Wynik głosowania na Kongresie Prawa i Sprawiedliwości to sygnał poważnego kryzysu PiS jako partii władzy. Chodzi o pełny wynik, a więc 56 % uprawnionych do głosowania popierających politykę Jarosława Kaczyńskiego (co spowodowała ogromna, jak na warunki PiS-owskie, ponad 30 % absencja delegatów). Ale kryzys można też obrócić na dobre. Jarosław Kaczyński przeżył już dość podobną sytuację szesnaście lat temu, gdy musiał swoje PC (jako prezydencką partię władzy) przekształcić w radykalną partię opozycyjną. Wtedy oznaczało to zasadniczą redukcję pozycji politycznej. Dzisiejszy kryzys to rozdroże, gdzie trzeba wybierać między dalszą drogą nastawionej na propagandę i socjotechnikę partii wyborczej (która będzie bez władzy tracić poparcie) albo zawróceniem ku partii jedności prawicy, która musi lojalnie podejmować wszystkie zobowiązania społeczne, które uprawomocniają jej pozycję.
Były premier na pewno będzie chciał utrzymać w partii niezadowolonych działaczy i będzie tu skłonny zrobić duże koncesje. Nie gwarantuje to jednak rewizji formuły partii, co jest dużo trudniejsze, ani nawet trwałości takiego porozumienia. Z kolei kontestatorzy też będą musieli odpowiedzieć sobie, co jest przedmiotem ich protestu i polityki. Czy tylko niedostateczny wypływ na taktyczne decyzje partii, czy jej charakter, dążenia, które ma podejmować i rola narodowa, którą ma spełniać? Od odpowiedzi na te pytania zależy nie tylko przyszłość PiS, ale również kształt prawicy i charakter życia publicznego w najbliższym czasie.
Sam fakt, że około 15% delegatów nie poparło Prezesa PIS oznacza, że rzeczywiście coś jest nie tak!!
Mam wrażenie, że po sobotnim przemówieniu Jarosław Kaczyński stwierdził czy dał sygnał, że tak naprawdę po wyborach nic się nie stało!!
Ponadto na Kongresie nie było wyciągnięcia wniosków z porażki wyborczej!!
Panowało również sztuczne tworzenie rzeczywistości!! Były Premier powtarzał, że za porażkę odpowiadają media, byli koalicjanci oraz tzw. “niesprzyjające okoliczności”!!
Prezes PISu moim zdaniem nie mówi całej prawdy o sytuacji która powstała!! Trzyma się jedynie tych samych socjotechnicznych haseł!! Hasła te mają zakryć wszystkie problemy, mają przedstawiać optymizm i nadzieje, że wkrótce PIS odzyska władze!!
Na kongresie zabrakło przede wszystkim prawdziwej debaty, refleksji oraz zastanowienia sie nad obecną sytuacją!!
Mam wrażenie, że Jarosław Kaczyński nie jest szczery z członkami i sympatykami PISu!!
Tworzy się jedna klika osób związanych z Porozumieniem Centrum, gdzie nie ma miejsca na dialog czy rozmowę!!
Taka droga prawdopodobnie będzie prowadzić do pogłębiania się różnic zdań!!
Pozdrawiam!!
Tomasz P.
Kalisz
P. Marek Jurek jest ostatnią osobą, która powinna wypowiadać się o wielkości Prawicy. Jego inicjatywy przegrywały, czy to ZCHN, czy Przymierze Prawicy, rozbijanie PiS-u, czy obecnie PR. To nie jest materiał na przywódcę Prawicy. Marek Jurek to postać chwiejna. Taka “primadonna”.
“(..)Dzisiejszy kryzys to rozdroże, gdzie trzeba wybierać między dalszą drogą nastawionej na propagandę i socjotechnikę partii wyborczej (która będzie bez władzy tracić poparcie) albo zawróceniem ku partii jedności prawicy, która musi lojalnie podejmować wszystkie zobowiązania społeczne, które uprawomocniają jej pozycję.(…)”
Odnosząc się do tych bardzo trafnych słów Pana Marszałka,
uważam, iż obecnie PIS jest bliżej wybrania dalszego podążania drogą zwróconą w kierunku propagandy i socjotechniki,
ponieważ lojalności nie można już niestety oczekiwać od partii, która zawiodła w kardynalnej sprawie obrony życia.
Mówienie czegoś, co później nie ma odzwierciedlenia w praktyce nie jest przecież lojalnością.
Rzeczą ludzka jest popełniać błędy,ale wypada się do nich przyznać i za nie przeproscić.
Wydaje mi się, iż zrzucanie winy za odniesioną porazke w wyborach na wiele nie sprzyjających PIS czynników nie jest najlepszym pomysłem.
