Wszyscy jesteśmy poruszeni wiadomościami z Iraku, śmiercią na służbie młodego funkcjonariusza BOR podczas ataku na naszego ambasadora, gen. Edwarda Pietrzyka, który w zamachu sam został ranny.
Generała Pietrzyka poznałem podczas wspólnego pobytu w Iraku, w czasie drugiej zmiany służby pełnionej przez naszych żołnierzy. Generał nadzorował misję jako dowódca Wojsk Lądowych. Bardzo dbał, by dowódcy wszystkich szczebli towarzyszyli żołnierzom w patrolach i innych stale wykonywanych zadaniach. Dziś – już jako dyplomata – raz jeszcze dotrzymał im towarzystwa w ryzyku, które ponoszą.
Atak na polskiego ambasadora to oczywisty akt presji na Polskę, w trakcie toczącej się kampanii. Ale nawet gdyby był to akt agresji irracjonalnej, reakcją na każdy atak przeciw Polakom pełniącym zadania powierzone im przez Rzeczpospolitą powinien być zawsze odruch solidarności narodowej. I nigdy ofiar ponoszonych przez ludzi pełniących służbę Polsce nie wolno wykorzystywać w walce o władzę. To najelementarniejszy wymóg narodowej przyzwoitości.
Oczywiście ma Pan całkowitą rację, że ta sytuacja nie powinna zostać wykorzystana w walce wyborczej.
Mam nadzieję, że Roman Giertych tym razem zachowa się odpowiedzialnie i nie będzie poruszał sprawy wycofania naszych wojsk z Iraku.
Tak tak, to bardzo osobliwa postawa.
Jednak nie ma i nie może być tematów tabu, nawet w okresie kampanii przedwyborczej do Parlamentu. Ponadto:
Jaką trzeba mieć moralność, by pogodzić propagowanie “cywilizacji życia” z przyzwoleniem na ofiary śmiertelne, szczególnie te ponoszone z powodu pełnienia służby, której zasadność i konieczność jest wątpliwa?
Czy rzeczywiście jest jakaś moralna różnica między rosyjską “interwencją” w Czeczenii, a aktywnym udziałem Polski w operacjach wojskowych w Iraku i Afganistanie?
Ebenezer, calkowicie nie zgadzam sie z Twoim porownaniem Czeczenii do Iraku.
W Iraku to Saddam Hussein byl dyktatorem-ludobojca, za ktorym na pewno niemal NIKT (poza czlonkami Arab Socialist Ba’th Party – sekularystycznej partii arabskich nacjonalistow propagujacej socjalizm – “niezle” polaczenie, swoja droga, cos jak NSDAP) nie teskni. W tym kraju jedynie nieliczna grupka Ba’thists z Saddamem na czele trzymala w garsci caly kraj, terrorem i przemoca.
W przypadku Czeczenii prezydentem zostal wybrany Aslan Maschadow, w wyborach nadzorowanych przez miedzynar. obserwatorow. Interwencja rosyjska oznaczala usuniecie wladzy majacej pewna legitymacje / faktyczne poparcie wsrod Czecznow.
Zeby bylo jasne – NIE popieram przedluzenia obecnosci wojsk Koalicji w Iraku na ani jeden dzien dluzej. Misja zostala zakonczona sukcesem – dyktator zostal usuniety, mozliwosc wytworzenia WMDs (abstrahujac od prawdopodobienstwa) odsunieta na dlugie lata. Z punktu widzenia Koalicji wiec wojna zostala wygrana – mission accomplished, mozemy wracac do domu. Dalsze wydarzenia sa wewnetrzna sprawa Iraku i Irakijczykow.
Moje stanowisko jest oparte w znacznym stopniu na nastepujacych przeslankach:
- obecny rzad Iraku nie wykazuje woli wspolpracy z Koalicja,
- przedstawiciele rzadu sami poprosili wojska Koalicji o opuszczenie kraju,
- pod obecnymi rzadami Irak znacjonalizowal (zsocjalizowal) zloza ropy naftowej,
- w konstytucji przyjetej pod obecnymi rzadami znacjonalizowany (zsocjalizowany) zostal sektor komercyjnej uslugi zwanej roboczo “sluzba zdrowia”,
- utrzymywanie i wyposazenie wojsk w Iraku to pokazne koszty w skali budzetowej
- w kwestii terroryzmu: walka z terrorystami – jako rozproszonymi bezpanstwowymi grupami ktorych glownym srodkiem jest atakowanie cywilow – jest NIEEFEKTYWNA i BEZCELOWA przy prowadzeniu ich panstwowymi metodami. PMCs (jak np. Blackwater) moga znalezc & zlikwidowac wrogie cele tego rodzaju szybciej, taniej i lepiej – i to jest efektywne podejscie.
Reasumujac – utrzymywanie “porzadku” w gleboko socjalistycznym kraju, jakim jest obecnie Irak, wbrew woli jego nieudolnego rzadu, jest OSTATNIA rzecza na ktora powinny byc wydawane pieniadze podatnikow. I nie zapominajmy – z punktu widzenia Koalicji – TA WOJNE WYGRALISMY – Saddama Husseina nie ma – WMDs nie ma – nie ma powodu do dalszego pozostawania w Iraku. Wracajmy do domu i nie wydawajmy wiecej pieniedzy – gdyz przy naszym dlugu publicznym oznacza to okradanie wyszystkich nas – zarowno naszych rodzin obecnie, jak i przyszlych pokolen (a wiec naszych dzieci, dzieci naszych dzieci, etc…) z ich terazniejszych i przyszlych owocow pracy.
Addendum (z serii “oczywistosci”):
- przelewanie krwi Polskich zolnierzy w “obronie” gleboko socjalistycznego panstwa jakim jest obecnie Irak – a wiec w obronie “wartosci” wrogich w stosunku do Zachodniej Cywilizacji – jest takze OSTATNIA rzecza, ktora mozna moralnie uzasadnic.
Ci co mieli dość sprytu, już dawno wycofali własne kontyngenty wojskowe. Jeszcze mądrzej zrobili ci, których swoich nie przysyłali.
A ostatnich gryzą psy.
Nawet społeczeństwo USA ma już po wyżej uszu wojennej polityki Busha. Amerykanie wyjdą i tylko my będziemy bronić tych, którzy tej obrony nigdy nie chcieli.
Trzeba wiedzieć kiedy z szatni płaszcz wydają przedostatni – jak śpiewał Wojciech Młynarski.
Proszę Państwa!
Parlamentarzysta Marek Jurek jest (niestety) tylko jeden. Szkoda,że inni politycy nie myślą tak jak On. Zaraz po tym ataku Platforma i LiD odegrały praktycznie wspólnie spektakl przed kamerami swoich “patronackich” stacji komercyjnych.
