Tyle wspólnych instytucji i kompetencji, ile wspólnych wartości i interesów
Przedstawiliśmy dziś Deklarację Prawicy w sprawie Traktatu Reformującego. W obecnej formie zaakceptować go nie można; w imię prostej zasady umieszczonej w tytule tego wpisu. Traktat ten lekceważy życie chrześcijańskie w Europie, negując nie tylko jego aktualność, ale nawet przeszłość. Nadaje również oficjalny charakter konceptowi „orientacji seksualnych”, jakby nie było natury i norm moralnych, które orientują człowieka w sprawach związanych z miłością, małżeństwem i rodziną. Tworzenie nowych instytucji (jak wspólna polityka europejska) lub nowych kompetencji ma sens tylko wtedy, gdy stanowi konkluzję pogłębienia wspólnoty interesów, gdy unia polityczna wzmacnia, a nie osłabia niepodległość tworzących ją państw. Tymczasem zamiast wspólnoty mamy do czynienia z całkowitą jednostronnością egoizmów narodowych, bo taki charakter mają i gazociąg bałtycki, i blokada rynku pracy, i nierówność dopłat rolniczych, i wsparcie udzielane przez przewodniczącego Parlamentu Strasbourgskiego ruchowi niemieckich przesiedleńców. Wspólna polityka zagraniczna UE ma być wprawdzie uzgadniana jednomyślnie, ale raz przyjęta przez polski rząd nie będzie już podlegała zmianie w drodze wyborów (bo uzgodnienia będą miały charakter wiążący). Traktat przesądza również rezygnację przez Polskę z waluty narodowej, mimo że ta jest ważnym instrumentem wspierania konkurencyjności naszej gospodarki. Przy tym wszystkim zmniejsza nasz głos w instytucjach Unii.
W tej formie i w tym kontekście politycznym nie powinien być ani zaakceptowany, ani ratyfikowany. Trzy lata temu, podczas wyborów europejskich, odrzucały go największe partie polityczne. Postkomunistyczna lewica, która go akceptowała, poniosła wielką porażkę. Ale potem wygrała – bo najpierw PO przeszła na pozycje SLD, a potem PiS na pozycje PO. Politycy zmienili kalkulacje swoich interesów, ale polska racja stanu nie uległa zmianie.
“PO przeszła na pozycje SLD, a potem PiS na pozycje PO. Politycy zmienili kalkulacje swoich interesów, ale polska racja stanu nie uległa zmianie”.
Jest dokładnie tak, jak Pan Marszałek napisał.
Szkoda, że PIS zawiódł i zmienił kierunek swoich działań, ale przynajmniej jest jasność sytuacji i moim skromnym zdaniem jest to przemawiający argument za tym, że nie można w nieskończoność mówić, że nic złego się nie dzieje, może za mało wymagamy od polityków, których wybieraliśmy i przez to wielu z nich bardzo szybko zapomina o tym kto dał im tak bardzo cenny mandat zaufania!!!
Nie można zapomnieć też o tym, że podpisanie Traktatu Reformującego będzie złamaniem Konstytucji RP, która nie pozwala na przekazywanie innemu państwu niektórych kompetencji organów
Rzeczypospolitej Polskiej,
a przecież przyjęcie państwowego statusu Unii Europejskiej zawarte jest w owym traktacie.
Najbardziej niepokojące jest jednak to, że w tak ważnej sprawie pozbawiono Naród możliwości wypowiedzenia się w formie referendum, a przecież takie prawo przysługuje Polakom w tak ważnych sprawach,a przyjęcie Traktatu Reformującego do takich właśnie spraw należy zaliczyć.
Data przyjęcia traktatu akurat się łączy z historyczna datą wprowadzenia w Polsce stanu wojennego…
nawet jeśli jest to najzwyklejszy zbieg okoliczności to dla wielu Polaków, szczególnie tych, którzy są sceptyczni wobec UE, to ten zbieg okoliczności ma jednak ważną i mało optymistyczną wymowę…
Pozdrawiam!
Klaudia
Kalisz
Pojutrze suwerenne Państwo Polskie przestaje istnieć…
Panie Marszałku, dziękuję, że był Pan jednym z nielicznych polityków, którzy nie przyłożyli do tego ręki!
