W rzymskiej liturgii tradycyjnej kapłan, po oczyszczającym wyznaniu win, zanim zbliży się do ołtarza, prosi jeszcze wraz z ludem, aby Pan Bóg zechciał nas ożywić, dodać nam życia. Przychodzimy do świątyni nie tylko z tęsknotą do Boga, ale świadomi tego, że jeszcze nie żyjemy naprawdę. Bo (jak tłumaczy Benedykt XVI; „Jezus z Nazaretu” s. 233) człowiek z natury pragnie pełni życia, ale znaleźć ją może tylko w Bogu. Starożytna tradycja przekazała nam zeznanie przed sądem jednego z prowansalskich męczenników, który oskarżony o udział w kulcie chrześcijańskim – odpowiedział „beze Mszy żyć nie możemy”.
Z dzieciństwa zachowałem sobie maleńki mszalik, zawierający Ordo Missae po reformie’65. To z niego po latach poznawać zacząłem liturgię tradycyjną. A wczoraj kolega przyniósł mi świeżo wydany przez Pallottinum mszalik dla wiernych, zawierający porządek Mszy tradycyjnej, poprzedzony tekstem Summorum Pontificum. To, co było pamiątką przeszłości, którą co najwyżej można było znaleźć wśród starych papierów domowych, dziś jest dostępne dla każdego, z błogosławieństwem Rzymu.
Nie jesteśmy na nic skazani. Historia jest w ręku Boga i ludzi obdarzonych wolną wolą.
Nareszcie tradycjonaliści mogą wyjść z podziemia. Z całym szacunkiem dla Papieża Jana Pawła II (wielkiego duszpaszterza i intelektualistę), to sprzyjał on modernizmowi. Jego Świątobliwość Benedykt (również wybitny umysł), natomiast zawsze był konserwatystą i za jego rządów najpewniej zapanuje większa dyscyplina w Kościele.
Bo nie powinno być tak, że promuje się powstawanie różnych ruchów charyzmatycznych (niektóre grupy zresztą osłączyły się od Kościoła), a dyskryminuje konserwatystów.
Razi mnie również, gdy ludzie w kościele zachowują się, jak na jakimś koncercie (klaskanie,śmiechy, tańce). A wszystko po to,żeby przypodobać się tłumowi.
Benedykt XVI zwraca uwagę, że przedsoborowy Mszał nigdy nie został prawnie uchylony. Ojcie Święty ustala nowe warunki korzystania z niego. Trudno mie się zgodzć z Zulusem o to, że Jan Paweł II sprzyjał modernizmowi. Nasz papież już w 1984 r. zezwolił na używanie Mszału promulgowanego przez Piusa V po Soborze Trydenckim, a wydanego po raz ostatni w r. 1962 przez Jana XXIII. Listem apostolskim motu proprio „Ecclesia Dei” z 1988 Jan Paweł II zachęcał jeszcze biskupów. Myślę, że Benedykt kontynuuje to dzieło. Duch Św ożywia Kościół, który jest ludem i dla ludu. Kosciół wyrasta z tradycji, dlatego podobnie jak Pan Marek wracam do tradycji.
W swoim dzienniku pisze Pan panie marszałku, że rodzi się pytanie czy Sławomir Skrzypek wytrzyma nacisk eurokratów i korporacyjnego lobby ekonomistów (mniej więcej o to chodziło)
dlatego apeluję do Pana
———————-
Brońmy naszego prezesa NBP Sławomira Skrzypka !!!!!!!
czy nie widzicie, że media liberałów i kosmopolitów naigrywają się z niego, że jako jedyny opowiedział się w sierpniu przeciw wnioskowi o podwyżkę stóp ?
wiecie dlaczego go oni atakują ? bo prezes Skrzypek zapowiedział, że w sprawie ewentualnego wejścia Polski do strefy euro będzie trwała debata gdzie będą rezentowane RÓŻNE stanowiska a nie tylko jedynie
słuszne stanowisko Balcerowicza który chciał wprowadzić euro natychmiast !
przecież słyszeliście co powiedział premier Kaczyński w TV Trwam. Że euro możemy wprowadzić nawet za 133 lata a lobby finansowe związane z kapitałem zagranicznym chce aby do tego doszło już zaraz !
