Miłą polską pamiątką, którą przywiozłem z Rzymu, są wiersze ks. Pawła Wojciecha Maciąga z Kolegium Polskiego. A wśród nich „spełnienie”, bardzo dobre na adwentową niedzielę. Z takim fragmentem:
„odprawiam Mszę świętą
jak dawniej ojcowie soborowi
ubrany w skrzypcowy ornat
zgasły świece na drewnianym ołtarzu
płoną w sercach młodych wiernych szukających Boga
w gestach celebransa”
Nie znam intencji autora ani okoliczności powstania wiersza, ale wielkość sztuki polega na realizmie; odsłaniając nieuchwytną strukturę rzeczywistości, pokazuje więcej niż można pojąć w pierwszym odruchu. Ten wiersz zawiera piękne symbole – jak „drewniany ołtarz”, symbol Nowego Przymierza (przez krzyż i kamienny ołtarz Starego), barokowy („skrzypcowy”) ornat jako symbol żywej Tradycji Kościoła, Msza Ojców Soboru, sprawowana według Mszału Świętych Grzegorza Wielkiego i Piusa V, i Błogosławionego Jana XXIII.
Najładniejsza i najprawdziwsza jest konkluzja – bo wiara młodych, „szukających Boga/ w gestach” liturgii rzeczywiście zapaliła zgaszone świece na drewnianych ołtarzach.
9 gru 2007 @ 16:32
Trudnym językiem pisany dziennik, pewnie nie każdy odbiera na takich falach.Ostatnio trochę mniej jestem uduchowiony i mniej we mnie katolickiej nauki społecznej dlatego nie tak łatwo odpisywać takim jezykiem,ale przynajmiej trochę pouzupełniam braki.Cieszę że mamy wresszcie takiego przywódcę.Wreszcie jestem w takiej organizacji z takim przywódcą z jakim zawsze chciałem być.Pozdrawiam.
9 gru 2007 @ 17:02
O młodych często mówi się nie najlepiej, zrzuca się na nich większość odpowiedzialności np.za zło, które ma miejsce w szkołach, doskonałym przykładem są tu lekcje religii.
Uważam jednak,iż takie naganne zachowania młodzieży wynikają często z tego,że prowadzący np. zajęcia religii ksiądz nie jest często odpowiednio przygotowany do prowadzenia zajęć z młodzieżą.
Wydaje mi się ,iż religia w szkole powinna przede wszystkim być oparta na dialogu księdza z młodzieżą a nie na wykładach teorii,która oczywiście też jest ważna przy odkrywaniu prawd wiary,
ale o wiele cenniejsze dla obu stron mogą być rozmowy podejmowane na różne tematy,a tych wokół przedmiotu religii nie brakuje.
Jest wielu młodych ludzi,którzy angażują się w rożny sposób w życie Kościoła.
Takie zaangażowanie młodych w Kościele potwierdza aktualność przytoczonych przez Pana Marszałka słów:
“płoną w sercach młodych wiernych szukających Boga
w gestach celebransa” .
Serdecznie pozdrawiam!
Klaudia
Kalisz
9 gru 2007 @ 17:43
Wiersz jest piękny, ale Panu Jurkowi chcę jednak “zamieszać”.
Otóż jest tak: ja Panu w tych sprawach nie wierzę. Zawsze czułem fałsz w Pańskich działaniach i wypowiedziach. Myślę, że w stosunku do młodych ludzi i nawet dzieci, nie jest Pan w porządku. Trzeba było dzisiaj oglądać audycję telewizyjną “Szansa na Sukces”, tam było o Panu. To jest Pana wielki wstyd. O tym wiedziałem od dawna i cieszę się, że w polityce już Pana nie będzie.
9 gru 2007 @ 17:55
DO bp: na szczęście nie znajduję żadnego powodu, aby Pana głos traktować poważnie. Odnoszę się do Pana wypowiedzi tylko dlatego, że tam mi nakazuje uczciwość. Uważam bowiem, że po pierwsze Pan się nie podpisał. Po wtóre, jak Pan śmie mówić takie rzeczy o Panu Marszałku!!! Proszę spojrzeć na życie tego człowieka, na zaangażowanie wtedy gdy pełnił funkcje publiczne! Proszę najpierw coś samemu zrobić, nastawać w porę i nie w porę, a potem krytykować w taki prymitywny sposób.
Głęboko wierzę, że spotaknie z Panem Jurkiem, wysłuchanie go i zrozumienie jego życiowego przesłania na trwałe zmieniłoby Pana spojrzenie. Proszę nie ulegać medialnym kreacjom.
