji publicznej pod nazwami w rodzaju “zlodziejska prywatyzacja”, co jest dosc nieumiejetnym okresleniem stanu, ktory w istocie mozna okreslic “przedluzeniem agonii nieefektywnego upanstwowienia”. Co wiecej, jest to szkodliwe, gdyz praktycznie uniemozliwia dyskusje na ten temat (lub sprowadza ja na dosc… odlegle tory) i faktycznie zapewnia ochrone tym, ktorzy zawinili w tym procesie. Czy takie potraktowanie prywatyzacji w mediach bylo/jest intencjonalne, to juz dalszy temat, choc czasem kusi, by zadac sobie jedno pytanie – cui bono?
Nie da sie tez ukryc, iz do optymalnego przeprowadzenia procesu prywatyzacji potrzebne sa pewne warunki, ktorych byc moze w Polsce zabraklo. Jednym z nich jest deregulacja – gdyz jest to jeden z glownych czynnikow odpowiedzialny za zwiekszona efektywnosc sektora prywatnego wzgledem sektora publicznego. Niskiej jakosci prawo oraz nadmierne regulacje (w tym koncesje) wiaza sie z negatywnymi efektami i zwiekszaja prawdopodobienstwo utrata potencjalnych korzysci.
Model ktory proponujesz jest w pewnym sensie wariacja na temat Treuhand model (od Treuhandanstalt, nazwy agencji rzadowej w NRD ktora zajmowala sie prywatyzacja). Jest jeden z wielu sposobow, ma on wady (w NRD zaszly pewne… powazne problemy; ale jak mowilem, nie bede zanudzal) i zalety (zmodyfikowana wersje zastosowano w Estonii – chociaz stopien modyfikacji pozwala zadac pytanie, czy to nadal ten model). Wprowadziles pewne zmiany, dodajac dodatkowa warstwe ["specjalistyczne firmy" - w zasadzie nie jest to praktykowane (m.in. ze wzgledu na koszty takiej modyfikacji); mozna to zrobic na wiele 'naturalniejszych' sposobow (n.p. IPOs), lub tez mniej naturalnych (a'la NRD)].
Powodow do korupcji jest wiele. Nie zalicza sie jednak do nich prywatyzacja – wady sa na innym poziomie, ktory faktycznie moze zaszkodzic prywatyzacji, ale niestety/stety jest to jednostronne oddzialywanie.
Uogolniajac to co napisales, w istocie korupcja zachodzi na styku urzednik_panstwowy czynnik_zainteresowany. Czynnikiem_zainteresowanym moze byc zwykly obywatel (pragnacy koncesji na budowe), firma panstwowa (pragnaca utrzymania/rozszerzenia monopolu), firma zagraniczna (pragnaca preferencyjnych warunkow inwestycyjnych a nawet bezposrednich subsydiow), etc… To co laczy te przypadki to wlasnie istenienie koncesji oraz mozliwosci interwencyjnego wplywu panstwa na rynek (monopole, subsydia, etc…). Najbardziej efektowna metoda jest wiec eliminacja czynnika korupcjogennego – ktorym sa wplywy panstwa. Wiekszosc z tych regulacji ma wieksze koszty niz zyski – mowiac cynicznie, “koszt” ustawienia sobie przez obywatela obrzydliwego i niebezpiecznego budynku na dzialce, jest pomijalnie maly w porownaniu z “kosztem koncesjonowania” – nieuchronnej korupcji, zmniejszenia efektywnosci rynku, zmniejszenia szacunku do prawa, zatloku sadow sprawami o malej wadze, etc… (nie wymienilem nawet ulamka kosztow, nie chce byc posadzony o spamowanie na tym blogu);
Sposob polepszenia sytuacji, ktory wybral PiS, mozliwe ze powodowany jak najlepszymi intencjami, nie bedzie w stanie rozwiazac problemu. Jest on nieodporny na to, ze ludzie w zasadzie maksymalizuja swoje zyski – czynnik zastanawiajacy sie nad skorumpowaniem panstwowego urzednika w praktyce wlicza (prawdopodobienstwo_zlapania * prawdopodobienstwo_ukarania * srednia_kara) w oczekiwane koszty_korupcji, i porownuje je z zyskami_z_korupcji. Warto tutaj przypominac, iz czynnikiem_zainteresowanym moze byc duza firma – dla ktorej “wpadka” nawet paru pracownikow (gdyz przy zastosowaniu