Popieram stanowisko Prawicy Rzeczypospolitej w tej kwestii. Poza tym uważam, że kolejna lewicowa utopia aktualnie tworzona pod nazwą Unii Europejskiej skazana jest na niepowodzenie. Tylko ile szkody wyrządzi ten kolejny eksperyment dla narodów Europy? Przyszłość pokaże.
Na początku chciałbym serdecznie pogratulować Panu Panie Marszałku dzisiejszego występu na antenie TVN24 o 17.30!! Musze powiedzieć szczerze, że zaprezentował sie Pan znakomicie!!
Polityk pewny siebie, z jednej strony wyrazisty i poważny a z drugiej umiejący wysłuchać oponentów i odnieść się do ich zdania!!
Wypad Pan najlepiej wśród obecnych polityków nie tylko pod względem siły argumentów ale również medialnie!!:)
Jeśli chodzi o sprawę Traktatu reformującego to Prawo i Sprawiedliwość faktycznie przeszło na miejsce Platformy, co widać gołym okiem!!
PIS wychodzi z założenia, że traktat poprostu musi być podpisany!! Ponadto nie dopuszcza do jakiejkolwiek debaty na jego temat, a co najistotniejsze wyraża sprzeciw wobec możliwości wypowiedzenia sie przez Polaków w referendum!!
Naród jako konstytucyjnie najwyższy suweren jest traktowany m. in. przez PIS jak “pusta masa” niepotrafiąca samodzielnie myśleć!!
Zastanawia mnie dlaczego w tej sytuacji wiele środowisk narodowych nie widzi lub nie chce widzieć tej zmiany poglądów!!
Jest to smutne, ale mam nadzieje, że w końcu nastąpi refleksja i wyciągnięcie wniosków!!
Mam wielką nadzieje, że takie wystąpienia Prawicy Rzeczypospolitej jak to dzisiejsze wzbudzi w Polskim Narodzie poczucie odpowiedzialności i wbrew manipulacjom uczciwe spojrzenie na tych, którzy doprowadzili do obecnej sytuacji!!
Pozdrawiam!!
Tomasz P.
Kalisz
Tak właściwie uważam,że Prawica powinna stać na straży niepodległości i wokół tego hasła powinno się jednoczyć różne środowiska; nieliczne, ale w “kupie siła”. Chodzi mi o konserwatywnych liberałów, konserwatystów, prawicowych chadeków, niepodległościowców, endeków, a nawet narododwych radykałów.
Szanowny Panie Marszałku!
Mówmy o konkretach i dopowiedzmy może to:
Cel Wielkiej Finansjery:
Jeden Rząd Światowy
z jedną światową walutą
Podstawową wadą obecnego systemu finansowego jest tworzenie pieniędzy przez bank w formie zadłużenia i obciążenia procentem tworzonych pieniędzy. Kraje zadłużone są zobligowane do spłacenia bankom pieniędzy, których te banki nie wytworzyły, pieniędzy, które nie egzystują. Zadłużenie takie jest nie do spłacenia. Finansiści wiedzą doskonale, że spłacenie długów przez zadłużone kraje jest niemożliwe, że obecny system finansowy jest błędny od podstaw i że może to tylko przynieść kryzysy i rewolucje. Ale to jest właściwie to, czego im potrzeba!
Jak powiedział Clifford Hugh Douglas założyciel szkoły Kredytu Społecznego: „Władza pieniądza nie chce i nigdy nie chciała ulepszenia systemu pieniężnego. Tarcia społeczne, wojny i sabotaż to jest dokładnie to, czego ona chce.” Dlaczego?
Dlatego, że finansiści uważają, że tylko oni są zdolni do właściwego kierowania ludzkością. W celu narzucenia swojej woli każdemu człowiekowi i w celu kontrolowania całego świata, wynaleźli obecny system zadłużania pieniężnego. Chcą doprowadzić każdy naród na świecie do stanu takiego kryzysu, że kraje te będą myślały, że nie mają innej alternatywy, jak zaakceptować cudowne rozwiązanie Wielkiej Finansjery w celu uchronienia ich od katastrofy: całkowita centralizacja, jedna światowa waluta i jeden rząd światowy, gdzie umorzy się długi narodów lub będą one musiały oddać swoją suwerenność.