Proszę Państwa!
Parlamentarzysta Marek Jurek jest (niestety) tylko jeden. Szkoda,że inni politycy nie myślą tak jak On. Zaraz po tym ataku Platforma i LiD odegrały praktycznie wspólnie spektakl przed kamerami swoich “patronackich” stacji komercyjnych obwiniając za wszystko PiS.
Zapatero zrobił z tej sprawy temat kampanii wyborczej i jakie były skutki ?
Terroryści atakują chętnie, jeśli wiedzą, że mogą coś osiągnąć.
Polska źle wyszła na zaangażowaniu się w ten konflikt i nie przyniosło nam to korzyści, ale rejterada w hiszpańskim stylu, to ostatnia rzecz jaką można zrobić.
A poza tym, to był atak na ambasadora, a nie na żołnierzy !
Mamy likwidować przedstawicielstwa w krajach, gdzie jest niespokojnie ?
Św. Prosper nie ma nic sensownego do powiedzenia
Matt
Podobieństwo obu interwencji (Czeczenia i Irak) polega m.in. na tym, że obie były i są pretekstem do zastraszania zagrożeniem terroryzmem, odpowiednio społeczeństw Rosji i USA i w ten sposób do nieprzerwanego utrzymywania władzy przez Putina i jego post-KGB-owskie służby w Rosji i Busha z jego militarystyczną świtą w Stanach.
Powszechnie wiadomo, że konflikt w Czeczenii był prowokacją służb specjalnych powstałych z byłej KGB, dowodzonych przez Putina jeszcze za prezydentury Jelcyna. Tzw. ataki “czeczeńskie” na obiekty cywilne na terenie Moskwy, Riazania (przypadkowo nieudany)i innych miast, a w rzeczywistości dokonane przez własne specsłużby Rosji.
Co do ataku Al Kaidy na wieżowce New Yorku, to trudno uwierzyć, że tak długo przygotowywana i wymagająca niebywałej precyzji oraz wielkich nakładów napaść terrorystyczna umknęła uwadze wszystkich służb wywiadowczych, łącznie z CIA, SIS/M15 i Mossadem.
Ponadto okazało się, że w Iraku nie ma nigdzie zakładów produkujących bomby atomowe, czy inne, masowej zagłady, ani nawet śladu po takich instalacjach lub produktach.
Ot, takaja malienkaja aszybka a wojna bolszaja.
Ebenezer,
No nie, teraz to juz przesadzasz
Jak chcesz zobaczyc kraj trzymany w garsci przez sluzby bezpieczenstwa to spojrz na Putinowska Rosje rzadzona przez KGB – polecam artykul z The Economist (8/23): http://www.economist.com/opinion/displayStory.cfm?Story_ID=9687285
Porownywanie Putina z Bushem jest kompletnie nieuzasadnione – przy wszystkich wadach tego prezydenta (a zapewniam – nie jestem jego fanem, choc doceniam pare dobrych posuniec, jak zawetowanie finansowania stem-cell research z pieniedzy podatnikow (“budzetu”), czy tez ostatnie weto SCHIP (tzw. “State Children’s Health Insurance Program”, wedlug Demokratow to mialo “pomoc dzieciom” (typowe uzasadnienie ekspansji socjalizmu), w istocie program byl krokiem na drodze do zrealizowania perwersyjnego marzenia Demokratow – znacjonalizowania sektoru sluzby zdrowia).
Jest jedna zasadnicza, fundamentalna wrecz roznica: 11 listopada 2008 odbeda sie juz 55 w historii US wybory na prezydenta i wiceprezydenta. I mysle, ze nie da sie przeoczyc faktu, iz Konserwatywni Republikanie juz od dluzszego czasu dystansuja sie od Busha oraz jednej z najgorszych frakcji w historii GOP ktorej przewodzi – czyli tzw. “compassionate conservatives” [ktorzy w praktyce ulegaja wplywom socjalizmu zamiast prowadzic bezkompromisowa wojne; popatrz chociazby na legislacje Busha i glosowania - czesto Demokraci i Bush popieraja te same programy, wbrew woli przewazajacej czesci Partii Republikanskiej - najjaskrawszym przykladem jest przeforsowanie ekspansji (juz olbrzymiego) rzadowego progamu Medicare glosami (D) z Bush'em na czele
]. Widac to bylo w wyborach 2006 (choc jeszcze nie tak wyraznie), widac to bylo w coraz czestszym nawolywaniu do powrotu do tradycyjnych republikanskich wartosci ( polecam np. http://www.time.com/time/nation/article/0,8599,1599374,00.html ), widac to wsrod obecnych kandydatow na prezydenta w wyborach 2008.
Twierdzenie wiec jakoby Bush ze swoja “militarystyczna swita” “nieprzerwanie utrzymywal wladze” kompletnie nie przystaje do rzeczywistosci. Ta “militarystyczna swita” to niewielka grupka neokonserwatystow, ktora (hopefully) po wyborach odejdzie w niebyt – biorac pod uwage kim sa i skad sie wywodza – oby na zawsze. Jak juz mowimy o porownaniach – caly pomysl “rewolucji demokratycznej” (“spreading democracy”) propagowany przez neocons staje sie latwy do zrozumienia, gdy wezmiemy pod uwage skad wziela sie ta grupa – w latach 1960′s najbardziej zradykalizowane lewe skrzydlo polityki odrzucilo konsensus New Left (jako zbyt malo radykalny) i przeszlo na pozycje militarystyczne. Militaryzm nie byl przypadkowy – wsrod far-left-wing bylo niemalo trockistow i idea “permamentnej rewolucji” propagowanej przez IV Miedzynarodowke byla im nieobca. Patrzac jeszcze wczesniej – “szerzenie demokracji” propagowane przez (soc)liberala Woodrowa Wilsona tez nieprzypadkowo sie przypomina – http://en.wikipedia.org/wiki/Wilsonian
Wystarczy zastapic “komunizm” na “demokracje” i mamy “rewolucje demokratyczna” – brzmi znajomo?
