Art. 21 ust. 1 Karty Praw Podstawowych zakazując m.in. „wszelkiej dyskryminacji ze względu na (…) orientację seksualną”, implicite uznaje równość z małżeństwem i rodziną nieokreślonej liczby „nastawień płciowych”, które tym samym mają prawo do „wszelkich” praw wynikających ze społecznej pozycji rodziny. Implikacje tej normy mogą być oczywiste: całkowita aprobata prawna politycznych żądań ruchu homoseksualnego łącznie z adopcjami sierot, propagowaniem homoseksualizmu w szkołach czy wreszcie represjami wobec osób wyrażających moralną dezaprobatę homoseksualizmu. To ostatnie to nie teoria, ale rzeczywistość w Szwecji czy we Francji.
W okresie prac nad konstytucyjnym potwierdzeniem ludzkiej godności dziecka przed urodzeniem najbardziej żarliwi oponenci (jak Cezary Michalski z „Dziennika”) grozili, że może to spowodować pojawienie się Straszliwego CZA (całkowitego zakazu aborcji). Dowodem na to miało być, że taki zakres ochrony wiele osób uważa za moralnie słuszny.Przeciwnicy konstytucyjnego potwierdzenia godności podnosili sztandar umiaru – twierdząc, że dyskusja o abstrakcyjnej słuszności normy musi ustąpić przed ochroną zgody społecznej i zapobieganiem „skrajnym” konsekwencjom pochopnie proklamowanej sprawiedliwości.
Teraz przyszedł czas weryfikacji. Jeżeli rzeczywiście chodziło o umiar, pokój społeczny i podobne przesłanki – to dziś ci sami publicyści i politycy powinni równie twardo wystąpić przeciw tak kategorycznej normie o tak nieokreślonych konsekwencjach, budzących sprzeciw bardzo znaczącej części społeczeństwa. A intencje też tu nie są jasne! Znaczący politycy PO – jak Andrzej Olechowski czy Elżbieta Radziszewska – swego czasu publicznie uznawali wprowadzenie w Polsce szczególnych uprawnień homoseksualizmu za przedwczesne bądź nieodpowiadające dzisiejszym przekonaniom społeczeństwa. A jutrzejszym? A jaką furtkę otworzy zapis, który oznacza całkowitą aprobatę dla homoseksualizmu?
Oczywiście, w przypadku prawa do życia nienarodzonych chodziło o umiar politycznie poprawny. Umiar wobec politycznych roszczeń homoseksualnych miałby charakter najzupełniej niepoprawny; tu poprawny jest radykalizm. Co nie zmienia faktu, że tym bardziej swej niezależności dziennikarskiej i intelektualnej mogą dziś dowieść ci, którzy wczoraj tyle mówili o umiarkowanej i pragmatycznej wizji prawa; i o niezgodzie na dyktat większości. Dziś ci rycerze umiaru mogą przeciwstawić się jeszcze większej presji i jeszcze większym potęgom. Chyba że górę nad pragmatyzmem społecznym weźmie osobisty, bo lepiej pamiętać w jakiej Europie żyjemy.
19 lis 2007 @ 14:56
Witam!! Jak zaznaczył Pan Marszałek już w 1 ust. Karty Praw Podstawowych pojawiają się niebezpieczne zdania.
Potrzebna jest obiektywna debata w społeczeństwie, ponieważ jak sądzę Polacy w większości nie znają tego dokumentu nie mówiąc już o poszczególnych jego punktach. Nie zdają też sobie sprawy z niebezpieczeństwa które z niej wypływa.
Sprawa jest pilna ponieważ przyjęcie tego dokumentu prowadzi do nieodwracalnych zagrożeń dla Polski.
Bez przekazania prawdy o Karcie Praw Podstawowych społeczeństwo zostanie po raz kolejny zmanipulowane i oszukane.
Katolik i człowiek uczciwy nie może pójść na ten kompromis.
Pozdrawiam Serdecznie!!
Tomasz P.
Kalisz
19 lis 2007 @ 16:15
W związku z powyższymi stwierdzeniami pojawiają się pytania o to, jaki wpływ na dzieci wywierają ludzie, których sposób życia nie jest zgodny z naturą, czyli celibatariusze? I czy jest to wpływ poważny i szkodliwy? Jakie są losy wychowanków sierocińców prowadzonych przez zakony? Czy są oni dobrze przygotowani do życia we współczesnym społeczeństwie, czy też częściej wybierają bycie w celibacie?
Również warto się przyjrzeć jak celibatariusze, np. katecheci, ale nie tylko, bo tak upośledzone osoby mogą też nauczać historii, wpływają na preferencje u dzieci. I czy zachęcają je do pójścia w swe ślady, czy agitują na rzecz życia wg własnych preferencji.
To są pilne i ważkie kwestie, którym należy się z uwagą przypatrzeć, jeśli chcemy mieć zdrowe, właściwie rozwijające się i nowoczesne społeczeństwo.
19 lis 2007 @ 17:36
Moim zdaniem dokument,który otwiera furtkę do moralnego przyzwolenia dla wypaczenia, jakim jest homoseksualizm, nie powinien być przyjęty.
Od wieków normą moralną było istnienie małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny,a teraz nagle nastała moda na dziwne zmiany!!!
Jest to sprawą zastraszającą, ponieważ może doprowadzić np. do degeneracji młodego społeczeństwa i zniszczyć psychikę niewinnym dzieciom, które mogą być wychowywane przez pary homoseksualne.
Tak, jak zauważył Pan Marszałek, może dojść do sytuacji, kiedy to osoby wyrażające moralną dezaprobatę homoseksualizmu będą poddawane represjom, co zresztą już obecnie ma miejsce w pewnych krajach.
Poruszający jest ostatni przykład bodajże, z któregoś ze Stanów Ameryki o tym,iż zakazano tam w podręcznikach i w szkołach używania słowa “mama” i “tata”…jako szkodliwych i urażających uczucia homoseksualistów i dzieci przez nie wychowywanych,a za używanie tych słów, mimo zakazu będą nakładane kary.Widać więc,że zaczyna brakować miejsca na normalność…
Karta Praw Podstawowych to dokument kontrowersyjny i społeczeństwo ma prawo znać o nim cała prawdę, a niestety obecnie wiedza na temat tego dokumentu jest w większości przekazywana w sposób jednostronny…
Serdecznie pozdrawiam!
Klaudia
Kalisz
19 lis 2007 @ 17:50
Czemu KPP jest szkodliwa i dla kogo?
KPP jest szkodliwa dla kazdego z nas – z wyjatkiem biurokratow (czy to tych unijnych czy to tych w zwiazkach zawodowych):
- Dla kazdej osoby wierzacej w indywidualne prawa czlowieka jako jednostki, ktore dokument ten przekresla w imie (pseudo)”praw” masowych, przedefiniowujac “Entitlements as human rights”; wiecej informacji: http://www.fff.org/freedom/0101c.asp (“The Fundamental Rights of the European Union: Individual Rights or Welfare-State Privileges?”)
