W swoim głosie Janek przywołuje zasłyszane opinie na temat mojego „odejścia z PiS-u”. Rzeczywiście – te motywy są bardzo istotne, ponieważ stanowią podstawę naszej akcji politycznej.
Dla Prawicy Rzeczypospolitej cywilizacja chrześcijańska to rzecz najzupełniej realna. „Nie trzeba bowiem – jak uczył Święty Pius X w „Notre charge apostolique” – ani wymyślać cywilizacji, ani budować nowego społeczeństwa od podstaw. Cywilizacja chrześcijańska była i jest, tak jak jest społeczeństwo katolickie”. A nasz dyskutant Święty Prosper przypomniał Mickiewiczowskie „Księgi narodu”: cywilizacja prawdziwie ludzka musi być chrześcijańska.
Dla Jarosława Kaczyńskiego cywilizacja chrześcijańska to retrospektywna utopia – zwodząca naiwnych, może trochę inspirująca („wartości”), ale generalnie, jak każda utopia, niebezpieczna. Co więcej, Kaczyński w PiS politykom z prawicy katolickiej każe działać tak, jakby cywilizacja chrześcijańska rzeczywiście była utopią. A oni się zachowują tak, jakby się z tym zgadzali. To jest istota sporu.
Nie poróżnił nas realizm czy gradualizm polityczny. Przypomnę, że w trakcie prac konstytucyjnych, kierując się art. 73 Evangelium Vitae (który domagając się konsekwentnego działania na rzecz cywilizacji życia, dopuszcza jego etapowość) uznałem pierwszeństwo zmian konstytucyjnych nad debatą wokół ustawy. Więcej, zaproponowałem pakt polityczny o moratorium na zmiany w ustawodawstwie zwykłym. Była to trudna propozycja, ale uważałem, że może prowadzić do poważnego umocnienia prawa do życia poprzez potwierdzenie go w Konstytucji. Na jedno się zgodzić nie mogłem – na milczące uznanie finis Christianitatis. I to jest istota naszego wyboru.
Panie Jurek musimy byc panstwem wyznaniowym? Sprawa wiary nie moze byc prywatna sprawa kazdego czlowieka.
A zapomnialem, mnie i tak pan nie odpowie.
Skąd przekonanie, że
Dla Jarosława Kaczyńskiego cywilizacja chrześcijańska to retrospektywna utopia – zwodząca naiwnych, może trochę inspirująca („wartości”), ale generalnie, jak każda utopia, niebezpieczna.?
Czy gdzieś coś takiego powiedział? Czy są to raczej Pana refleksje wysnute na podstawie osobistych obserwacji Premiera?
Znalazłem taką wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego:
Komuniści są traktowani przez dużą, czy nawet bardzo dużą część aktywnego politycznie społeczeństwa, jako alternatywa obecnych rządów, na zasadzie bardzo prostego rozróżnienia – postkomuniści z jednej strony, wszelkie nieznane partie postsolidarnościowe – z drugiej. Działa jednocześnie mechanizm dawno już opisany przez socjologów i psychologów społecznych, czyli tzw. utopia retrospektywna. Czasy komunistów jawią się wielu jako okres, w którym ludzie mieli poczucie bezpieczeństwa i panował względny dobrobyt. W szczególności zmarły przedwczoraj Edward Gierek symbolizuje dla średniego i starszego pokolenia takie właśnie czasy.
http://www.pis.org.pl/article.php?id=1327
Chętnie zapoznam się z wypowiedzią Premiera, w której w podobnym ujęciu mówi o cywilizacji chrześcijańskiej.
Zachęcam moderatora do śmielszego korzystania z prawa blokowania głosów, które sprowadzają (w formie i treści) wymianę poglądów do magla. Może to i “demokratyczne”, że każdy może się tu wypowiedzieć. Rzecz w tym, iż blog to nie forum. Pan “Rothstein” z pewnością może założyć własne forum (grupę dyskusyjną), a tutaj w uprzejmy sposób wstawić odpowiedni link. Zresztą mam nadzieję, że po wyborach ten blog zostanie opatrzony jakimś regulaminem, bo sama natura internetu zapewniająca tyleż anonimowości, co fałszywej tożsamości, sprzeczna jest z klimatem klubu dżentelmenów.
O panie Janku cenzura wam bliska, co?
Rothstein. Kultura europejska, prawa człowieka, nie zaistniałyby gdyby nie chrześcijaństwo. Człowiek nie wiedziałby że jest wolny. Przekonany by był o fatum panującym nad nim (król Edyp – wina niezawiniona) albo o tym że ma żyć w nędzy -w najniższej kaście bo jest to kara za żywot we wcześniejszym wcieleniu, godność człowieka wynikająca z tego że został stworzony na obraz Boży , że Chrystus umarł za każdego (kobietę , niewolnika – co w ówczesnych społeczeństwach było pewnym szokiem). Nie mówiąc już benedyktynach którzy nauczyli “europejczyków) uprawiać rolę i którzy zadbali by dziedzictwo antyczno-pogańskie dalej trwało i znaczyło.
Gdyby chrześcijaństwo było sprawą tylko prywatną nie zniesiono by niewolnictwa, (albo zniesiono by je u niektórych chrześcijan) kobiety dalej by były własnością mężów, a władcy nie liczyliby się z etyką (ukształtowaną przez 10 przykazań). (Hitler, Stalin)…
Co jak nie chrześcijaństwo winno w Europie stanowić podstawę, punkt wyjścia, fundament?