// konspiracyjnych teorii nt. 9/11 pozwole sobie nie skomentowac, sa jednak pewne granice, ktorych przekraczac zwyczajnie nie wypada…
To, co jest faktycznym problemem wojny w Iraku z pozycji konserwatywnej (i jak mozna tenze problem rozwiazac) doskonale opisuja dwa artykuly z ostatniego (9/24) The American Conservative:
http://amconmag.com/2007/2007_09_24/feature.html
http://amconmag.com/2007/2007_09_24/article.html
Na koniec – jest cale mnostwo rzeczy za ktore administracji Busha nalezy sie (sluszna i uzasadniona) krytyka – chociazby:
- socjalistyczne programy realizowane w ramach agendy “compassionate conservatives” (Medicare, Medicaid, “No Child Left Behind”, etc…),
- typowy dla wyzej wymienionej grupy brak fiskalnej odpowiedzialnosci (nie mowiac juz o fiskalnym konserwatyzmie; dlug publiczny zostal rozdety ponad wszelkie rozsadne granice, wydatki rzadowe byly i sa zwiekszane bez opamietania – wlaczajac te na wojne w Iraku) – co w zasadzie pozwala okreslic ta grupke jako zdrajcow tradycyjnych wartosci republikanskich,
- The (UN)Patriot Act (podpisany 26 pazdziernika 2001; pogwalcenie “civil liberties”, co najmniej nie-patriotyczne, polecam: http://www.lewrockwell.com/paul/paul114.html ),
- REAL ID Act (podpisany przez Bush’a 11 maja 2005 – otwiera droge do obowiazkowej identyfikacji obywateli, niczym inwentarza hodowcow zwierzat – zupelnie jak w socjalistycznej kontynentalnej Europie),
- Military Commissions Act of 2006 (podpisany 17 pazdziernika 2006; pogwalcenie fundamentalnej zasady Zachodniej Cywilizacji – Habeas Corpus).
Co do wojny w Iraku – wypowiedzialem sie juz w poprzednich komentarzach, ale warto dodac:
- rzadowy interwencjonizm za granica jest tak samo zly jak rzadowy interwencjonizm w kraju,
- dalsze przedluzanie interwencji w Iraku to wreczenie al-Qaedzie do raczek MASZYNKI REKRUTACYJNEJ przyszlych terrorystow – co jest wyraznie sprzeczne z interesami Zachodniej Cywilizacji (nie zapominajmy o efekcie “blowback” (z terminologii CIA) – opisywane m.in. przez szefa CIA’s bin Laden Unit, Michael’a Scheuer’a – nieplanowane konsekwencje dzialan, ktore moga obrocic sie przeciwko nam)
- w zwiazku z powyzszym – w chwili obecnej nie ma znaczenia czy w Iraku bylo/nie bylo WMDs – ma znaczenie, ze narasta w nim obecnosc i rekrutacja czlonkow al-Quaedy – czy naprawde chcemy w tak daleko posunietym stopniu pomagac naszym wrogom?
- nie zostala wypowiedziana w sposob konstytucyjny (wiec nie jest to technicznie “wojna” – warto zwrocic uwage na BARDZO wazna prawna/militarna implikacje tego faktu – zwiazanie sil amerykanskich bardzo restrykcyjnymi zasadami, tzw. rules of engagement (ROE) – co oznacza, iz nie jest mozliwa efektywna walka; historyczny przyklad skrajnej nieefektywnosci do ktorej doprowadzily ROE to misja UN Peacekeeper’s podczas ludobojstwa w Rwandzie – United Nations Assistance Mission for Rwanda (UNAMIR) – gdzie sily UN calkowicie zawiodly i nie zapobiegly tragedii),
- nieinterwencja to jedyna droga to normalizacji – a nie do “chaosu” jak czasem glosza politycy nie majacy zbyt szerokiej wiedzy – samostanowienia mozna nauczyc sie wylacznie… samodzielnie (ot, niespodzianka) – polecam kolejne dwa artykuly:
. “What If We Leave? When nightmare scenarios are used to justify endless war, it’s time to wake up.” – http://amconmag.com/2007/2007_02_26/cover.html
. “A Separate Peace. Leaving the country to save it” – http://amconmag.com/2007/2007_09_24/article.html
- krytyka nalezy sie tez (a moze przede wszystkim – w koncu od 2006 to oni sa u wladzy) Demokratom – ktorzy krytykujac wojne jednoczesnie zgadzaja sie (ba, zeby tylko, wrecz popieraja w glosowaniach!) niemal wszelkie pozycje Busha, w tym zwiekszone finansowanie wojny; jesli sa jeszcze naiwni ludzie, ktorzy wierza, ze (D) chce zakonczyc wojne to polecam dwa artykuly:
. http://amconmag.com/2007/2007_02_12/article7.html
. http://amconmag.com/2007/2007_02_26/buchanan.html
// tak swoja droga, jest to szczyt hipokryzji, zeby grac zyciem i krwia zolnierzy w polityczne ukladanki;
I to sa PRAWDZIWE powody do krytyki – skupiajac sie na tych, ktore sa co najmniej nieistotne , chcacy lub niechcacy odwraca sie uwage od tych waznych i istotnych – nie uwazasz, Ebenezerze, ze nie tylko nie jest to pozyteczne, ale wrecz dostarcza “amunicji” zwolennikom interwencji?
Nie przecze, ze administracja Bush’a (choc wcale nie jest to tylko jego wina) w spadku pozostawila pewna plame, w tym zaprzeczenie konserwatyzmu znane “compassionate conservatism” – ale nie tylko. Szeczej mozna przeczytac w artykule pod wiele mowiacym tytulem “Not Your Father’s Conservatism” – http://amconmag.com/2007/2007_02_12/article1.html
Jednak konserwatyzm ma silne fundamenty i zawichrowania czasu nie podwaza ich – i mysle, ze mozna spokojnie patrzec w przyszlosc – nie idac przy okazji droga tych, ktorzy zbladzili i z prawdziwym konserwatyzmem nie maja wiele wspolnego. Jako optymistyczny akcent – “Future Cons” – http://amconmag.com/2007/2007_02_12/article.html – konserwatyzm czeka jeszcze dluga i ciekawa przyszlosc
Ebenezer. To, że ne w Iraku nie znaleziono broni masowego rażenia, nie oznacza że jej tam nie było. Przecież ktoś Kurdów wcześniej gazował. Jeśli chodzi o broń chemiczną, czy biologiczną, to nie trzeba jej wiele.
W Iraku, gdy wyszło na jaw, że żołnierze znęcają SIĘ NAD więźniami, to zostali ukarani. Natomiast do Czeczeni żadni dziennikarze nie mają dostępu i właściwie nie wiadomo co się tam dzieje . Prawdopodobnie zginęło 20% ludności.
Tak jak ty myśleli przed II wojną przywódcy Francji i Wielkiej Brytanii. A wiadomo jak to się skończyło. Pacyfizm jest szkodliwą, niebezpieczną utopią.
Oczywiście, że nie można mierzyć tych dwóch napaści identyczną miarą. Jasne jest też, że czym innym jest dojrzała demokracja USA, a czym innym pseudodemokracja w wydaniu łubianko-kremlowskim. Jednak wojskowi,CIA i inne specsłużby USA już nieraz, po cichu przejmowały inicjatywę, wywołując “stany krytyczne” w skali globalnej.