- Dla kazdej osoby wierzacej w wolnosc jednostki, ktora ten dokument przekresla w imie “Welfare-State”; wiecej informacji: http://www.fff.org/freedom/0201b.asp
- Dla kazdej osoby przywiazanej do wartosci niezbywalnych prawych jednostki, ktore dokument te podwaza (patrz wyzej), zastepujac je “prawami” laskawie przyznawanymi (i odbieranymi – patrz wyzej) przez rzady i urzedy.
Mysle, iz libertarianie i konserwatysci sa tutaj zgodni – prawa nie pochodza od rzadow (ktore moglyby je “nadawac” i “odbierac” wedle gustow i zachcianek politykow), lecz sa przyrodzone i niezbywalne.
- Dla podatnikow ktorzy musieliby placic za kosztowna implementacje i realizacje m.in. art. 14, 34, 35, 37,
- Dla firm ktore bylyby mniej konkurencyjne w stosunku do reszty swiata z powodu art. 23, 34, 37, a takze ktore straca wolnosc dzialalnosci ze wzgledu na kosztowne w implementacji art. 27, 28, 31 wzmacniajace role zwiazkow zawodowych – wlasnie dlatego na rzecz KPP otwarcie lobbuja socjalistyczne zwiazki zawodowe jak n.p. GMB – wiecej informacji na stronach samego GMB: http://www.gmb.org.uk/Templates/Internal.asp?NodeID=89645
http://www.gmb.org.uk/shared_asp_files/uploadedfiles/%7BFF4B65D8-19BD-467D-B06E-001A8CE7FE56%7D_Summary%20-%20Charter%20of%20Fundamental%20Rights.pdf
Anty-kapitalistyczny ETUC takze prowadzi silna lobbistyczna ofensywe (we wlasnych slowach) na rzecz KPP:
http://www.etuc.org/a/3738?var_recherche=charter%20fundamental%20rights
- Dla pracownikow tych firm ktorzy straciliby pensje lub prace z powyzszego powodu, a takze ze wzgledu na zwiekszona unijna regulacje rynku pracy: http://eureferendum.blogspot.com/2005/02/myth-four-charter-of-fundamental_10.html
- Dla bezrobotnych, ktorych przyjecie w/w regulacji skazuje na pozostanie w biedzie i wegetacji ze wzgledu na zmniejszenie ilosci miejsc pracy i spowolnienie wzrostu i rozwoju gospodarczego,
- Dla obywateli chcacych samodzielnie podjac decyzje na temat ktoregokolwiek z powyzszych punktow w wolnych wyborach, a nie miec je narzucone z gory przez eurobiurokracje, oraz dla obywateli panstw nie bedacy zwolennikami zwiekszonej politycznej integracji, ktorym wprowadzenie KPP bez referendum oznacza odebranie prawa glosu:
http://www.brugesgroup.com/news.live?article=35&keyword=10
- Dla kazdego przywiazanego do idei spoleczenstwa obywatelskiego, ktore przekresla sam sposob powstania oraz proponowany mechanizm przyjecia tego dokumentu – narzucony odgornie twor biurokracji zamiast oddolnej inicjatywy obywatelskiej popartej wolnymi wyborami – top-down as opposed to bottom-up,
- Dla patriotow przywiazanych do niezaleznosci swoich krajow, ktora zostanie naruszona przez ten dokument – m.in. wlasnie dlatego jest on krytykowany przez Wielka Brytanie, Danie oraz Szwecje (oraz popierany przez Niemcy i Francje ktore moge zyskac ze wzgledu na silna pozycje w EU); wiecej informacji: http://www.civitas.org.uk/eufacts/FSSOC/CIT4.htm
- Dla rodzicow zatroskanych o wyksztalcenie swych dzieci, ktorego jakosc pogorszylaby sie w wyniku interwencji takich jak w art. 14 (najlepsze uniwersytety na swiecie sa prywatne – nie bez powodu),
- Dla dzieci, ktore zostana pozbawione szansy na lepsza, prywatna edukacje,
- Dla kogokolwiek wierzacego w rownosc ludzi wzgledem prawa, w ktora to prawna rownosc bezposrednio uderza art. 23, w tym dla kogokolwiek wierzacego w rownosc ludzi wzgledem prawa bez wzgledu na plec, w ktora to prawna rownosc bezposrednio uderza art. 21, krytykowany nawet przez feministki; wiecej informacji: http://www.wendymcelroy.com/talks/eu.html
- Dla przyszlych emerytow, ktorzy beda mieli mniejsze (lub zerowe) wyplaty w przyszlosci z powodu niewydolnego systemu ktorego reforma nie tylko zostala odsunieta, ale wrecz zatrzymana poprzez art. 34,
- Dla przyszlych chorych ktorzy beda skazani na czekanie w kolejkach na operacje z powodu niewydolnego systemu utrzymanego i rozszerzonego poprzez art. 35.
Wystarczy spojrzec na tekst by wiedziec dlaczego KPP jest etatystyczna, antyrynkowa, nakazowo-rozdzielcza, administracyjna, socjalistyczna i dystopijna:
http://en.wikisource.org/wiki/Charter_of_Fundamental_Rights_of_the_European_Union
19 lis 2007 @ 19:15
Wbrew sercu, rozum podpowiada mi, że obecnie oczekiwanie pełnej akceptacji prawa do życia w Polsce i w Europie jest pozbawione wszelkiej nadziei. Na szczęście bardziej wierzę Kościołowi, niż własnym intelektualnym przeczuciom i skłonny jestem trwać w nauce z ostatniej niedzieli. Nasz pasterz Benedykt XVI , powołując się na Ewangelię, przypomniał nam słowa o wytrwałości w dawaniu świadectwa o Chrystusie i Jego nauce. Jak długo to pouczenie będzie mottem Prawicy, tak długo będę jej sympatykiem.
Pozdrawiam
19 lis 2007 @ 19:47
Jak można propagować w szkołach homoseksualizm? Ktoś czytając o homoseksualiźmie stwierdzi: “fajny ten homoseksualizm, zostanęsobie homoseksualistą”? Homoseksualizm to nie sprawa woli, a więc nie ma tu mowy o możliwości czy sensie propagowania.
Jeżeli choldzi o prawo, to równość jest jak najbardziej odpowiednią normą. Spór można toczyć jedynie w kwestii jak tą równość osiągnąć – poprzez likwidację przywilejów jednej grupy czy przez nadanie nowych praw drugiej.
19 lis 2007 @ 20:04
„Wszelkie Pismo, od Boga natchnione jest i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości – aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu” /2 Tm 3,16/
Powyższa wypowiedź Pawła apostoła stała się podstawą do samo-uprawnienia się kościoła do ustalenia co jest, a co nie jest natchnione, co jest pożyteczne ,a co niepożyteczne do nauczania itd.