odpowiednich srodkow bezpieczenstwa, w tym prawnych, to oni i wylacznie oni zostana ukarani) w bilansie zyskow/strat to kropelka. Nawet przy bardzo wysokim prawdopodobienstwie zlapania [nierealne w Polsce, chociazby ze wzgledu na rozmiary zjawiska i mozliwych stykow krytycznych (momentow, kiedy korupcja jest mozliwa) wysoka wykrywalnosc to nieosiagalna utopia], oraz bardzo wysokim prawdopodobienstwie_ukarania (wymagaloby nie tylko o niebo sprawniejszego sadownictwa, niz obecnie /sady 24-godzinne to raczej kropla w morzu potrzeb/, ale w zasadzie fundamentalnej przebudowy systemu prawnego na bardziej efektywny – w obecnej chwili niewykonalne bez wiekszosci konstytucyjnej), i wreszcie wysokiej sredniej_karze (zwroc uwage, iz dla firmy nawet 99 lat wiezienia jej pracownika ma stosunkowo niewielka ujemnosc wartosc finansowa; kar finansowych zazwyczaj skutecznie udaje sie uniknac /to, co raportuje prasa, to ulamek – wiekszosc spraw umorzona, lub wrecz zatrzymana na wczesniejszym etapie n.p. poprzez skorumpowanie/szantaz innego urzednika) nadal istnieje multum mozliwosci unikniecia odpowiedzialnosci (transfer wlasnosci zagranice/do innych oddzialow, symulacja bankructwa, zabezpieczenia prawne, odciecie sie od pracownikow ktorych dzialalnosc zostala wykryta).
Mam nadzieje, ze wyjasnilem. Nie wiem, czy jest sens prowadzenia dyskusji, bo z tego co zauwazam, to czesto widac dwie skrajnosci (“Balcerowicz byl super, prywatyzacja przeciez sie udala, w zasadzie to juz wszystko ladnie sprywatyzowalismy” vs. “to i tak sie nie uda; bedzie tylko zlodziejstwo i korupcja”). No, ale coz, nudzilo mi sie tego wieczoru, wiec przynajmniej poesejowalem
W uczciwej prywatyzacji z licytacji (sic!) nie ma absolutnie nic korupcyjnego, gdyż właśnie w taki sposób Estonia stała się tygrysem byłego bloku postsowieckiego i teraz prężnie się rozwija, goniąc UK i Irlandię we wzroście gospodarczym, jak równy z równym – więc PiSowcy w tym względzie ściemniają na maxa i tyle, co by tylko najwięcej spółek pozostawić w rękach Skarbu Państwa, co by dzięki nim więcej można było dla siebie kraść i tyle.
Natomiast co się tyczy JOWów, to są one również jak najbardziej pożądane i możliwe do zastosowania w Naszych krajowych warunkach, tak jak z powodzeniem stosuje się je w USA i UK, gdzie dzięki nim biurokracja jest parokrotnie niższa niż w Polsce, a parlamenty nie tylko, że mniej liczniejsze (Nam by w zupełności wystarczyło 49 senatorów i 120 posłów, tak jak optuje za tym UPR), to na dodatek znacznie bardziej stabilniejsze i sprawniejsze, gdyż nie skazane na zgniłe koalicje rządowe (gdyż tam zwycięzca bierze całą władzę, jak i odpowiedzialność we własne ręce, za co jest później surowo rozliczany i jeśli tylko sie skompromituje, to na powtórną kadencję nie ma już żadnych szans), a dodatkowo odpowiedzialne wyłącznie przed suwerenem, a nie jak to jest do tej pory jedynie szefem danej partii (JOWy zapewniają w istocie odpartyjnienie sceny politycznej, gdyż dają szansę kandydatom niezrzeszonym w żadnej frakcji, przez co stają się oni wolni i zależni wyłącznie od swoich wyborców, z którymi zaczynają się bardziej liczyć, niż to jest obecnie) – systemy mieszane jednak tego nie gwarantują, gdyż w ich wyniku wybiera się bynajmniej nie najlepszych, a jedynie najbardziej miałkich pijarowcach, którzy potrafią się swoim bezkręgowym umiarkowaniem wkupić w możliwie najszersze łaski (m.in. taki chociażby system pojedynczego głosu przechodniego zaniża poziom kandydatów do najniższej średniej, co już samo przez się go dyskwalifikuje).
