Krzysztof Chojniak, prezydent Piotrkowa Trybunalskiego, został zawieszony w prawach członka Prawa i Sprawiedliwości. Wśród powodów podano poparcie, jakiego mi udzielił w wyborach do Senatu. Prezydent Chojniak popierał również reprezentującego PiS obecnego senatora Wiesława Dobkowskiego. Nie wystąpił przeciw żadnemu kandydatowi partii, bo drugim kandydatem Komitetu PiS na Ziemi Nadpilickiej był reprezentujący PSL-Piast obecny senator Grzegorz Wojciechowski. Nemo iudex in causa sua, więc nie mam zamiaru oceniać prawomocności wewnętrznych spraw PiS. Ale w planie politycznym jest oczywiste, że takie działania nie mają nic wspólnego z jednoczeniem prawicy. W PiS można lekceważyć stanowisko Papieża, ale nie można na milimetr wyjść poza partyjny konformizm – nawet jeśli lojalnie popiera się PiS-owskich kandydatów.
Sprawa jest poważna. Myślę, że Jarosław Kaczyński wcale nie ma zapału dla takiej polityki. Ale godzi się na koszty wybranego modelu partii. Musi akceptować politykę dającą pierwszeństwo dyspozycyjności nad przekonaniami oraz mściwości nad solidarnością. Gdyby bowiem zalegalizował w partii osobistą odpowiedzialność, namysł nad polityką, skrupuły moralne – dla Prawa i Sprawiedliwości ważniejsza stałaby się dewiza zawarta w nazwie od dyrektyw i oczekiwań partyjnej centrali. A na tak ekstrawagancki eksperyment zdecydować się najwyraźniej nie chce.
Polska polityka jest skazana na partie kierujące się instynktem stadnym. Może to zabrzmi groteskowo ale moim skromnym zdaniem “politycy” są niezaznajomienie z działem matematyki który uczy reguł działania na zbiorach. Oto mamy bowiem kilka zbiorów:
- zbiór ludzi którzy “w ciemno” głosują na pana, panie Marku ale jednocześnie głosują na PiS w wyborach do Sejmu
- zbiór ludzi którzy głosowaliby “w ciemno” na p. Krzysztofa Chojniaka gdyby stanął do kolejnych wyborów
Gdyby zapytać o liczebność zbioru powstałego przez sumę tych zbiorów i okazałoby się że to około 50 procent wyborców nie głosujących na lewice to decyzja o której Pan napisał nigdy nie powinna zapaść.
Panie Marku!
Gdy rozmawiałem z jednym z członków P. partii w ramach wewnątrzpisowskiej rozmowy wiosną 2006 i zwracałem mu uwagę na niemożność współpracy z osobami pokroju Gosiewski, czy Kuchciński – otrzymałem odpowiedź brzmiącą mniej więcej tak: “… i co? wychodzić?, rozkładać się na kanapie?, zaczynać wszystko od nowa?, a przecież chodziło nam właśnie o zbudowanie dużej, wielonurtowej partii prawicy …”
Moja odpowiedź brzmiała: NIE DA SIĘ długo z nimi wytrzymać i nerwowo i moralnie. Bo o ile Gosiewskiekiego i Kuchcińskiego szanują jacyś wyborcy o tyle Pani Goss (Pan wie doskonale o kogo chodzi) nie szanuje nikt, nawet Ci, którzy na kawkę z ciasteczkami i kwiatuszkami do niej biegają torując sobie drogę do partyjnej kariery.
Jest to smutne, lecz prawdziwe … I to nie jest niestety konformizmem, ale wynaturzeniem.
PiS jest partią wynaturzoną, w niej normalny człowiek nie wytrzyma …
Pozdrawiam mocno! Niech się Pan trzyma i buduje prawicę od nowa, ale szeroką – nie kanapę! Tego na nadchodzący rok życzę!
Panie Marku, Krzysztof Chojniak nie jest człowiekiem prawicy, jest opróżniaczem rondla. Owszem, pijar robi na kościele i prawicy. No cóż dopust Boży. Pomysły na prowadzenia biura posła jakie do pana kierowałem, kieruje obecnie do pana Antoniego. Nie wiem co z tego będzie bo ten tez z teczki. Jestem jednak pełen dobrych nadziei.
http://kowalczyk.info.pl/articles.php?id=135
Faktem jest, że Jarosław Kaczyński osłabia swoją partię!! To jest paradoks, jak taki doświadczony polityk może tłumić inne głosy niż jego środowisko PC!!