Zdaniem uczonych katolickich, bezpośrednio z samych ksiąg świętych dowiadujemy się, że kościół nie jest autorem Biblii, niemniej właśnie on jest jedynym ziemskim autorytetem mogącym wypowiedzieć się w sprawie jej kanoniczności. Dzieje się to jakoby na mocy autorytetu udzielonej mu /?/ przez Chrystusa.
Skoro Pismo św. jest theopneustos, co oznacza, że pierwszorzędnym jego autorem jest Bóg, a Bóg nie może się mylić, to słowa pochodzące od Niego muszą być wolne od błędów.
W Konstytucji dogmatycznej o Bożym Objawieniu Soboru Watykańskiego II (Dei Verbum 11) czytamy: „Należy przyjąć od ksiąg Pisma, że w sposób pewny, wierny i bezbłędny uczą prawd, które Bóg zamierzał podać w piśmie z powodu naszego zbawienia.”
Dlatego jakiekolwiek tłumaczenie i wyjaśnianie Biblii nie jest widzimisię tego, kto tłumaczy/wyjaśnia, bo w takim wypadku autorem Biblii nigdy nie będzie Bóg.
Można jednak formułę: „Wszelkie Pismo, od Boga natchnione…” pojmować inaczej i każde tłumaczenie Biblii oraz wszystkie jej apokryfy uznać za takie – czyli od Boga natchnione.
Przy takiej dowolności tłumaczeń chyba tak właśnie jest. Dlatego ktoś tam uznaje homoseksualizm za grzeszny, a ktoś inny nie widzi w nim niczego zdrożnego ani niedobrego. Homoseksualista w świetle wypowiedzi Pawła też może być doskonałym człowiekiem Bożym.
19 lis 2007 @ 20:45
Szanowny A,
Miałbyś rację, gdyby przyjąć, że profil seksualności jest w pełni wytworem natury. Genotyp warunkuje zachowania w około 50%. Pozostają jeszcze czynniki środowiskowe, mogące sprzyjać bądź przeciwdziałać określonym postawom i zachowaniom. Inaczej mówiąc i już jesteśmy i stajemy się zarazem. Przyjmując zasadnicze dla socjobiologii założenie o dobroci tych zachowań, które determinują przetrwanie osobnicze i gatunkowe, trzeba uznać, że nawet dla biologii zachowania homoseksualne są złe. Czy zatem bez znaczenia jest wspieranie rozwiązań środowiskowych promujących biologicznie złe zachowania.
Pozdrawiam
P.S. Polecam lekture: Plomin R., DeFries J.C., McClearn G.E., McGuffin P., Genetyka zachowania, PWN, W-wa 2001
19 lis 2007 @ 21:08
Niechętnie włączam się w dyskusję nad tym, czy prawo może sankcjonować homoseksualizm. Dla mnie to oczywiste, że homoseksualizm jest zaburzeniem. Nawiasem mówiąc, wszystkim, którzy cierpią na wszelkie zaburzenia współczuję – mimo, że najczęściej nie są świadomi swoich dolegliwości i twierdzą, że współczucia nie potrzebują.
Prawo ma przecież zaburzeniom przeciwdziałać, a nie je legalizować – nikomu nie odbierając godności. Prawo winno być przecież wychowawcą a nie nieodpowiedzialną niańką.
Gorąco zachęcam Pana Marszałka do podjęcia radykalnej debaty na temat Kart Praw Podstawowych w Episkopacie Polski.
Ukłony i szacunek.
19 lis 2007 @ 21:33
Dla mnie homoseksualizm jest chorobą psychiczną. Nikt nie rodzi sie homosiem, tylko z czasem się nim staje. Jeżeli teraz pozwoli się na propagandę, to za jakiś czas zaczną domagać się popierania (nie tylko tolerancji). Dlatego w niektórych miastach pozwala sie na tzw. parady równości. Wówczas tylko kibole stają się zbrojnym, moralnym jądrem normalności.
19 lis 2007 @ 22:09
Zulusie, raczej celibat jest chorobą. Nikt nie rodzi się celibatariuszem, tylko czasem się nim staje.
19 lis 2007 @ 22:55
Witam Panie Marku!
Znacznie wcześniej zapoznałem się z treścią proponowanej karty i muszę stwierdzić, że nie tylko we wskazanym przez Pana art. 21 istnieje swoista pułapka dla bezpieczeństwa rodzinnego, jak również ogólnospołecznego. Artykuł 21 faktycznie tworzy prawne podwaliny pod możliwość akceptacji homoseksualizmu, co tym samym będzie zmuszał każde państwo do uregulowania prawnie kwestii z tym związanych. Powodować będzie to jeszcze większy zamęt moralny i spotęguje ogólne zagubienie młodych ludzi. Warto zauważyć, że na gruncie prawa polskiego istnieją instrumentalia prawne – fakt ograniczone – które umożliwiają osobom żyjącym w związkach homoseksualnych regulowanie chociażby spraw majątkowych, bez konieczności zawierania pseudo związków małżeńskich. O tym mówi się tylko zdawkowo. Natomiast ciągle wałkowany jest temat pokrzywdzenia wielkiej ilości osób o upodobaniach homoseksualnych na skutek braku chociażby zawierania przez nich związków małżeńskich. Rodzi to problem, który spowoduje, a w niektórych państwach już spowodował, narzucenie przez mniejszość swojej woli zdecydowanej większości, i to w sposób miażdżący ewalujący w kierunku prawnego podporządkowania oraz faktycznego zdyskriminowania nie mogących nikogo “już” dyskryminować. Ba – ten artykuł zakazuje nawet “dyskryminować” czyli potępiać, a co za tym idzie prawnie sankcjonować, osób mających orientację seksualną ukierunkowaną na dzieci – czyli pedofilię. To oczywiście nie wszystko. Proszę zwrócić uwagę na zapis art. 3 ust 2 karty gdzie jest utorowana prawna ścieżka do akceptowania eutanazji. Albo art. 10 dotyczący swobody w wyznawaniu religi – każdej religi nawet tej będącej dziś traktowanej jako sekta. Karta pozwala na szereg nadużyć, które prawnie każde przyjmujące ją państwo będzie musiało wdrożyć. Rodzi to prawdziwą patologię i zgniliznę moralną. Z wyrazami największego szacunku Panie Marszałku – Tornado.
Ps. Proszę o podjęcie debaty i działań w tym przedmiocie. Milczenie nas wszystkich będzie zgodą, za którą zapłacimy straszliwą cenę!
20 lis 2007 @ 00:11
Dziwi mnie trochę atak na pana Michalskiego…wolałbym, żeby CZA nie wynikał bezpośrednio z prawa i sankcji prawnych, ale głównie z własnych przekonań, a przede wszystkim własnego przekonania do własnej siły psychicznej i fizycznej oraz odpowiedzialności przed samym Bogiem. Dlatego byłem i jestem przekonany, że tzw. ‘kompromis aborcyjny’ powinien być wpisany do Konstytucji, ale w tych trzech ekstremalnych i wymienionych w nim przypadkach powinien chronić każdą kobietę przed podejmowaniem decyzji za nią (i jej partnera) przez państwo (czyli nie powinno być CZA). Dlatego uważam, że prawo powinno sankcjonować również ‘wolną wolę’ człowieka, nadaną mu przez Boga, przed którym człowiek ten w końcu też będzie odpowiadać, w co wierzę.