Chrześcijanin zaś szanuje , miłuje bliźniego czy jest chrześcijaninem, ateistą, agnostykiem , buddystą i dla dobra wspólnego z nimi współpracuje.
Ja nie lamie regulaminu, wyrazam swoje opinie, a pan Janek chce cenzurowac? Tylko klakiery M. Jurka moga sie tu wypowiadac? Nie lubicice wymiany opinii prawicowcy?
Sytuacja chrześcijaństwa w Polsce jest oczywiście nieporównanie lepsza niż w zachodniej Europie, ale obawiam się, że to się szybko zmienia na niekorzyść.
Ciekaw jestem jakie jest Pańskie zdanie na temat wpływu reform soborowych na sekularyzację zachodnich społeczeństw…
“Cywilizacja prawdziwie ludzka musi być chrześcijańska.”
Musi.
Ale cywilizacja chrześcijańska nie może wykorzeniać tradycji pogańskich. Bo jak mawiał Tolkien, którego chyba Pan lubi:
“Człowiek nie jest zaprzysiężonym kłamcą. Może sprowadzać swoje myśli do kłamstw, lecz pochodzi od Boga i od Niego czerpie swoje najważniejsze ideały. A więc nie tylko abstrakcyjne ludzkie myśli, ale również wytwory jego wyobraźni muszą pochodzić od Boga, a zatem muszą odzwierciedlać choć odrobinę wiecznej prawdy”
Szanowny Panie Marszałku,
Komentowałem w Zapiskach na portalu Ojczyzna na bieżąco wydarzenia wokół Pana konfliktu z Premierem, więc nie będę odtwarzał argumentów, dla których stanąłem zdecydowanie po stronie Premiera.
Chrześcijańskie świadectwo to nie są słowa, to są o wiele bardziej czyny. W działaniu politycznym to są czyny, które zmieniają w pożądaną stronę rzeczywistość. Aby być w tym skutecznym, trzeba mieć dobre rozpoznanie sytuacji i możliwości.
Dzisiaj można z wielką pewnością podsumować, że Pan po prostu nie rozpoznał dobrze sytuacji, nie tylko sam przegrał, ale jeszcze naraził obronę życia na spore ryzyko. Nawet dzisiaj przyczynia się Pan do powiększania tego ryzyka, próbując pomniejszać szanse PIS na zdecydowane wygranie wyborów. Przypomnę, że wtedy, w biegu wydarzeń, Pan się odżegnywał od planów tworzenia osobnej partii, a także od szkodzenia PISowi.
Obrona życia to znacznie szersze działanie, niż modyfikacja zapisów prawnych. Dlatego uważam, że Jarosław Kaczyński o wiele dojrzalej, niż Pan, broni właśnie życia i wartości chrześcijańskich.
Przykro mi, że ta, budząca wielki respekt Pana współpraca z JK, tak beztrosko została przez Pana przerwana.
Szczęść Boże!
Rafał Broda
Do Pana “Rothsteina”. Szanowny Panie, nie mam zamiaru Pana “cenzurować”, skoro proponuję, by założył Pan własne forum (blog, grupę etc.). Będzie Pana mogła czytać cała Polska i nie tylko. Czy to cenzura? Uważam po prostu, że takie prowokacyjne zachowanie jakie prezentuje Pan na blogu Pana Jurka, radykalnie obniża możliwość wymiany poglądów z gospodarzem. Pan po prostu wykorzystuje fakt, że polityk zwłaszcza w dobie kampanii wyborczej nie powinien strofować żadnego potencjalnego wyborcy. (Zresztą nie tylko polityk, bo nie raz osoby kulturalne mają problem z wyproszeniem z sali krnąbrnego żartownisia-prowokatora. A tu w dodatku nie wiadomo, o kogo chodzi: może ktoś, komu nawet klapsa dać nie wypada.) Ale ja politykiem nie jestem, i dlatego pozwalam sobie podtrzymać sugestię, by takich “dyskutantów” grzecznie wypraszać. Z poważaniem, JJ
Nie ulega żadnej wątpliwości, że muszą być Ci, którzy służąc sprawie poświęcają się. Kładą na jej ołtarzu. Niestety. Zawsze tak było – letnich trzeba pobudzać – często odgryzają rękę. Jednoznaczna postawa wobec polityki, jaką proponuje mam PR – jak mówią Marka Jurka, bo jest też wirtualna PR jest konieczna i pilna. W oczywisty sposób PIS zawłaszczy katolicki żywioł Prawicy Rzeczypospolitej – nie popuści bo to stołki. Jednak bez PR bylibyśmy letni. Życzę prawicy Marka Jurka sukcesów politycznych – przedstawicielstwa w parlamencie. Jestem z nimi. Podobną role – rolę dziecka, które zjada rewolucja, pełnię już około 30 lat i dobrze mi z tym.
witold k
Ponieważ pojawiają się sugestie cenzurowania tu niechcianych wypowiedzi, to muszę stanowczo je oprotestować. Blog Marka Jurka jest miejscem ogólnodostępnym, publicznym, a nie prywatną stroną, na którą można zaprosić dobranych gości i niepublicznie z nimi sobie dyskutować. To sam właściciel blogu zawłaszczył publiczną przestrzeń i nie powinien o tym zapominać. Nikt mu nie kazał tego robić. Rozmówcy są więc tu u siebie, w takim samym stopniu jak pan Marek Jurek i przysługują im te same prawa.
