Jedna z Pań, o których pisałem wczoraj, wręczyła mi po spotkaniu swój list do Klubu Parlamentarnego PiS, zresztą anonimowy – podpisany Wyborcy i patrioci z Zielonej Góry. Mnie dotyczy o tyle, że jestem tam wymieniony wśród ludzi szkodzących PiS-owi (jak Marcinkiewicz, Dorn, Ujazdowski), choć określenie „nikczemnie” zastrzeżone jest tylko dla byłego premiera i dla mnie. To tylko dla porządku, bo w liście najważniejsza jest ekspozycja poglądów historycznych autorów, którą przytoczę w całości:
„Prawie że mafijne układy, kolesiostwo, bezkarność doprowadziły do upadku i rozkradania całego niemal przemysłu i PGR-ów i stąd największego bezrobocia a z tym związanej patologii.Dlatego program odnowy państwa i ratowania tego co się da uratować i rozliczenia przynajmniej tych największych afer popieraliśmy…”.
List kończy się apelem o jedność i konsekwencję. Pomijając już to, że autorzy nie widzą obiektywnych źródeł trudności gospodarczych kraju – dziedzictwa komunizmu, charakterystyczne jest, że w całym tym emocjonalnym manifeście, powstałym w środowisku katolickim, wśród oczekiwań formułowanych pod adresem PiS, nie ma ani słowa o cywilizacji życia, o prawach rodziny, o walce z demoralizacją. Chyba więc powinienem wprowadzić korektę do moich analiz. To nie tylko Jarosław Kaczyński zrezygnował ze składania zobowiązań wobec opinii katolickiej, to również (znacząca w istocie) część tych, którzy powinni je żywić, niczego od przywódcy PiS nie oczekiwała. Ciekawe dlaczego?
Problem polega na tym, iż pozwoliliśmy się obezwładnić. Dopuściliśmy do tego, by nas przekonano, iż niedorzecznością jest domagać się szacunku dla naszych przekonań i wartości. Jedyne dopuszczalne wątki w przestrzeni publicznej kilka obrazków z obchodów katolickich świąt oraz ogłoszenia Caritasu przy większych akcjach. Zastanawia mnie “wielka nieobecność” – po wielkim święcie odejścia Jana Pawła II próbuję doszukać się papieskich homilii w naszych mediach. Nie chodzi mi o ujęcia z zapalonymi zniczami, ale o rzetelny przekaz Jego nauczania. Trudna jest Jego mowa?
Od 1939 r. naród przetrzebiono w taki sposób, że w warunkach demokratycznego wyboru po ’89 r. decyzje podujmuje motłoch. Trzeba wreszcie powiedzieć to otwarcie: bolszewiski niemcy, a zaraz po wojnie bolszewicki motłoch sterowany przez żydowską bezpiekę dokoczył bez precedensowego w dziejach naszego narodu “ubezhołowienia” (termin, którym posługiwał się sam Beria, Stalin i ich NKWD. Likwidacja autentycznej elity polskiej, naturalnie predestynowanej do przewodzenia narodowi, została przeprowadzona w celu wyeliminowania na zawsze Polski i Polaków jako liczącego się , suwerrennego narodu. Kilkadziesiąt zaś lat prania mózgów przyniosło tylko jeden, wątpliwej wartości skutek w postaci sprzeciwu w 1981 r. motywowanego w zasadzie całkiem przyziemnymi, choć niebagatelnymi, problemami socjalnymi i ubóstwem. Czego zresztą można sie spodziwać po robotnikach, chłopach, wszak z natury nie są to stany odpowiadające za rządzenie, przewodzenie całemu narodowi. Miejsce wymordowanych lub skutecznie uciszonych prawdziwych elit zajęła tzw. inteligencja, przeważnie żydowskiego pochodzenia, realizująca konsekwentnie do dziś plany nakreślone przez syjonistów wobec Polski na długo przed wojną. Tak więc rewizja pańskiego stanowiska jest oczywistą koniecskiego, bo przecież gdy nadal codzień słyszymy, że ośrodek toruński popiera PiS, to cóż to oznacza: głupotę połączoną ze ślepotą czy bezrozumna desperację, by trzymać się czegokolwiek i zachowac przy tym resztki “twarzy”?
To niepojęte, ale tak przecież się dzieje; PiS, alleluja i pod prąd (a jeszcze do niedawna było “do przodu”, jakby to cokolwiek miało zmienić. Toż to tylko prosić o miłosierdzie, by wielebnemu o. Dyrektorowi spadły łuski z oczu i przestał juz dorabiać ideologii do jawnego błędu oraz zaprzestał popierania tych, co nie sa z antury zdolni czegokolwiek zmienić trwale, czyli wbrew eurkomunie, USraelowi, międzynrodówce kapitałowej, czyli naprawdę pójść pod prąd.