Komisja Trójstronna
Trzy główne regiony ekonomiczne w świecie to: Europa, Ameryka Północna i Daleki Wschód (Japonia, Korea Południowa, Tajwan itd.). Jeżeli pod pretekstem zjednoczenia sił w celu sprostania konkurencji dwóch pozostałych regionów, kraje członkowskie każdego z tych trzech regionów, zdecydują połączyć się w jeden kraj, formułując trzy Super-Mocarstwa, wtedy jeden rząd światowy będzie prawie utworzony.
To jest dokładnie to, co ma obecnie miejsce i jest promowane przez Komisję Trójstronną, zało-żoną w lipcu 1973 roku przez Davida Rockefellera – prezydenta „Chase Manhattan Bank” z Nowego Jorku. Oficjalnym celem Komisji Trójstronnej jest „harmonia polityczna, ekonomiczna, społeczna, kulturalna między trzema największymi ekonomicznymi regionami na świecie” (stąd nazwa ‘Trójstronna’). Cel ten jest prawie osiągnięty w Europie, wydaniem w 1993 roku Aktu Jedności Europejskiej, który wymaga od krajów członko-wskich Unii Europejskiej zniesienia barier handlowych i oddania ich polityki pieniężnej i fiskalnej w ręce Komisji Europejskiej w Brukseli. Do 1999 roku wszystkie te kraje powinny dzielić jedną walutę ‘euro’.
Jeżeli chodzi o kraje Ameryki Północnej większe kraje członkowskie są na drodze do NAFT-y (North American Free Trade Agreement). Wpierw Kanada i USA – później Meksyk (w ciągu następnych 10 lat ma to dotyczyć obu Ameryk). Jest duży nacisk na zharmonizowanie polityki fiskalnej tych krajów i jak to dzieje się już w Europie – unia ekonomiczna doprowadzi do unii politycznej.
Mając przed sobą takie dwa ekonomiczne giganty kraje Dalekiego Wschodu nie będą miały innego wyjścia, jak połączyć siły w celu sprostania rywalizacji z Ameryką Północną i Europą w handlu międzynarodowym.
Jedna waluta światowa – znak Bestii
Wielka Finansjera chce wyeliminować pieniądze poszczególnych narodów i wprowadzić jedną walutę światową. W latach 70-tych doktor Hanrick Eldeman główny analityk Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej w Brukseli ujawnił plan „wyjścia świata z chaosu”: trzypiętrowy komputer w budynku administracji, siedziby EWG w Brukseli (Belgia). Ludzie, którzy tam pracują nazywają go Bestią („BEAST” – Brussels Electronical Accounitng Surveying Terminal). Plan zawiera system oznakowania liczbowego każdego człowieka na ziemi. Każdy mieszkaniec świata otrzyma numer w celu kupna i sprzedaży. Numer będzie wytatuowany laserem, lub wszczepiony w postaci mikroczipu – na czole lub zewnętrznej części prawej dłoni. Będzie to system chodzących kart kredytowych. Będzie możliwy tylko do odczytania przez skaner stosujący podczerwień, w specjalnych miejscach weryfikacji, lub miejscach handlowych. Dr Eldeman stwierdził, że przez użycie trzech liczb sześciocyfrowych każdy mieszkaniec świata otrzyma swój numer, będący jednocześnie numerem jego karty kredytowej.
Dziwnie przypomina to to, co Święty Jan Apo-stoł napisał w Apokalipsie (13:16-18): „… i sprawi, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymają znamię na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ani sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia. Tu jest (potrzebna) mądrość. Kto ma rozum niech liczbę Bestii policzy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.”
Elektroniczne karty bankowe
Przed wynalezieniem komputerów i mikroczipów, kilkadziesiąt lat temu, system ten uznany byłby za produkt fantazji „science fiction”. Obecnie wszyscy wiedzą o istnieniu „kart debitowych”, przy pomocy których można wszystko w sklepie kupić, bez noszenia ze sobą pieniędzy i potrzebna suma jest automatycznie potrącona z konta bankowego. Celem banków jest wyeliminowanie całej gotówki i zmuszenie ludzi do używania elektronicznych kart, jako jedynego sposobu płacenia.