W pełni zgadzam się z panem Rafałem Brodą.
Jarosław Kaczyński ma niecodzienny talent polityczny. Jest skuteczny, a o to chodzi w polityce. Jest też generalnie konsekwentny, ale i w miarę, nie ponad miarę, elastyczny. Nie można też mu odmówić osobistej odwagi.
To są cechy godne wielkiego przywódcy.
Czy cywilizacja chrześcijańska jest retrospektywną utopią?
Wszystko co było już nigdzie nie istnieje. Nie istnieją już minione cywilizacje. Nawet te wczorajsze. Zawsze jest tylko ta bieżąca chwila, od której zależy wszystko w przyszłości._T_e_r_a_z_ jest zawsze czynnikiem decydującym o rzeczywistości. Przeszłości nie da się już zmienić, bo jej nie ma. Próby restauracji “starego” są, bo nie mają innego wyboru, zawsze “nowym”. Utopią jest odwracanie historii. Nie ma powrotów, poza nostalgią. Przeszłość jest złudzeniem umysłu.
Panie Marku, głosuję na Pana, dlatego, że jest Pan dla mnie najbardziej wiarygodnym człowiekiem polityki.
Głosuję tak jak chciałbym żeby było w Polsce a nie tak jak mówią sondaże.
Dzisiaj o Radio Maryja i o.Rydzyku.:
Dostrzegam jako Polak dobres strony Radia Maryja – jak choćby Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego. Natomiast odnoszę nieodparte wrażenie, że spora część środowiska Radia Maryja nie dorosła do Chrześcijaństwa – np.zachowanie Rydzyka w obornie agenta Wielgusa!tak agenta! – Sakiewicz przedstawił dowody na to, że Wielgus współpracował z SB!a Rydzyk w tym czasie stulił uszy i mało tego stanął przeciw Polsce – za agentem Wielgusem!Panie Kaczyński, nie przeszkadza to Panu???!!!Z kolei Kaczyński zablokował razem z SLD ochronę życia w Polsce – i co na to Rydzyk?!,a dalej popiera PiS! BEZIDEOWOŚĆ!!!Poza tym wiele osób słuchających RM to ludzie agresywni, którym daleko do okazywania miłości – często manifestują dziadki swój “patriotyzm” niczym Arabowie:)
Szanowny Panie Rafale Brodo
Niestety, całkowicie się Pan myli. Pisze Pan, że “chrześcijańskie świadectwo to nie słowa, ale o wiele bardziej czyny” i stawia za przykład Jarosława Kaczyńskiego, który jakoby realistycznie rozpoznał szanse (a raczej ich brak) na konstytucyjne wzmocnienie ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci. W efekcie tego rozpoznania Pan Premier storpedował inicjatywę Marka Jurka, która miała większe niż kiedykolwiek wcześniej szanse powodzenia. Przykro mi, ale śledząc Pańskie rozumowanie przypomina się stary cytat z Jacka Kuronia: “Jestem przeciwnikiem aborcji i dlatego będę głosował za jej liberalizacją”. Jarosław Kaczyński w sprawach, na których mu naprawdę zależało nie wahał się walczyć jak lew i “jechać po bandzie” (powołanie CBA, likwidacja WSI). Mimo dzikiego i zmasowanego oporu “układu” nie mówił wówczas o “dobrym rozpoznaniu sytuacji i możliwości”. Po prostu zaryzykował, zagrał vabanque i… wygrał.
Nie dziwi Pana, dlaczego w sprawie ochrony życia nie wykazał podobnej determinacji? Że nie było szans? Że była groźba kontry a la Zapatero? A przecież Pismo mówi wyraźnie, żeby “nastawać w porę i nie w porę”.
Przykro to pisać, ale sprawa wygląda raczej tak, że po prostu Pan Premier cynicznie wykorzystał Marka Jurka i jego środowisko. Kiedy byli mu potrzebni do wyborczego zwycięstwa i wygrywania kolejnych głosowań deklarował chęć ochrony życia zgodnie z literą i duchem encykliki “Evangelium Vitae”. Kiedy zaś trzeba było – tak jak Pan pisze! – “dać świadectwo czynem” Pan Premier zaczął kręcić i zwodzić, zasłaniając się “politycznym realizmem”.
Nie bawiąc się w eufemizmy trzeba powiedzieć, że po prostu oszukał zarówno Marka Jurka, jak i ludzi, którzy z PiS wiązali nadzieje na wzmocnienie, a tam gdzie trzeba wręcz odbudowanie cywilizacji chrześcijańskiej w Państwie i Narodzie Polskim.
Ma Pan całkowitą rację, że skuteczna ochrona życia to nie tylko kwestia odpowiednich zapisów prawnych. Liczy się przede wszystkim silne przekonanie “pro life” i idący za tym wolny wybór ludzi. Nie ulega jednak wątpliwości, że zgodny z prawem naturalnym zapis konstytucyjny stanowi silny argument, ułatwiający podjęcie decyzji “za życiem” nawet w trudnej sytuacji rodzinnej czy finansowej.
Do “Ebenezera”. Cytuję: “to sam właściciel blogu zawłaszczył publiczną przestrzeń i nie powinien o tym zapominać”. ???!!!
