W tym tygodniu występowałem w Radomiu, najpierw ze środowiskiem Prawicy Rzeczypospolitej, a potem w Duszpasterstwie Akademickim. Radomskich studentów najbardziej interesowały problemy polityki na rzecz rodziny i młodzieży, oprócz oczywiście oceny wyniku wyborów i nowego rządu.

Dziś natomiast w Instytucie Spraw Publicznych wystąpiłem w dyskusji prowadzonej przez profesor Kolarską-Bobińską, w której uczestniczyli też profesorowie Olechowski i Nałęcz. Najciekawsza dla mnie była wymiana zdań na temat polityki zagranicznej, którą istotnie uznaję na jedyną silną różnicę między PO i PiS (choć nie sięga ona oceny samego nowego Traktatu UE). PiS ma wyraźną orientację atlantycką i środkowoeuropejską, tymczasem wszystko wskazuje na to, że PO będzie nastawiona na adaptację do oczekiwań Unii Europejskiej. Profesor Olechowski uznał to za zupełnie normalne, bo kraj oponujący przeciw dwudziestu sześciu partnerom to najwyraźniej państwo nieprzystosowane do współpracy międzynarodowej. Niestety, musiałem uznać ten zarzut za demagogiczny, bo to nie Polska prowadzi politykę unilateralną w Europie, tylko silni często narzucają ją całej Unii. Trudno bowiem znaleźć przykłady bardziej jednostronnie narodowego stanowiska jak Niemiec w sprawie gazociągu bałtyckiego czy Francji w sprawie wartości chrześcijańskich (Republika jest konstytucyjnie laicka i Europa ma się do tego dostosować).

Jeśli chodzi o sytuację na Śląsku – zaznaczam wyraźnie: żadna współpraca z LiD nie wchodzi i nie może wchodzić w grę. Natomiast oczywiście chcemy zająć swoje miejsce w polityce regionalnej i stąd porozumienie z PO-PSL w Sejmiku Wojewódzkim. Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość chce współpracy z Prawicą Rzeczypospolitej, jesteśmy najzupełniej gotowi, z całą świadomością granic naszego mandatu. Ale warunkiem nieprzekraczalnym jest uznanie samodzielności i odrębności ruchu chrześcijańsko-konserwatywnego.