Żadna organizacja nie ma prawa powoływać się na wiarę chrześcijańską lub odwoływać się do niej jeśli nie staje w obronie człowieka, zwłaszcza tego bezbronnego i nienarodzonego. Jeśli ktoś tego nie potrafi przyjąć, to jeszcze nie zrozumiał Ewangelii.
Ogromna szkoda, że nie udało się w tym zakresie zmienić Konstystucji. Zabrakło pewnie głębszej reflekcji i odpowiedzialności przed Bogiem. Uważam, że ci, którzy mogli a nie głosowali wtedy za życiem stali się w gruncie rzeczy zgroszeniem dla innych. Przypomnę katechizmową definicję zgorszenia:
„Zgorszenie jest postawą lub zachowaniem, które prowadzi drugiego człowieka do popełnienia zła. Ten, kto dopuszcza się zgorszenia, staje się kusicielem swego bliźniego. Narusza cnotę i prawość; może doprowadzić swego brata do śmierci duchowej. Zgorszenie jest poważnym wykroczeniem, jeśli uczynkiem lub zaniedbaniem dobrowolnie doprowadza drugiego człowieka do poważnego wykroczenia.” (KKK 2284)
Czy zatem nie dochodzi do pakadosku, że PARLAMENT, który ma wskazywać kierunek moralny, staje się gorszycielem? Ci którzy reprezentują chrześcijaństo bez ochrony życia są też poważnymi gorszycielami.
Przykre, ale niestety może być prawdziwe.
Może dlatego że materialne bierze górę nad duchowym, tak jak pieniądz gorszy wypiera pieniądz ze szlachetniejszego kruszcu. Nie należy się jednak poddawać. Autor bloga przypomina mi trochę głównego bohatera z filmu Amazing Grace http://www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=27894 który wywalczył w Izbie Gmin zniesienie handlu ludnością murzyńską. Miał on jednak poparcie Premiera…
Słuchacze Radia Maryja zostali zapędzeni w kąt przez to że politycy nie mają prawicowych rozgłośni nadających programy w formule >. Polityka jest wyrazem troski o dobro wspólne więc warto wiedzieć co nazwać tym dobrem i co temu dobru zagraża.
Zgadzam się z Panem, Panie Marku, że u podstaw zagrożeń dobra wspólnego jest nieposzanowanie praw rodziny i cicha zgoda na demoralizacje.
Pan Jarosław Kaczyński starał się bronić dobra wspólnego ale stanął w pół drogi ponieważ bał się narazić na śmieszność w oczach “świata”. Słuchacze Radia natomiast już narazili się na śmieszność ale nie dostrzegają że człowiek, który potrzebował ich poparcia okazał się zwykłym oportunistą na rzecz utrzymania kierownictwa w partii.
Nie wydaje mi sie, zeby to co piszecie bylo prawda. Katolicki punkt widzenia jest bardzo dominujacy w prawie wszystkich mediach. Az do znudzenia…
Myślę Panie Marszałku, że dotknął Pan sprawy będącej dla wielu katolików największym problemem w kontekście Radia Maryja. Trafnie ujął to Gość, pisząc że przekaz płynący z Torunia “zasmucająco ograniczył zdolność wielu ludzi do samodzielnej refleksji i dialogu (do słuchania!)”. Trzeba tu jednak pamiętać, że oddziaływanie RM nie opiera się wyłącznie na tym, co słychać na antenie. Jest jeszcze swoiste “głębsze wtajemniczenie”, wyjaśnienie spraw udzielane przez lokalny Kościół, zwykle proboszcza. Nie wystarczy więc nawet bywać czasem w Radiu, czy być cytowanym przez “Nasz Dziennik”. Trzeba być wymienianym jednoznacznie pozytywnie w każdej wypowiedzi ojców dyrektorów, być przedmiotem ich troski (intencje) i apeli. Inaczej jest się skazanym na interpretacje “lepiej wtajemniczonych”.
Tak to już jest w każdej ściśle zhierarchizowanej strukturze. W tym sęk – sam często słucham RM, zwłaszcza w drodze (prowadząc), przyjmując dar wyciszenia i skupienia. Często wzdragam się (i zawsze będę) na chamskie, prymitywne komentarze tzw. inteligentów, światowców pod adresem RM. Czasem zadaję sobie pytanie, czy gdyby RM nie zawierało w sobie w ogóle żadnych komentarzy politycznych, odniesień do Naszego Dziennika, “rozmów niedokończonych” etc. (poprzestając choćby na wymownych modlitwach za Ojczyznę), to czy byłoby nadal solą w oku elit postępowej części Polski i Europy – i odpowiedź zawsze brzmi “tak”, bo tym co przeszkadza nie jest rzeczywista bądź urojona nienawiść płynąca na falach eteru, lecz “wyznawcy RM” i ich przewodnicy. Z całym szacunkiem dla duszpasterzy. Znam księży, których szczerze cenię za trud i owoce pracy, są wspaniałymi apostołami, kaznodziejami, zwalczają trąd “postępu” w Kościele, dają świadectwo – a jednocześnie w sprawach politycznych (w tym lustracji) potrafią dokonywać zdumiewających wolt poglądów, w zgodności ze stanowiskiem RM.
