Rozpęd kampanii sprawia, że pewnie – teraz, na finiszu – będę coraz większe problemy z terminowymi wpisami. Skoro jednak dziś niedziela, warto spojrzeć na rzeczy z dystansu. 

Zgodnie z planem podczas przymusowej przerwy przeczytałem Bruca Marshalla „ale i oni otrzymali po denarze”. Gdyby nie zamiłowanie do tradycji łacińskiej, Marshalla można by łatwo wziąć za katolickiego progresistę. W opowieści o księdzu Gaston powraca i motyw empatii wobec komunistów, i uprzedzeń wobec warstw wyższych, i niechęci do hiszpańskich powstańców. W jednym miejscu staje się jednak jasne, że za tym wszystkim jest nie ideologia, ale autentyczny nonkonformizm. Trudno bowiem w literaturze znaleźć bardziej dosadny opis épuration, stalinowskiego „wyzwolenia” Francji. Bruce Marshall nie ukrywa ani zbrodni, ani tortur, ani kłamstw. Bohater „ale i oni otrzymali po denarze”, ksiądz Jean Gaston, wierzył, że „jedyną nadzieją byłoby przywrócenie ludziom fanatycznej miłości prawdy”.