Wczoraj oglądałem komentarz p. Przemysława Gosiewskiego!! Mówił, że PIS to na dzień dzisiejszy jedyna partia prawicowa w parlamencie!! Stwierdził, że dzisiejsza sytuacja doprowadzi do rozbicia prawicy na wiele małych partii!!
Sądzę, że jest to argument nietrafny!! Po pierwsze to nie p. Gosiewski ani p. Kaczyński decyduje o tym, jaka partia jest właściwa!! O tym decydują wyborcy!!
Po drugie nie można w sytuacji gdy partia przez własne błędy i brak odwagi w realizacji swojego programu udaje, że nic się nie stało i sztucznie żyje w tej “sielankowej” rzeczywistości!!
Uważam, że jeśli jest coś nie tak i nie ma refleksji nad tym, to w tym momencie ta partia jest skreślona!! Uczciwość wobec wyborców tego po prostu wymaga!!
Pozdrawiam!!
Tomasz P.
Kalisz
1.
Wytykanie p.J.Kaczyńskiemu, że stanowczo umacnia posłuszność, zwartość, frontową karność i wewnętrzną lojalność swojej partii, a nie buduje (wbrew zapewnieniom) żadnego szerokiego obozu, ruchu etc., jest mało zasadne. J.K. uważa, że PiS na długo, a może na zawsze utracił szansę samodzielnych lub niemal samodzielnych rządów. Dlatego sądzi, że musi uczynić wszystko, by “dowieźć” PiS jako liczącą się opozcyję parlamentarną do najbliższych lub kolejnych wyborów, po których będzie możliwe wejście w koalicję. Z kimś. Uważa, iz może to uzyskać utrzymując jedność i ciągłość przywództwa i “marki”, bo inaczej wytworzą się alternatywne ośrodki decyzyjne atrakcyjne dla potencjalnych koalicjantów, nieuchronnie rozsadzające PiS na kawałki. Nauczką dlań jest los PSL, z którego wszak poodchodziło z gros bardzo znanych twarzy, co sprowadziło tę partię na stałe do drugiej ligi, ale i tak w decydującym momencie nie miało znaczenia, bo liczył się ten sam szyld i ten sam lider.
2.
Skoro nie przedstawia się p.Kaczyńskiemu propozycji uprawdopodabniającej trwałość bytu PiS jako utrzymywanej z budżetu partii parlamentarnej, z szansą na współudział w rządach – a to jest dziś dla niego punkt wyjścia do oceny sytuacji – to nie należy oczekiwać z jego strony innej postawy. Należy raczej budować coś naprawdę obok, pomimo PiS, a nie “dlatego, że PiS jest zły”.
3.
Z uporem maniaka będę więc powtarzał, że korzystnym rozwiązaniem dla Polski byłoby:
- z jednej strony trwałe przesunięcie się PiS na lewo, w celu odzyskania “sierot po PRL” dla formacji patriotycznej i mimo wszystko konserwatywnej w sferze obyczajów (odebrania ich lewicy postkomunistycznej i nihilistycznej); odtworzenie mitycznej PPS.
- z drugiej przesunięcie się liberalnego (w sensie gospodarczym) centrum na prawo, ku konserwatywnej, katolickiej i patriotycznej opinii.
To drugie oznacza potrzebę apelowania do PO o działania i postawy wymagane od formacji chrześcijańskiej i prawicowej, a jednocześnie budowanie własnej formacji o prokapitalistycznym, prowłasnościowym ale i katolickim oraz prorodzinnym profilu. BEZ OGLĄDANIA SIĘ NA PIS, który miałby przecież zupełnie inną “rolę” do odegrania.
Wielkie rzeczy się dzieją !