Przykład Alicji Tysiąc jest przykładem odebrania przez system państwowy prawa do osobistej odpowiedzialności przed Bogiem, czyli odpowiedzialności za wybór własnej woli nadanej człowiekowi przez Boga: Mój egoizm kontra moje macierzyństwo. Nienarodzone dzieci również trafiają przed oblicze Boga, tak jak dzieci narodzone i mordowane. Bóg jest Sędzią Ostatecznym, Bóg osądza sprawców. Człowiek, ze swoim ułomnym systemem prawa, nigdy Boga nie zastąpi. Człowiek natomiast, jeśli chce, może budować społeczeństwo przyjazne podejmowaniu trudnych decyzji, czyli ‘cywilizację życia’, w tym również ‘życia ułomnego’.
Homoseksualizm? Był, jest i będzie i to niezależnie od tego, czy uważany jest za modę, czy za chorobę. Dlatego uważam, że zakaz przede wszystkim pornografii (dla osób do 18 roku życia) jest wystarczającym elementem ‘ochrony’ młodych osób przed wszelkimi formami przedwczesnej seksualności, gdyż psychika i kultura młodych ludzi na tym etapie życia nie jest jeszcze całkowicie wykształcona i przygotowana.
Dlatego dalej uważam również, że to prawica powinna przejąć inicjatywę w kształtowaniu i dopuszczaniu związków homoseksualnych pomiędzy dorosłymi ludźmi na takich zasadach, które zapewniają związkom homoseksualnym podstawowe prawa (np. do dziedziczenia, do odpowiedzialności za partnera, itp.), ale nie przyzwalają na pełnię praw zagwarantowanych rodzinie, jak np. adopcja. Prawica powinna realnie kształtować rolę i miejsce związków homoseksualnych w społeczeństwie. Sama jedynie negacja takich związków nie jest rozwiązaniem, a w obliczu całkowitej dyskryminacji tychże związków można będzie spodziewać się ich stopniowego i całkowitego równouprawinienia (wszelkie siły ‘postępowe’ będą do tego dążyły). Nie można zresztą negować zjawiska społecznego, które po prostu istniało, isntnieje i istnieć będzie. Trzeba aktywnie określić miejsce tego zjawiska (dotyczy to też innych zjawisk) w społeczeństwie.
I mała uwaga dla osób, które uważają homoseksualizm za chorobę (a nie uznane zjawisko społeczne): Otóż należy wobec tego stworzyć gęstą sieć poradni pomocy homoseksualnej, skoro homoseksualizm jest chorobą, a dodatkowo w szkołach (im wcześniej tym lepiej, więc może nawet w przedszkolach) prowadzić kampanię profilaktyczną polegającą na uświadamianiu młodzieży i dzieci, czym jest homoseksualizm, jakie są jego objawy, na czym polega i gdzie się ewentualnie leczyć, tak żeby ‘zachorowań’ było jak najmniej.
To, czy miłość homoseksualna jest grzechem, czy też nie, pozostawmy lepiej rozważaniom teologicznym i Bogu, a młodych ludzi chrońmy przede wszystkim przed pornografią, pedofilią (w wydaniu hetero- i homoseksualnym) oraz po prostu pustym hedonizmem i konsumeryzmem.
20 lis 2007 @ 00:48
Do fidela, co do “tych trzech ekstremalnych … przypadków”.
Jestem ojcem chłopca (ma prawie pięć lat), który jest głęboko upośledzony fizycznie i psychicznie. Jego upośledzenia i choroby trudno zapamiętać – jest i wada genetyczna, padaczka, porażenie mózgowe, i wiele, wiele innych. Powiem jedynie, ze jeśli komu się zdaje, że to życie to porażka, przypadek i niepotrzebne cierpienie to nazwę go głupcem, choć rzadko tym określeniem etykietuję ludzi. A jeśli komu nie w smak wysiłek, troska i ofiarowanie, niech powie wprost, że o wygodę chodzi. Wizyty w klinikach, nakłady na leki i nakład bez widocznego w satysfakcji zwrotu nie są przyjemne. Lecz nikt nie może powiedzieć, że mój syn jest nieszczęśliwy, albo że jego życie jest bez sensu. Kro nigdy nie żył …
20 lis 2007 @ 03:05
Do Jerzego Przeniczki:
Natury jako ludzie cywilizowani wspierać nie możemy też, bo w tym wypadku trzebaby np. sterylizować ludzi z wadami genetycznymi.
Zulusie: dla Ciebie kibole są bardziej moralni niż homoseksualiści? Ci drudzy nikogo nie krzywdzą w porównaniu z tymi pierwszymi. Dla Ciebie więc najwyraźniej moralność jest jedynie zasłoną dla agresywnego forsowania swojej ideologii.
Nie rozumiesz też pojęcia choroby. Złamanie kości, czy nowotrór nie są chorobami, mimo, że ich ofiary są “chorymi”. Czym innym jest zaburzenie, czym innym wada a czym innym uraz. Homoseksualizm można rozpatrywać w ramach co najwyżej zaburzenia choć też nie do końca – u ludzi leworęcznych też mózg pracuje inaczej, a zaburzeniem się tego nie nazywa.
Homoseksualiści mają prawo i powinni domagać się tolerancji. Mają prawo być traktowani równo z innymi. Pytanie tylko jak tą równość wprowadzić – wilu np. wystarczyłyby podobne jak dla małżeństw heteroseksualnych przywileje finansowe. Tutaj jednak pomijana jest inna grupa, o której nie mówi się prawie wcale, a którą dyskrymnuje zarówno świat hetero jak i homoseksualny tzn. ludzie aseksualni. Dopiero rozpatrując te trzy kierunki można mówić o jakimś kompromisie czy dążeniu do równosci seksualnej.
20 lis 2007 @ 08:54
Ebenezerze. Homosiem też nikt się nie rodzi. Ty przerzucasz temat na celibat, bo nie masz argumentów na rzecz homoseksualizmu. Poza tym żadna seksualność nie powinna być przedmiotem debaty, bo to sprawa intymn i prywatnna każdego z nas. Banda homosiów szantarzuje społeczeństwo, m.in. poprzez zapraszanie do udziałów w ich demonstracjach niepełnosprawnych, czy mniejszości narodowe.
Na ostatniej tzw. Paradzie Równości w Poznaniu widać było tęczową flagę z Gwiazdą Dawida. Ten odważniak próbowałby się z tym przejść gdziekolwiek w Izraelu.
Zboczeniem jest publiczne demonstrowanie swojej choroby. Wkrótce będzie jek na Zachodzie. Będą się przebierać np. za zakonnice
20 lis 2007 @ 08:59
Do A. Jeszcze niedawno homoseksualizm był uznawany za chorobę. Przestał nią być w wyniku głosowania (bardzo ciekawa metoda uznawania czegoś za chorobę). Co do kiboli nie wypowiadaj się, jeżeli nie masz o tym pojęcia (chuligani to garstka).