Wydaje mi się, że powinniśmy przestać lansować podział sceny politycznej na lewicę i prawicę. Jest on w tej chwili absolutnie nieczytelny i niezrozumiały, chyba służy bardziej celom manipulacji społecznej. Wydaje mi się, że w chwili obecnej najistotniejszym elementem podziału jest postawa wobec poszanowania życia od poczęcia do naturalnej śmierci dla każdego człowieka niezależnie od wyznania oraz rasy.
To jest wydaje się najistotniejszy obok religii czynnik warunkujący wszelkie inne poglądy natury ekonomicznej i społecznej.
W każdym razie nie identyfikuję się z podziałem na lewicę i prawicę.
Pragniemy wszyscy tu zgromadzeni żyć w Kraju rządzonym mądrze w trosce o życie i zdrowie naszych rodzin w oparciu o kumulowanie przez nas trwałej własności bez spekulacji, kredytów i opodatkowania spadków.
Co nam może przeszkodzić w jedności i w działaniu? Jedyne kryterium wyrażając się eufemistycznie to “brak rozsądku”.
Takie retoryczne zawieszenie brzmi prawie jak “Ciekawe kto za tym stoi?”:-).Pytanie, którym kończy Pan swój dzisiejszy wpis mogłoby otwierać ciekawą analizę.
Może jest tak, że Jarosław Kaczyński trafniej niż Pan rozpoznał oczekiwania “opinii katolickiej”? Może owa “opinia” wcale nie chce TERAZ wzmagać politycznej batalii wokół sprawy konstytucyjnego zapisu o ochronie życia od poczęcia? Sam (choć pewnie kierując się innymi motywami, niż słuchacze RM) nie kibicowałem Panu w Pana rejtanowskim geście wobec władz PISu.
W mojej opinii nieadekwatnie do realnych możliwości pojmuje Pan zadania “władzy” w społeczeństwie (takim, jakie ono dziś jest). Naruszenie obecnego konsensusu politycznego w sprawie ochrony życia było by poważnym błędem ponieważ zostało by potraktowane jako “atak” ze strony tej części opinii publicznej (nie koniecznie nastawionej ideologicznie, ale po prostu praktycznie), która nie ma wyraźnego stanowiska w sprawie aborcji. A jest to spora rzesza osób,które w sytuacji otwartego konfliktu ( a tak była by odczytana próba zmiany status quo) skłonią się raczej do zachowania obecnego stanu rzeczy. Jednak reakcją na taką próbę była by z pewnością aktywizacja ideologicznych zwolenników aborcji. Jej skutkiem (poza bardzo prawdopodobnym pogorszeniem obecnego stanu prawnego) było by wciągnięcie w orbitę oddziaływania “ideologii aborcyjnej” osób “praktycznych”, o których świadomość musimy walczyć w pierwszej kolejności, jeśli chcemy zbudować społeczny konsensus dla sprawy prawnych gwarancji dla ochrony życia od poczęcia.
Uważam, że w obecnej chwili chrześcijanie w instytucjach władzy powinni się skupić na budowaniu SPOłECZNYCH instytucji stawiających sobie za cel rozwiązywanie problemów, które teraz często są “przecinane” zabiciem dziecka przed urodzeniem. Przede wszystkim mam na myśli:
- stworzenie sieci sprawnie działających ośrodków adopcyjnych oraz promowanie informacji o tym, że rozwiązaniem trudnej sytuacji może być oddanie dziecka do adopcji,
- aktywizacja wspólnot lokalnych (ze szczególnym uwzględnieniem parafii) w kierunku wsparcia rodzin w trudnej sytuacji społecznej i materialnej oraz kobiet w ciąży,
- inicjowanie i wspieranie działań promujących rozwiązania “nieaborcyjne”.
Dopiero po stworzeniu takiego instytucjonalnego i informacyjnego zaplecza można by przystąpić do społecznej debaty mającej na celu przekonanie do konstytucyjnych gwarancji szerokiej opinii publicznej. Wtedy to mogłoby się udać. Na pewno nie wtedy, kiedy chrześcijanie wykonują efektowne kamikaze eliminując się z instytucji władzy.
Pan Marek Jurek jest jedna z nielicznych osób, które bronią myśli konserwatywnej. Szkoda ze wielu katolików do dziś nie wyciągnęła wniosków… to jest poprostu przykre.