Czy to lobby broniło polskich postulatów w sprawie Traktatu Reformującego (tych o których mówił na przykład Pan panie marszałku) naszych interesów ? nie !
wiecie jakie jest hasło tego lobby ? ,,Bruksela to nie zagranica ”
(jak powiedział Tusk)
lobby zagranicznej finansiery na czele z ,,Gazetą Wyborczą” domaga
się ciągłych podwyżek stóp !
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,69866,4613983.html
Sławomir Skrzypek to on mianował Radę Naukową przy NBP i dobrze !
a co mówi Janusz Jankowiak – skrajny liberał i kosmopolita ?
——————
oto fragment artykułu z ,,Gazety Prawnej”
,,Członkowie Rady Naukowej NBP uznali, że nie ma istotnych zagrożeń
inflacyjnych i RPP pospieszyła się, podwyższając w sierpniu stopy
procentowe.
Ekonomiści negatywnie odebrali te wypowiedzi.
- Spełnia się najczarniejszy scenariusz: na temat bieżącej polityki
pieniężnej i sytuacji makroekonomicznej wypowiada się organ, który
nie jest do tego powołany – mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista
Polskiej Rady Biznesu.
http://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2068.218.0.39.7.2.0.1.htm
—————-
czyli co ? zagraniczni analitycy mogą się wypowiadać na temat działań RPP a Polacy nie mogą ? to może Pan Jankowiak stworzy
grupę ,,wybranych” którzy mają prawo do wypowiadania się w sprawie
polskiej polityki pieniężnej ?
To jest skandal !
———————-
Panie marszałku, BARDZO PRZEPRASZAM za zbyt emocjonalny ton..ale niech Pan zwróci na to uwagę na przykład Artura Zawiszy
—————
w sobotnim ,,Parkiecie” z 27 X 2007 jest informcja, że Skrzypek dokonał zmiany szefa departamentu Badań Makroekjonomicznych
i jaka jest reakcja ?
atak głównego ekonomisty banku BZ WBK (znajdującego się w rękach Irlandczyków)
oraz głównego ekonomisty banku BPH Ryszarda Petru (to jest pracownik katedry na SGH, której szefem jest Balcerowicz)
—————
Panie marszałku,
nie wiem czy Pan to widział ? (wywiad z L.Balcerowiczem)
,,Jak pan ocenia powołanie Rady Naukowej przy prezesie NBP?
- Decydentów poznaje się m.in. po doradcach. Nie wystarczy mieć tytuł
doktora czy profesora, by powiedzieć coś mądrego. Również tu w SGH są
ludzie, którzy występują w Radiu Maryja i z pogwałceniem wszelkich zasad
naukowej rzetelności straszą ludzi, że euro to będzie dyktat Niemców. Ani
słowem nie odnoszą się przy tym do ogromnej literatury nt. unii walutowej.
http://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2036.86.0.39.2.1.0.1.htm
—————
widzi Pan…rozpoczyna się atak Balcerowicza na prof. A.Kaźmierczaka
niech Pan na to zwróci uwagę
Najpierw odniosę się do opinii Ryszarda. Liczy się praktyka. Watykan obiecał niegdyś wyświęcenie biskupa dla Bractwa św. Piotra i nie dotrzymał słowa. Jan Paweł drugi zezwolił,żeby poganie i heretycy mogli odprawiać nabożeństwa w kościołach katolickich. Chodzi mi o katedrę w Asyżu, gdzie modlili się przedstawiciele różnych religii. Wierzę,że późniejsza katastrofa (zginęło dwóch franciszkanów) to była kara za sprzyjanie bałwochwalstwu.
Jednocześnie tradycjonaliści byli dyskryminowani. Przypuszczam,że Jan Paweł II kiedyś uznany zostanie za heretyka, choć żeby to określić trzeba mieć autorytet. Ja czytałem wiele encyklik wcześniejszych papieży i wydaje mi się,że Jan Paweł II przekroczył dopuszczalne granice.
