Wszyscy jesteśmy poruszeni wiadomościami z Iraku, śmiercią na służbie młodego funkcjonariusza BOR podczas ataku na naszego ambasadora, gen. Edwarda Pietrzyka, który w zamachu sam został ranny. 

Generała Pietrzyka poznałem podczas wspólnego pobytu w Iraku, w czasie drugiej zmiany służby pełnionej przez naszych żołnierzy. Generał nadzorował misję jako dowódca Wojsk Lądowych. Bardzo dbał, by dowódcy wszystkich szczebli towarzyszyli żołnierzom w patrolach i innych stale wykonywanych zadaniach. Dziś – już jako dyplomata – raz jeszcze dotrzymał im towarzystwa w ryzyku, które ponoszą.  

Atak na polskiego ambasadora to oczywisty akt presji na Polskę, w trakcie toczącej się kampanii. Ale nawet gdyby był to akt agresji irracjonalnej, reakcją na każdy atak przeciw Polakom pełniącym zadania powierzone im przez Rzeczpospolitą powinien być zawsze odruch solidarności narodowej. I nigdy ofiar ponoszonych przez ludzi pełniących służbę Polsce nie wolno wykorzystywać w walce o władzę. To najelementarniejszy wymóg narodowej przyzwoitości.