Prawdopodobnie ta Pani w obliczu pewnego rozczarowania klęską wyborczą PISu i zawiedzeniem z tego powodu uznała między innymi pana Marka Jurka za osobę odpowiedzialną za tą porażkę.
Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna.
Każdy kto uważnie śledził wydarzenia polityczne może dojść do wniosku, że Pan Marek Jurek jest konsekwentny i nie uznaje kompromisu w sprawach kluczowych z punktu widzenia etyki. Ponadto Pan Marszałek wielokrotnie apelował do Premiera o dyskusje jednak Ten nie chciał się na to zgodzić. To jest klucz do oceny całej sytuacji!
Jeśli przyjąć te założenia za wykładnie to opinia katolicka nie powinna mieć problemu z oceną tej sytuacji. Mam wrażenie że środowisko Radia Maryja wychodzi z założenia że PIS jest partią która wiele zrobiła i dokonała, jednak nie chce ocenić spraw które nie doszły do skutku a powinny dojść!!
Zaskoczył mnie brak wyraźnego nacisku na premiera Kaczyńskiego w sprawie poprawek konstytucyjnych ze strony Radia Maryja. Niewykluczone że gdyby ten nacisk był wyraźny poprawki przeszłyby.
Premier oraz najbliższe grono z dawnego PC poprostu zlekceważyło te tysiące podpisów poparcia dla tej inicjatywy oraz pełne zaangażowanie Pana Marka Jurka w sprawę.
Problemy w PISie moim zdaniem zaczęły się właśnie od braku jednoznacznej postawy w wielu kluczowych kwestiach m. in. w znanych głosowaniach nad wzmocnieniem życia, w sprawie lustracji czy później deubekizacji itp.
Uważam że należy wybaczyć te błędy ale dziś największy problem jest w tym że PIS nie robi nic aby po refleksji przynajmniej przeprosić nas katolików.
Gdyby nie brak konsekwencji program byłby dalej realizowany, nie byłoby różnic, nie byłoby wyborów i oddania władzy PO!!
Popieram Pana Marka Jurka!!
Pozdrawiam Serdecznie!!
Tomasz P.
Kalisz
Problem polega na tym, iż pozwoliliśmy się obezwładnić. Dopuściliśmy do tego, by nas przekonano, iż niedorzecznością jest domagać się szacunku dla naszych przekonań i wartości.
Aktualnie są dowody prześladowania politycznego za przekonania w obronie najwyższej wartości doczesnej – życia.
Od okupacji hitlerowskiej, od okupacji sowieckiej po dziś prześladuje się katolickich intelektualistów, nauczycieli, pielęgniarki i lekarzy – bo zdrowie, życie dla uzurpatorów absolutnie nic nie znaczy.
Te pełne hipokryzji deklaracje lub nieudolne usiłowania napawają mnie obrzydzeniem. A rozwiązanie jest doprawdy proste i w zasięgu naszych ludzkich mozliwości.
Ad vocem do Abolicjanta: W opinii wielu prawników, w tym obecnego kandydata na ministra “sprawiedliwości”, polskie prawo aborcyjne jest zbyt restrykcyjne. Słowo “płód”, jak mniemam, ma w Europie bardzo wątpliwy status jurydyczny. A zatem większość ludzi o myśleniu “praktycznym” można bardzo łatwo przekonać argumentem, że zmiana konstytucji narusza ustawodawstwo unijne. I co ? Nie pomogą ochronki i centra adopcji.
Ron Paul, który kandyduje na prezydenta tu gdzie mieszkam, w Stanach, z zawodu ginekolog-położnik, stoi na stanowisku prawo federalne (a konkretnie precedens prawny Roe vs. Wade) nie może zabraniać legislaturom poszczególnym stanom na tworzenie prawnej obrony dziecka nienarodzonego.
Reasumując: zmiana zapisu w polskiej konstytucji postawiła by znak STOP dla ludzi typu pan Tusk,którzy dziś są za “status quo”a jutro powołują na ministerialne stanowiska ludzi, którzy uważają że polskie prawo jest zbyt restrykcyjne.
W Polsce nic się nie zmieni, póki winowajcy zła dokonanego po 1939 r. nie zostaną sprawiedliwie osądzeni i ukarani. Wprawdzie wojna i niewola sowiecka była karą za bezbożność i nie wypełnianie woli Boga, tylekroć objawianej, to jednak jeśli ten sąd się nie dokona – będzie tylko gorzej. Nie będzie więc żadnej łaski od Boga dla narodu, który nie sprzeciwia się bezbożności w życiu społecznym, gospodarczym i politycznym, czego dowodzi:
1)odrzucenie Jezusa Chrystusa, jedynego prawdziwego Boga z Trójcy jako swego Króla.