Zawsze istnieje jednak ryzyko, że ktoś może zgubić kartę elektroniczną lub, że ktoś inny nielegalnie będzie jej używał. I tu przychodzi rozwiązanie: złączyć człowieka z jego kartą w taki sposób, żeby nie zgubił jej lub, żeby mu jej nie skradziono! I tu mamy: mikro-komputerowy czip – może on być wszczepiony pod skórę, lub 3 sześciocyfrowe numery mogą być wytatuowane na skórze… tak właśnie, jak opisuje to Święty Jan w Apokalipsie.
Wszystko będzie przygotowane dla rządu, który chce kontrolować nasz każdy ruch, gdyż będzie wszystko o nas wiedział: wszystko, co kupujemy, gdzie i kiedy – będzie wiadomo. I jeżeli z jakiegokolwiek powodu ktoś będzie uznany na przykład jako „persona non grata”, lub jako „wróg Stanu” przez rząd – to wystarczy tylko wymazanie naszego numeru z centralnego komputera i nie będzie można już nic kupić, ani sprzedać (będzie się skazanym na zniknięcie w niedługim czasie).
Illuminaci
Poszukiwanie dróg do stworzenia jednego rządu światowego trwa od długiego czasu. Na przykład 17 lutego 1953 roku – członek Wielkiej Finansjery Paul Warburg powiedział w wystąpieniu przed Senatem USA: „Będziemy mieli rząd światowy obojętnie czy nam się podoba czy nie, albo za zgodą albo na drodze zwycięstwa.” Dążność do stworzenia jednego rządu światowego widać już, gdy cofniemy się do roku 1776 – kiedy stworzono tajną organizację Iluminatów. Jej lider Adam Weishaupt stworzył mistrzowski plan doprowadzenia do panowania Oligarchii Finansowej nad całą populacją świata. Słowo Iluminaci jest zaczerpnięte od Lucyfera i znaczy „posiadający światło” – „oświeceni”.
Zadziwiające może się wydawać, że insygnia Zakonu Oświeconych pojawiają się na odwrotnej stronie papierowej 1-dolarówki amerykańskiej. Po raz pierwszy pojawiły się w 1933 roku z zarzą-dzenia Prezydenta USA Franklina Roosevelt’a na początku okresu reform zaprowadzonych przez prezydenta pod nazwą „New Deal”.
U podstawy 13-piętrowej piramidy można przeczytać rok 1776 (MDCCLXVI w cyfrach rzymskich). Większość ludzi uważa, że jest to data podpisania Amerykańskiej Deklaracji Niepodległo-ści, podczas gdy jest to data upamiętniająca zało-żenie Zakonu Oświeconych, czyli 1 maj 1776 rok.
Piramida reprezentuje zawiązanie się tajnego ruchu w celu zniszczenia Kościoła Katolickiego (i wszystkich istniejących religii) i dyktaturę nad narodami. Oko patrzące we wszystkich kierunkach oznacza oko „szpiegowskie” symbolizujące terrorystyczną, podobną do Gestapo, agencję założoną przez Weishaupta, w celu utrzymania sekretów „Porządku” i zmuszenia populacji ludzkiej do zaakceptowania jego prawa. Słowa łacińskie ANNUIT COEPTIS znaczą „nasz spisek został zakończony sukcesem”. Poniżej „NOVUS ORDO SECLORUM” wyjaśnia naturę spisku „Nowy Porządek Społeczny” lub „Nowy Porządek Światowy”.
Insygnia te zostały zaadoptowane przez Kongres jako rewers pieczęci Stanów Zjednoczonych 15 września 1789 roku. (Na awersie znajduje się wizerunek orła, który jest używany jako oficjalna pieczęć i jest na mundurach wojskowych USA i także jest na rewersie papierowej 1-dolarówki amerykańskiej).
Pojawienie się tych insygniów Iluminatów na 1-dolarówce USA w 1933 roku oznacza, że następcy Weishaupta uznali swoje działania, jako począ-tek misji ukoronowanej sukcesem, i że całkowicie kontrolują Rząd Stanów Zjednoczonych.
Spisek Lucyfera
Stwierdzenie, że Iluminaci są spiskiem Lucyfera nie jest tylko wyrażeniem stylistycznym, ale jest prawdą, ponieważ liderzy Iluminatów są wyznawcami Szatana. Ich ostatecznym celem jest zmuszenie całego świata do złożenia hołdu Szatanowi. Poprzez swoje diabły, Szatan kontynuuje swój bunt przeciwko Bogu, swoimi zabiegami chcąc zniweczyć boskie plany na ziemi i przechwycić od Boga tyle dusz, ile tylko to jest możliwe.