Faktem jest, że w mediach był kreowany wizerunek PO jako zwycięzcy i na pewno miało to duży wpływ na wygraną tej partii, ale prawda jest taka, że PIS po prostu oddał władze,
przyczyniło się oczywiście do tego wiele czynników,ale nie można tego bezkrytycznie argumentować, tym iż zdecydowało nastawienie przeciwko PIS.
W obecnym rządzie nie ma prawdziwych ugrupowań narodowych, ponieważ ich dotychczasowy elektorat wybrał
“mniejsze zło”,ale już widać, że nie był to najlepszy wybór,
gdyż obecnie w opozycji brakuje takich ludzi którzy mają moralną odwagę bronić tego, co obiecywali w kampanii wyborczej,
a wycofywanie się z obietnic tylnymi drzwiami nie świadczy najlepiej o ludziach, którzy prosili społeczeństwo o mandat zaufania,a kiedy z niego rezygnują, nie podają nawet sensownego powodu takiego posunięcia.
Śledząc wydarzenia, które maja miejsce w PIS widać,ze brakuje tam dialogu pomiędzy przywódcą partii a jej członkami.
To najprawdopodobniej doprowadzi do dalszych rozłamów,
może wtedy umilkną zakłamane głosy, które mówią o tym , że PIS odniósł porażkę, dlatego, że Pan Marszałek Marek Jurek się do tego najpierw przyczynił…
A co do nazwania Pana Jurka “postacią chwiejną” to w żaden sposób się z tym zgodzić nie mogę, ponieważ nazywanie kogoś, kto jest gotowy zapłacić tak wysoką cenę za obronę swojego stanowiska,
świadczy o ogromnym zdecydowaniu i determinacji w działaniu takiego człowieka, a nie o chwiejności!!!
Pozdrawiam!
Klaudia
Kalisz
Do wypowiedzi Klaudii. Obrona życia to jest wielka sprawa, tutaj p. Jurek zachował się bardzo honorowo (tyle,że nieroztropnie). Polityka polega na osiąganiu celów możliwych do osiągnięcia w danej chwili. p. Jurek wybrał rozwiązanie honorowe i tutaj nie mam wątpliwości, co do jego postawy.
Wspominają chwiejność, chodziło mi o tzw. filosemityzm (podlizywanie się niektórym środowiskom żydowskim) i swego czasu poparcie dla bezbożnej Unii Europejskiej, od dawna opanowanej przez lewicę, która narzuca złe standardy. Marek Jurek bedąc w AWS nie wystąpił przeciwko temu (tak jak np. Jan Łopuszański). Dzisiaj zaś rozkłada ramiona. Wiadomo od dawna było,że UE przybiera kształt antykatolicki. Jeśli p .Jurek źle ocenił sytuację wówczas, to dyskwalifikuje go to jako przywódcę Prawicy. Według mnie dużo większe predyspozycje do odegrania takiej roli ma Artur Zawisza.
P. Klaudio, nie różnimy się w poglądach, tylko w ocenie sytuacji. Pozdrawiam.
P.Zulus, z tego co mi moja pamięć podpowiada to w sprawie Unii Pan Marek Jurek był w Komitecie Politycznym PIS przeciwnikiem wstąpienia do wspólnoty,
co istotne jako jedyny wbrew Prezesowi przjmował taką postawę.
Ponadto to on zachecał do glosowania na PIS środowiska słuchaczy Radia Maryja,a trzeba przyznać,iż słuchacze tej toruńskiej rozgłośni przyczynili się w bardzo dużym stopniu do zwycięstwa PIS dwa lata temu!
Uważam,iż Pan Marek Jurek zawiódł się na PIS i dlatego wystąpił z tej partii, miał do tego prawo.
Jeśli natomiast chodzi o oskarżenia o tzw. “podlizywanie sie” organizacjom żydowskim, to sądzę, że Pan Marek Jurek jest człowiekiem dialogu, dlatego nie szuka konfliktu, ale jeśli jest różnica zdań to ma odwagę to powiedzieć i za to Go cenię, bo niestety brakuje nam takich polityków, którzy potrafią otwarcie mówić o swoich poglądach i ich bronić.
Sądzę,iż przynależność polityków do określonych partii opowiadających się za konkretnymi przekonaniami nie może powodować tego,że politycy muszą być zawsze posłuszni “solidarności partyjnej” i głosować tak, jak im narzuca Prezes,a kiedy odważą się mieć inne zdanie zostają ukarani…
Nie będę oceniać, kto z założycieli PR ma największe predyspozycje do bycia jej przywódcą,ale to Pan Marek Jurek jest jej głównym założycielem i szczerze mówiąc nie widzę powodów do tego,aby odbierać Mu rolę przywódcy.