2)obecność w polityce masonów i rozlicznie powiązanego z nimi bezbożnego lewactwa i liberałów, nadto żydów z ich judaistycznym obłąkaniem i nikczemnymi planami wobec Polski i Polaków;
3)notoryczne i bezczelne łamanie prawa bożego w ustawach prawa stanowionego;
Bez tego nic ani w Polsce, ani nigdzie na świecie istotnie się nie zmieni, więc próżna gadanina i czcze działania, jeśli podstawą, fundamentem wszelkich spraw nie jest Bóg w Trójcy Jedyny i poszanowanie jego praw we WSZYSTKIM, co człowiek czyni.
Tylko milczeniem i bezsłownym rozmyślaniem możemy skwitować takie zachowanie owej kobiety.
Wylewanie żalów, co powyżej, nic nie da. Trzeba się wziąć za porządną edukację młodzieży. I działać tak, żeby się aż kurzyło!
Panie Marszałku – dobrze, że krytykuje Pan PiS za odejście od wartości chrześcijańskich i konserwatywnych przez PiS, ale nie powinien zapominać Pan również o mocno socjalistycznym programie gospodarczym tej partii. Chyba, że będzie Pan działał w ścisłym sojuszu z UPR i umówi się Pan, że w tym sojuszu Prawica Rzeczpospolitej odpowiada za stronę światopoglądowo-obyczajową, a UPR za stronę gospodarczą. Taki sojusz popieram! Pozdrawiam.
J100 napiał: Chyba, że będzie Pan działał w ścisłym sojuszu
Tak tak, róbcie sobie panowie dalej partyjki, sojusze i kultywujcie tę całą dialektykę demokratury, dzielcie i rządźcie, bo tylko do tego jesteście zdolni… no i nieustającego gadulstwa.
Leliwita: może Pan wie coś o wielkiego spisku światowej żydo-komuno-oligarchii która przez tajną kontrolę nad, m.i., World Wildlife Fund i prasę ogłupia lud nie tylko w Polsce, ale w całej Europie? Proszę się dzielić! Podobnie wpływaja na samych tekstach piosenek wszelkiego rodzaju, od pop do metal’u!
Co do sprawy aborcji – myślę że jest dużo prawdy w tym co piszę Abolicjant pod nr 10. Ale tu jest właśnie problem. Katolik katolik, bóg-honor-ojczyzna, a co dalej? Niby tyle ludzi w kościołach, a gdzie dzieci? (biorac pod uwage przewage starszych osób)Wszyscy mają tak ciężkie sytuacje rodzinne że musieli zostać “ekspertami” metody Billings? Jest to nudna sprawa, mało co mi interesuje mniej niż słynna teologia ciała, ale jeżeli ludzi w tak prostej i podstawowej,(i intymnej i osobowej) sprawie są niekonsekwenti (zostawiąc na bok sprawę grzechu), mała jest szansa na to że będą gotowi do konsekwętnością w innych sprawach, może szególnie w sferze publicznym.
Rozumiem niechęc do zamieszania wokołu kompromisu, który i tak na tle innych krajach Europy wydaje się cudem. I niepokoje, że mogłoby to spowodować zmianę na gorsze.
Ale i tak byłam wzruszona do łez wdzęciości słowami p. Jurka o partie która nie trzyma sie swoich reklamowancyh katolickich zasad. I głosowałam za PR (mimo idiotycznej nazwy programu gospodarczego:-) Ktoś mi kiedyś zachęcal do starania się o pewnej pozycji do której nie byłam za bardzo przygotowana, tłumacząc, “nie masz szansę, ale jest całkiem dobry i kwalifikowany kandydat, ale reszta to zestarzali hipisi i musisz byc na liście aby komisja nie bała sie wybrać najbardziej ortodoksyjnego kandydata”. Kto chce byc pragmatycznym, to niech patrzy tak. Jeżeli partie najmniej odchodzące od tego co powinno cechowąć partię katolickiej inspiracji będą PiS czy PO, to kompromis będzie jeszcze dalej odsunięty.
Pani Weronika:”Leliwita: może Pan wie coś o [...]spisku światowej żydo-komuno-oligarchii która przez tajną kontrolę nad, m.i., World Wildlife Fund i prasę ogłupia lud nie tylko w Polsce, ale w całej Europie? Proszę się dzielić! Podobnie wpływaja na samych tekstach piosenek wszelkiego rodzaju, od pop do metal’u!