Właściciel blogu dzieli się swoimi przemyśleniami. Można z nim polemizować, można przedstawiać kontrargumenty. Ale czy z powodu braku odpowiedzi należy obrażać gospodarza lub wyzywać na “pojedynek” pozostałych autorów wpisów? Czy warto blog zamieniać w dziecinne podwórko, gdzie każdy chciałby zaistnieć, choćby po to, by pokazać, że jest lepszy od innych? W ten sposób łatwo będzie zgubić ciekawe wypowiedzi; zanikną w łomocie magla. Zatem kończę już ten wątek – bo sam chcąc niechcąc nadużyłem w ten sposób gościnności. Com miał powiedzieć rzekłem. Słowa nie cofam. Obrażonych przepraszam.
Św. Prosper z Akwitanii ma duzo racji, szkoda tylko, ze obecnie chrezscijanstwo, a zwlaszcza katolicyzm wygladaja tak fatalnie.
Do “Ebenezera”. Pisze Pan – “Przeszłość jest złudzeniem umysłu”. Mam nadzieję, że nie uważa Pan, że złudzeniem jest istnienie w przeszłości św. Tomasza, Włodzimierz Lenina czy fakt napisania przez Dickensa “Opowieści wigilijnej”, pod urokiem której zapewne Pan pozostaje (vide: Pański nick).
Jeśli chodzi o “odbudowę Christianitas” to nie jest kwestia nostalgii czy reanimacji kulturowego trupa, który odegrał swoją rolę w średniowieczu, lecz do współczesności nie pasuje. Model cywilizacji chrześcijańskiej jest uniwersalny, zaś jego praktyczna realizacja w XXI wieku (jeśli się uda) z pewnością będzie wyglądała inaczej niż w XIII wieku. Tylko fundamenty będą te same. Nie chodzi tu o żadne “odwracanie historii”, lecz raczej o takie jej kształtowanie, by była zgodna z Wolą Boga, która da się odczytać choćby z prawa naturalnego i Pisma Św. A co do przeszłości i jej znaczenia dla współczesności to polecam Panu do refleksji maksymę Izaaka Newtona – “Jeśli mogłem spojrzeć dalej niż inni, to tylko dlatego, że stałem na ramionach gigantów”.
Tzw. “ochrona życia” to w polityce był, jest i nadal będzie temat zastępczy.
Tzw. “cywilizacja chrześcijańska” też tylko jest niejasnym hasłem.
Od 2000 lat Chrześcijaństwo wraz z całym kosmosem podlega ustawicznym, nie dającym się zahamować, ani też łatwo modyfikować, przemianom, zgodnym z prawem przyczyny i skutku. To jest istotnie moc nad moce. Boża niemalże. Dlatego samo gadanie o tym nie ma żadnego sensu bez stwarzania przyczyn.
Wcześniejsze przyczyny nowoczesności były widocznie znacznie silniejszym “wektorem” i dziś skutecznie torują drogę zmianom zgodnym z własnymi ideami. Próby przeciwstawienia się im są absolutnie bezcelowe.
Twórzcie właściwe przyczyny, zgodne z aktualnymi warunkami, by zmienić przyszłość. To subtelna jest sztuka. Od czczego gadania i samobójczych goli nic się nie uda dokonać.
do Jana:
Brak odpowiedzi też jest odpowiedzią, ale tylko najinteligentniejsi ją usłyszą.
Natomiast inni będą ponawiać pytania tak długo, aż dostaną odpowiedź, ale i tak mogą jej nie zrozumieć. Będą więc pytać jeszcze gwałtowniej, domagając się coraz bardziej szczegółowych wyjaśnień.
Mam zwyczaj rozmawiać z każdym człowiekiem, bo każdy zasługuje na mądrość. Uczenie mądrości jest prawdziwą nauką.
do Ite ad Ioseph’a
Nie ma niczego co by istniało trwale i niezmiennie. Nie istniał więc trwale i niezmiennie również nikt w przeszłości.
W ten sposób nie istnieje także nikt i nic teraz. Istnienie jest złudzeniem umysłu.
Nigdzie nie ma wczorajszego Ite ad Ioseph’a. Nie ma tego sprzed roku, dwóch i dziesięciu lat. Nawet tego sprzed sekundy już nigdzie nie ma.
Nigdzie poza pamięcią indywidualną i zbiorową nie istnieją rzeczy i zjawiska minione. Cokolwiek jest poznawalne przejawia się tylko w tej oto bieżącej chwili.
Czy św. Tomasz z Akwinu i inni pojawili się w historii?
Są silne dane by tak uważać, ale nie ma istniejących trwale podstaw by to bez cienia wątpliwości stwierdzić.
Umysł człowieka wierzy w to co poznał w trakcie swego rozwoju, od momentu kiedy zaczął gromadzić informacje i je przetwarzać. To wszystko jest tylko w nim. Jest iluzją, która nigdzie nie istnieje.
Nie uważam za właściwe, by rozwijać podrzędne dialogi na forum, którego właścicielem jest autor niniejszego blogu. Ponadto nie widzę żadnego sensu w rozmowie z anonimowymi osobami, choćby mieli najbardziej tajemnicze nicki i choćby się ze mną zgadzali.
Pragnę tylko gwoli wyjaśnienia sprecyzować swoją postawę:
Obronę życia uznaję za najważniejszą sprawę, z której wywodzi się to wszystko, co winno być uznane za rację stanu.