Do JurkaE. Jankowiak nie jest żadnym liberałem, tylko prawdopodobnie agentem wpływu jakiegoś lobby.
A co do Balcerowicza, to dziwię się,że można tego ignoranta traktować jako wyrocznię. Przecież on mylił się w kwestii planowanych: inflacji, deficytu, wzrostu PKB. To człowiek , który karierę zaczynał w Centrum Planowania Marksizmu Leninizmu. Dowodem jego nierzetelności jest popieranie wprowadzenia w Polsce EURO, a jednocześnie twierdzenie,że waluta polska nigdy nie była tak silna. To jest przecież logika idiotyczna, ale mówi wiele o Balcerowiczu.
,,Do JurkaE. Jankowiak nie jest żadnym liberałem, tylko prawdopodobnie agentem wpływu jakiegoś lobby.”
przyjmuję poprawkę
cieszy mnie jedno a smuci drugie w Pana opiniach. Czyż wino nie znaczy więcej niż kielich. “Idź, obmyj się w sadzawce Siloam” /J 9, 7/. Co Bogu milsze dzisiaj? czyż nie Hbr 10, 15-17 z całego tego rozdziału. A Ten, który posyła na nowo jeszcze donośniej później wzywa J 7, 37-39. Szczęść Boże.
Drogi Zulusie. Praktyka jest ważna, ale ponad nią jest miłość i rozum. Mozna praktykować będąc w sekcie. To za ppontyfikatu Jana Pawła II Komisja Papieska Ecclesia Dei na mocy specjalnych uprawnień nadanych jej przez Ojca Świętego, przyjmując petycję Wielebnego Ojca Josepha Bisiga, erygowała Kapłańskie Bractwo Świętego Piotra jako stowarzyszenie życia apostolskiego na prawie pontyfikalnym według norm przepisów prawa kanonicznego z wszystkimi konsekwencjami prawnymi. Kapłańskie Bractwo Świętego Piotra obrało sobie za cel uświęcanie kapłanów poprzez wykonywanie obowiązków pastoralnych, w szczególności zas poprzez wzorowanie swojego życia na Przenajświętszej Ofierze Eucharystycznej oraz zachowanie tradycji liturgicznych i dyscyplinarnych, wspomnianych przez Ojca Świętego w Liscie Apostolskim motu proprio “Ecclesia Dei”, opublikowanym 2 lipca 1988 roku.
Z katechizmu dowiedziałem się o Bożym Miłosierdziu i o tym iż Bóg jest dobry. Dowiedziałem się też o grzechu, a wszczególności o grzechu przeciwko Duchowi Świętemu. Nie wiem kim jesteś Zulusie, pewnie dobrym czlowiekiem, ale obawiam sie, ze to co mówisz ociera się o sektę. W religi którą wyznaję nie ma Boga, ktory karze. Jest Ojciec Miłosierny.
Chciałbym bardzo gorąco prosić niektórych uczestników tej dyskusji, aby powstrzymali się od stwierdzeń typu “kiedyś Jan Paweł II zostanie uznany za heretyka” itp. To prawda, że niektóre czyny i słowa naszego Ojca św. mogą wydawać się kontrowersyjne (całowanie Koranu, międzyreligijne spotkania w Asyżu itp.). To prawda, że można doznać myślowego zamętu, czytając np. najpierw encyklikę “Mortalium Animos” Piusa XI, a potem “Ut Unum Sint” Jana Pawła II, które – przynajmniej na pierwszy rzut oka – wydają się sprzeczne. Z drugiej jednak strony nie brak świadectw autentycznej świętości Papieża Polaka. Pomijam sprawę rozpatrywanego obecnie cudu. Jest np. świadectwo króla współczesnych egzorcystów ks. Gabriela Amortha, wg którego po przywołaniu podczas egzorcyzmu imienia zmarłego Papieża demona ogarnął szał nienawiści. Zły duch miał wówczas twierdzić, że ten Papież szczególnie skutecznie pokrzyżował szyki piekłu. Jest również zapis orędzi Najświętszej Marii Panny danych włoskiemu księdzu Stefano Gobbiemu. Oczywiście nie ma obowiązku w nie wierzyć, ale – o ile wiem – są całkowicie zgodne z doktryną Kościoła i pada tam m.in. sformułowanie, że Jan Paweł II był “arcydziełem Maryi”. Nie znaczy to oczywiście, że Papież nie może popełniać czasem poważnych błędów. Jednak nawet one nie muszą przekreślać jego świętości. Pamiętajmy, że taki gigant intelektu jak św. Tomasz – mimo wielkiego światła Ducha św. – powątpiewał w Niepokalane Poczęcie NMP. Miał do tego prawo, gdyż wówczas dogmat ten nie został jeszcze sformułowany ex cathedra przez Stolicę Apostolską. A jednak, czyż tak święty Doktor Kościoła nie powinien mieć tutaj niezawodnej intuicji? Okazuje się, że nie miał, co nie przeszkodziło jego świętości.