P.Zulus, każdy ma prawo do własnego punktu widzenia na daną sytuacja i uważam, ze bardzo dobrze, iż takie różnice występują bo to ubogaca, dialog i polemika jest rzeczą cenną.
Oby tylko nigdy nie doszło do powszechnego klonowania ludzi, bo wtedy świat straciłby swój urok
Pozdrawiam!
Klaudia
Kalisz
Myślę, że Jarosław Kaczyński chce umocnić swe przywództwo, i w tym celu daje jasny sygnał do zwarcia szeregów – kto nie posłucha zostanie usunięty, bądź zmarginalizowany.
I myślę, że to ma sens, bo inaczej PiS powtórzy drogę AWS-u, czyli powolnego rozkładu.
Nie liczyłbym więc na to, że PiS otworzy się na środowiska prawicowe i konserwatywne.
Jedyne co mogą konserwatyści zrobić, to budować własą partię i własne struktury.
Inaczej JK nie będzie się z nimi liczył.
Pomagał też w tym nie będzie.
Do Klaudii i Zulusa odnośnie filosemityzmu:
Czy chodzi o spotkanie z organizacjami żydowskimi dot. przejęcia mienia ofiar Holokaustu ?
Właściwie nie wiem do końca, czy chodzi o majątek gmin żydowskich, czy osób prywatnych ?
Antonio. Z organizacjami żydowskimi typu Światowy Kongres Żydów, nie należy rozmawiać w ogóle. Kto im dał mandat do reprezentowania ofiar holocaustu. Po prostu pewni ludzie znaleźli sobie sposób na życie. Polecam książkę prof. Normana Finkelsteina (notabene Żyda) “Przemysł holocaustu”.
Jestem za reprywatyzacją, ale to nie wiąże się z uleganiem szantażowi grup żydowskich. Polska ma wśród Żydów przyjaciół, ale nie są to ludzie pokroju Szewaha Weissa.
Co do tzw. sprawy Jedwabnego. Dlaczego żaden polityk nie przeciwstawił się podłym insynuacjom Jana Tomasza Grossa. Jak wychodziła książka “Sąsiedzi” to byłem wówczas na studiach historycznych i na zajęciach z metodologii historii analizowaliśmy to opracowanie. I wyszło,że nie jest to naukowe dzieło historyczne, tylko słabo udokumentowany paszkwil. Nie pamiętam, żeby wówczas wystąpił przeciwko temu jakiś znaczący polityk Prawicy. Honoru Polaków bronił wówczas, niemal w pojedynkę, świętej pamięci już prof. Tomasz Strzembosz
Dziękuję Zulus,
pamiętam osamotnienie prof. Strzembosza.
Zdaje się, że rząd Buzka nie zezwolił na ekshumację, która pozwoliłaby na określenie liczby ofiar, tłumacząc to szacunkiem dla żydowskiej tradycji. Tym samym paszkwil J.T. Grossa nie został obalony, więc za parę lat mógł wydać kolejną książkę – już jako “uznany historyk”…
Tak było. Reprywatyzacja powinna dotyczyc pojedyńczych sytuacji i tak powinna być rozpatrywana. Bo organizacje typu Światowy Kongres Żydów, gdy domagają się odszkodowań, to twierdzą,że żyją wciąż miliony ocalonych, a okradniętych Żydów. Ale jeśli jest ich tak wielu to z tego powinno wynikać,że w trakcie II wojny światowej nie zginęło ich tylu, ile się podaje. Jeśli jakiś uczony chce podjąć takie badania, to się go zakrzykuje. Określa mianem rewizjonisty, antysemity, czy faszysty. Niektórzy Żydzi dzisiaj atakują Polskę, niegdyś jeden z nich powiedział,że jeżeli Polska nie wypłaci wielkich odszkodowań, to będzie “upokarzana na arenie międzynarodowej”. Nie pozwala się na merytoryczną dyskusję. Niektórzy udają naszych przyjaciół (jak Szewah Weiss), a jak przychodzi co do czego, to… Mamy w Polsce wielu Żydów zasymilowanych, a występujących przeciw naszemu narodowi, typu A. Michnik, Bronisław Geremek, Marek Borowski, czy nieżyjący już Jacek Kuroń. Właściwie dawna Unia Wolności powinna się nazywać Bund, ew. KPP, bo takie są korzenie tych ludzi.
Żaden polityk, dziennikarz, czy artysta z najwyższej półki nie odważy się zadrzeć z tym lobby.
Pamiętem sytuację, kiedy J. Kaczyński wspomniał o pokrewieństwie kierownictwa Agory i GW z działaczami Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i jaki się larm podniósł.
Mimo, że nie było słowa o pochodzeniu