Panie Marszałku!
Jestem świeżo po lekturze Pana dziennika z Chistianitas. Jestem pod wrażeniem Pana ideowości. Boję się tylko czy nie przejedzie się po Panu walec dominujących partii politycznych.
MG
Portla prawy.pl pokazuje prawdę o PiSie – mają taśmy na Nelly Rokitę(PiS!), na których babsko zachwala …aborcję.Kaczyńscy to ludzie, którzy powinni odejść z polityki!!!
NellY Rokita to przykład ciemnej strony PiSu!
Hehe, Gdyby spełniła się ankieta portalu prawy.pl to w wyborach LPR miałaby 50% głosów
:)
Do Ebenezera:
Pis nie walczy z przyczynami korupcji. Ich polityka to raczej tworzenie PR, aby społeczeństwu wydawało się że PiS walczy z korupcją. Ostatnio Sejm uchwalił i Pan Prezydent podpisał ustawę o Euro 2012. Pomijając absurd uchwalania specjalnej ustawy na jedną imprezę sportową, ustawa ta pozwala na inwestycje bez przetargów – rozwiązania ultra-korupcjogenne. Inny przykład – “afera Rywina”. Nie było by jej, gdybyśmy mieli w Polsce wolny rynek mediów. Ale ani PiS, ani PO, ani LiD nie są zainteresowane wolnym rynkiem mediów. Powód jest prosty – kto ma telewizje (a w zasadzie inne media też), ten ma władze. Jeśli chodzi o prywatyzację, to najlepiej sprzedawać firmy państwowe poprzez licytację, albo przez giełdę na zasadzie przydziału akcji w pierwszej kolejności tym, którzy są gotowi płacić najwięcej. Jest jeszcze problem reprywatyzacji, o której oligarchiczny układ (PiS, PO, LiD) milczy.
Matt, rzeczywiście spory wyszedł Ci wykład.
Skoro zgadzasz się z tym, że styk “urzędnik_panstwowy – czynnik_zainteresowany” jest w Polsce ogniwem patologicznym, to należałoby go jakoś wyeliminować, wsadzić coś pomiędzy, zdylatować tak, by maksymalnie ograniczyć przekręty. Natomiast ściganie przestępstw prowadzić konsekwentnie. Jedno drugiego nie wyklucza. To może zwiększy koszt prywatyzacji i przemian społecznych, czy gospodarczych, ale w dłuższym okresie poprawi ich jakość. W obecnej sytuacji, gdy czynniki_zainteresowane ustalają reguły, to muszą je uwzględniać również ci, którym one zdecydowanie nie odpowiadają i czują się tymi obyczajami molestowani. Nie wszyscy przedsiębiorcy koncentrują się na osiąganiu zysku, na pomnażaniu własnej majętności, w sposób bezwzględny i nieodrzucając niemoralnych sposobów. Są też przecież w inny sposób twórczy biznesmeni, którzy mają ambicje stworzenia czegoś wartościowego, pożytecznego. Ich poziomu świadomości nie powinno się przyrównywać do półgłówków, którzy zdobyli tylko jedną umiejętność w życiu – robienie pieniędzy na czym się da.
1% z podatku
Korwin-Mikke kiedyś o tym pisał ale myślałem że to żart.
A jak ktoś nie poprze żadnej partii to dostanie pieniądze z powrotem.
Ja proponuje zmniejszyć podatek o ten procent (najlepiej od razu o kilka albo znieść dochodowy) a jak ktoś chce płacić na partie niech robi to normalnie (to znaczy bez podatku)
Jeszcze proponowałbym że jeśli sejm się sam rozwiąże nie płacić odpraw
jeśli minister zostanie zdymisjonowany lub uzyska votum nieufności to też nie powinien mieć odprawy, może wtedy trochę się uspokoją
no i zmniejszenie sejmu do 120 posłów senatu do 32
http://www.polskieradio.pl/jedynka/sygnalydnia/?id=11081
Ostani akapit można zadedykować Romanowi Giertychowi. Nie tylko dlatego, że jego głównym celem wyborczym jest przekroczenie 3 proc. progu wyborczego i uzyskanie prawa do subwencji. Jego koncepcja ustrojowa na chwilę obecną – o ile pamiętam – to “wzmocnienie stronnictw politycznych” w czym rozumie on nie tylko ubezwłasnowolnienie posłów i to nie tylko finansowe ale skrępowanie, zupenie oficjalne zobowiązaniami prawnymi.
