Do dzieła Wajdy miałem kiedyś stosunek nadzwyczaj krytyczny. Drażnił mnie jego rewizjonizm narodowy, pokazanie Powstania Warszawskiego jako „Kanału”, poczciwa twarz Tadeusza Łomnickiego – Szczuki w „Popiele i diamencie”, nawet sprowadzanie oporu społecznego wobec komunizmu do przebudzenia moralnego wczorajszych budowniczych PRL w “Człowieku z marmuru”.
Zanim jednak z czasem zacząłem widzieć rewers każdego z tych obrazów, uświadomiłem sobie, że – niezależnie od dyskusji o przesłaniu ideowym – nikt tak jak Wajda nie potrafił pokazać urody życia polskiego, w „Panu Tadeuszu” i w „Pannach z Wilka”, w „Weselu” i w „Popiele i diamencie”.
Dziś Wajda daje nam „Katyń”. Wielki film, który po raz pierwszy w polskim kinie tak dobrze realizuje wzór fabularnego filmu historycznego: pokazanie zwrotnego momentu dziejów poprzez (przykuwające uwagę) losy indywidualnych, z reguły fikcyjnych, bohaterów. Film głęboko wzruszający, dlatego trudno o nim pisać. Wzruszający, bo pokazujący przede wszystkim cierpienie Polski: słabość polityczną, nierozstrzygalne dylematy, cenę pamięci. I w cierpieniu – wielkość. To głębsze przesłanie tego filmu, lokujące go w tradycji humanizmu katolickiego. Ale ten widoczny jest też w warstwie materialnej – katolicyzmie przenikającym polskie życie, niezależnie nawet od kondycji duchowej poszczególnych bohaterów.
Jest też druga strona. Film może być ilustracją do tezy Zdziechowskiego o komunizmie jako manifestacji historycznej metafizycznego zła. Nie chodzi o jakieś perwersje moralne, bo życie moralne jest atrybutem człowieczeństwa. Nie, Wajda dobrze pokazuje, że w komunizmie ujawniło się coś nie-ludzkiego. Jedna z bohaterek mówi zdecydowanie, choć z pewną melancholią – „Polska nigdy nie będzie już wolna”. A Bóg raz jeszcze pokazał, że u Niego nie ma rzeczy niemożliwych.
W Katyniu Sowieci wymordowali kwiat Polski, elitą we właściwym tego słowa znaczeniu. Opatrzność czuwa nad Polską – Hitler i Stalin chcieli na zawsze wymazać Polskę z mapy Europy i fiasko! Wczęsniej zaborcy “pokroili” Polskę jak tort i proszę zauważyć, że jeszcze w roku 1900 żaden analityk patrząc na ówczesną mapę Europy nie powiedziałby, że odrodzi się Polska i…fiasko:)Komuna też padła!!!:):):)Opatrzność czuwa nad nami – trzeba tylko otworzyć oczy.
Zgodnie z wypowiedziami reżysera jest to utwór osobisty. Dedykuje go swoim rodzicom.
Nakręcony dość sprawnie. Epizodami koresponduje z wcześniejszymi filmami, ale jako całość, to szkolny. Myślę, że aspekt edukacyjny zdominował temat.
Można było z tego wycisnąć więcej.
Można rozważać, czy ta zbrodnia to tylko owoc systemu komunistycznego, czy też ma oparcie w rosyjskim imperialiźmie, który w tym systemie ujawnił się w sposób skrajny.
Tam gdzie nie ma Boga, nie punktu odniesienia, normy moralne są względne, ewentualnie można je ustlać.
Komunizm był sprawnym narzędziem rusyfikacji, np. na jednym ze zjazdów Komunistycznej Partii Ukrainy w latach 70-tych jedynym delegatem przemawiającym po ukraińsku był delegat z Kanady.
Co prawda Stalin nie był Rosjaninem, ale Hitler też nie był Niemcem z Rzeszy, (przepraszam za porównanie Napoleon nie był Francuzem).
Właśnie wróciłem z kina. Obejrzałem film “Katyń”.
Obok mnie siedziała duża grupa chłopaków – nastolatków. Nie było hałaśliwego pisania i odbierania smsów, nie było żadnych komentarzy…
Takiej ciszy doświadczyłem w sali kinowej dopiero drugi raz w zyciu – pierwszy raz w czasie wyświetlania “Pasji” Gibsona. Po seansie również pełne powagi milczenie i ukradkiem wycierane łzy wzruszenia…
To bardzo dobrze, że powstał ten film. Chciałbym, żeby zobaczył go każdy Polak – szczególnie młody.
