Tak jak zwieńczeniem chrześcijańskiego ładu społecznego jest dobro wspólne, tak jego podstawą są prawa właśnie określane jako podstawowe, fundamentalne, a w naszej tradycji – kardynalne. Benedykt XVI użył też określenia zasady nienegocjowalne. Trzeba ich bronić zawsze, bo w nich najbardziej konkretyzuje się dobro publiczne. Ich przyjęcie dobrze orientuje politykę, ich odrzucenie (albo nawet zgoda na odrzucenie) nieuchronnie powoduje zło i szkody społeczne. Od obrony praw kardynalnych nie zwalnia ani niepopularność, ani – tym bardziej – konieczność cierpliwego przekonywania współobywateli.  A pierwszym wśród tych praw, kamieniem węgielnym samego porządku społecznego, jest prawo do życia. Dlatego tak ważny jest porządek konstytucyjny, dający oparcie sprawiedliwości, i opinia publiczna, podlegająca mniejszym zmianom niż demokratyczna władza. Dwie rzeczy bowiem w demokracji mają polityczną trwałość: normy konstytucyjne i narodowy consensus. 

Polityka dobra wspólnego musi przede wszystkim stać na straży owych praw kardynalnych, zawsze mając przed oczyma ład na nich oparty i zawsze reagując na ich otwarte bądź milczące odrzucenie. 

Skuteczność w polityce wymaga przede wszystkim świadomości celu (a polityka rezygnująca z najważniejszych składników dobra wspólnego jest z zasady nieskuteczna) i na wytrwałym, realistycznym dążeniu do jego realizacji. A podstawowym warunkiem rzeczywistej skuteczności (zorientowanej na skutki społeczne, a nie ambicje osobiste) jest zdolność działania na rzecz poglądów, które są atakowane, odrzucane – i przemilczane przez tych, którzy ich bronić powinni.