Czasami siła jest potrzebna. Pacyfizm to pokarm dla głupców.
Co do przywilejów finansowych wspiera się rodziny z dziećmi, bo dzieci są przyszłością.
20 lis 2007 @ 09:18
Co do wypowiedzi Fidela. To Michalski atakuje. Jeżeli dla ciebie to jest ta prawicowa nadzieja z Dziennika to gratuluje. Lewicę określasz jako prawicę.
20 lis 2007 @ 09:46
Do A,
Ze smutkiem muszę stwierdzić, że nic nie zrozumiałeś. Odwoływałem się do argumentów natury przyrodniczej by roszerzyć perspektywę dyskusji. Z biologicznego punktu widzenia rozmnażanie się osobników obarczonych wadami genetycznymi nie jest dobre, dlatego też w istnieją pewne ograniczenia co do możliwości zawierania związków małżeńskich (popieram w pełni te ograniczenia). Ja nie wnioskuję o sterylizację czy prawny zakaz pożycia homoseksualnego, ale o nie stawianie znaku równości pomiędzy związkami homo- i heteroseksualnymi.
A na marginesie – móglbyś czekoś dowiedzieć się o chorobach genetycznych – ja to mam na codzień z synem.
20 lis 2007 @ 12:16
W odniesieniu do obszaru prawa chciałbym zauważyć, że zatraciliśmy (a raczej celowo nam “zatracono”) rozróżnienie pomiędzy homoseksualzmem a sodomią. Między sferą indywidualnych odczuć, uczuć, skłonności i tęsknot, które jak ludzka natura mogą niestety być ułomne, zachwiane, zagubione, bezradne i beznadziejne (tj. wymagające współczucia, modlitwy i wsparcia) – a sferą aktów fizycznych często związanych z uleganiem zgubnym namiętnościom wywodzącym się z pierwszej sfery (często, bo przecież nie zawsze). To rozróżnienie sfery intymnej, wewnetrznej, ściśle indywidualnej od sfery zachowań wobec innych osób jest trwałą i oczywistą normą prawa, dającą nadal możliwość penalizacji np. kazirodztwa, czy poligami. Rzecz w tym, iż godząc się na stosowanie pojęcia “orientacja seksualna” w odniesieniu do sfery intymnej, z góry skazujemy się na porażkę w jurydycznej walce z sodomitami.
20 lis 2007 @ 14:18
Zulusie, nie obchodzą mnie homoseksualiści, ani masoni, ani sodomici, ani celibatariusze. Obchodzi mnie natomiast godność człowieka. Wszyscy się jakoś różnimy, ale to nie daje nikomu powodu, by innych oczerniać, czy mieszać z błotem, albo odsądzać od czci. Może geje kogoś zniechęcają, ale innych mogą odrzucać np.celibatariusze, którym konwencja lub inna umowa społeczna przyznała niesprawiedliwie pozytywne znaczenie. Jedni są więc grzesznikami a inni pretendują do świętości? Jest prosty sposób – unikać tego co komu nie odpowiada, ale wielka nikczemnością jest propagowanie własnych uprzedzeń. To szczególnie haniebne działanie.
20 lis 2007 @ 14:36
Odnieś się np. do takich cnót, Zulusie:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4684984.html
20 lis 2007 @ 14:43
Co to za dziwny pomysł przeciwstawiania sobie homoseksualistów i celibatariuszy? Celibateriuszem może być zarówno osoba hetero jak i homoseksualna. Celibat nie jest bowiem żadną “preferencją” tylko wolna decyzją. Warto może przypomnieć, że homoseksualista żyjący w celibacie (a nawet tylko uczciwie próbujący tak żyć) może należeć na pełnych prawach do wspólnoty Kościoła.
Nie tylko chrześcijaństwo i w ogóle nie tylko tradycja abrachamowa doradza “dystans” w sferze erotyki. W szczególnie rygorystyczny sposób traktuje seks także tradycja Dalekiego Wschodu, nawet bramińska (nie mówiąc o buddyjskiej).
Dlatego można się nieźle ubawić czytając komentarze Ebenezera, który co i rusz wymyśla (za każdym razem bardziej pokrętny i nie przemyślany) pretekst do podważenia tradycji katolickiej, wykazując się przy tym niewiedzą i naiwnością nawet w sprawach, w których chciałby uchodzić za eksperta- duchowego rozwoju na modłę dalekowschodnią.
20 lis 2007 @ 17:41
Niewątpliwie zaskakujący to pomysł, Abolicjancie, ale tylko dla ignorantów.
Ponieważ większość ludzi uznaje homoseksualność za co najmniej anomalię, a ostrzej piszący, za karygodne, lub wymagające leczenia zboczenie seksualne, to inne odmiany aberracji seksualnych należy rozpatrywać symetrycznie.
Stawiajmy problem uczciwie i bezstronnie ważmy argumenty.
Otóż, celibat jest niewątpliwie zachowaniem nienaturalnym dla istot cechującą się płciowością. Ludzie są płciowi. Homoseksualiści, jakby na to nie spojrzeć, są również płciowi. Celibatariusze też, ale oni w przeciwieństwie do homoseksualistów są wrogo usposobieni do zgodnych z naturą zachowań seksualnych. Powtarzam, u homoseksualistów tej wrogości nie ma. Można więc celibat uznać nie tylko za anomalię, ale za poważny defekt psychiczny, czyli za patologię. (O wolnej woli, a właściwie jej braku, w podejmowaniu decyzji celibatu pisałem tu niedawno w innym miejscu.)
Podsumuję jednym, no dwoma zdaniami:
Celibat jest zboczeniem seksualnym, szczególnie uciążliwym dla samego zboczeńca. Stąd biorą się często bolesne przypadki o jakich jest w artykule, do którego podałem wyżej link.
20 lis 2007 @ 18:54
Celibetariusze są wrogo usposobieni? Coraz bardziej się ośmieszasz. Jestes po prostu wrogiem tradycji chrześcijańskiej i starasz sie ją podważyć.
Homoseksualiści natomiast, starają się swoje zboczenie propagować, korzytsają przy tym z przychylności wielkich mediów.
20 lis 2007 @ 18:57
Zulusie, niektórzy nie są i stąd jeszcze większe ich problemy.
20 lis 2007 @ 19:10
Co do mojego nastawienia do kościoła, religii itp. to wyłącznie jest moja sprawa.
Gdy nie masz argumentów to chwytasz sie brzydko, Zulusie, na zasadzie:
Sokratesie, twoje poglądy są tak samo szpetne jak ty.
To samo zresztą dotyczy Abolicjanta.
20 lis 2007 @ 21:50
Dalej nie masz argumentów. Powielasz tylko opinie obecne w wielkich mediach.
Ty po prostu za wszelką cenę chcesz być oryginalny.