Redaktor naczelny ,,Rzepy” za referendum w sprawie Traktatu Reformującego
Paweł Lisicki: Nowe imperium wystartowało
Jeszcze w czwartek obudziłem się jako szary i zwykły obywatel średniej wielkości kraju europejskiego. Nie wiedziałem wówczas, że
już dobę później stanę się – jak pouczyli mnie o tym wybitni znawcy – obywatelem imperium, niemal panem świata. Kimś, do kogo będzie należał cały XXI wiek, a przynajmniej taka jego część, którą
łaskawie podarują mi – już bez konsultacji z unijnymi gremiami –
wyższe moce.
A wszystko to stało się w mgnieniu oka za sprawą podpisanego w Lizbonie przez przywódców 27 państw Unii traktatu reformującego. Zaiste, czyż nie jest to prawdziwy postęp? Kiedyś imperia powstawały
wskutek niszczących wojen, przewlekłych kampanii, niespodziewanych obrotów fortuny i zuchwałości bohaterów. By je stworzyć, wodzowie ponosili cierpienia, dzień i noc walczyli z przeciwnikami, gubili
armie i narody. Czasem budzili podziw, czasem przerażenie. Wszystkim tym próbom towarzyszyła pewna wielkość, która pojawia się wszędzie tam, gdzie człowiek dla narzucenia innym swej woli ryzykuje życiem.
Nawet ostatnie prawdziwe imperium, jakim obecnie są Stany Zjednoczone, by zwyciężać, musi mieć żołnierzy gotowych ponieść
śmierć w walce.
Dziś jednak do stworzenia imperium wystarczą, jak donosi część prasy, wielomiesięczne rozmowy. Zamiast wrogich armii stają naprzeciw siebie grupy z definicji bezbronnych negocjatorów, dla
których myśl o wojnie i narzucaniu woli siłą jest czymś absolutnie
niewyobrażalnym. Co więcej, mówi się, że dzięki tym porozumieniom i
traktatom wszyscy uczestnicy zyskują. Być może. Być może osiągnięto taki poziom cywilizacji i dostępności dóbr, że nie ma już silniejszych i słabszych i nikt nie dąży do hegemonii.
Zamiast dawnej suwerenności państw i narodów pojawił się niezdefiniowany, nieokreślony, nieznany wcześniej organizm Unii. Będzie miał przywódcę, który nie będzie mógł samodzielnie podejmować
decyzji, i armię bez jednolitego przywództwa. Wygląda też na to, że
nie będzie miał wrogów ani wyraźnych granic. Zapewne wszystko ułoży
się samo, zapewne kolejne tury negocjacji z udziałem takich mędrców
jak były premier Hiszpanii Felipe Gonzalez doprowadzą do porozumień
i pogłębień.
Mimo tych zapewnień wolałbym mieć prawo do zagłosowania i powiedzenia, co myślę o tym projekcie. Przynajmniej tyle
suwerenności mi się chyba należy?
—————
blog.rp.pl/blog/2007/12/14/pawel-lisicki-nowe-imperium-wystartowalo/
W PiS brakuje już nie tylko uczciwości i odpowiedzialności moralnej przed wyborcami,ale i wewnętrznego dialogu w partii.
Pan Jarosław Kaczyński traktuje swoich partyjnych kolegów wyłącznie jak “pionki w grze”, którymi i tak On steruje.
Takim zachowaniem p. Jarosław Kaczyński pokazuje,że ma władzę ograniczać wolność słowa i postępowania polityków, w imię partyjnego posłuszeństwa,
a wyborcy mogą zobaczyć jak wygląda dyktatura w PIS.
Rodzi się refleksja, po co głosować na polityków, którzy nie mają do zaoferowania wyborcom nic od siebie, bo wiadomo, że ich postępowanie i tak musi być podporządkowane Prezesowi,
a jeśli odważą się oni postąpić inaczej, jak nakazuje im partyjne posłuszeństwo, to poniosą tego skutki, jak pokazuje przykład m.in. p. Krzysztofa Chojniaka.
Wypowiedź p. Przemysława Gosiewskiego o tym, iż PIS jest na dzień dzisiejszy jedyną partią prawicową w parlamencie, jest zakłamana, gdyż postępowanie, jakie prezentuje w ostatnim czasie PiS np. w sprawie obrony życia czy przyjęcia Traktatu Reformującego mało pasuje do partii prawicowej!