Z wojny zadowoleni są tylko ci, którzy na niej znakomicie prosperują. Mówienie z przekąsem o spiskowych teoriach jest ogranym chwytem. Już starożytni Rzymianie wiedzieli, że ten jest najbardziej winny, kto najwięcej zyskuje.
Pytania są takie:
Kto zyskuje na wojnie w Iraku i w Afganistanie?
Kto zyskuje na wojnie w Czeczenii?
Odpowiedzi są oczywiste.
Kto traci w wyniku obu tych napaści?
Jw.
Natomiast podkręcanie odczuć zagrożenia terroryzmem u własnych obywateli ma na celu zyskanie ich akceptacji dla wojny i zgody na ponoszenie z jej powodu wszelkich niedogodności.
Ebenezer, moj przekas nie jest taki nieuzasadniony
Po prostu znow “dostarczasz amunicje” – nie wiem, czy swiadomie, jednak nie zarzucam Ci zlej woli, wiec sprobuje wyjasnic.
Akurat jesli chodzi o CIA to pracownikom Agencji nie mozna nic zarzucic. Problemy byly raczej na “szczycie biurokracji” – tj. senior management level, czesto niestety angazujacy sie w polityke (i unikajacy szczerosci lub tez przekazywania “przykrych informacji”). Ale temat jest znacznie szerszy. Polecam chociazby dwie ksiazki, bardzo krytyczne wobec interwencjonistycznej polityki miedzynarodowej, oraz jedna ogolnie ciekawa:
1. “Imperial Hubris: Why the West Is Losing the War on Terror” by Michael Scheuer
2. “Blowback, Second Edition: The Costs and Consequences of American Empire” by Chalmers Johnson
3. “Dying to Win: The Strategic Logic of Suicide Terrorism” by Robert Pape
—
1. Michael F. Scheuer, autor pierwszej z nich, to weteran CIA (spedzil w Agencji 22 lata). W latach 1996-1999 kierowal Bin Laden Issue Station (aka “Alec Station”), jednostce bedacej czescia Counterterrorist Center, ktorej glownej zadaniem bylo sledzenie dzialan Osamy bin Laden’a (w latach 1996-2005).
We wlasnych slowach: “career-long ‘headquarters’ officer … focused exclusively on terrorism, Islamic insurgencies, militant Islam, and the affairs of South Asia – Afghanistan and Pakistan”.
Jak opisuje, problem z terroryzmem moze miec znacznie glebsze postawy:
“In fact, the book mentions Mr. Bush — or Mr. Clinton, for that matter – very few times, and underlines that my opposition to the Iraq war is based on it breaking the back of the U.S. effort to eliminate al-Qaeda and my personal aversion to offensive wars of choice. Imperial Hubris is overwhelmingly focused on how the last several American presidents have been very ill-served by the senior leaders of the Intelligence Community. Indeed, I resigned from an Agency I love in order to publicly damn the feckless 9/11 Commission, which failed to find any personal failure or negiligence among Intelligence Community leaders even though dozens of serving officers provided the commisioners with clear documentary evidence of that faiure.”
// http://powerlineblog.com/archives/012467.php#012467
Zas proby wyjasnienia podloza dzialan terrorystow przez laikow ignoruja to, co najwazniejsze – nieprawidlowa polityke miedzynarodowa:
“The fundamental flaw in our thinking about Bin Laden is that “Muslims hate and attack us for what we are and think, rather than what we do.” Muslims are bothered by our modernity, democracy, and sexuality, but they are rarely spurred to action unless American forces encroach on their lands. It’s American foreign policy that enrages Osama and al-Qaeda, not American culture and society.”
—
2. Autorem kolejnej ksiazki jest Chalmers Ashby Johnson, professor emeritus University of California, San Diego. W latach 1967-1973 byl konsultantem Office of National Estimates (O.N.E.) w CIA – zajmowal sie sprawami Maoizmu i komunistycznych Chin.
Pewien termin jest niezbedny do zrozumienia problemu wojny w Iraku i tzw. “War on Terror” w szerszym kontekscie, wiec krotkie wprowadzenie:
“Blowback is “a term invented by the Central Intelligence Agency to describe the unintended consequences of policies kept secret from the American people. Chalmers Johnson’s excellent book, Blowback: The Costs and Consequences of American Empire [Owl Books, 2000, ISBN 0805075593], helped popularize the term.”
“The term recently has been applied to the growth of an Al Qaeda guerilla warfare network from U.S. insurgency training efforts of Mujahideen in Afghanistan. When powerful governments train insurgents to aid in the government’s campaign against another, sometimes the trained insurgents use their skills for other purposes, including to attack the government that trained them.”
http://www.sourcewatch.org/index.php?title=Blowback
Patrzac w historie, przykladem jest na przyklad Afganistan, gdzie wydarzenia ulozyly sie w ciag:
1. [lata 1980 (Sowiecka inwazja Afganistanu) - finansujemy, trenujemy i dozbrajamy Mujahideen poniewaz walcza z USSR],
2. [1989 - Sowieci wycofuja wojska, mujahideen zwyciescy],
3. [wczesne lata 1990 - mujahideen dziela sie na N frakcji i prowadza bratobojcze walki],
4. [1996 - rzady przejmuje radykalna grupa, okreslajaca sie jako "uczniowie" - Talibowie],
5. [2001 - mamy wrogi rzad wspierajacy terroryzm, Talibowie do tego czasu "czyszcza" sobie kraj]
- ot, “unintended consequences”.
Podobnie jest teraz z Irakiem, ktory zamienia sie w coraz sprawniejsza maszynke rekrutacyjna dla al-Quaed’y – mimo, ze intencje na papierze mogly byc inne, realizm zycia potrafi troche zmienic plany…
—
3. Last but not least… Ksiazka “Dying to win” przedstawia analize terrorystycznych zamachow samobojczych ze strategicznego, spolecznego oraz psychologicznego punktu widzenia.
Autor, Robert Anthony Pape, Jr., jest amerykanskim politologiem, zajmujacym sie kwestiami miedzynarodowego bezpieczenstwa, w tym strategicznej walki powietrznej oraz zamachow terrorystycznych. Jest obecnie profesorem University of Chicago, gdzie kieruje Chicago Project on Suicide Terrorism.