20 lis 2007 @ 22:30
Zulusie, zachęcam ponownie do ewentualnej polemik, a nie do oceniania adwersarza.
Nie znam opinii wielkich mediów z tego względu, że z nich nie korzystam. Gazet nie kupuję i nie czytam od dawna, może i z 20 lat minęło. Telewizor wyrzuciłem na śmietnik co najmniej z 5 lat temu. Radia również nie słucham, a w samochodzie go w ogóle nie mam. Od komputera wysiada mi wzrok, więc i tu ograniczam kontakt.
21 lis 2007 @ 00:42
Do Pana Jerzego Przeniczki:
Szanowny Panie, Pan wybrał życie, życie swojego syna, życie określone przeze mnie jako ‘ułomne’ w takim sensie, iż syn Pana jest bardzo chory i prawdopodobnie (sądzę tak na podstawie Pańskiego opisu) nigdy nie będzie w stanie żyć w pełni samodzielnie. Pańska (i pańskiej żony/partnerki) głęboka miłość i głeboka wiara (wiara w życie i w istotę ludzką) nie jest cechą charakteryzującą każdego człowieka. Za brak takiej wiary każdy z nas zostanie indywidualnie i osobiście osądzony przez Boga, natomiast ja nie chciałbym być sędzią i myślę, że nikt z nas takim sędzią nie chciałby zostać. Dlatego jestem zwolennikiem zrzucenia odpowiedzialności na barki każdego osobiście, co jest zresztą darem od Boga danym każdemu z ludzi, czyli ‘wolną wolą’ każdego człowieka. Nie jestem natomiast zwolennikiem państwa podejmującego decyzję za nas we wszystkim.
Jestem za to zwolennikiem państwa, które promuje ‘cywilizację życia’, a takie państwo ozancza dla mnie, że rodziny w sytuacjach takiej jak Pańska lub podobnych, wspierane są przez to państwo, a nie muszą same i całkowicie ponosić koszty za to, iż podjęły decyzję pozytywną w odniesieniu do życia, choćby tego ‘ułomnego’ (przepraszam za to określnie, ale jest to tylko skrót myślowy).
Przez ‘cywilizację życia’ rozumiem właśnie pomoc w takim przypadku, jak Pański, ale również pomoc samotnym matkom, być może również ułatwiona adopcja (?), może także zwiększona ochrona (czyli tak naprawdę ingerencja państwa w stosunki rodzinne) dla dzieci w rodzinach patologicznych (?), pomoc dzieciom z rodzin słabo usytuowanych materialnie (stypendia, granty, dożywienie, a może bezpłatne internaty???), odpowiednio długi urlop macierzyński (?), gęsta sieć żłobków i przedszkoli (?), fundusz adopcyjny (?)…jednym słowem socjalizm pur…ale socjalizm wspierający odpowiedzialność za życie a nie uwalniający od takiej odpowiedzilaności. Czy jakaś partia ma taki program w Polsce??? Czy jakaś partia jest w Polsce na to przygotowana??? …raczej nie, bo łatwiej jest sprzedawać politczny towar pod tytułem, iż wszyscy będziemy kiedyś piękni, ciągle młodzi i bogaci, niż rozwiązywać konkretne i bardzo przyziemne problemy i rozterki.
A Panu raz jeszcze gratuluję miłości i odwagi, ale proszę zrozumieć, iż nie każdy ma tej odwagi tyle co Pan i Pańska rodzina.
21 lis 2007 @ 01:04
I jeszcze raz raz w sprawie ‘homoseksualizmu’: Homoseksualizm nie jest chorobą, jest natomiast zjawiskiem społecznym. Nawet diabelski plan Adolfa Hitlera zagłady wszystkich homoseksualistów nie doprowadziłby nigdy do likwidacji homoseksualistów. Proszę wybaczyć to porównanie, ale łatwiejszym byłaby eksterminacja Żydów, Polaków, Niemców lub Cyganów wszystkich jednocześnie, niż zagłada i likwidacja poprzez zagładę homoseksualistów.
Prawica powinna zdefiniować miejsce homoseksualistów i związków homoseksualnych w społeczeństwie na innych zasadach, niż lewicowa zasada całkowitego równouprawnienia przede wszystkim związków homoseksualnych (łącznie z prawem do adopcji). Ażeby tego dokonać, nie można po prostu negować zjawiska homoseksualizmu i spychać go poza margines społeczeństwa.
W mainstreamie społeczeństwa zorganizowanego w oparciu o zasady prawicowe powninna być rodzina, natomiast na obrzeżach takiego społeczeństwa (ale nie poza marginesem) powinny znajdować się zarówno ‘indywidualiści’ jak i ‘homoseksualiści’. Jest to zaprzeczenie lewicowego bezwarunkowego społecznego równouprawnienia wszystkich. Ot i cała filozofia.
21 lis 2007 @ 08:39
Homoseksualizm jest wadą nabytą, nie wrodzoną. I nie sami homoseksualiści demonstrują swoją pogardę dla Rodziny, tylko tzw. geje. Zwykle ludzie dobrze sytuowani, np. artyści. Mają rownież oni wpływ na społeczeństwo. Homoseksualiści niech sobie zyją, ale tylko dewianci wychodzą na ulice protestować. Seksualność powinna być prywatną sprawą każdego człowieka.
21 lis 2007 @ 12:38
Ebenezer:
Proszę mi nie dopisywać grzechów, które dopiero mam zamiar popełnić.
W naszych dotychczasowych polemikach jedyny faul popełniłeś Ty próbując zastąpić argumentację śmieszną, mentorską pedagogiką . Dostałeś za to ode mnie żółtą kartkę i trochę musisz popracować zanim będę mógł podjąć z Tobą poważną dyskusję.
Póki co każdy Twój wpis tak jest nafaszerowany bredniami jak keks bakaliami.
Weźmy choćby to co zaserwowałeś pod nr. 24.
Twierdzisz tam, że buddyjscy mnisi, “białe single” (w tym homoseksualiści), wszelkiej maści asceci oraz duchowni to “zboczeńcy wrogo nastawieni do naturalnych zachowań seksualnych”.
Pomijam fakt, że jedyne akty przemocy w imputowanej przez Ciebie wojnie “celibacko-gejowskiej” odnotować można po stronie homo. Choćby nie tak dawny incydent w katedrze Notre Dame gdzie banda pedziów pobiła księdza odprawiającego właśnie mszę .Zrzucenie do jednego worka wszystkich,którzy z bardzo różnych powodów rezygnują z seksu dowodziignorancji i nierzetelności. Opatrzenie tego worka etykietą “zboczeńcy” to dowód na to, że Ty kompletnie nie panujesz nad tym co piszesz tylko bezmyślnie przelewasz swoje uprzedzenia i stereotypy.Może coś przeoczyjem, ale nie mogę dopatrzeć się cienia argumentacji w Twoich wywodach widzę za to wiele nie popartego niczym mędrkowania.