Marek Jurek nie odświeżył “pamięci” Tuska. Donald Tusk nie skorzystał z propozycji Marka Jurka, zwrócenia się do PiS w sprawie zawarcia porozumienia odnośnie jednomandatowych okręgów wyborczych. Nawet nie podjął takiej próby podczas wizyty w Pałacu Prezydenckim, o czym pisał Igor Janke w artykule „Politycy się wznieśli ponad urazy” (Rzeczpospolita, 10 VIII 2007):
„Dobrze wreszcie, że obaj politycy porozumieli się co do trybu prac parlamentu i ustaw, które trzeba jeszcze przegłosować. Szkoda, że w tym pakiecie nie znalazła się ordynacja wyborcza. System liczenia głosów powinien zmierzać w stronę jednomandatowych okręgów wyborczych. Takie rozwiązania zwiększyłyby bezpośrednią odpowiedzialność polityków przed wyborcami i umocniły duże siły na scenie politycznej.”
Mam tylko nadzieję, że redaktorowi Janke nie chodziło o okręgi czteromandatowe z listami partyjnymi, o które PiS i PO targowały się jeszcze kilka tygodni wcześniej, bo takie rozwiązanie oczywiście z JOW nie ma nic wspólnego. Sądząc po wypowiedziach posłów Zdrojewskiego i Kurskiego, to oni rozumieli to właśnie jako zmianę ordynacji w kierunku jednomandatowych okręgów wyborczych (dla zmylenia obywateli).
Natomiast przygotowany kilka lat wcześniej wniosek PO to swoista puszka Pandory, którą ze cztery razy trudniej otworzyć, niż gdyby chodziło o same JOW-y. Co by jednak szkodziło upomnieć się o sam JOW? Przecież w propozycji JOW nie ma nic populistycznego, w przeciwieństwie do likwidacji Senatu i zmniejszenia liczby posłów o połowę. Platforma sama podważa swoją wiarygodność i sprawia teraz wrażanie partii bezalternatywnej, bezideowej, która potrafi głównie krytykować Kaczyńskich. Przynajmniej tak wygląda w TV, bez względu na to czy w państwowej czy komercyjnej. I tak ma wyglądać partia gotowa do przejęcia władzy!? To raczej opozycja nie dająca nadziei.
Krzysztof Kowalczyk
http://www.jow.pl
Jaka ordynacja, tacy politycy. W przypadku jednomandatowych okręgów wyborczych mobilizująca jest już sama osobista odpowiedzialność i możliwość łatwej utraty mandatu w przypadku ujawnienia jakiegoś skandalu. Nieprzypadkowo np. w Stanach Zjednoczonych skompromitowany senator czy skompromitowany kongresman to polityk bez przyszłości politycznej. Czy Amerykanie lub Brytyjczycy mieliby być mądrzejsi od nas? Nie sądzę (a kto był w Ameryce, to wie). Problemy polskiej demokracji to nie jest kwestia mniejszej dojrzałości politycznej Polaków, ale wadliwej ordynacji wyborczej, która nie pozwala obywatelom wyłonić właściwej reprezentacji (a czy 18 lat to za mało, aby społeczeństwo dojrzało?). Praktyka funkcjonowania jednomandatowych okręgów wyborczych pokazuje, że aby zdobyć mandat potrzeba co najmniej 30% głosów w okręgu, podczas gdy u nas w ostatnich wyborach 2/3 posłów nie zdobyło nawet 1%, a wielu z nich nawet tysiąca głosów. Nieprzypadkowo prof. Zbigniew Brzeziński nazwał kiedyś obowiązujący w Polsce system wyborczy najgorszym i najgłupszym na świecie. Podsumował tak system, który nie dość, że nie wyłania stabilnego rządu, to jeszcze promuje miernotę i sprzyja korupcji politycznej przy ustalaniu list. Skutki takiego systemu widzieliśmy m.in. jako tzw. „taśmy prawdy”, które zdaniem prezydenta pokazały tylko jak wyglądają w Polsce normalne negocjacje polityczne. No, jeśli tak ma wyglądać norma, to wciąż jesteśmy w III Rzeczypospolitej, a premier nie ma prawa mówić o czwartej!
Krzysztof Kowalczyk
http://www.jow.pl