Gorąco polecam!
Panie Marku Jurku może Pan wyjawić prawicowym wyborcą okręgu szczecińskiego (czyt. zachodniopomorskiego) jakiego kandydata tutaj do Senatu wystawicie, bo jeśli będzie to dr Bukiel, który startuje tam z ramienia UPRu, to wówczas z zaciśniętymi zębami będzie trzeba poprzeć jakiegoś LPRowca, co by Wasze Porozumienie Antysocjalistyczne wspomógł, ale gdy tylko wystawicie jakiegoś swojego własnego reprezentanta, to rzecz jasna dano by mu w tym “bloku” pierwszeństwo – więc jak to z Wami tutaj na zachodzie Polski będzie, bo coś się nie mogę doczekać odpowiedzi, tak od Pana, jak i Pana Zawiszy.
Nie oglądałem “Katynia” i nie zamierzam. Mam negatywny stosunek do Wajdy, który według mnie wpisuje się w obecny “układ towarzyski”, czy “salon”, jak twierdził Łysiak. Wajda pełni rolę szkodnika w polskiej kinematografii, zwłaszcza relatywizując wiele rzeczy.
Drobna korekta co do faktów. Szczukę w “Popiele i Diamencie” grał Wacław Zastrzeżyński.
Może i było w nim podobieństwo do późnego Łomnickiego, ale tenże w czasie powstawania “Popiołu…” był 30letnim młodzieniaszkiem.
Pozdrawiam
W imię Boga, na przestrzeni 4 tys. lat, popełniono dostatecznie wiele zbrodni, aby wnioski n.t. pochodzenia zła mogły wykroczyć po za granicę parapatriotycznego sentymentalizmu. Dlatego też film ten kariery jako uniwersalny(dogłębnie prawdziwy) nie zrobi. No cóż, ten typ(słowiański) tak ma.
zulus masz trochę z zulusów . Nie uczestniczysz w kulturze europejskiej. Nakęć Zulusie film “niezrelatywizowany” który będzie arcydziełem “sztuki” i polemiką z Wajdą.
Św. Prosper. Dla ciebie więc kultura europejska polega na relatywiźmie? Niewiele więc masz wspólnego z jakimkolwiek świętym. Dla mnie kultura europejska nie zaczęła się pół wieku temu, jak dla ciebie, tylko wiele wieków temu. A poza tym chodziło mi o całokszałt działaności Wajdy. Jerzy Kawalerowicz stwierdził, że Wajda pełni negatywną rolę w polskim filmie.
Katyń -to temat tabu dla wielu pokoleń. Dobrze, że wreszcie porządkujemy historię. Jednocześnie ważne jest to, że film jest dobrzez zrobiony. taki dobry film powinien powstać o Janie Pawle II – zrobiony przez dobrego polskiego rezysera i z dobrą polską obsadą. film, który poruszyłby serca Polaków
wazeliny na tym forum nie brakuje, ten film jest beznadziejny, słaba gra aktorów, słabe sceny, za co ten film miał niby dostać Oscara? za prawdę historyczną?
Filomografia Andrzeja Wajdy od pewnego czasu to sztandarowy przykład defensywy polskiego filmu.
Wystarczy porównaćpolskie filmy z filmami czeskim, które stojąnajwyższym poziomie. W tej konfrontacji widać, żę polskiego kina już nie ma. Jest tylko Andrzej Wajda i jego Bizancjum…
Andrzej Wajda począwszy od Wielkiego Tygodnia” (jeden z jego filmów) daje po raz kolejny do zroumienia, że nie rozumie istoty współczesnej sztuki filmowej. “Katyń” to strzaszny kicz wzdęty smrodkiem dydaktycznym rodem z Kronik Filmowych lat 50-tch XX wieku.
Andrzej Wajda nie wie, że w jego przypadku czas już się wycofać i pozwolić wypowiedaćc się młodszemu pokoleniu.
Bardzo mi się podobały “Pannny z Wilka” i “Ziemia Obiecana”. W “Pannach z Wilka” widać kunszt Iwaszkiewicza (osobisty wkład w relizacje Iwaszkiewicza jest tu ogromny), a Andrzej Wajda rewelacyjnie przełożył to na język filmu.