Poza tym proszę pamiętać, że każdy Papież – jak pisała bodaj św. Katarzyna ze Sieny – jest “słodkim Chrystusem na Ziemi” i nie jest to wyłącznie metafora. Nasz Zbawiciel powiedział do apostołów: “Kto wami gardzi, mną gardzi”. Kto gardzi Papieżem, gardzi Chrystusem. I wreszcie na zakończenie – proszę Państwa, my zwykli świeccy katolicy naprawdę bardzo wielu rzeczy NIE WIEMY. Bóg wie i to jemu zostawmy osąd, zwłaszcza osąd Papieży. Być może, jeśli kiedyś dostaniemy się do Nieba, spotkamy tam Jana Pawła II i abp. Marcela Lefebvre’a przechadzających się pod rękę w najlepszej komitywie. Mam dziwne przeczucie, że tak właśnie jest.
Do Ite ad Ioseph. Masz rację, z tym heretykiem się zagalopowałem i zgadzam się z twoją wypowiedzią. Rzeczywiście szary człowiek wiele rzeczy nie wie.
Ryszardzie. Bractwo św. Piotra zostało powołane, to prawda, w celu organizowania się tradycjonalistów. Ale Watykan obiecał wyświęcić temu Bractwu biskupa i słowa nie dotrzymał. To był ruch, wg mnie, na przeczekanie. To pewnie nie jest wina osobista Jana Pawła II, ale w on naprawdę otaczał się modernistami. Bardzo się cieszę, że Papież Benedykt przywraca Tradycji należne miejsce.
faktem jest również,że po Soborze Watykańskim II, kościoły w Europie opustoszały. Jan Paweł II porywał tłumy, to prawda, ale przez to stał się, niemal, ikoną popkultury (przepraszam za porównanie). Jeśli zaś można papieża oklaskiwać, można go również wygwizdywać, czy obrażać.
Już zamówiłem te 3 modlitewniki z Pallotinum
No cóż, wypada się tylko cieszyc z tego, że w końcu będzie można kupic Mszalik! Po powrocie z Niemiec – kupuję od razu:)
Pozdrowienia dla dyskutantów.
Aha, Ryszardzie, chyba przeoczyłeś w KKK jedną z prawd wiary: “Bóg jest sędzią sprawiedliwym – za zło KARZE, a za dobro wynagradza”. Kara za grzech jest tak oczywista, jak słoneczko na niebie.
A pamietasz Pan, Panie Jurek, jak skutecznie zablokowales Pan mozliwosc zaplanowany wczesniej i obwieszczony publicznie wyklad nt. tradycji i mszy swietej trydenckiej w Palacu Staszica w Warszawie, ktory mial wyglosic ktos z bezkompromisowych – w przeciwienstwie do pana i Panu podobnych – stronnikow Swietej Tradycji? A gdyby papiez byl nie wydal Summorum Pontificum, to tez bys sie Pan tak roztkliwial na swoim mszalikiem po reformie nie z ’65, jakes Pan blednie napisal, lecz z 1962 r. I kto tu jest traditore ?
Panie Kolego leliwita… To Pan Stronnik Tradycji jesteś, czy dziecko Boże w końcu? Bo tego dziecka Bożego we wpisie mało… a psik, kocurze nastroszony!