Krotki przeglad tresci: http://en.wikipedia.org/wiki/Dying_to_Win:_The_Strategic_Logic_of_Suicide_Terrorism
—
Jak juz wspomnialem, szeregowi pracownicy CIA zachowali sie profesjonalnie i kompetentnie wobec zagrozenia spowodowanego przez bin Ladena. Wiecej problemow bylo w warstwie “senior management level” (biurokratycznej warstwy), “civil leaders” (politykow – ktorzy nie zawsze chcieli sluchac dobrych rad…) jak i pewnego generala:
“The CIA’s counter-terrorism division quickly began drafting plans to capture and remove bin Laden from the country. However, Marine General Anthony Zinni and some in the State Department protested the move, saying that the United States should focus instead on ending the Afghan civil war and the Taliban’s human rights abuses”
http://en.wikipedia.org/wiki/Foreign_policy_of_the_Clinton_Administration#Counterterrorism_and_Osama_bin_Laden
// ta akcja byla zaplanowana na dlugo przed 9/11 i mogla zapobiec atakom! ciekawe, jak sie sypia panu generalowi…
—
Tak swoja droga, to mozna tez zapoznac sie z wybranymi fragmentami “The 9/11 Commission Report: Final Report of the National Commission on Terrorist Attacks Upon the United States (Authorized Edition)” by National Commission on Terrorist Attacks
Raport dostepny publicznie:
http://www.9-11commission.gov/report/index.htm
Biorac pod uwage powyzsze zarzuty podejscie krytyczne wydaje sie wlasciwe, nadal jednak jest to zrodlo informacji pod wieloma aspektami przydatnych, jak np.:
“The Commission also concluded 15 of the 19 hijackers that carried out the attacks were from Saudi Arabia, but found no evidence the government of Saudi Arabia conspired in the attacks, or that it funded the attackers. According to the Commission, all 19 hijackers were members of the al-Qaeda terrorist organization, led by Osama bin Laden. In addition, while meetings between al-Qaeda representatives and Iraqi government officials had taken place, the panel had no credible evidence that Saddam Hussein had assisted al-Qaeda in preparing or executing the 9/11 attacks. The Report notes in Chapter 2 that “Bin Laden had in fact been sponsoring anti-Saddam Islamists in Iraqi Kurdistan, and sought to attract them into his Islamic army.”
// http://en.wikipedia.org/wiki/9/11_Commission_Report#Findings
—
Zamykajac wiec kwestie CIA – wybacz, ale obwinianie Agencji wloze jednak miedzy spiskowe teorie. Szukajac winy napotykamy na kombinacje wielu istotnych czynnikow. Winna byla biurokracja – zarowno wsrod politykow cywilnych (jak i tego nieszczesnego generala). Wina rzadu lezy tez po stronie prowadzenia – przez dlugie lata – nieodpowiedzialnej polityki zagranicznej. Wina rzadu lezy tez w polityce krajowej – obsesja co poniektorych politykow lobbujacych za “gun control” doprowadzila do tego, ze _pracownicy_ linii lotniczych (w tym piloci oraz wykwalifikowani ochroniarze) mieli ZAKAZ wniesienia broni na poklad – terrorysci i tak wniesli prowizorki (regulacje “niezmiernie” musialy ich interesowac i obchodzic), zas zaloga i pasazerowie pozostawieni byli bezbronni, na pastwe losu – ciekawe, jak sie teraz sypia zwolennikom ograniczania dostepu do broni…
Nie nazwalbym jednak wszystkiego powyzszego swiadowym spiskiem – raczej niesamowita ludzka glupota i niekompetencja – na takim niedoskonalym swiecie juz zyjemy…
—
Jesli chodzi o pytania ktore zadales, odpowiedzi w kontekscie Iraku i Afganistanu sa calkowicie jednoznaczne:
“Kto zyskuje na wojnie w Iraku i w Afganistanie?”
- al-Quaeda, ktora dostala do swoich zakrwawionych lapek maszynke rekrutacyjna
- Partia Demokratyczna, ktora uzywajac wojny do politycznych celow (obiecanki bez pokrycia, w praktyce zimna kalkulacja wyborcza) gra zyciem i krwia zolnierzy
- jesli pytasz wylacznie o fakt interwencji, to na likwidacji Saddama naturalnie zyskala wiekszosc Irakijczykow, poza gronem narodowych socjalistow Ba’th Party
“Kto traci w wyniku obu tych napaści?”
- Stany Zjednoczone i Amerykanie – pod wzgledem narodowego bezpieczenstwa (“darmowa” rekrutacja dla al-Quaedy; ponadto, jak wypowiedzial wspomniany wyzej pracownik CIA cala operacja irakijska odwraca uwage i cenne srodki od czegos, co powinno byc glownym celem – znalezienia & zlikwidowania bin Ladena), pod wzgledem budzetowym (koszty wojny, zwiekszone ceny ropy naftowej), pod wzgledem “miedzynarodowego PR”, pod wzgledem geopolitycznym (temat na dluzsza analize…)
- jesli pytasz o przedluzony pobyt wojsc Koalicji w Iraku – to moga tracic tez Irakijczycy, w przypadku ktorych proces uczenia sie samostanowienia zostanie spowolniony
—
Ostatnie zdanie zas nieco zmodyfikowalem, zeby cos ukazac:
“Natomiast podkręcanie odczuć zagrożenia X u własnych obywateli ma na celu zyskanie ich akceptacji dla Y i zgody na ponoszenie z jej powodu wszelkich niedogodności.”
Wstaw:
- X = bieda, Y = socjalizm w formie przymusowej redystrybucji skradzionych sila dochodow bezbronnych (mniej licznych) czlonkow spoleczenstwa
- X = choroba, Y = znacjonalizowana sluzba zdrowia
- X = tragedia osob ginacych w wypadku autokarowym, Y = przeforsowanie regulacji sektora motoryzacyjnego
- X = “reakcja mniejszosci”, Y = neocenzura w formie politycznej poprawnosci
- X = dwie firmy (na N miliardow firm) maja problemy z ksiegowoscia (Enron, WorldCom), Y = przeforsowanie daleko idacej regulacji rynkow finansowych – Sarbanes-Oxley Act,
etc…
Czy dostrzegasz pewna prawidlowosc?
Gratuluje! Zauwazyles wlasnie podstawowy mechanizm dzialania rzadow parlamentarnej (i nie tylko) demokracji – tam, gdzie rzadzi wola wiekszosci, a “prawa” obywateli o zdaniu odmiennym nie licza sie, gdyz traktowane sa jakby nadawal je rzad i mozna je “przeglosowac”.
Jesli JEST okazja do zwiekszenia zakresu wladzy rzadu, zwiekszenia regulacji, zwiekszenia podatkow, etc. – to politycy zazwyczaj ta okazje WYKORZYSTUJA – tak juz jest od zarania dziejow.