Szanowna Pani,
wiedzieć to jedno, a móc przeciw temu działać – to co innego. Proszę spytać może gospodarza tego blogu (co za wstrętne słowo, czy polszczyzna jest tak uboga, że nien można tego inaczej nazwać; w tym też się przejawia głupota ludzi bezmyślnie przejmujących wszytko, co obce i niszczące naszą tożsamość), co zrobił będąc na szczytach władzy przeciw temu, o co Pani pyta, bo do 1939 r. polski, anie polskojęzyczny, jak teraz, rząd przedsięwziął był przeciw żydostwu i i służacej mu masonerii środki nader skuteczne. Pan Jurek, jako ponoć historyk, powinien dobrze o tym wiedzieć, a czy chociaż zgłosił był jaką incjatywę w w sejmie, by to świetne prawo przywrócić? Nie! Pan Jurek, przynajmniej przez swoją bezczynność w tego rodzaju najpilniejszych sprawach okazuje, że uznaje spisek okrągłostołowy przez to, iż nie sprzeciwił się nigdy tzw. ciągłości państwowej, czyli temu wszystkiemu, co pozostawił po sobie PRL. A PRL to nie była żadne legalne państwo polskie. To była aneksja (nie mylić z okupacją, bo to co innego) z zachowaniem pozorów odrębności państwowej. i Od tego każdy, kto wie czym jest państwo musi się odciąć. Nie ma bowiem ciągłości między Polską do 1939 r. a Polską po 1989 r. Ta sytuacja jest analogiczna do czasu rozbiorów. Faktycznie jednak nie jesteśmy wolnym narodem i nie mamy wolnego państwa, ponieważ tzw. upadek bloku sowieckiego nie była spowodowany jakmiś tam ruchami społecznymi, których forpocztą jakoby była “Solidarność”, ale decyzją o demontażu tego systemu, która zapadła poza Polską. Polskę zaś z wywołaną tu akcją latem 1980 r. użyto jako najlepiej do tego nadającego się pola manewru strategicznego. Owszem, stoczniowcy zaprotestowali z własnej woli, przez nikogo z poczatku nie manipulowaniu, ale ich sprzeciw sprowokowano świadomie poprzez wywołanie niedostatku (czy ktoś pamięta wielokroć powtarzane w tamtych czasach przez środowisko KORowoskie hasło: “im będzie gorzej, tym lepiej będzie dla nas”? Recz w tym, że środowisko to nie zamierzało bynajmniej wywalczyć prawdziwej niezawisłości dla naszego narodu; proszę sprawdzić kim oni są w rzeczywistości. Po nitce do kłśbka (a nitka co chwilę, niestety, urywać się Pani będzie) niezawodnie powinna Pani dojść do źródeł tej idei, której na imię “Solidarność”.
W swoim czasie Stalin powiedział: “Ujarzmiać Polaków siłą nie ma sensu; komunizm pasuje do nich końskie siodło do krowiego grzbietu. Trzeba im dać złudzenie niepodległości, a zrobią wszystko, co im się wmówi”
Wot tak, Josif Wissarionowicz, rieszył u nas nacjonalnyj wapros. Ale to nie była jego oryginalna myśl. Więc mamy zagadkę: kto pierwszy w notowanej historii ludzkości skutecznie zastosował tę metodę i nie tylko ujarzmił, ale w końcu wytracił wrogi mu naród?
Emigrant:
Pańską argumentację można streścić tak:
ponieważ wielu prawników (w tym minister sprawiedliwości) zajmują przeciwne do naszego stanowisko w sprawie ochrony życia, więc musimy (jeśli przytrafi się stosowna okazja) nie oglądając się na nich wprowadzić (póki mamy okazję) możliwie najgłębsze zmiany w systemie prawnym.
Błąd praktyczny takiego podejścia polega na jego nieskuteczności. Ma Pan z jednej strony świadomość istnienia silnego obozu przeciwników, z drugiej zaś liczy Pan na cud polegający na tym, że po tak otwartej deklaracji w tonie ‘mamy was w . . . głębokim poważaniu i nie będziemy z wami gadać’ nie nastąpi reakcja przeciwnika. Przecież jeśli nie gadamy, tylko wykożystujemy sposobność to bardzo szybko taka sposobność się trafi i gwarantuję Panu, że przeciwnicy prawnej ochrony życia będą dużo sprawniejsi w budowaniu poparcia społecznego dla swoich racji niż my. Oczywiście po wszystkim będziemy mogli pocieszać się we własnym gronie, wyrażać sobie na wzajem wyrazy uznania za bohaterską walkę w słusznej sprawie i żywić słuszne pretensje do całego świata, że chcieliśmy dobrze a wyszło jak zawsze.