PiS ostatnio bardzo upodobnił się do PO,więc w obiektywnym spojrzeniu bardzo trudno mówić tu o partii prawicowej, chyba, że p. Gosiewski inaczej interpretuje pojęcie partii prawicowej.
Każda patria powinna być wewnętrznie zjednoczona, ale w moim przekonaniu prezesowi partii nie wolno ingerować w autonomię poszczególnych jej członków w taki sposób, w jaki czyni to pan Jarosław Kaczyński.
Lepiej byłoby jeśli PIS przyjąłby swoją porażkę i zastanowił sie nad tym co mozna zrobić, aby naprawic popelnine błędy, gdyż dalsze szukanie winnych tej porażki jest bezzasadne i to najbardziej oslabia PIS.
Pan Jarosław Kaczyński posiada bardzo cenne doświadczenie polityczne, ale prowadzenie polityki dążącej do zamienienia PiS-u w PC nie jest chyba najlepszą strategią.
Pozdrawiam!
Klaudia
Kalisz
Mierny bierny, ale wierny. Na tym chyba chce bazować Jarisław Kaczyński. Ale w taki sposób nie da sie niczego osiągnąć dla interesów Polski bo niby kim. W polityce potrzebne są indywidualności, ludzie którzy wyróżniają sie jakimiś zdolnościami, przy pomocy których można osiągnąć trudne do zrealizowania cele. Takich ludzi polska polityka teraz potrzebuje, sytuacja jest trudna a Jarosław Kaczyński myśli o tym aby błyszczeć jak diament na tle miernot. Odpowiedzialny przywódca postępuje odwrotnie, przyciąga ludzi ambitnych, inteligentnych, zdolnych i energicznych. Nie boi sie ich nie traktuje jak konkurencji, koordynuje tylko ich wysiłki i wspiera w chwilach krytycznych. Pan premier, moim zdaniem, boi si takich ludzi, jset poprostu zazdrosny o władze i pozycje. Czas PiSu jest policzony. Mirnotami takimi jak pan Gosiewski pan Kuchciński czy pani Szczypińska niczego nie da sie osiągnąć. Platforma zaczyna iść podobną drogą, dla prawicy(prawdziwej) to dobry znak.
Marek z Płocka-pozdrawiam wszystkich
P.S czy w Płocku Prawica RP zamierza w najbliższym czasie rozwijać swoje stróktury?
Profesor Zbigniew Brzeziński powiedział że polityka zagraniczna w wykonaniu minister Fotygi była prymitywna… – tak Polską polityke zagraniczną w wykonaniu ulubienicy Kaczyńskich ocenił były doradca prezydentów USA!
Porównując dwóch premierów centro-prawicowych np. Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego nalezy stwierdzić że Marcinkiewicz był znacznie lepszym premierem! – Marcinkiewicz mówił w swojej książce że chciał dobrych ministrów którzy będą dobrze oceniani przez opinię publiczną m.in. Stefan Meller i Radek Sikorski a tym samym przyczynią się do podniesienia notowań rządu, jak również samego PiS a co za tym idzie to miało dac lepszy wynik PiSowi w wyborach samorządowych…
Kaczyński jest zupełnie inny, on lubi tylko BMW – Biernych, Miernych i Wiernych takich ludzi jak pan Szczygło czy Suski, którzy nic nie umią poza pluciem na innych!
Panie Marku niech pan pomyśli nad stworzeniem prawdziwej szerokiej formacji centro-prawicowej z panami Ujazdowski, Zalewski, Marcinkiewiczem, Płażyńskim i Rokitą! Formacji w której zamordysta prezes nie będzie nakazywał posłą głosować tak jak mu się podoba np. w sprawach które dla nich są ważne (tak jak do pana ochrona zycia, mimo że popieram obecny kompromis to doceniam osoby o odmiennych poglądach takie jak np. pan panie Marku.) – grożąć że jak nie wykonają jego woli to nie znajdą się na liście wyborczej…
Jarosław Kaczyński nie jest liderem który łączy, to człowiek który dzieli nie tylo centro-prawice ale także polskie społeczeństwo!
Nigdy więcej z bracmi Kaczyńskimi panie Marku!
Jeśli mógłbym zaproponować nazwe do ewentualnej połączonej centro-prawicowej formacji, to dobrą nazwą mogła by być – Unia Konserwatywno-Ludowa.