A zasłużonej nagrody z serca gratuluję Panie Marku!!!!
9 gru 2007 @ 18:12
Do Szanownego Pana Jakuba Przybylskiego
A skąd Pan wie, że Pana Jurka nie znam i go nie słuchałem. Widać, że “tu” trzeba i należy pisać tylko w superlatywach. Myślę, że jest niegrzecznie pisać o kimś, że krytykuje prymitywnie. “Pan Marszałek” jest takim samym człowiekiem jak wielu Polaków, i przede wszystkim nie jest bez wad.
Pragnę przypomnieć Panu, że właśnie na tzw. autorytety trzeba patrzeć bardzo uważnie i krytycznie. Ich percepcje bywają często zadziwiające.
Z wyrazami szacunku.
bp
9 gru 2007 @ 22:51
Szanowny Panie BP,
Proszę się wczytać w to, co Pan napisał i potem czynić uwagi co jest niegrzeczne…
Myśle, że to forum jest po to, żeby pisać krytycznie także o autorytetach. Proszę zwrócić jednak uwagę na to, że Pan krytycznie nie pisze, bo obrzucić kogoś błotem i cieszyć się ze kogoś nie ma w polityce nie ma nic wspólnego z konstruktywną krytyką.
Niech się Pan bezradnie nie broni tym, jakoby Pan znał Pana Marszałka. Jakby Pan go znał, to na pewno by Pan sobie nie pozwolił na taki brak kultury, jakiej z pewnością Panu Jurkowi nie brakuje.
Ukłony dla Pana.
JP
10 gru 2007 @ 13:55
W obronie Pana Marszałka Jurka!!
Nikt z nas nie jest idealny, tak było, jest i będzie!!
Jednak oceniajmy ludzi po czynach a nie po słowach!!
Pan Marek Jurek jest dla nas katolików autorytetem, ponieważ nie zawahał się zrezygnować nawet z dalszej kariery na rzecz obrony wartości dla nas najcenniejszych!!
Jak sądzę jest to najmocniejszy argument, ponieważ dziś takich ludzi brakuje!!
Dziś każdy kto krytykuje takie osoby nie zdaje sobie sprawy z tego co robi!!
Można to jedynie nazwać jakimś zagubieniem lub zwykłym cynizmem!!
Pozdrawiam!!
Tomasz P.
Kalisz
10 gru 2007 @ 15:29
Panie Marszałku!
Serdeczne pozdrowienia od wszystkich zygot świata. Zarówno od tych które się już pczęły, od tych, które właśnie się poczynają i od tych, kóre się poczną w przyszłości również. Ciekawi mnie ile by Pan był skłonny przeznaczyć ze swoich sporych, jak mniemam, dochodów, na te wszystkie niechciane dzieci,które muszą się tułać po różnych przytułkach. No, ale co to Pana obchodzi. Grunt żeby się zygota w spokoju poczęła bo tak Kościół naucza, bo przecież antykoncepcja to straszny grzech i wszyscy, którzy jej używają pójdą do piekła. Powiem Panu o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Wcale nie o żadne dobro i miłość do tych nienardzonych dzieci, tylko o zwykłą klerykalną politykę zmierzającą do podporządkowania wszystkich przejawów życia publicznego dyskursowi religijnemu rodem ze średniowiecza. Jestem przekonany, że gdyby dać Panu pełnię władzy, to by Pan palił na stosach i dusił różańcami. No ale cóż, taka to już jest ta wasza katolicka miłość do abstrakcyjnych osób stworzonych rzekomo na obraz i podobieństwo miłosienego i miłującego Boga, ale już nie do realnych ludzi z krwi i kości.Dla mnie jest Pan obsesyjnym politykiem jednej kwestii i nic konstruktywnego do polskiej polityki Pan nie wniósł, tak więc dobrze się Pan już niej wyniósł razem z tą Pańską kanapową partyjką czyli “Prawicą Rzeczypospolitej”.
10 gru 2007 @ 17:51
ZuluGula pisze o czymś, o czy nie ma pojęcia.
Pan sobie może być przkonany o możliwych stosach. Za to lewica? Cóż: gilotyna, łagry, obozy koncentracyjne to domena lewicy. Czym jest osoba abstrakcyjna? Cóż, jak się nie ma nic mądrego do powiedzenia, to się pisze brednie.
10 gru 2007 @ 17:51
Lewica kocha ludzi z krwi i kości. Na kimś trzeba przeprowadzić eutanazję.