Tak jak Szatan, finansiści myślą, że są mądrzejsi od Boga i że tylko oni są w stanie właściwie rządzić rodzajem ludzkim. Członkowie Iluminatów są to ludzie możliwie wszystkich ras i wyznań, ale wszyscy kierują się żądzą władzy i pieniędzy.
Rozpoznanie sił
W zakończeniu swojej książki „Pionki w grze”, która demaskuje spisek Iluminatów w celu zdominowania świata, William Guy Carr wyjaśnia, co trzeba zrobić, żeby ten spisek powstrzymać.
Po pierwsze, musimy jako jednostki rozpoznać duchowe siły włączone w walkę i zdać sobie sprawę, że to są siły nie tylko doczesne (ziemskie), ale i duchowe; że jest to walka między Bogiem i Szatanem. Musimy wybrać komu będziemy służyć, o kogo walczyć: Boga czy Szatana.
Po drugie, musimy podjąć praktyczne kroki przeciwdziałania planowi Wielkiej Finansjery, co może być tylko wykonane za pomocą reformy monetarnej według słów Willima Carry: „wyborcy muszą nalegać, żeby emisja pieniędzy i kontrola nad nimi była w rękach rządu, gdzie prawnie być powinna.”
Potrzeba Kredytu Społecznego
Dla uzyskania pomocy Nieba konieczne są modlitwy i ofiary, aby udaremnić plan Światowej Finansjery. Ale także potrzebne są techniki, sposoby udaremnienia planu Finansistów. Sposobem tym jest reforma, autorstwa szkockiego inżyniera Clif-forda Hugh Douglasa – Kredyt Społeczny, jedyna reforma, której Finansiści się boją i która poło-żyłaby koniec ich władzy kontrolowania wszystkich narodów. (Kredyt Społeczny znaczy społeczne pieniądze – pieniądze wytworzone przez społe-czeństwo bez zadłużenia, tworzone wraz z tworzeniem nowej produkcji i wycofywane z obiegu wraz z konsumpcją tej produkcji – zamiast istnienia kredytu bankowego, jak to ma miejsce obecnie: pieniądze kreowane jako dług przez prywatne banki.)
Douglas początkowo myślał, że gdy jego odkrycie i skutki będą znane rządowi i ludziom odpowiedzialnym za ekonomię, to pospieszą się oni, żeby wcielić to w życie. Wkrótce zrobił inne odkrycie: Finansjera, która kierowała ekonomią nie była zupełnie zainteresowana w zmianie systemu finansowego z jego wadami i konsekwencjami (wojny, straty, bieda, tarcia społeczne itd.). Oni tego wręcz pragnęli i wspomagali celowo dążąc do wprowadzenia rozwiązania – Jednego Rządu Światowego. Finansjera robiła wszystko, co mogła dla zatrzymania i uciszenia idei Kredytu Społecz-nego: konspiracja milczenia w mediach, albo celowe fałszowanie doktryny Douglasa, w celu jej osłabienia, kalumnie i ośmieszanie apostołów „Michaela”. Douglas napisał w książce „Ostrzeże-nie Demokracji” (Warning Democracy):
„Tak szybki był postęp rozprzestrzeniania się idei Kredytu Społecznego w latach 1919 – 1923 w kraju (Wielka Brytania) i zagranicą i tak często pojawiały się idee czerpane z Kredytu Społecz-nego na stronach prasy, że ci, których interes był przez to zagrożony podjęli efektywne kroki, żeby uszczuplić publikacje. W tym kraju Instytut Bankierów przeznaczył 5 milionów funtów (wtedy ekwiwalent 24 milionów dolarów) do zwalczania „wywrotowych” idei naszych i innych wprowadzonych w błąd ludzi, którzy mają życzenie „par-taczyć” system finansowy. Duży Związek Prasowy został poinformowany, że mojego imienia nie ma się wspominać w prasie, w tym kraju i w USA. Prasa miała zakaz zamieszczania publikacji, korespondencji lub innego sposobu reagowania na ten temat. Pomimo to na przesłuchaniu w Parlamencie Kanadyjskim, gdzie byłem świadkiem w 1923 roku, Parlament zdołał wyjawić ignorancję nawet niektórych bankierów, w sprawie fundamentalnego problemu, z którym mają do czynienia z jednej strony, a z drugiej determinację finansistów, z jaką są przygotowani walczyć o utrzymanie swojej kontroli nad sytuacją.”