Bezsporny dowód na to, że PiS ma usta pełne frazesów i ławki pełne mało pomysłowych działaczy przyniósł dzień dzisiejszy:
Donald Tusk zpowiedział zadośćuczynienie dla ofiar Grudnia’70. I ja sobie i premierowi życzę, żeby do tego doszło w ciągu kilku tygodni, tak jak obiecuje premier! Chcę tylko zapytać: Co zrobił w tej sprawie PiS przez 2 lata u władzy???
To te puste frazesy i rzeczywistość odbiegająca od obiecanych zmian i obiecanych sukcesów (bo jakim sukcesem jest zbudowanie dworca we Włoszczowej, tudzież kapitulacja polskiej delegacji na szczycie w Brukseli w czerwcu tego roku?) doprowadziły do odwrócenia się wyborców, szczególnie młodych wyborców, od PiS. Dlaczego właśnie młodych wyborców??? Bo młodzi ludzie są szczególnie NIECIERPLIWI, nie tolerują FAŁSZU (nawet tego ‘o szlachetnych pobudkach’) i PRZECIĘTNIACTWA. Ludzie dojrzali są (wbrew pozorom) bardziej wyrozumiali, również dla PRZECIĘTNIACTWA.
Dlaczego PiS jest przeciętny??? Bo ma jednego, nieomylnego wodza, bo w PiS-ie się nie dyskutuje, bo w PiS-ie wszyscy mają to samo do powiedzenia, bo PiS to ‘taniocha’ kupująca podrabiane torebki na bazarach (niby Francja-elegancja, tyle że oszukana, czyli obciach). I mimo faktu, że PO nie jest dużo lepsze, to ‘to niedużo’ jest wystarczającym argumentem, żeby nie głosować na PiS.
Jaka będzie kolejna porażka PiS? Kolejną porażką będą wybory prezydenckie (są one ważniejsze niż te do PE). PiS mając w swoim obozie tak silny urząd nie był i nic nie wskazuje na to, że będzie w stanie wykorzystać jego potencjał do umocnienia własnej pozycji. Pan Michał Kamiński jest zdolnym macherem marketingowym, ale sam marketing polityczny to za mało, żeby zdobyć głosy wyborców. W polityce potrzebne są realne, wymierne sukcesy polityczne, bo marketing starcza na maksymalnie dwa lata. Ani Prezydent, ani Jarosław Kaczyński z PiS-em tego jeszcze nie zrozumieli.
@ woow:
Popieram apel i sam zachęcam Pana Marszałka do budowania ‘prawicy wielkomiejskiej’, młodzieżowej i niekanapowej.
Panie Marszałku, proszę ‘chwytać’ byłych wice-prezesów, zbuntowane szeregi PiS i Pana Płażyńskiego i budować szeroką prawicę. Da to możliwość prezentowania swojego głosu i projektów w Sejmie. Osobiście doradzam budowanie ‘zielonej prawicy’, bo takiej w Polsce nie ma, bo jest to zbieżne z hasłem ‘Cywilizacja życia’, bo młodej inteligencji bliskie są hasła ochrony środowiska [a ochrona środowiska to ochrona człowieka i jego życia], bo są to hasła popularne, bo lewicy należy odebrać tematy i serca aktywnych młodych ludzi i wielkomiejskiej inteligencji (dot. to także tematów historycznych, ale i gospodarczych), bo PiS w swym przeciętniactwie sam nie ma pomysłu i nie jest w stanie tego zrobić, a PO polegnie wkrótce na liberalnym pomyśle na gospodarkę (liberalizm gospodarczy nie znosi żadnych dodatkowych wydatków: ani na środowisko, ani na rodzinę, ani na silne państwo, ani na edukację, ani na ochronę zdrowia, itp.). Krok po kroku, temat po temacie należy następnie rozszerzać swoje wpływy – i to w innym stylu, niż Donald Tusk i Jarosław Kaczyński.
Rokita, Zaleski, Ujazdowski, Płażyński i inni pokazali już co potrafią-niewiele. To nie jest dobry pomysł aby wchodzić w układ z ludźmi, którzy z prawdziwą prawicowością nie mają wiele wspólnego. Z ludźmi którzy zdążyli zawieść, choć nie ulega wątpliwości, że są to indywidualności o nieprzeciętnej pozycji.