Chrześcijaństwo jest nie tylko esencją Prawdy, w poza religijnym wymiarze jest dla ludzkości optymalną formą cywilizacji. Dlatego wyrazić pogląd, że przetrwa wszelkie trudności, to o wiele za mało – chrześcijaństwo, to przyszłość.
Różnica polega na wyborze drogi działania, na której można to zwycięstwo skutecznie osiągać. Ja wolę tych, którzy coś w tej materii rzeczywiście osiągają, od tych, którzy niosą sztandary przed armią, której nie ma.
Jeszcze gwoli podważenia sztucznego blasku tzw. pryncypialności, przypomnę, że J.Korwin-Mikke, z którym mocno polemizowałem już we wczesnych latach 90-tych, dowodził, że Matka Boska jest nam całkowicie niepotrzebna. To, co razi, to zestawienie tego daleko posuniętego pragmatyzmu dzisiaj ze skrajną wczorajszą pryncypialnością.
Szczęść Boże!
Rafał Broda
Do Ebenezera. Wydaje mi się, że miesza Pan dwie sprawy: istnienie i stopień jego poznawalności przez ludzki umysł. Zgodzi sie Pan chyba, że istnienia doświadczają również zwierzęta, choć większość z nich nie potrafi myśleć, a te, którym nauka przypisuje tę zdolność, mają ją rozwinietą w bardzo niewielkim zakresie. Jednak i one doświadczają istnienia bardzo intensywnie, choćby walcząc o pożywienie czy przedłużając gatunek. Jeśli zatem to robią, to muszą istnieć. Jeśli coś wykonuje jakieś czynności to musi najpierw istnieć, choćby sobie tego nie uświadamiało.
Nic nie istnieje trwale i niezmiennie? Pełna zgoda, z wyjątkiem Boga, ale to osobna kwestia. Nie rozumiem natomiast, dlaczego wg Pana z nieustannej zmienności istnienia ma wynikać, że jest ono tylko złudzeniem. Przecież zarówno fakt, że “wszystko płynie”, jak i fakt, że znika bezpowrotnie w otchłani przeszłości nie oznacza, że jest tylko subiektywnym wytworem naszego umysłu. Umysł jedynie stara się jakoś skodyfikować i uporządkować ten “migotliwy” Byt, który mozolnie i niedoskonale poznaje poprzez zmysły. Stara sie odkryć jego mechanizmy i wewnętrzną logikę. Sporo już w tym zakresie zrobiono. Sam Pan to pośrednio przyznaje, pisząc o kosmosie podlegającym prawu przyczyny i skutku. Czy owo prawo też jest złudzeniem? Czy może raczej odkrytą przez ludzki umysł jedną z obiektywnie istniejących zasad rządzących wszechświatem i ludzkością?
I jeszcze jedno. Czy mógłby Pan skonkretyzować, co Pan uważa za “przyczyny nowoczesności”, które zmarginalizowały chrześcijaństwo we współczesnym świecie? I czy nie sądzi Pan, że fakt zwycięstwa “nowoczesności” (cokolwiek to znaczy) nad chrześcijaństwem nie zaistniał dlatego, że w czasach supremacji Kościoła pojawiła się grupa ludzi, którzy nie poddali się myśleniu fatalistycznemu i postanowili pomimo wszystko właśnie przeciwstawić się temu, co wówczas także wydawało się nie do obalenia?
Szanowny Panie Rafale, doceniam Pana poglądy, ale też nie jest tak do końca, żebym je wszystkie podzielał.
W zasadzie wcześniej odniosłem się do dojrzałości politycznej pana Premiera, którą Pan wyróżnił, w kontekście zachowania się polityków walczących o status nienarodzonych dzieci.
Natomiast nie mam nic przeciwko temu by Pan podpisywał sie jakimś kryptonimem. To jak Pan się tu oznacza nie jest moją sprawą.
Nie ma też jakiegokolwiek przymusu rozmawiania akurat ze mną.
Pozdrawiam serdecznie.
Do Ebezenera
ja się podpisuję własnym imieniem i nazwiskiem nie po to, by kogoś zadowolić, lecz dlatego, by wziąć odpowiedzialność za swoją wypowiedź; zwłaszcza wobec w pełni ujawnionego dysponenta blogu.
Niedawno miałem przygodę na forum Tyg. Powszechnego, gdy wdałem się w dyskusję z anonimem o nicku “pastor Jarek”. Całkiem przypadkowo okazał się być członkiem loży Pentagram, masonem od dwóch pokoleń i w dodatku pastorem udzielającym ślubów homoseksualistom, choć publicystą TP.
Internet daje okazję do trudnych rozmów, bez spoglądania rozmówcy w oczy, ale anonimowość to dla mnie o wiele bardziej zniechęcająca okoliczność.
/do Ite ad Ioseph’a/
To wymaga bardzo szerokich wyjaśnień. Obawiam się, że nie jet to odpowiednie miejsce. Więc napiszę w miarę krótko.
O umyśle nic nie wiemy. Umysł sam wie o sobie, ale to wszystko co wie. Natomiast – czym on jest?, jak jest? Ludzie tego jeszcze nie wiedzą i raczej na poziomie dyskursywnego umysłu, czyli też i nauki, nie można tego się dowiedzieć. Naturę umysłu poznają mistycy, przekraczając go.
Można uznać, że umysł w jakiś sposób związany jest z mózgiem i układem nerwowym odczuwających istot (ludzi, zwierząt). Kognitywiści nawet sądzą, że jest funkcją mózgu. Ja się z tym nie zgadzam, ponieważ uważam, że porządek ciało/materia-umysł-dusza-Duch jest słuszny, a więc niższe nie może być funkcją tego co wyższe.