Do. p. Macieja Gnyszki. W Kościele naprawdę istnieją stronnictwa,np moderniści, czy tradycjonaliści.
A leliwita potwierdza moją opinię o p. Jurku (kilkakrotnie na tym blogu formułowaną),że jest on osobą chwiejną.
Gdyby to była tylko chwiejność, nic bym nie powiedział, ot słaby człowiek, jak każdy. Ale on działa z premedytacją i nie ma tumowy o chwijności lecz o zdolności do dostosowywania się do każdej sytuacji, w której będzie zmuszony wykarmić swoja rodzinę na kolejnej synekurze publicznej. I nie mam nic przeciw jego rodzinie, tylko przeciw niemu, to mianowicie, że jego jawne klarierowiczostwo stało się sposobem na wygodne życie. Pan Jurek żyje za pieniądze podatników i pod tym względem nie wyróżnia się od reszty pasożytów politycznych. Rzecz tym, że zdradza jakoby był katolikiem we właściwym sensie słowa. Niestety, jego działania, a raczej brak działań, które powinien podjąć katolik mający jakąś władzę, zadają kłąm wizerunkowi, z jakim się obnosi. To lawirant i gracz. Dość już nam takich, rozmieniających na drobne wszystko co istotne. Dość takich, co sobie ze świętej religii katolickiej robią prywatny użytek tylko wtedy, gdy im to odpowiada, a gdy nie – siadają prz jednym stole z bezbożnymi żydami, komunistami i liberałami.
Leliwita
Tak,Jan Paweł II był modernistą i liberałem. Zwolennikiem nowej liturgii,posoborowego odprawiania Mszy św. Ale trzeba też pamiętać,że w stosunku do tradycjonalistów zachował się PRZYZWOICIE.w 1984 r.zezwolił na odprawianie,za zgodą miejscowego biskupa,trydenckiej Mszy św.,co też potwierdził w 1988 r.w liście apostolskim “Ecclesia Dei”,zachęcając biskupów do łaskawego wyrażania zgody na prośby wiernych przywiązanych do starego rytu.Obyśmy i my byli tak roztropni i światli jak nasz wielki Rodak.W końcu nie wiemy jaka będzie przyszłość…
Do Jakuba. Dziwne jest to, że Msza Święta Wszechczasów, w myśl postanowień Soboru Watykańskiego II, miała być dopuszczona na równi z “nową mszą”; ostatecznie jednak trzeba było na jej prowadzenie pozwolenia. To absurdalne.
Poza tym zgadzam sie z Leliwitą, p. Jurek jest tradycjonalistą,ale “dyżurnym”.
zulus napisał: “Dziwne jest to, że Msza Święta Wszechczasów, w myśl postanowień Soboru Watykańskiego II, miała być dopuszczona na równi z “nową mszą””
W dokumentach ww. soboru nie ma ani słowa o nowej mszy (NOM). Jest jedynie zalecenie, by przejrzeć dotychczasowy mszał i inne księgi liturgiczne; ani słowa o jakimkolwiek nowym rycie! A jednak b. szybko po soborz powstał całkiem nowy ryt, w swej formie i treści podobny najbardziej do tzw. “mszy” Cranmera czyli twowu całkiem antykatolickiego. I tak jestw rzeczywistości (zainteresowanych odsyłam do tzw. analizy krytycznej kardynałów Bacciego i Ottavianiego. Ten drugi to ówczesny prefekt Świętego Oficjum (dla porządku: dziś Kongregacja ds. Doktryny Wiary, niegdyś – Św. Inkwizycja). Ottaviani nie pozostawił na nowej mszy autorstwa masona abp. Bugniniego suchej nitki, a jednak NOM przeforsowano i Paweł VI promulgował go, całkiem zresztą nielegalnie, bo uchylenie Mszału Trydenckiego kościele rzymskim zagrożone sankcją we wprowadzającej go bulli Quo Primum Tempore św. Piusa V.