Trzeba tu także wspomnieć, że najlepszym sposobem, jaki Finansiści znaleźli na wstrzymanie rozprzestrzeniania się idei Kredytu Społecznego, było tworzenie partii politycznych o fałszywej nazwie „Kredyt Społeczny”, żeby ludzie myśleli, że nowa partia jest w stanie zmienić system, podczas gdy potrzebne jest edukowanie ludzi (nakłaniając ich do prenumeraty pisma ‘Michael’), żeby wywierać nacisk na wybranych reprezentantów, żeby służyli ludziom, a nie Wielkiej Finansjerze. Na szczęście wszystkie tak zwane „partie kredytu społecznego” są martwe i pogrzebane, ale zrobiły one dużo złego i spowodowały dezorientację w umysłach ludzkich, kiedy jeszcze istniały.
„Moment psychologiczny”
Douglas przepowiedział, że obecny bankierski system pieniądza zadłużającego ulegnie samozniszczeniu, upadnie przez swoją istotę tworzenia długów niemożliwych do spłacenia. Wszystkie kraje na świecie walczą ze swoimi niebotycznymi długami i zmierzają ku destrukcji, mimo, że wszyscy wiedzą, że długi są niemożliwe do spłacenia. Inne czynniki, jak automatyzacja, też wykazują niesprawdzenie się obecnego systemu monetarnego i nieuchroniony jego upadek. Mianowicie rozwój automatyzacji powoduje, że pełne zatrudnienie staje się niemożliwe.
Douglas powiedział, że nadejdzie „moment psychologiczny”, moment krytyczny, kiedy ludzkość widząc powagę sytuacji, cierpiąc zbyt długo i mimo całej siły Wielkiej Finansjery będzie chętna do studiowania i do zaakceptowania Kredytu Społecznego. W swojej książce „Kredyt Społe-czny” w 1924 roku Douglas napisał, co następuje:
„Sprawa będzie ogromnej wagi. Stosunkowo krótki okres czasu będzie prawdopodobnie potrzebny do podjęcia decyzji, czy my mamy zawładnąć, opanować wszechpotężną ekonomię i machinę społeczną, którą wykreowaliśmy, czy ona ma was pokonać i władać wami. W tym okre-sie czasu mały impet, siłą grupy ludzi, którzy wiedzą, co i jak zrobić będzie stanowił różnicę między cofnięciem się w wieki zacofania (Dark Ages) lub szybkim postępem w pełne światło dnia, tak wspaniałym, że obecnie z trudem możemy sobie to wyobrazić. Tu ważna jest potrzeba rozpoznania tego psychologicznego momentu i dostosowanie do tego momentu odpowiedniej akcji, która powinna być obecna w umysłach tej małej mniejszości, która jest w posiadaniu wiedzy o powadze sprawy w obecnych czasach.”
Louis Even przy końcu artykułu napisanego w roku 1970 i zatytułowanego „Kredyt Społeczny – tak, Partia – nie”, powtórzył tę myśl Douglasa:
„Kredytowcy Społeczni pisma ‘Michael’, tak jak i Douglas twierdzą, że jeżeli chodzi o sprawę Kredytu Społecznego, najbardziej efektywnym działaniem do wykonania jest informowanie ludzi na temat obecnego monopolu kredytu finansowego przynoszącego złe owoce, które widać w życiu ludzi, rodzin, instytucji i przeciwstawiać tym złym owocom sprawiedliwą doktrynę Kredytu Społecz-nego, która jest tak wspaniała i pełna zdrowego rozsądku. Starają się (Kredytowcy) sami rozwijać i ulepszać wewnętrznie i promieniować także duchem Kredytu Społecznego, który klarownie jest związany z duchem ewangelii: duch służby, a nie dominacji, nie nienasycona dążność do pieniędzy i dóbr materialnych, co jest jednym i tym samym, jak duch baronów Wielkiej Finansjery.