Jeśli brak rzetelnej wiedzy ukrywasz za fasadką wzniosłego mentorstwa i na dodatek lekceważysz próby nawiązania rzeczowej rozmowy nie spodziewaj się wyrozumiałości.
21 lis 2007 @ 15:46
Fidel, zgadzam się, że homoseksualizm nie jest chorobą, ani nabytą wadą, co różni go od celibatu, który jest dewiacją o podłożu psychicznym. W tym przypadku często mamy do czynienia z mizoandrią i odpowiednio mizoginią.
Wrogość wobec własnej i cudzej płciowości jest syndromem charakterystycznym dla rozmaitych religii.
Zulusie, nikt ci nie każe uczestniczyć w paradzie równości. Co cię obchodzą cudze święta?
Masz swoje i nikt ci nie zabrania świętowania.
21 lis 2007 @ 16:41
W kwestii wrogości celibatariuszy do naturalnych zachowań seksualnych, kilka cytatów:
“Zaprawdę ideałem chrześcijańskiego przeżywania małżeństwa jest bronienie się przed płciowym pożądaniem, przed cielesnym łączeniem się z miesiączkującą, brzemienną, zupełnie niepłodną lub niezdolną do rodzenia ze względu na wiek. I dalej powiadam: najmniejsza rzecz nie może się stać ze względu na rozkosz seksualną. Ba, jeśliby potomstwo, ze względu na które małżonkowie ze sobą obcują, mogło zostać poczęte w inny sposób, bez przeżywania rozkoszy, musieliby się od współżycia powstrzymywać.”
/biskup flamandzki Jansen zm. 1638 r./
“Delectatio carnalis (rozkosz cielesna) musi się zatem jawić jako ujma na ludzkiej godności. Gdyby już wtedy istniała możliwość sztucznego zapłodnienia, nasi autorzy, by nie sprzeniewierzyć się swym pryncypiom, musieliby ustanowić je jako normę”, pisze Klomps o jansenistycznych teologach.
Jansenista Ludwig Habert (zm. 1718 r.), jeden z bardziej poważanych teologów francuskich XVII w., doradca kilku francuskich biskupów, uważał, że z powodu grzechów, które popełniane są w małżeństwie, ludzkość już raz została zniszczona potopem. Potop ten nadszedł z powodu “splamienia, skalania i zbezczeszczenia łoża małżeńskiego” (bo z jakiegoż by innego?). Przez łaskę sakramentu małżeństwa otrzymują małżonkowie usposobienie Tobiaszowe (by łączyć się z sobą “jedynie z miłości do potomstwa, nie z pożądliwości”) i ma ono wagę jak największą, gdyż strzeże ludzkość przed nowym potopem” (Klomps, s. 160) i pozwala małżonkom osiągnąć taki stan, że nie kochają się “w chorobie pożądania” jak poganie, lecz godziwie używają “zła lubieżności seksualnej”
21 lis 2007 @ 18:49
Nawet nie chce mi się czytać do końca.
Zapomniałeś dopisać, że jansenizm potępili współcześni Jansenowi papieże Innocenty X i Klemens XI.
Ale to nie ważne. Rozumiem, że w Twoim pojęciu pan Jansen jest postacią reprezentatywną dla wszystkich osób rezygnujących ze współżycia seksualnego na całym świecie?
Myślę, że komentarz jest tu niepotrzebny. Po prostu zwykła u Ciebie “rzetelność” i “uczciwość”.
21 lis 2007 @ 19:14
Żałuję, że cenzurują tu moje wypowiedzi. Stąd mogą wynikać niektóre zastrzeżenia.
21 lis 2007 @ 20:18
Wrogość do seksu, do przyjemności zeń wynikającego, nie jest zastrzeżona dla jednej religii. Również w judaizmie i w islamie jest on wyłącznie skalaniem, nieczystością, grzechem itd. Ortodoksyjny żyd może płodzić swoje potomstwo przez prześcieradło z dziurką, bezkontaktowo. Islam natomiast masowo kaleczy kobiety, aplikując im klitoridektomię.
http://portalwiedzy.onet.pl/83043,,,,klitoridektomia,haslo.html
21 lis 2007 @ 21:08
Ebenezerze. Jak zwykle popełniasz nadużycia. Jakie świeta? Ja swojej seksualności nie demonstruję na ulicy. To by była dewiacja.
Oczywiście,że homoseksualizm jest wadą nabytą.
Po za tym dla ciebie autorytetami są “dziwne” osoby. Czegóż to nie robi sie dla walki z katolicyzmem.
Ebenezer wykorzystuje w polemice pewne mało wiarygodne osoby, wywodzące się z pewnego kręgu ideowego. Twierdzi,że nie czyta szmatławców, typu Gazeta Wybiórcza, a podaje linki do artykułów,żeby potwierdzić swoje teorie.
21 lis 2007 @ 21:34
To charakterystyczne, że niektórym łatwiej przychodzi atakowanie osób inaczej myślących niż sensowna z nimi polemika. Powtarzające się tego rodzaju ataki świadczą już tylko o chronicznej ignorancji.
Z drugiej strony ułatwia to rozmowę, bo angażuje znikomą część potencjału intelektualnego, by z refleksem zareagować. Więcej wysiłku wymaga rozmowa z dociekliwym trzylatkiem niż z zapiekłym doktrynerem, nie tylko religijnym.
21 lis 2007 @ 22:31
“Marsz Równości poszedł dalej” więcej tu:
http://www.zieloni2004.pl/portal/index.php?s2=2757&PHPSESSID=5a2e47c78eda
22 lis 2007 @ 12:55
Ebenezer:
Znów bukiet bzdur.
Klitoridektomia ma tyle wspólnego z islamem co “zamawiania” bab na podlasiu z chrześcijaństwem.
Wszystkie religie regulują zasady współżycia seksualnego. Jest to o tyle oczywiste, że seks jest sferą gdzie cielesność w szczególny sposób spotyka się z duchowością, religie zaś to “cywilizacyjna nadbudowa” doświadczenia duchowego. Nie tylko więc judaizm i islam ale wszystkie systemy wiedzy obejmujące także sferę duchową mówią o jakichś regułach, których w dziedzinie erotyki należy przestrzegać. Określenie “wrogość” w tej sytuacji jest kompletną pomyłką. Ostatnio w społeczeństwach Zachodu szybko rośnie liczba “białych singli”, czyli osób żyjących samotnie, rezygnujących w ogóle z seksu. Bynajmniej nie z pobudek religijnych, lecz raczej z powodu przesytu i doświadczenia pustki jaka kryje się za “wolną miłością”. Jeśli szukać wrogów przyjemności płynącej z seksu to może raczej wśród propagatorów znoszenia wszelkich zasad w tej dziedzinie?
Ale to tylko przy okazji. Bo ja chciałbym się dowiedzieć co mają wspólnego Twoje wywody dotyczące bezżeństwa z etyką seksualną wyrosłą z różnych tradycji duchowych. Wygląda na to że znów nie wiesz co piszesz.