Dlatego wazne jest przywrocenie konstytucyjnej republiki – gdzie rynek jest wolny, ludzie maja niezbywalne prawa, zas jedyna rola rzadu jest stanie na strazy tychze – zawsze i bez wzgledu na “wole wiekszosci”. Efektem ubocznym bedzie eliminacja “okazji” a przynajmniej mozliwosci wykorzystania ich – mysle, ze warto
Ebenezer.
Zgadzam się z tobą. Na wojnie irackiej najwięcej skorzystały USA i Izrael, choć wydaje mi się, że się trochę na tym przejadą.
Ale uważam, że z Iraku nie należy wycofywać się pod presją (czymś takim są zamachy), ale na własnych warunkach. Nie pmożemy powtórzyć tchórzostwa Hiszpanii. Wojna jest złem,gdyż zawsze wtedy cierpią najsłabsi. Ale jest też przedłużeniem polityki.
Kto zyskuje? Odp.:
Ci, którzy żyją z wojny:
- establishment woskowo-militarny, w tym politycy będący na jego usługach,
- służby wywiadowcze związane z ww grupami interesu,
- przemysł zbrojeniowy i związany z dostawami wojennymi,
- bankierzy finansujący wojnę itd.
Kto traci? Odp.:
Przede wszystkim zwykli cywile – niewinni biedni ludzie, cynicznie i bez skrupułów mordowani, rujnowani, zamęczani w rejonach objętych wojną.
Tracą również obywatele, których ich własne państwa okradają z pieniędzy, by sfinansować wojnę, na której zyskują wybrańcy, elity.
Paradoksalnie tracą również terroryści, kiedy terror w ich imieniu uprawiają służby specjalne, lub tylko cynicznie dopuszczają, że do takich aktów dochodzi, po to by wziąć potężny odwet na znacznie słabszych ludziach, których jedyną winą jest to, że żyją w innej kulturze, mają inną religię i są na niższym poziomie rozwoju cywilizacyjnego.
Skoro oficjalnie winę za wojny przypisuje się terrorystom i to konkretnym ludziom, wyznaczając za ich schwytanie, czy wydanie dość duże nagrody, rzędu kilku kilkudziesięciu milionów dolarów, to dlaczego bardziej jednak się opłaca wydawać wielokrotnie więcej na prowadzenie 1-eg godziny wojny?
Gdyby np. za głowę Osamy Ben Ladena wyznaczyć nagrodzę dwadzieścia, albo sto miliardów dolarów, to Amerykanie mogliby sobie bezpiecznie siedzieć w kapciach przed telewizorami, zamiast uganiać się za partyzantami po afgańskich górach i irackich pustyniach, a groźny terrorysta już dawno byłby w areszcie.
Jednak rządzący w USA wolą znacznie więcej kasy wydać na wojnę, a Osama Ben Laden przysłużył im się w takim stopniu, że po cichu uważają go za swego dobroczyńcę.
Osobliwe jest też to, że gdy Bush ogłosił, że Amerykanie rozpoczynają “wojnę” z terroryzmem, to Putin bardzo szybko i skwapliwie poparł tę “konstruktywną inicjatywę” i przystał do niej.
Obaj dobrze wiedzą w co grają.
Zulus, nie zgadzam sie z Toba podwojnie
USA na wojnie wylacznie stracily – finansowo, geopolitycznie, militarnie, etc… Coz takiego Twoim zdaniem mogly zyskac?
Co do wojny – juz od konca 2003 r. spokojnie mozna bylo (i nalezalo) wycofac wojska Koalicji. Wojna zostala wygrana 1 maja 2003 r. (“Mission Accomplished”), cele zrealizowane (mozliwosc wytworzenia WMDs odsunieta na dlugie lata), zas ostatnia wazna operacja (ujecie Saddama Husseina) zakonczyla sie powodzeniem w grudniu 2003 r. Obecnie mamy rok 2007 – przez ok. 4 lata pieniadze podatnikow marnowane sa na wyreczanie Irakijczykow w zadaniu “policjanta” – to nie jest zadanie wojsk Koalicji, to jest zadanie narodu. Koalicja ta wojne wygrala, stworzyla Irakijczykom warunki do samostanowienia (usuwajac dyktatora), od tego momentu reszta jest wewnetrzna sprawa Iraku.
Ebenezer,
Prosze Cie bardzo, nie wyskakuj z “military-industrial complex” (bo to zapewne miales na mysli mowiac o “przemysle” i “establishmencie”) – bo w koncu zaczne sie zastanawiac, czy celowo nie podajesz takich “argumentow”, a tak naprawde jestes moze zwolennikiem interwencji w Iraku
Nie mowie, ze mozna role tego czynnika pominac calkowicie, przestrzegal juz przed nim Prezydent Dwight D. Eisenhower, ale jego znaczenie ujete liczbowo w kontekscie wojny w Iraku jest co najmniej pomijalne.
Wskazywanie MIC jako sprawcy wszystkich mozliwych problemow swiata to ulubiona zagrywka konspiracjonistow – moze i zabawna, ale przestaje byc zabawna, gdy w ten sposob pomijamy faktycznie winnych sprawcow, odsuwajac od nich uwage i skupiajac sie na czynnikach ktore tutaj nie musza miec wielkiego znaczenia. Czy o to chodzi?
Ponadto informuje Cie, ze przemysl wojenny ma sie swietnie od wielu, wielu lat – i wojna w Iraku jest tutaj kompletnie bez znaczenia. Wydatki militarne byly od _dziesiatek_ lat znaczna czescia budzetu – a akurat udzial wydatkow militarnych ujetych proporcjonalnie w skali budzetowej _zmalal_ w czasie wojny w Iraku. Wydatki na wojne (prowadzenie, utrzymanie sil, etc.) sa olbrzymie jako takie, jednak wydatki na zbrojenia to przy calosci nieistotna pchelka – lepiej skupiac sie na tym, co jest naprawde istotne – a jest na czym!
Przypominam tez, ze rzad Iraku znacjonalizowal zlozy ropy naftowej, “przy okazji” nie zapewniajac im nalezytej ochrony. W praktyce obowiazek ten zostal przerzucony na zolnierzy wojsk Koalicji – w tym Amerykanskich. Oznacza to ni mniej ni wiecej iz Amerykanscy podatnicy w chwili obecnej _SUBSYDIUJA_ Irakijczykom rope naftowa, nie otrzymujac _NIC_ w zamian! Kto korzysta? O tym juz pisalem, jeszcze male addendum zaraz…
Tak swoja droga, zgadnij co jest odpowiedzia na nastepujace pytanie:
“The Federal government’s largest pay out over the past twenty years has been for:
A. military.
B. social security.
C. interest on the national debt.
D. education.
E. foreign aid.”
Jesli wydawalo Ci sie, ze A, to zle Ci sie wydawalo. Odpowiedz brzmi B. Wystarczy popatrzec na twarde dane liczbowe, by rozwiac watpliwosci.