Wracając do iluzoryczności istnienia. Poprzez organy zmysłów mózg/umysł ma kontakt z tym co uważa za zewnętrzne i wewnętrzne też. Analizuje dostarczone informacje, przetwarza je i generuje idee, koncepcje, poglądy, sądy o wszystkim, o sobie, swoim nosicielu, o środowisku itd. w oparciu o nowe dane, na podstawie zgromadzonej w pamięci wiedzy. To skomplikowane są procesy.
Co umysł widzi wzrokiem? Tylko światło.
Co słyszy słuchem? Jedynie dźwięki.
Co czuje innymi receptorami? Tylko rozmaite bodźce, które są w nich kodowane i przesyłane do “centrali”.
Z tych danych umysł tworzy sobie “obraz”, który uznaje za prawdziwą rzeczywistość. Jednak zawsze jest wątpliwość, czy aby zmysły nas nie zwodzą. A tego nie da się jednoznacznie stwierdzić.
Ponadto sygnał od organu zmysłu przechodzący do interpretatora (mózgu/umysłu) trwa dłużej niż wywołujące go bodźce. Czyli zanim umysł “widzi” nie ma tego co “widziało” oko.
Dlatego umysł dokonuje obliczeń i sam uprawdopodabnia wynik, czyli wyprzedza, tudzież projektuje skutki. Tenisista gdyby polegał jedynie na wzroku, nigdy nie zdążyłby odbić piłki.
Jest jeszcze jedna iluzja, która polega na tym, że zdecydowana większość ludzi (nie mówiąc o zwierzętach)odczuwa siebie jako coś oddzielnego od reszty wszechświata. Cytowałem już tutaj bardzo zwięzłą wypowiedź Alberta Einsteina i ją tu powtórzę:
Człowiek jest częścią całości, nazywanej przez nas ‘Wszechświatem’, częścią ograniczoną w czasie i przestrzeni. Doświadcza siebie, swoich myśli i uczuć, jako czegoś niezależnego od reszty – jest to rodzaj optycznego złudzenia świadomości. To złudzenie jest dla nas rodzajem więzienia, ogranicza nas do osobistych pragnień i związków uczuciowych z kilkoma bliskimi nam osobami. Naszym zadaniem musi być uwolnienie się z tego więzienia przez powiększanie zasięgu naszego współczucia tak, by ogarnąć nim wszystkie żywe istoty i całą przyrodę w jej pięknie.
Prawo przyczyny i skutku nie jest złudzeniem, ale też nie można powiedzieć, że istnieje. Z samej swej natury jest totalną, nieustanną metamorfozą.
Co do Boga, to ten biblijny też nie ma w sobie krzty stałości, raz jest dobry, wybaczający, życzliwy, innym razem gniewny i mściwy, bywa wręcz okrutny.
Trwałe istnienie czegokolwiek natychmiast zablokowałoby wszelką możliwość życia. Wszystko by zamarło, skostniało. Natomiast nieistnienie wszystkich zjawisk i rzeczy jest właśnie samym życiem. Dzięki nieistnieniu wszystko nieustannie może zachodzić.
Czas też nie istnieje, też jest iluzją. Cytowany wyżej genialny Albert, ekspert w tym zakresie mówił nawet:
Czas jest zawziętą iluzją
Dla zainteresowanych więcej tu:
http://www.diamentowadroga.pl/dd17/czas
Przyczyn “nowoczesności”, które spowodowały przejęcie inicjatywy przez racjonalnie myślącą część ludzkości jest wiele. Zresztą zawsze gdzieś na marginesie się one tliły, czasem żarzyły, aż w końcu zapaliły ludzki umysł. Nie dostrzegam tu żadnego myślenia fatalistycznego. Zasadniczą przyczyną jest i było coraz większe rozchodzenie się irracjonalnych wierzeń dotyczących natury świata z tym czego ludzie doświadczali i co umysłem potrafili zrozumieć. Dziś jest to niebezpiecznie rozchodząca się przepaść, która z jednej strony naprawdę zmarginalizuje religie w ogóle, ale z drugiej strony może doprowadzić do kryzysu na planie etycznym i moralnym. Einstein przeżył prawdziwy dramat, gdy zobaczył iż swoimi odkryciami przyczynił się do skonstruowania bomby atomowej. Współczesna nauka w większości nastawia się na wynalazczość, a to natychmiast jest wykorzystywane w przemyśle wojennym.
Ci, którzy prawdziwie chcą chronić życie mają naprawdę co robić.
To na razie chyba wszystko na ten temat.
Panie Rafale, podpisywanie się imieniem i nazwiskiem nie jest warunkiem wystarczającym i koniecznym by być odpowiedzialnym za własne słowa. Podpisywanie się pseudonimem też z tego obowiązku nie zwalnia.
Pozdrawiam.
List otwarty do Premiera Rady Ministrów warszawa 26.11.2007r.
DONALDA TUSKA.
Szanowny Panie!
