Krzysztof Chojniak, prezydent Piotrkowa Trybunalskiego, został zawieszony w prawach członka Prawa i Sprawiedliwości. Wśród powodów podano poparcie, jakiego mi udzielił w wyborach do Senatu. Prezydent Chojniak popierał również reprezentującego PiS obecnego senatora Wiesława Dobkowskiego. Nie wystąpił przeciw żadnemu kandydatowi partii, bo drugim kandydatem Komitetu PiS na Ziemi Nadpilickiej był reprezentujący PSL-Piast obecny senator Grzegorz Wojciechowski. Nemo iudex in causa sua, więc nie mam zamiaru oceniać prawomocności wewnętrznych spraw PiS. Ale w planie politycznym jest oczywiste, że takie działania nie mają nic wspólnego z jednoczeniem prawicy. W PiS można lekceważyć stanowisko Papieża, ale nie można na milimetr wyjść poza partyjny konformizm – nawet jeśli lojalnie popiera się PiS-owskich kandydatów.  

Sprawa jest poważna. Myślę, że Jarosław Kaczyński wcale nie ma zapału dla takiej polityki. Ale godzi się na koszty wybranego modelu partii. Musi akceptować politykę dającą pierwszeństwo dyspozycyjności nad przekonaniami oraz mściwości nad solidarnością. Gdyby bowiem zalegalizował w partii osobistą odpowiedzialność, namysł nad polityką, skrupuły moralne – dla Prawa i Sprawiedliwości ważniejsza stałaby się dewiza zawarta w nazwie od dyrektyw i oczekiwań partyjnej centrali. A na tak ekstrawagancki eksperyment zdecydować się najwyraźniej nie chce.