Rola sluzb wywiadowczych – uzasadnij, poniewaz nie wyglada na to, by to twierdzenie pokrywalo sie z faktami. Jak przytoczylem powyzej, pracownicy CIA krytykowali od wielu lat ignorancka polityke miedzynarodowa cywilnych “liderow”, zas ich dzialania mogly juz w 1996 roku spowodowac zlikwidowanie bin Ladena – akcja zostala wstrzymana z powodu protestu w/w generala oraz “some in the State Department.” A wiec jednak wiecej politycy (i w/w senior level management).
Jesli chodzi o finansowanie, to obecnie wiaze sie ono z bardzo powaznym dlugiem publicznym (administracja RINO Bush’a obciazyla budzet bardziej niz (D) Clintona) – ktory moze byc problemem w dluzszym okresie (nie musi, jesli zdemontuje sie Social Security (Medicare & Medicaid) i jak najszybciej utnie sie (najlepiej do zera) wydatki na Irak). Dlug publiczny finansowany jest przez emisje obligacji. W tym przypadku “bankierzy” ktorzy kupuja te obligacje czesto nosza charakterystyki panstwowe i posluguja sie jez. chinskim. Innymi slowy mowiac – rzad ChRL. Mozliwe, ze w interesie ChRL lezy kontynuacja wojny, ale nie wydaje mi sie to ani jedynym ani nawet najwazniejszym czynnikiem. Czy Twoim zdaniem jest inaczej?
A jesli chodzi o wojne w Iraku jako odwrocenie uwagi i odsuniecie srodkow od schwytania bin Ladena i walki z al Quaeda – zgadza sie. Jak powtarzalem juz wiele razy – przedluzony pobyt w Iraku = zwiekszona rekrutacja czlonkow al-Quaedy. To jednak podwaza teze, jakoby terrorysci mieliby tracic na tej wojnie – o nie, drogi Ebenezerze, ta wojna jest manna z nieba dla terrorystow – o lepszym marketingu (wzmocnionym silna anty-amerykanska propaganda wsrod zradykalizowanych mullow) mogliby inaczej tylko pomarzyc i jeczyc do Allaha – a tak dostali prezent.
Zwiekszanie nagrody za bin Ladena nie zda sie na nic, dopoki zacheta finansowa nie zostanie wcielona w zycie zgodnie z prawem. Jednym z najlepszych rozwiazan mogloby byc wystosowanie tzw. “Letters of Marque and Reprisal”:
“A letter of marque and reprisal is an official warrant or commission from a government authorizing the designated agent to search, seize, or destroy specified assets or personnel belonging to a party which has committed some offense under the laws of nations against the assets or citizens of the issuing nation, and has usually been used to authorize private parties to raid and capture merchant shipping of an enemy nation.
The formal statement of the warrant is to authorize the agent to pass beyond the borders of the nation (“marque” or frontier), and there to search, seize, or destroy assets or personnel of the hostile foreign party (“reprisal”), not necessarily a nation, to a degree and in a way that was proportional to the original offense. It is considered a retaliatory measure short of a full declaration of war, and, by maintaining a rough proportionality, has been intended to justify the action to other nations, who might otherwise consider it an act of war or piracy. As with a domestic search, arrest, seizure, or death warrant, to be considered lawful it needs to have a certain degree of specificity to ensure that the agent does not exceed one’s authority and the intent of the issuing authority.”
// http://en.wikipedia.org/wiki/Letter_of_marque
Zgodnie z art. 1. sekcji 8. Konstytucji U.S. wydanie takowych nalezy do zakresu kompetencji Kongresu.
W przeszlosci byly one uzywane do walki z niepanstwowymi wrogimi rozproszonymi jednostkami – brzmi znajomo? Mozliwe, chodzilo o piratow. Dzialaja one w ten sposob, ze Kongres nadaje autorytet prywatnym jednostkom / najemnikom / lowcom glow (obecnie bylyby to zapewne firmy w rodzaju PMCs) na przekraczanie granic (“marque”) panstw w poszukiwaniu danego celu – by schwytac lub zniszczyc (“reprisal”) tenze. Idealnie pasuje do zlikwidowania, osoba-po-osobie, al-Quaedy, zaczynajac od jej lidera
Jesli chodzi o niewinnie mordowanych cywilow – tutaj sie zgadza – i wlasnie dlatego niektore grupy religijne zaczely organizowac sie przeciwko al-Qaedzie, przez ktora ludzie sa “cynicznie i bez skrupułów mordowani, rujnowani, zamęczani.” Niestety propaganda al-Quady czasem proboje odzegnac sie od odpowiedzialnosci i zrzucic wine na innych – dlatego wlasnie moim zdaniem to kolejny powod, by zostawic Irak Irakijczykom. Pora, by nauczyli sie samodzielnie rozwiazywac swoje problemy – Saddam juz zostal usuniety, wiec maja do tego podstawy. Nie zdziwie sie, gdy rozwiazaniem jednego z pierwszych problemow, za ktory sie zabiora, bedzie eliminacja al-Quaedy
Jasne, że cała ta sprawa stała się bardzo zawiła i ciągle jest “zawijana” tak, żeby już nikt tego “odwinąć” nie umiał, przynajmniej szybko, czyli za życia sprawców. W to włączone są wszystkie możliwe instrumenty – polityczne, publicystyczne, naukowe itd. Mieszanie w głowach obywateli jest najlepszym sposobem na robienie swojej polityki, unikając za nią odpowiedzialności jak długo się da. Stąd Osama Ben Laden jest takim właśnie terrorystą, na którego złapaniu nikomu nie zależy, “bo o to chodzi by gonić króliczka, ale nie złowić go, ale nie złowić go, ale nie złowić go go go go go go”.
Natomiast złapano i zabito dyktatora (zemsta się dokonała), jednak oficjalnym powodem rozpętania wojny w Iraku było wymyślone zagrożenie związane z nieistniejącymi instalacjami do produkcji najniebezpieczniejszych środków masowego zabijania. Mimo poszukiwań nie znaleziono nic takiego. Nic!
Gdyby było się uczciwym, to szybko należało przyznać się do błędu i zapłacić słone odszkodowania wojenne. Powinny je proporcjonalnie zapłacić państwa uczestniczące w sojuszu, zaś społeczeństwa tych państw powinny osądzić odpowiedzialnych za podjęcie tych karygodnych decyzji i odpowiednio winnych rozliczyć. Tak powinno być w demokracjach, o których uczy się, że nie wywołują wojen, a jednak ciągle wywołują. Jednak te demokracje nie są jeszcze zdolne do tego.