Albo przez upadek obecnego systemu finansowego, który ulegnie samozagładzie na skutek swoich własnych okropnych posunięć, albo na skutek wydarzeń, które są przepowiedziane przez uprzywilejowane dusze, wydarzeń, w które nie można wątpić patrząc na obecne dekadenckie standardy moralności, odszczepieństwo, poganizację zamożnych krajów, które były chrześcijańskie – tak więc albo z jednej, albo z drugiej przyczyny katastrofa nastąpi, żyjący, albo ci, którzy ocaleją, przeżyją te wydarzenia, będą w posiadaniu światła dla wprowadzenia systemu ekonomicznego wartego swojego imienia, swojej nazwy.”
To, co trzeba zapamiętać z tego wszystkiego to to, że obecny system finansowy, który tworzy pieniądze jako dług, jest głównym sposobem Finansistów na wprowadzenie jednego rządu światowego. System zadłużenia jest mostem, który prowadzi nas od społeczeństwa wolnego do pełnej dyktatury. I jedyną rzeczą, której Finansiści się boją, jedyną rzeczą, która może ich zatrzymać w ich planach podboju świata, jest reforma obecnego systemu finansowego, wprowadzenie uczciwego, niezadłużającego systemu finansowego, zgodnie z filozofią Kredytu Społecznego. Zaczniemy zdawać sobie sprawę z wielkich możliwości rozwiązań proponowanych przez Kredyt Społeczny i z konieczności rozpowszechniania jego idei wśród ludzi. Dlatego radziecki Minister Spraw Zagranicznych – Mołotow powiedział do dra Hewletta Johnsona, arcybiskupa Canterbury w latach 30-tych: „Wiemy wszystko o Kredycie Społecznym. To jest jedyna teoria w świecie, której się obawiamy.”
Alain Pilote
Ten artykuł był publikowany w pismie Michael — listopad-grudzień 1999.
http://www.michaeljournal.org/Rzadswiatowy.htm
„Manifest” wiecznie żywy
Felieton · tygodnik „Nasza Polska” · 2007-12-11 | http://www.michalkiewicz.pl
Milton Friedman podczas swego pobytu w Polsce w roku 1990 opowiadał, jak to przeżył wstrząs, kiedy pewnego razu sięgnął po program Partii Komunistycznej USA z lat 20–tych i przekonał się, że wszystkie ówczesne postulaty tej partii zostały w Ameryce zrealizowane. Nawiasem mówiąc, jednym z założycieli Komunistycznej Partii USA był Bolesław Gebert, agent NKWD ps. „Ataman”.19 września 1939 roku, na wiecu w Detroit poparł agresję ZSRR na Polskę, będącą elementem paktu Ribbentrop–Mołotow, a więc pośrednio – również działania hitlerowskiej Rzeszy. Taka to ci była wtedy „mądrość etapu”. Po wojnie Bolesław Gebert, jakby nigdy nic, przyjechał do Polski, gdzie zrobiono go działaczem związkowym, a w latach 1960–1967 – nawet ambasadorem w Turcji. Jego syn Konstanty Gebert, jako Dawid Warszawski, w „Gazecie Wyborczej” i w innych miejscach stręczy dzisiaj już nie do Związku Radzieckiego, tylko – do Unii Europejskiej. Co do Partii Komunistycznej USA, to obecnie angażuje się ona przede wszystkim w obronę tzw. „mniejszości”, to znaczy – w podkopywanie tradycyjnych instytucji społecznych, takich jak rodzina lub wartości – takich jak patriotyzm – podobnie jak środowisko „Gazety Wyborczej” z Konstantym Gebertem w Polsce.
Ostatnio europejsy namawiają premiera Donalda Tuska, żeby obok Traktatu Reformującego, który ma podpisać w Lizbonie 13 grudnia, przyjął także bez żadnych zastrzeżeń Kartę Praw Podstawowych. Pisałem o niej już poprzednio, więc teraz, zainspirowany spostrzeżeniem Miltona Friedmana, sięgnąłem do „Manifestu Komunistycznego”– czy przypadkiem nie występują jakieś podobieństwa do współczesnych „standardów europejskich”.