Przywracając więc prawo do Mszy Trydenckiej z 1962 (tak naprawdę, to nie jest właściwa msza trydencka, bo Jan XXIII w 1962 r., tuż przed soborem, niebezpiecznie ja zredukował o istotne doktrynalnie treści!)papież Benedykt zadośuczynił wielkiemu bezprawiu, jakiego był dokonał Paweł VI, a które to bezprawie utrzymywał Jana Paweł II.
Leliwita
Słusznie. Leliwita ma rację. Dlatego mszę Piusa X nazywa się mszą wszechczasów. Sam Sobór Watykański II nie musiał być zły, ale złe były poźniejsze skutki.
Niech więc p. Jurek mylnie czy też lekkomyślnie i ignorancko, nie cieszy się odnośnie przedmiotu motu Summorum Pontificum, bo sprawa nie jest załatwiona, i jeśli ktos uważa, że powrót do mszału Jana XXIII jest słuszny, to niech zada sobie trud i zbada, co ów nieszczęsny papież Jan był w 1962 r. zmienił. Nie należy tez sądzić chyba, by zrobił to z własnej inicjatywy, bowiem owe cięcia, miały, jak się wydaje, jeden cel: sprawdzić, czy hierarchia kościoła rzymskiego jest juz na tyle uśpiona, by można było przeprowadzić w niedługim czasie zmiany znacznie poważniejsze, te właśnie, jakich dokonano siedem lat później wprowadzając NOM. Jak wiadomo – udało się, a wspomniana wcześniejsza i dokonana w 1962 r. zmiana w mszale, który przecież i tak poźniej całkiem odrzucono, nie wywołała wówczas nawet podejrzeń, mimo, że już wówczas jej zakres wyczerpywał znamiona nielegalności wobec prawa ustanowionego wiecznotrwale bullą Quo Primum św. Piusa V. Tam więc sprawa nie jest zakończona, jak to się wydaje p. Jurkowi i jego kompanom z dotychczasowego towarzystwa indultowego, które z pożałowania godną bezczelnością i ignorancją teologiczną stawało zawsze w obronie ważności (czytak – katolickości) zarówno doktrynalnej, jak prawno-kaononicznej sprawowanego wciąż liturgicznego konglomeratu neoariansko-protestancko-żydowskiego, któremu na imię Novus Ordo Missae.
Leliwita
Tak jak wcześniej napisałem. Panowie Jurek, czy Milcarek to dyżurni tradycjonaliści, traktowani przez modernistów, przepraszam za wyrażenie, jako niegroźni dziwacy.
Panowie Jurek, czy Milcarek to dyżurni tradycjonaliści…
No i spełniaja b. ważną funkcję wentyla bezpieczeństwa i stójkowego; kontrolują i utrzymują monopol na wszelkie inicjatywy na rzecz Tradycji, jednoczesnie zaciekle zwalczając środowisko lefebrystyczne (które przecież nie idzie na żadne kompromisy z modernistyczną hierarchią) oraz pozostają w znakomitych stosunkach z modernistyczną hirarchią! O co więc tu chodzi? Jak można “walczyć” o Tradycję i koncyliarzować z wrogami tejże Tradycji? Ma Pan więc rację, ze są tradycjonalistami dyzurnymi, podobnie jak tzw. telewizyjne autorytety od innych spraw, ale koniec końców z całej ich działaności nie wyniknęło do dziś nic dobrego; jeśli bowiem Benedykt XVI umożliwił w jakiś tam groteskowy sposób odprawianie okaleczonej Mszy Trydenckiej, to tylko z powodu nieprzejednanego stanowiska bractwa św. Piusa X, a nie rzekomo zakulisowych, dyplomatycznych, misternych pociągnięć indultowców, którzy kompletnie nie rozumieją, czym jest katolicyzm, skoro głoszą poprawność doktrynalną NOM. Istnienie bowiem Bractwa św. Piusa X burzy modernistom-ekumenistom całą ich misterną konstrukcję w ten sposób, że zaliczając do Koscioła autentycznych heretyków i schizmatyków (np. lutrów i prawosławnych) nie mają sensownego wytłumaczenia dla nazywania lefebrystów schizmatykami! Jak bowiem lefebryści, którzy w znacznie większym stopniu uznają biskupa Rzymu i wyznają całą wiarę katolicką mogą być nazywani odszczepieńcami, a protestanci i prawosłani, którzy ani domatów katolickich, ani tym bardziej papieża nie uznają, mieliby być częścią Kościoła? Oczywiście, p.p. Jurek, Milcarek i im podobni są w stanie godzinami bredzić próbując udowadniać w tym wszytkim brak sprzeczności logicznej, i już nie raz to czynili, niemniej fakty są inne i nie zgadzają się z naukami Milcarków i Jurków, więc trawestując nieszczęsnego Hegla możemy zakończyć – tym gorzej dla “dyżurnych tradycjonalistów”.