I jeszcze slowko w tonie praktycznym: ośrodki adopcyjne (bez ochronek ale za to z pakietem prawnym umożliwiającym sprawne działanie) nie rozwiążą problemu stanu prawnego ale uratują wiele dzieci i zbudują świadomość społeczną, że istnieją inne rozwiązania niż aborcja. Taką świadomość mogli byśmy zbudować i tym samym zapewnić trwałą, społeczną podstawę dla ochrony życia także w swerze prawnej. Do tego jednak potrzeba ciężkiej pracy a nie machania szabelką. Z tym pierwszym my Sarmaci zawsze mieliśmy problem.
marek jurek, jurek marek…
juruś ty i….., przecież całym swoim ja nawołujesz do nienawiści. chcesz by obywatele polscy, a więc Słowianie, chodzili pod pręgierzem obcej, bo przecież żydowskiej, religii. by uważali twoje urojenia za prawdy życiowe. niestety dla ciebie, nasz świat broni się przed totalitarnymi zapędami, jakich jesteś orędownikiem.
przypomnę ci twoje słowa:
* Dzieci, które nie dostają w skórę, są mniej współczujące i bardziej histeryczne.
o Źródło: z przemówienia w komisji sejmowej, 1993
* Homoseksualizm jako skłonność jest chorobą, jako praktyka zboczeniem.
o Źródło: z dyskusji nad zapisami projektu konstytucji zakazującymi dyskryminacji, 1994
* Prześladowanie homoseksualistów jest zdrowym odruchem samoobrony społeczeństwa.
Za Wikipedia.pl
takich jak ty to za szybę kuloodporną by inni mogli się dowiedzieć, że fanatyzm religijny to choroba (a ty nazywasz homoseksualistów chorymi).
ha, ha, ha,…
Ankh. Jak piszesz to rób to z sensem lewaku. Ja też nie jestem wielbicielem M. Jurka, ale jak słucham i czytam lewicowych kretynów to robi mi się źle.
Homoseksualizm to rzecz nabyta, choroba psychiczna. Przestało to być chorobą, poprzez głosowanie. Jak można ustalać chorobę większością głosów? Nie wiem.
Lewacy to łykają, ale cóż. W społeczenstwie mądrzy ludzie stanowią mniejszość. I ty pewnie nie jesteś w tej elitarnej mniejszości.
Ankh, kolego!
Nie zaniżaj z łaski swojej poziomu. . .
Zulusie, nabyty to jest celibat, a nie homoseksualizm.
Nienaturalność homoseksualistów, z punktu widzenia zwolenników uznania ich za osoby chore, polega głównie na tym, że ich związki nie prowadzą do prokreacji.
Na podstawie takiego rozumowania można sformułować taki wniosek:
Zachowania seksualne, nie mające na celu przekazywania genów kolejnym generacjom są patologią,a przynajmniej anomalią.
Jednak taki sam zarzut można postawić celibatariuszom. Ich aseksualność też jest w takim świetle chorobą. Jest ona częstokroć wymuszona, narzucona przez nienaturalne, sztuczne ustalenia, np. zasady organizacji religijnych.
Wynikające z tego nieludzkie cierpienia celibatariuszy bywają znacznie większe niż, cierpienia homoseksualistów, którzy raczej ze swoich zachowań mają nieco ludzkiej przyjemności.
Nikt nikomu nie każe wybierać stanu kapłańskiego. To decyzja samodzielna. Choć celibat sam w sobie jest nienaturalny.
Z tym,że homoseksualizm również jest nienaturalny. Zwłaszcza,że homosie domagają się nie tylko tolerancji, ale wręcz promowania ich środowisk. Na liście homofobów (zresztą śmieszna nazwa) znalazł się nawet Wojciech Olejniczak. I nie jest to wrodzone, choćby nie wiem jak głośno homosie o tym wrzeszczeli. Zresztą protestuje margines, czyli różni działacze, którzy znaleźli sobie,jeszcze niezagodpodarowaną, niszę w polityce. Przy tym szczekają na swój kraj w mediach zagranicznych, co ociera się o zdradę.
Czy celibat jest rzeczywiście wolny i nieuwarunkowanym wyborem? Może tak być, ale w nadzwyczaj rzadkich wypadkach.
Przeważnie jest to efekt długotrwałego prania mózgu. Zaczyna się we wczesnym dzieciństwie, kiedy np. pobożni rodzice świadomie, lub nie kształtują umysł swego dziecka. Jeśli jest ono bardzo podatne, to łatwo wpada w zastawione sidła. Oczywiście piorąc mu mózg zapewniają go równocześnie, że został obdarzony “wolną wolą”. Może sam wybierać, ale skwapliwie dodadzą, że nie tylko kochającym go rodzicom, braciom, dziadkom, ciotkom i wujkom, księdzu proboszczowi z jego parafii, ale i samemu Bogu najbardziej podobają się dziewice i celibatariusze. Bowiem tylko taki żywot, w stanie cnotliwej czystości i nieskalania się obcowanie płciowym zapewnia świętość i że tylko z powodu wyrzeczenia się swej seksualności i jeszcze dzięki przyjmowaniu sakramentów ludzie zostają zbawieni. Kapłani, katecheci, rodzina i całe otoczenie niemal chórem potwierdzają te bzdurne wymysły, którymi biedne dziecko od kolebki faszeruje sobie mózg.
To właśnie zwykło się nazywać wolną wolą przy podjęciu decyzji, czy być celibatariuszem, psychicznym kastratem, dewiantem seksualnym, czy raczej żyć zgodnie z ludzką naturą.