Ależ naturalnie, jakże by inaczej! „Zniesienie rodziny! Nawet najwięksi radykałowie pomstują na ten haniebny zamiar komunistów” – oburzają się autorzy „Manifestu”, ale zaraz wyjaśniają: „Na czym się opiera współczesna, burżuazyjna rodzina? Na kapitale, na prywatnym dorabianiu się. W pełni rozwinięta istnieje ona tylko dla burżuazji; ale jej uzupełnieniem jest przymusowy brak rodziny u proletariuszy i publiczna prostytucja. Burżuazyjna rodzina zniknie naturalnie ze zniknięciem tego swego uzupełnienia, a jedno i drugie przestanie istnieć ze zniknięciem kapitału”. I rzeczywiście; „standardy europejskie” sprzyjają zanikaniu rodziny, począwszy od pozbawienia jej podstawowej funkcji ekonomicznej poprzez wprowadzenie przymusowych i powszechnych ubezpieczeń społecznych, w następstwie których również „kapitał” coraz szybciej „znika” – ale tylko z kieszeni „ubezpieczonych” oraz „podatników”, a poza tym – niezupełnie, bo zaraz odnajduje się w rękach finansjery, w której rodacy Karola Marksa zajmują niezmiennie dominującą pozycję. To jednak jest już w jak najlepszym porządku, ponieważ oni z kolei należą do „mniejszości”, o które tak się troszczą zarówno europejsy, jak i Partia Komunistyczna USA.
A cóż mamy dalej? „Ale wy, komuniści, chcecie wprowadzić wspólność żon – wrzeszczy do nas chórem cała burżuazja”. Okazuje się, że to jednak nic złego, bo „burżuazyjne małżeństwo jest w rzeczywistości wspólnością żon. Komunistom można by zarzucić co najwyżej, ze na miejsce obłudnie zamaskowanej wspólności żon chcieliby wprowadzić oficjalną, otwartą” – wyjaśniają autorzy „Manifestu komunistycznego”. No, w tej dziedzinie europejsy nie tylko dogoniły, ale chyba nawet przegoniły Marksa, któremu, chociaż radykałowi, jak się patrzy, jednak nie wszystko mieściło się w głowie. Wspólność żon, chociaż też nie do pogardzenia, to jednak nie to samo, co zlikwidowanie samego pojęcia „żony” i „męża”, gwoli zastąpienia go „partnerem” dowolnej płci w ramach „paktu socjalnego”. Ponieważ amatorzy „paktów socjalnych” na razie reprezentują „mniejszości”, to w myśl „standardów europejskich” oznacza on także narzucanie większości obowiązku okazywania im „szacunku”, który obejmuje również obowiązek zapoznawania cudzych dzieci z ich obyczajami i rozrywkami. Robert Biedroń wykorzystuje to do maksimum, suflując min. Katarzynie Hall stosowny „elementarz”.
No a co z narodowością? „Zarzucano jeszcze komunistom, jakoby chcieli znieść ojczyznę, narodowość” – piszą autorzy „Manifestu”. Ale cóż to za absurdalny zarzut, skoro „robotnicy nie mają ojczyzny”? Skoro tak, to „nie można im odebrać tego, czego nie mają”. Co w tej sytuacji radzi robić Marks? Radzi „proletariatowi”, żeby zdobył sobie władzę polityczną, dzięki czemu „wzniesie się do stanowiska klasy narodowej”, ukonstytuuje się „jako naród”. Hmmm. Bardzo to interesujące, zwłaszcza w świetle tego, co „proletariat” będzie potem wyprawiał: „użyje swego panowania politycznego na to, by krok za krokiem wyrwać z rąk burżuazji cały kapitał”. Mniejsza już o tę „burżuazję”; jak zwał, tak zwał, bo co do „kapitału”, to rzeczywiście – już niewiele go pozostało, a przecież do Eurokołchozu dopiero wchodzimy. Więc kiedy już „znikną granice” i nastąpi „najradykalniejsze zerwanie z tradycyjnymi ideami” na rzecz politycznej poprawności, to „proletariat” (no dobrze, czemu nie „proletariat”? Niech będzie, że „proletariat”), który w międzyczasie zdążył „zdobyć sobie władzę polityczną”, a nawet – dostęp do broni nuklearnej, „wyrwie” każdemu nawet resztki „kapitału”, oczywiście w celach pedagogicznych, które proroczo przewidział Janusz Szpotański: „wszystko mu także się odbierze, by mógł własnością gardzić szczerze”. A taki Fukuyama bredził o „końcu historii”. Jaki tam „koniec”, kiedy wszystko dopiero się zaczyna!
Stanisław Michalkiewicz
http://www.michalkiewicz.pl