Leliwita
Zgadzam się z Leliwitą. Ma pan rację. Tak samo jest, gdy odbywają sie targi (to pewnie nie jest dobre słowo) wydawnictw katolickich. Nie dość,że występują tam wydawnictwa heretyckie i schizmatyckie, to jeszcze zaprasza się pogan (np. buddystów). Wielkim problemem zaś jest wydawnictwo Te Deum-je sie zwalcza.
Chciałbym z panem nawiązać bliższy kontakt. Niewiele wiedziałem o tradycjonalistach, dopóki nie pojechałem na studia. Tam na ostatnim roku wziąłem udział we mszy świętej indultowej i coś się ze mną stało. Jestem po trzydziestce już,a od około siedmiu lat dobrze nie czuję się w trakcie mszy. Wręcz przestałem uczęszczać do kościoła. Razi mnie klaskanie i tego typu “wynalazki”. I jeszcze jedno pytanie: co pan sądzi o sedewakantystach.
Niestety, sedewakantyści sa w błędzie; na Stolicy Piotrowej wakatu nie ma. Oni zachowują się jak dziecko, które mając np. nienormalnych rodziców, choćby ojca alkoholika i awanturnika, albo matkę prostytukę, wyrzeka się ich i żyje tak, jakby ich nie miało.
Rozumiem dobrze pańskie “zdegustowanie” NOMem. Jeśli nie ma Pan w pobliżu mszy trydenckiej, to moze przynajmniej greko-katolików? A jeśli ani jednych, ani drugich, to proszę wziąć sobie do serca, że mimo błędów, a nawet bluźnierstw (jak w polskiej właśnie wersji NOM) dokonuję się podczas tej “mszy” prawdziwa i realna przemiana chleba i wina w Ciało Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, naszego Boga. I to, że oni odprawiają odwrócenia doń tyłem, że robią to wszytko, czego się nawet pomyśleć nie godzi, to zmienia to faktu, że Bóg jest prawidziwie i rzeczywiście obecny w Najświętszym Sakramencie – jeśli tylko kapłan ma taką intencję, o czym nigdy nie będzie Pan wiedzieć, zarówno podczas NOM, jak i prawdziwej mszy katolickiej. Szatan właśnie w ten sposób odwodzi ludzi od Chrystusa, że co wrażliwszych na kształt liturgii, poprzez np. NOM, który jest całkiem asakralny, odcina odżyciodajnego źrodła, jakim jest sam Bóg w Najświętszym Sakramencie. Jeśli bowiem nie karmi się człowiek Jego ciałem, to jak może mieć jakąkolwiek nadzieję na życie wieczne w niebie i z Bogiem właśnie?
Dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam.
W sumie tradycjonalistów, traktuje się jak dziwaków, gdy heretyków gloryfikuje. Zresztą już nawet nie używa się określeń: herezja, czy schizma. Chyba,że w stosunku do tradycjonalistów. Tu nawet postępowcy okazują się pryncypialni.
Ale jest przepowiednia: “…bramy piekelne go nie przemogą…”; ona daje nadzieję.
Wycinacie posty?! Zdanie inne, rozne jest Wam niewygodne?! Panie ex-marszalku to bylo pytanie do Pana. W jakim stopniu przycznil sie Pan do choroby prezesa, bedac dlugo jednym z klakierow?! Tym samym uwazam, ze Pana refleksje, komentarze powinny byc realistyczne, bez odlotu bo inaczej zachodzi podejrzenie epidemi i przeniesienie choroby na nastepne ugrupowanie.