Oczywiście nie jest to żadnym naturalny prawem człowieka – prawem wyboru.
Byłoby takim, gdyby nie poprzedzała tego bardzo intensywna psychomanipulacja i zniewalająca, ubezwłasnowolniająca indoktrynacja religijna.
Ebenezerze. Zawsze rodzice powinni mieć wpływ na dziecko. W III RZeszy, w ZSRR, czy w ogóle w socjalizmach, dzieci są odbierane rodzicom co raz wcześniej. Ich edukacją zajmuje się państwo. Ty wierzysz,że państwo wie więcej niż rodzice.
Przecież człowiek dorasta i ,zwłaszcza dzisiaj sam wyrabia sobie opinie. Może zostać kapłanem, jeśli zechce. Może równiez uzależnić się od jakiegoś guru.
A manipulacja jest zawsze. Ty też jej ulegasz. Pisząc choćby o dzisiejszej dyskryminacji homosiów, czy Żydów.
Homoseksualizm stał się po prostu modny. Są też psychologowie, którzy potrafią wyprowadzić człowieka z tej dewiacji.
Mysle ,ze zna Pan odpowiedz na ostatnie pytanie ,ktore pan postawil. Wie Pan ,ze ludzie ,ktorzy byli oklamywani na potrzeby doraznych celow politycznych nie sa w stanie uchwycic tego co wazne.Takie klamstwo to na przyklad – rozpowszechniane przez roznego rodzaju “partie” polityczne informacje ze gdyby nie Balcerowicz i gdyby nie zlikwidowano PGR-ow i innych panstwowych zakladow pracy to teraz zylibysmy w Polsce obfitosci wszelakiej i nic nie musielibysmy robic.Niestety ta nuta zapoczatkowana przez post _komunistow potem przejeta przez Samoobrone rowniez pojawila sie w propagandzie PISu.Nie bede pisal gdzie bo Pan wie. Krotko mowiac “JESLI TRAKTUJE SIE LUDZI JAK BARANY TO MA SIE TYLKO STADO BARANOW. Pozdrawiam
Zulusie
Bóg wyliczył co mianowicie jest dlań obrzydliwością, m.in.:
Tak mów do Aarona: Ktokolwiek z potomków twoich według ich przyszłych pokoleń będzie miał jakąś skazę, nie będzie mógł się zbliżyć, aby ofiarować pokarm swego Boga. Żaden człowiek, który ma skazę, nie może się zbliżać – ani niewidomy, ani chromy, ani mający zniekształconą twarz, ani kaleka, ani ten, który ma złamaną nogę albo rękę, ani garbaty, ani niedorozwinięty, ani ten, kto ma bielmo na oku, ani chory na świerzb, ani okryty liszajami, ani ten, kto ma zgniecione jądra. Żaden z potomków kapłana Aarona, mający jakąś skazę, nie będzie się zbliżał, aby złożyć spalaną ofiarę Panu. On ma skazę – nie będzie się zbliżał, aby ofiarować pokarm swego Boga. Jednakże wolno mu jeść pokarm swego Boga, zarówno święty, jak i najświętszy. Tylko nie będzie podchodził do zasłony i nie będzie się zbliżał do ołtarza, bo ma skazę. Nie będzie bezcześcił moich świętości, bo Ja, Pan, jestem tym, który je uświęca!
(Ks. Kapłańska 21:17-23)
Nikt nie poślubi żony swego ojca i nie odkryje brzegu płaszcza ojca swego. Nikt, kto ma zgniecione jądra lub odcięty członek, nie wejdzie do zgromadzenia Pana. Nie wejdzie syn nieprawego łoża do zgromadzenia Pana, nawet w dziesiątym pokoleniu nie wejdzie do zgromadzenia Pana. Nie wejdzie Ammonita i Moabita do zgromadzenia Pana, nawet w dziesiątym pokoleniu; nie wejdzie do zgromadzenia Pana na wieki, za to, że nie wyszli oni ku wam na drogę z chlebem i wodą, gdyście szli z Egiptu i jeszcze opłacili przeciwko tobie Balaama, syna Beora, z Petor w Aram-Naharaim, aby cię przeklinał.
(Ks. Powt. Prawa 23:1-5)
O homoseksualistach wyraźnie nie ma wspomniał, natomiast dość ważne dla Niego jest, by mieć nienaruszone genitalia???.
Co do wypowiedzi 30. Najważniejsze znaczenie dla liberalizacji miała ustawa ministra Wilczka. Balcerowicz tylko się cofał i “obniżał podatki przez ich podwyższanie”. To jest człowiek, który ma mgliste pojęcie o ekonomi.
Ebenezerze. Kościół nie potępia homoseksualistów, tylko zjawisko.
Co do Biblii. Sodomia jest napiętnowana.