Wojny wywołują ludzie o bardzo niskim poziomie świadomości, niezdolni do uczciwego przyznania się do pomyłki (jeśli uznać, że te pomyłki były prawdziwe). Ot, kowboje, którzy lubią sobie ostro postrzelać. Niektóre państwa zdążyły szybko wycofać się z z tej kłopotliwej awantury.
Dziwić może, że w Polsce są tacy, którzy wbrew oczywistej prawdzie, chcą dalszego kontynuowania tej wojny.
Można się zgodzić, że na wojnach tracą państwa, które je wywołują oraz biorą w nich udział, a szczególnie te, które są ofiarami agresji.
Jednak państwa to nie to samo co ich elity, które korzystają na wywoływanych w imieniu swych społeczeństw konfliktach. Elity przejmują i/lub podtrzymują swoje wpływy, kontynuują i uzasadniają swoją rację bytu. Cudze koszty ich mało obchodzą. Dbają też o własną bezkarność. Elity to też te ekskluzywne służby, którym co i raz coś się “wymsknie”, tudzież coś bardzo groźnego “przeoczą”. Na przykład pomylą mleczarnie z fabryką broni chemicznej.
Matt D.
Nie zrozumiałeś mnie. Zamachy zostały wykorzystane przez USA i Izrael do ataku na Afganistan i Irak. Bush liczył,że USA na wojnie zarobią,ale się przeliczył. Ale neokonserwatyści to również mesjaniści. Część z nich naprawdę wierzy, że wszędzie powinna panować demokracja parlamentarna.
W USA dominują 2 lobby:naftowe i proizraelskie. Wydaje się, że one na wojnach skorzystały. Choć to może być krótkozwroczne, gdyż Saddam był jakąś przeciwwagą dla Iranu i Syrii.
Czy możliwe jest by Ziemia ostatecznie została uwolniona od wojen?
Uważam, że tak.
Należy to sobie wyobrazić i dostrzec korzyści płynące z pokoju.
Mając taką wizję, można dopiero głosić prawdziwe idee cywilizacji życia.
Należy więc dostrzec prawdziwe źródła wojny zarówno na poziomie społeczeństw, jak i w pojedynczej ludzkiej istocie. Obie te sfery wymagają kompleksowych działań. Człowiek sam w sobie musi dostrzec, jak pojawiają się w nim negatywne emocje i nauczyć się je zmieniać. Również dostrzegać je w drugim człowieku i odpowiednio pozytywnie reagować.
Dar życia jest darem powszechnym i nie jest ograniczony tylko do samych ludzi.
Musimy w końcu przejąć się powszechnym w świecie cierpieniem, które dotyka wszystkie czujące istoty i jako ci, którzy są najbardziej świadomi, starać się to cierpienie łagodzić i stopniowo zmniejszać jego rozmiary.
Cierpienie jest prawdziwe i prawdziwe musi być współczucie. Musi ogarniać każdego i wszystko.
Ebenezer, jesteś utopistą. Tak nigdy nie będzie. Na świecie zawsze były wojny i zawsze będą. Dlatego, tak na wszelki wypadek, trzeba mieć dobrze wyposażoną i wyszkoloną armię.
Zulusie, ta utopia jest upragnioną nadzieją ludzi wierzących, tęskniących za powszechną braterską miłością, za trwałym i szczęśliwym życiem w pokoju i bezpieczeństwie. A wszyscy ludzie na to zasługują. Nawet ci, którzy myślą inaczej.
Właśnie taką wizję nowego świata głosił niegdyś Jezus. Jego uczniowie mieli być siewcami owej wizji, tej, jak twierdzisz, utopii. Duchowa siła jezusowej idei ciągle jest potężna i ciągle pociągająca. Nie umarła wraz Nim. Kolejni jej zwolennicy przejmują Jego Ducha w tej nigdy nie kończącej się sztafecie, przekazując Go z pokolenia na pokolenie. Dzięki temu Duch jest realny, wieczny i żywy.
Mimo wszystkich przeszkód wizja Ziemi uwolnionej od wojen rozprzestrzenia się i nawet jeśli realizacja tego marzenia potrwa kolejne tysiąclecia, to w końcu się spełni, bo choćby i świat przeminął, to słowa Jego nie przeminą.
Zawsze teraz jest najwłaściwsza chwila by zmieniać rzeczywistość, by tworzyć przyczyny tego co nadejdzie. Po to właśnie tu jesteśmy.
Ebenezer
W biblii każdy znajdzie coś dla siebie. Przecież tam jest cytat: “nie przyniosłem na świat pokój,lecz miecz”. A ludzie w rzeczywistości nie chcą być równi,bo każdy pragnie być lepszy. Pacyfiści sami kładą głowy pod topory. A taka idea jest obecnie szkodliwa,gdyż ludzi Zachodu w końcu czeka konfrontacja ze światem wojującego islamu.
Trzeba być gotowym.
Zulusie,
Jezus był Galilejczykiem, a Galilea była w Jego czasach wylęgarnią terrorystów. Dlatego retoryka Jezusa bywa wojownicza. Jego uczniami byli zeloci, bardzo niebezpieczni zamachowcy.
Interpretowanie wprost Jego słów wypływa z niezrozumienia tego, że Jezus nauczał ludzi, których świadomość, podobnie jak dziś, była na różnych poziomach rozwoju. Jego słuchaczami byli prymitywni bojownicy i bardzo wysocy mistycy. W istocie to do to tych ostatnich odnosi się Jego wypowiedź:
Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.
(Ew. Mateusza 10:32-37)
Jednym zdaniem ten, kto kocha innych, nawet najbliższych, bardziej niż Jezusa jest po przeciwnej stronie. Jezus nie miał wątpliwości, że uda mu się od razu wszystkich przekonać do swoich idei. Nie był głupcem. Wiedział też, że spowoduje rozłamy w rodzinach, wspólnotach i w świecie.
Jednak w innym miejscu mówił:
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
_i_
Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną.
_oraz_
Schowaj miecz do pochwy. Czyż nie mam pić kielicha, który Mi podał Ojciec?
Ebenezer. Twoje rozumowanie ma mało wspólnego z chrześcijaństwem, a więcej z religiami Dalekiego Wschodu. Kilka lat temu dyskutowałem z wyznawcą Hare Kryszny i on używał podobnych argumentów, jak ty. Nadawaliśmy na kompletnie innych “falach”.
Zulusie, to jest tylko Twój pogląd.
Pozwolisz mi mieć własne chrześcijańskie poglądy?
Ebenezer. Twoje poglądy stoją w sprzeczności wobec chrześcijaństwa
wow !!
its very interesting point of view.
Good post.
realy gj
thank you