Niestety nie zgodzę się z Fidelem co do drogi w przyszłość. Choć jest to jakiś pomysł. Ja szczerze mówiąc mam życzenie, ale nie widzę dla zrealizowania perspektywy.
Absolutnie zgodzę się z maro, iż z wiceprezesami nie da się nic zbudować, ale tu też z innych powodów.Wiceprezesi nie są w stanie niczego zbudować. Przecież Ujazdowski jest liderem środowiska już od conajmniej od czasu KK,czyli od 13 lat. Ile ma do tej pory “szabel” przy boku?
A może tak poszukać sojuszników na Ziemi Nadpilickiej? Januszowi Wojciechowskiemu Kaczyński może zaproponować co najwyżej 1 do PE, ale nie odegranie poważnej roli na scenie politycznej …
Max.
Brzeziński był doradcą Cartera, jednego z najgorszych prezydentów w historii USA (obecnie przyjaciela Fidela Castro). Anna Fotyga była źle oceniana, wręcz próbowano zrobić z niej idiotkę. Ja nie jestem wielbicielem Kaczyńskich, ale jak J. Kaczyński był premierem, to przynajmniej w niektórych kwestiach, starał się bronić interesu narodowego.
Marcinkiewicz był beznadziejnym premierem, kompletnie niedecyzyjnym. Potrafi tylko dobrze wypadać w mediach. Tacy ludzie jak Marcinkiewicz, Tusk, czy Kwaśniewski to twory marketingu politycznego. Potrafią bardzo długo i bardzo ładnie mówić, lecz w ich wypowiedziach nie ma wcale treści..
Ja uważam że można zbudowac silną centro-prawicową partie na wzór amerykańsiej partii Republikańskiej właśnie z Rokitą, Ujazdowskim, Zalewskim i Płażyńskim oraz Marcinkiewiczem!
Ujazdowski i Zalewski byli by w szerokiej centro-prawicowej formacji Polskimi odpowiednikami Maccaina – umiarkowanych konserwatystów. Szeroka centro-prawica powinna bazować na umiarkowanych konserwatystach, ponieważ tylko tak formacja taka może wygrać z PiSem i PO!
Piotr Zaremba napisał że bez pieniędzy z budżetu ciężko stworzyć nową formacje, ale partia łącząca popularność Marcinkiewicza z inteligencją Ujazdowskiego i Rokity miałaby szanse na sukces… – i coś w tym jest…
Ja bym pana Marka Jurka widział jako reprezentanta katolicko-narodowych wyborców w szerokiej formacji centro-prawicowej, nie można budować wąskiej partii bazującej tylko na ochronie życia, ponieważ taka partia nie będzie miała szans w starciu z PO i PiSem, co inneg budowanie szerokiej formacji w której nie będzie brutalnej dyscypliny podczas głosować nad ustawami dotyczącymi ochrony życia.
Nazwa jaką proponuje do nowej formacji centro-prawicowej: UKL – Unia Konserwatywno-Ludowa lub RKL – Ruch Konserwatywno-Ludowy… – UKL powinno bazować na popularnych prezydentach miast o poglądach konserwatywnych, partia mogła by się zrodzić we Wrocławiu! Prezydent Rafała Dutkiewicz to przyjaciel Kazimierza Ujazdowskiego!
Prawica RP mogła by w tej formacji reprezentowac tak jak napisał fidel wartości dotyczące pro-life oraz ochrony środowiska!
Skład władz partii, moja propozycje…
Przewodniczący: Kazimierz Marcinkiewicz
Wice-przewodniczący (5): Kazimierz Ujazdowski, Jan Rokita, Paweł Zalewski, Maciej Płażyński, Marek Jurek.
Sekretarz Generalny: Jan Rokita.
Przewodniczący Rady Programowej: Jerzy Polaczek.
Przewodniczący Klubu Parlamentarnego: Paweł Zalewski
Komitet polityczny (10): Małgorzata Bartyzel, Dariusz Kłeczek, Artur Zawisza, Artur Balazs, Piotr Krzywicki, Jerzy Polaczek, Longin Komołowski i jeszcze 3 inne osoby – w tym najlepiej jeszcze minimum 2 panie!