22 lis 2007 @ 14:33
Osobliwe w islamie jest i to, że wrogość tej religii wobec seksualności rozmija się z obietnicami pośmiertnych rozkoszy erotycznych w gronie wielu, bo 72 przecudnej urody dziewic, które muzułmanin poślubi w raju. Dla tych rozkoszy muzułmanie gotowi są na najsurowsze ograniczenia w życiu doczesnym, a nawet na śmierć.
Jak widać chrześcijaństwo nie ma monopolu na paranoje religijne.
22 lis 2007 @ 14:43
Ty masz za to monopol na paranoję intelektualną na tym forum:-).
22 lis 2007 @ 15:17
Obrzezanie Alchitan jest wskazane w Islamie dowód na to mamy z hadith, Muslim przekazał, że Posłanie Allaha Muhammad( SAAŁ) rzekł:
1 obrzezanie, 2 golenie włosów z okolic łonowych, 3 bcinanie paznokci, 4 wyrywanie włosów pod pachami, 5 obcinanie wąsów).
„ Pięć czynów należy do Fitra : 1 Alchitan, 2 Alestihdad, 3Taklim Al.-athafer, 4 Natf Alebit,5 Qas Aszarib czyli
Należy tutaj określić jakie mamy tu rodzaje obowiązków czyli polecenia. Mamy trzy opinie:
I. Obrzezanie jest Sunną dotycząca obu płci tak twierdził Imam Malik, Abu Hanifa.
II. Obowiązek obrzezania spoczywa na każdym muzułmaninie i muzułmance, tak twierdził Imam Szafii i wielu innych uczonych.
III. Obowiązek obrzezania dotyczy mężczyzn i jest Sunną wobec kobiet , tak twierdzili uczniowie Szafii i Imam Ahmad. Inni twierdzili na podstawie nieudokumentowanego hadith, że jest to makroma wobec dziewczynek, czyli zalecany czyn.
Na podstawie wyżej wymienionych opinii nie możemy stwierdzić jednogłośnie, że obrzezanie wobec kobiet jest obowiązkowe. Szeich Mahmod Szaltot znany autorytet Alazhar w swojej książce Fatawi str. 304 napisał, że obrzezanie dla kobiet nie jest tak korzystne jak dla mężczyzn, jednak niektórzy lekarze twierdzili, że kobiety nie obrzezane mogą być nadmiernie pobudliwe seksualnie co może doprowadzić je do niespodziewanych czynów.
http://www.muzulmanka.pl/obrzezanie/obrzezanie_kobiet_w_prawie_muzul.htm
22 lis 2007 @ 17:05
Dokładnie tak jak napisałem wyżej.
To, że w niektórych regionach zamieszkiwanych przez muzułmanów praktykuje się obrzezanie dziewczynek (czy kobiet) ma takie samo znaczenie jak to, że w niektórych regionach zamieszkałych przez chrześcijan praktykuje się ludową magię. Czego to ma dowodzić w kontekście naszej dyskusji?
Wygląda na to, że znowu nie wiesz co piszesz.
22 lis 2007 @ 17:53
Ebenezer używa wiele przykładów (czasami lepszych, czasami gorszych), które mają potwierdzać jego erudycję. Ale w rzeczywistości tak je dobiera,żeby potwierdzały jego tezę. Dziwnym trafem są to zwykle opracowania antyreligijne.
22 lis 2007 @ 18:56
Abolicjancie, a na niektórych blogach, gdy zabraknie sensownych argumentów, praktykuje się czasem napastliwe, a czasem oszczercze i złośliwe insynuacje wobec interlokutorów.
22 lis 2007 @ 22:23
Ebenezerze. Atakujesz polemistę bez żadnych dowodów. Naprawdę twoja erudycja nie działa na nas. CHOCIAŻ JA też nie zgadzam się w wielu punktach z Abolicjantem.
Abolicjancie. Uznaję,że GuY Sorman ma ogromną wiedzę ,jeżeli chodzi o Chiny Ludowe. Wcześniej to kwestionowałem Przyznaję się do błędu. Więcej poczytałem sobie o nim.
23 lis 2007 @ 15:12
zulus:
Ebenezer nie jest erudytą. Jego wiedza jest fragmentaryczna, niespójna i skompilowana pod wyraźną presją ideologii, zaś warsztat cechuje się brakiem krytycyzmu. Nie było by w tym nic złego (nie każdy musi być zawodowym filozofem- ja też nim nie jestem) gdyby nie to, że formułuje bardzo skrajne sądy i unika jakiejkolwiek rzetelnej dyskusji na ich temat. Jego metoda polega na serwowaniu mocnych (i nieuzasadnionych) tez i szybkim przejściu do retoryki pozaprzedmiotowej- moralnej, mistycznej i jakiej tam jeszcze byle tylko uniknąć starcia na zajętym wcześniej terenie.
W sumie dziecinada, ale może trochę namieszać w głowie komuś, kto nie wie jak się do takiego typka dobrać.
Ebenezer:
Jeśli masz mi coś do zarzucenia to nie wstydź się. Wal otwarcie! Twoje nieśmiałe aluzje “a na niektórych blogach”, a “się praktykuje”, a “czasem oszczercze” mogą sprawiać wrażenie, że znowu nie wiesz o czym piszesz:-).
Poza tym mężczyzna nie powinien tak kluczyć tylko otwarcie wykładać o co mu chodzi.
Cieszy mnie, że przynajmniej w sferze deklaracji cenisz rzeczową dyskusję opartą na racjonalnej argumentacji. Pozwala mi to żywić nieśmiałą nadzieję, że jednak doczekam się od Ciebie uzasadnienia na czym polega “wrogość celibatariuszy wobec naturalnych zachowań seksualnych”, dlaczego twierdzisz, że bezżeństwo jest “zboczeniem”, dlaczego w ogóle uważasz, że istnieje taka jednolita grupa jak “celibatariusze”. Póki tego nie zrobisz nie możesz mieć pretensji, że określam Twoje tezy jako “brednie”. Dopóki ich nie uzasadnisz rzeczywiście pozostają bredniami i nie powinieneś mieć o to pretensji do nikogo poza sobą.
23 lis 2007 @ 15:55
Abolicjant. Chciałem być grzeczny i delikatny. Chodziło mi włąśnie o to,że Ebenezer pozuje na wielkiego mędrca i erudytę. Jednocześnie zajeżdża mi to heglizmem, pewnie nieświadomym.
23 lis 2007 @ 16:10
Jeśli to komuś pójdzie na zdrowie, to chętnie się przyznam – nie jestem erudytą. Więcej nawet napisze – nie jestem też elokwentnym erudytą. Zaś rozum jest dla mnie kulą u nogi.
A tak swoją drogą, to ciekawe, gdzie by potoczyła się kula, gdyby nie krępujące ją łańcuchy i noga?
23 lis 2007 @ 18:56
I tu Ebenezerze wykazałeś się godnym uznania poczuciem humoru. Spojrzenie na sytuację z perspektywy kuli u nogi to zaskakująca i zabawna propozycja:-).
Plus dla Ciebie.