W listopadzie tego roku po raz pierwszy Polska reprezentacja, pod wodzą Leo Beenhakkera, wywalczyła awans do finałów EURO’08, zajmując pierwsze miejsce w grupie A. Jak ważny był to sukces, świadczy chociażby Pana obecność wśród witających reprezentację na lotnisku Okęcie. Wracając pamięcią do roku 1972 i 1974 oraz 1982, lat największych sukcesów, nie licząc awansów do finałów M. Świata, każdorazowo władza nie patrząc na koneksje polityczne, grzała się w blasku sławy, każdorazowo obiecując poprawę bazy sportowo-treningowej. Czas mijał i kończyło się na obiecankach, nie licząc garści medali wpinanych w klapy piłkarzy i kadry szkoleniowej. Znając Pańskie podejście do sportu a szczególnie do piłki nożnej mam nadzieje, ze jeszcze raz rozpatrzy Pan lokalizacje gdzie budować Narodowe Centrum Sportu, nie oglądając się na połajanki z trybuny Sejmowej ex premiera. W młodości wychowywał i uganiał się Pan podobnie jak ja, za piłką podwórkową i nie tylko, co zostało Panu do dzisiaj, grając w reprezentacji parlamentarzystów i popisując się nienaganną techniką, co osobiście mogłem stwierdzić podczas meczy z Drużyną Dyplomatów, której jestem kierownikiem. W międzyczasie kibicował Pan podobnie jak Lech Wałęsa Lechii Gdańsk, ukochanemu klubowi z Wybrzeża, ja wtedy byłem prezesem Sekcji Sympatyka CWKS Legia Warszawa. I nagle otrzymujemy od losu (tj UEFA ) organizację EURO ‘ 2012 i jak za dotknięciem różdżki możemy wynagrodzić sobie tamte lata, budując w stolicy Narodowe Centrum Sportu, a przy nim bazę szkoleniowo – treningową dla reprezentacji oraz stadiony dla potrzeb EURO, dlatego jestem “ZA” mistrzostwami EURO’12, a nawet “PRZECIW” budowaniu stadionu na gruzach X-lecia. w niecce lub obok. W dniu 25.05.2007 r. wybrałem się jako zaproszony gość, aby przysłuchać się „Debacie o Euro 2012” Tematem debaty był problem „Czy Polska może strącić Mistrzostwa Europy 2012 ?” Jedynym pozytywem tej debaty były złożone deklaracje wzajemnej współpracy pomiędzy Panem Jarosławem Kaczyńskim, jeszcze Premierem, liderem największej partii rządzącej – PIS, a liderem wówczas partii opozycyjnej – PO, Donaldem Tuskiem, dotyczącej wspólnej pracy na rzecz przygotowania EURO w 2012 r. Myślałem, ze obaj panowie jesteście sympatykami Polskiej Reprezentacji i Jej dobrze życzycie, dla dobra polskiej piłki nożnej. Po zamianie się panów rolami w rządzie i Sejmie, już tak nie myślę, a zwłaszcza po dyskusji nad Pana expose a raczej w kontrexpose, byłego już premiera Jarosława Kaczyńskiego, który już chyba zapomniał o w/w debacie pozwalając sobie z trybuny sejmowej upominać Pański Rząd, a z nazwiska wywoływać nowopowołanego ministra sportu Miłosława Drzewieckiego, napominając go by nie ważył się na zmianę lokalizacji stadionu. Do dnia występu w sejmie J. Kaczyńskiego myślałem, ze proponowana przez niego lokalizacja, jest wynikiem niedoinformowania ówczesnego premiera lub zwykłym żartem, tymczasem okazało się, ze jest to „nieślubne dziecko” premiera, dlatego nikt z PiSu, nie ważył się podważyć jego decyzji lub mieć odmienne zdanie. Patrz Ludwik Dorn, Paweł Zalewski i Kazimierz Ujazdowski ! ??.Wyznaczony do realizacji tak ambitnego planu były minister Lipiec, szukał korupcji w PZPN, chcąc usunąć z drogi prezesa M. Listkiewicza. Tymczasem sam został aresztowany, oczywiście za korupcję, z dyrektorami COS.. Następczyni Lipca, pani Jakubiak, jak sama mówi o sobie, lepiej się zna na dojeniu krów niż na sporcie, dobierając sobie do kompletu pana Michała Borowskiego głównego hamulcowego EURO’2012., byłego architekta Warszawy, którego pani minister mianowała prezesem spółki odpowiedzialnej za realizacje Narodowego Centrum Sportu.( to tak jakby lisa wpuścić do kurnika )
Towarzystwo to, jednoosobowo, a właściwie trzech tenorów, bo oprócz byłego premiera, ministra Lipca, był jeszcze Marcinkiewicz, ustaliła rok temu na płycie boiska Stadionu X-lecia, ze jest to jedyna lokalizacja przyszłego stadionu, nie znając ekspertyz, kosztów oraz nie biorąc pod uwagę żadnych zagrożeń. Tak to jest, jak nieodpowiedzialni politycy biorą się za budowanie stadionów i obiecują trzy miliony mieszkań oraz wysłuchują opinii pożal się Boże fachowców, którzy zataili, że Stadion X- lecia leży na terenie starego koryta Wisły i do dnia dzisiejszego nie potrafią podąć przybliżonych kosztów inwestycji, którzy nie patrząc na ostre wymogi bezpieczeństwa, wymagane przez UEFA, ciągle próbują nam wciskach kit, że jedyną alternatywą dla Warszawy, jest budowa Stadionu Narodowego na terenie samego stadionu czy Błoniach. Z zdziwienie moje jest tym większe, ze prawie wszyscy są rodowitymi Warszawiakami i wykształciuchami, jak mawiał już były marszałek Sejmu Ludwik Dorn. Podczas dyskusji nad Pana expose, prawie co drugi poseł pytał skąd wziąć pieniądze na realizację założonych w expose projektów, tymczasem PiS i jej prezes nie dopuszczają do innych lokalizacji, które w sumie byłyby lepszymi i tańszymi, a nie sranie miliardami, podobnie jak to się stało z funduszem alimentacyjnym, w myśl zasady czym gorzej, tym lepiej.Ostatnio jedynym argumentem za budową stadionu na błoniach jest straszenie społeczeństwa uciekającym terminem. Ex – premier J. Kaczyński nie chce zauważyć, że jego czas juz minął i mówiąc, że plany PO budowy Stadionu Narodowego poza centrum Warszawy świadczą o powrocie do Polski polityki transakcyjnej jest hipokryzją. Ustępujący premier powiedział, że chciał stworzyć w tym miejscu centrum olimpijskie, które może w przyszłości – nawet w 2020 roku – mogłoby posłużyć do organizacji igrzysk – marzyciel ??. Jarosław Kaczyński wyraził pogląd, że nie można rozumować tylko w kategoriach pieniędzy. Zauważył, że politycy PO myślą w kategoriach interesu, a nie przestrzeni publicznej. Nie zauważył, że to jego ludzie kręcili i kręcą lody przy okazji lokalizacji i budowy stadionu.