Klub nowej formacji powinnien powstać jeszcze w tej kadencji sejmu, najlepiej na rok przed wyborami do Euro Parlamentu!
W 2010 wystawić Marcinkiewicza jako kandydata na Prezydenta – wg “Wprost” tylko Marcinkiewicz miałby szanse obecnie na wygraną z Donaldem Tuskiem…
Jan Rokita byłby dobrym kandydatem na Premiera…
Kazimierz Ujazdowski byłby dobrym kandydatem na Marszałka Sejmu…
Paweł Zalewski byłby dobrym kandydatem na Ministra Spraw Zagranicznych…
a pana Marka Jurka widziałbym jako wice-premiera i Ministra Kultury, natomiast Artura Zawisze jako Ministra Skarbu Państwa…
Najlepiej by było gdyby pan panie Marku, wystartował do euro-parlamentu, stał się liderem nowej formacji centro-prawicowej w euro-parlamencie a po pewnym czasie powrócił do Polski na stanowisko ministra.
Tzn. wybory do euro-parlamentu są w 2009 roku, kadencja trwa 5 lat, natomiast wybory w Polsce są w 2011 roku, dobrze więc by się stało gdyby wrócił pan do Polski po połowie kadencji w euro-parlamencie i został wice-premierem i ministrem kultury, w ten sposób mógłby pan angażowac się we wspieranie ruchów obrony cywilizacji życia, jako minister kultury mógłby pan zaangażowac się we wsparcie przedsięwzięć kulturalnych inicjowanych przez kościół!
Max. Ja bym nie widział w takiej formacji Marcinkiewicza. To człowiek skupiony tylko na budowaniu własnego wizerunku. Przerost formy nad treścią. Choć co do idei się zgadzam. Też jestem zwolennikiem foracji na wzór Republikanów, gdzie rywalizują ze sobą różne skrzydła. Raz górą są działacze bardziej liberalni, raz narodowi czy konserwatywni.
Tak samo nie widziałbym w takiej formacji, ani Balazsa (zwykły kombinator pilnujący tylko swoich interesów), ani Komołowskiego (tego człowieka znam). Ale to musi się stać albo z PiSem (obecnie największa partia broniąca, przynajmniej werbalnie, interesu narodowego), albo na gruzach PiSu. Poza tym pojawia się problem przywództwa. Nie wydaje mi się, by np. Rokita, Ujazdowski, Zalewski, czy Jurek się do tego nadawali. Ewentualnie pewne predyspozycje zdaje się mię Artur Zawisza (wg mnie funkcje wykonawcze powinni sprawować młodzi ludzie). Do tej formacji dołączyłbym jeszcze UPR, czy niektórych działaczy LPR.
W sumie Max, różnimy się tylko w szczegółach, ale w kwestiach strategicznych nie. Pozdrawiam.
No tak, niektórzy chcą zrobić PiS na bis i pana Marka Jurka postawić w sytuacji z jakiej dopiero co wyszedł. Serdecznie odradzam.
Witaj, histerio
Myślenie ma przyszłość, słyszy się do dziś przy różnych okazjach echa optymistycznego hasła ukutego przez satyryków z STS. Niestety, to nieprawda. W czasach telewizji myślenie nie ma przyszłości, przyszłość ma „czucie i wiara”.
Przy czym wiara winna być jak najbardziej ślepa, aby czucie mogło się wyrażać w formach jak najbardziej intensywnych. Ludzie lubią przeżywać emocje, szukają ich, więc media, żeby spełniać finansowe oczekiwania inwestorów, muszą się skupić na zaspokajaniu tego głodu. Na obrazku kotłowanina, na ścieżce dźwiękowej wrzask. I jazda na całego: aferzystka jako zapłakana ofiara labidząca, żeby minister, który był ją zabił, nie zabijał przynajmniej jej rodziny. Podejrzana o korupcję była minister jako bezradna, zaszczuta ofiara nagonki. I tak dalej – Stefan Niesiołowski, któremu Kaczyński przypomina tylko Gomułkę i Breżniewa, stał się już mięczakiem, przeżytkiem. Dziś, żeby sięgać po koronę lidera opinii, trzeba śmiało odrzucić wszelkie skrupuły i zahamowania, w diabły cisnąć resztki zdrowego rozsądku i rozdziawić japę na szerokość maksymalną: Ziobro to Stalin XXI wieku! Niesiołowscy już nie wystarczają, nadchodzą Tomczykiewicze!
