W swoim głosie Janek przywołuje zasłyszane opinie na temat mojego „odejścia z PiS-u”. Rzeczywiście – te motywy są bardzo istotne, ponieważ stanowią podstawę naszej akcji politycznej.

Dla Prawicy Rzeczypospolitej cywilizacja chrześcijańska to rzecz najzupełniej realna. „Nie trzeba bowiem – jak uczył Święty Pius X w „Notre charge apostolique” – ani wymyślać cywilizacji, ani budować nowego społeczeństwa od podstaw. Cywilizacja chrześcijańska była i jest, tak jak jest społeczeństwo katolickie”. A nasz dyskutant Święty Prosper przypomniał Mickiewiczowskie „Księgi narodu”: cywilizacja prawdziwie ludzka musi być chrześcijańska.

Dla Jarosława Kaczyńskiego cywilizacja chrześcijańska to retrospektywna utopia – zwodząca naiwnych, może trochę inspirująca („wartości”), ale generalnie, jak każda utopia, niebezpieczna. Co więcej, Kaczyński w PiS politykom z prawicy katolickiej każe działać tak, jakby cywilizacja chrześcijańska rzeczywiście była utopią. A oni się zachowują tak, jakby się z tym zgadzali. To jest istota sporu.

Nie poróżnił nas realizm czy gradualizm polityczny. Przypomnę, że w trakcie prac konstytucyjnych, kierując się art. 73 Evangelium Vitae (który domagając się konsekwentnego działania na rzecz cywilizacji życia, dopuszcza jego etapowość) uznałem pierwszeństwo zmian konstytucyjnych nad debatą wokół ustawy. Więcej, zaproponowałem pakt polityczny o moratorium na zmiany w ustawodawstwie zwykłym. Była to trudna propozycja, ale uważałem, że może prowadzić do poważnego umocnienia prawa do życia poprzez potwierdzenie go w Konstytucji. Na jedno się zgodzić nie mogłem – na milczące uznanie finis Christianitatis. I to jest istota naszego wyboru.