10 gru 2007 @ 23:20
Do ZuluGula:
Szanowny Panie skąd u Pana tyle frustracji? I skąd taka niechęć do Pana Marszałka? Uważam, że Pana wypowiedź jest absurdalna i prezentując ją wydał Pan o sobie jak najgorsze świadectwo
13 gru 2007 @ 12:24
W odpowiedzi wściekłym katolikom.
Po pierwsze skąd wiecie, że jestem mężczyzną?? No, ale przecież to oczywiste w ramach waszego męskiego szowinistyczno-patriarchalnego dyskursu, który jako oczywistość zakłada, że w debacie publicznej wiodą prym mężczyźni, podobnie jak w polityce. Po drugie wypowiadam się na temat, który dobrze znam, ponieważ znana mi jest teologia dogmatyczna i moralna Kościoła Katolickiego, jak też jego dzieje, bardzo czesto niestety pisane krwią rozmaitych heretykow, innowierców i schizmatyków. Tak więc urąganie na lewicę nie ma sensu, bo jak to powiadają, “przyganiał kocioł garnkowi” i “wart pałc Paca, a Pac pałaca”. Sęk w tym, jak sądzę, że Kościół Katolicki przedstawia się jako instytucja niosąca prawdę, dobro, pokój i pojednanie, a tymczasem w praktyce zazwyczaj był i jest zaprzeczeniem tych wartości. Nie twierdzę, że w Kościele nie ma żadnego dobra, ale to które się w nim znajduje nie wynika z jego katolickości, tylko po prostu z dobroci, szczerości, współczucia ludzkiego. Na tym właśnie polega wasza abstrakcyjność, że dla was dobro musi być katolickie, albo nie ma go w ogóle, ponieważ musi być wyrażone w tych waszych formułkach dogamtycznych formułkach, które są co najwyżej czcigodnymi zabytkami ludziej myśli z minionych epok. I tu się właśnie mylicie, ponieważ prawdziwe dobro jest czymś szerszym, niż katolickość, podobnie jak żadna inna konfesja nie może sobie zawłaszczać monoplu na prawdę i dobro, bo historia poucza, że prawie zawsze źle się to dla ludzkości kończy. I proszę nie serwować mi w odpowiedzi formułek w rodzaju “święty Kościół grzesznych ludzi” itd. itp., bo to jest właśnie kolejny przykład abstrakcyjnego, a nie konkretnego miłowania ludzi. A, co do Marszałka Jurka, to niestety nie potrafię się pozbyć wrażenia, że jednak by dusił tymi przysłowiowymi różańcami, a ten jego zgryźliwy i ironiczny uśmieszek drgający mu w koncikach ust niestety go właśnie zdradza. Ale do tego trzeba patrzeć sercem na świat, a nie wyłącznie przez pryzmat tych waszych arcy-świętych i arcy-ortodoksyjnych formułek, rytuałów i tym podobnych “rekwizytów”. We mnie nie ma żadnej frustracji, tylko autentyczna humanistyczna radość wynikająca ze świadomości wyzwolenia z fałszu i ciasnoty nieprawdziwej duchowości i pobożności, która była mi od dzieciństwa serwowana. Pozdrawiam i życzę podobnego doświadczenia Zulu Gula.
14 gru 2007 @ 16:16
W myśl tego humanizmu wymordowano w krótkim czasie ponad 100 000 000 ludzi. Począwszy od rewolucji antyfrancuskiej, poprzez komunizm, narodowy socjalizm, eurosocjalizm, aborcję, po eutanazję. Ot lewicowa idea zawsze musi zwyciężyć, a że jest nieżyciowa i się nie sprawdza, to kończy się stosem trupów.
24 gru 2007 @ 13:36
Niestety widzę, że jesteście niereformowalni z tym swoim desperackim argumentem o ilości trupów. No, ale cóż lubowanie się w cierpieniach to przecież wasza specjalność! Nieprawdaż?! Policzcie najpierw swoje trupy, jeżeli już tak wam zależy na ustalaniu, kto ile trupów “wyprodukował”. Jedyna nadzieja w tym, że jesteście w skali światowej wymierającym gatunkiem. Mam na myśli nie katolików w ogóle, tylko takie zatwardziałe ideologiczne “betony” jak wy. Mimo wszystko pozdrawiam, bo to przecież Wigilia, więc trzeba się starać mówić ludzkim głosem nawet do kogoś, z kim poza ludzką naturą niewiele mnie, jak widać, łączy.
ZuluGula