Panie Premierze jedyną gwarancją EURO 2012 jest Białołęka, gdzie jest do zagospodarowania około 100,0 ha. ziemi. Teren ten jest przeznaczany na sport i rekreację, należy do skarbu państwa. Można tam wybudować piękny park sportowy, a w nim Narodowe Centrum Sportu ze stadionem na ponad 60 tysięcy widzów z całą infrastrukturą, w tym strefy bezpieczeństwa, główny konik UEFA. Do stadiony będzie można dojechać z każdego miejsca Warszawy, czy lotniska w Modlinie. Na 2008 rok zaplanowano rozpoczęcie budowy dwóch mostów, Północnego i Krasińskiego z szybkimi tramwajami ( napowierzchne metro). Tamtędy ma przebiegać autostrada lub trasa szybkiego ruchu Berlin – Warszawa – Moskwa. Wystarczy połączyć Trasę Toruńską z Siekierkowską i Nowo Lazurową ażeby zamknąć obwodnicę dookoła Warszawy. Teren Stadionu X – lecia sprzedać prywatnemu inwestorowi, który odzyska tłuczeń, a kruszywo odsprzeda na drogi. W miejscu stadionu i nadbrzeża Wisły wybuduje Agua Park i Port z przystanią. Przyjezdni kibice będą się bawili w parku sportowym nie zakłócając spokoju centrum Warszawy. Należy wiedzieć, że kibic piłkarski, to nie kibice tenisa czy lekkoatletyki.
Myślę Panie Premierze, że przyznanie nam organizacji EURO 2012, należy potraktować jako akt sprawiedliwości dziejowej i chociaż po 60 latach potraktować pomoc Unii Europejskiej jako plan Marshalla Bis, nie tylko dla stolicy, ale i całego kraju budując drogi i całą infrastrukturę w miastach, gdzie będą rozgrywane spotkania piłkarskie. Po EURO 2012 pozostaną inwestycje i będą nadal służyć społeczeństwu, a nie skupiać się tylko na jednej lokalizacji i „reanimacji trupa”, jak chce tego PiS, a zwłaszcza jej prezes.
Pisząc ten list otwarty chcę w ten sposób włączyć się w debatę o EURO ‘ 2012, ponieważ leży mi na sercu dobro polskiej piłki nożnej, dla której bezinteresownie poświęciłem ponad 33 lata swojego życia i czynię to nadal, nigdy nie pytając, co mogę mięć z tego, a tylko co mogę dla “niej” zrobić, tym bardziej, że już zobaczyłem na własne oczy cztery turnieje o mistrzostwo EUROPY, a na nich 42 mecze, nie wspomnę o 8 M. Świata i 102 meczach. Ostatnio w Lizbonie podczas meczu z Portugalią zaliczyłem 200 spotkanie oglądane na żywo, a podczas meczu towarzyskiego z Węgrami w Łodzi zostałem wyróżniony przez PZPN na w/w okoliczność. .Znając atmosferę i smak poprzednich mistrzostw nie chciałbym się wstydzić, za organizacyjnie niedociągnięcia. Ponadto przepracowałem w budownictwie ponad 40 lat, w tym również sportowym oraz bywałem na tylu stadionach, ze mam chyba mandat, ażeby zabrać głos w temacie, czy „reanimować trupa”, albo zmienić lokalizację. Myślę, że lepiej jeszcze parę razy się zastanowić, podejmując dyskusje, debaty, niz. podejmować pochopne decyzje. Tym bardziej, że większa część społeczeństwa wiąze koniec z końcem, co poniektórzy wychodzą nawet na ulice domagając się chleba i pracy, dlatego trzeba ważyć każdą wydaną złotówkę..
Panie Premierze, Białołęka jest gwarancją na udane i dobrze zorganizowane EURO’2012 !.
Pozostaje ze sportowym pozdrowieniem.
Andrzej BOBO Bobowski
KRÓL POLSKICH KIBICÓW.
http://www.bobo-bobowski.pl
email; boboand@wp.pl