Gdyby w Polsce naprawdę, a nie tylko w obelgach walczących o swoje przywileje elit, nie tylko w propagandowych elaboratach Lisów i Żakowskich, istniały jakieś „media reżimowe”, zamiast jednej histerii mielibyśmy dwie rywalizujące ze sobą. Jakąż fantastyczną, wielotygodniową „story” mogłaby na przykład zbudować życzliwa Kaczyńskiemu telewizja wokół udaru mózgu wiceszefa CBA! Oto prawy człowiek, który poświęcił się walce z korupcją, dla dobra Polski, nie wytrzymał kampanii pomówień, nagonki „ludzi o kamiennych sercach” i nikczemnych pogróżek, jakimi mu zapłacono za poświęcenie dla Ojczyzny. Mój Boże, cała Polska by się spłakała!
A czyż zaszczuta Patrycja Kotecka, płacząca po serii medialnych napaści i „spontanicznych” manifestacji hunwejbinów pod jej oknami, nie wywarłaby (przynajmniej na męskiej części elektoratu) jeszcze lepszego wrażenia niż Sawicka? Wystarczy porównać fotografie. Na hieni cynizm, z jakim SLD rozgrywa samobójstwo swej partyjnej koleżanki, też znalazłaby się medialna odtrutka. Wystarczyłoby sięgnąć po pokazaną przed laty w TVP, a przypomnianą niedawno mimochodem przez Ryszarda Bugaja historię człowieka, przykładnego ojca rodziny, który popełnił samobójstwo, nie mogąc znieść myśli, że wskutek niemożności uregulowania długu jego żona i dzieci zostaną wyrzucone z mieszkania na bruk. Bo to przecież właśnie Barbara Blida jako minister podpisała ustawę, na mocy której eksmisji tych dokonywano.
Gdyby spór mediów „niezależnych” i „propoprzedniorządowych” istniał nie tylko w imaginacji, ale naprawdę, tak by wyglądał. Ale takiego sporu nie ma. Z jakiejś przyczyny wszyscy manipulatorzy – i ci cyniczni, którym wisi wszystko poza kasą, wypasioną furą i możnością rwania najlepszych lasek, i ci o serduszkach przepełnionych komsomolskim żarem antykaczystowskiej rewolucji – skupili się po jednej stronie. Nie ma sporu między histerią propisowską i proplatformianą. Jest rozbezczelnione „nowe”, świadome siły, jaką daje mu władza nad emocjami milionów, władza dystrybuowania rechotu i zarządzania histerią. Któż przeciwko nim? Parunastu, niechby nawet i parędziesięciu niedobitków dziennikarstwa politycznego tkwiących wciąż w wierze, że powinno ono być starciem racji, a nie judzeniem.
Nie łudźmy się, ci pierwsi wygrają. To nie znaczy, że wygra partia, u której dziś szukają konfitur. Znajdą inną. Ale słowo musi przegrać z obrazkiem, myśl z histerią, rozmowa z płaczem, rechotem i wrzaskiem przerażenia. A wraz ze śmiercią słowa umierają cichutko marzenia ojców-założycieli demokracji.
@ Max & zulus:
Scenariusz Maxa jest dosyć szczegółowy i ciężko mi ocenić na ile realistyczny? Z pewnością jednak Pan Marszałek będzie go w stanie ‘zrewidować’. Mnie najbardziej zaskoczył pomysł z Marcinkiewiczem. Dlaczego? Bo jest to pomysł, jak mawiają Rosjanie, i śmieszny, i straszny:))) A tak na serio, to pomysł z Marcinkiewiczem jako kandydatem na prezydenta, przy tak dużym poparciu w sondażach…właściwie czemu nie??? Marcinkiewicz jest ‘cool’, a do tego jest coolowym konserwatystą (wprawdzie w wersji light)…lubią go i babcie, i młodzież, do tego jest światowcem (bo siedzi teraz w Londynie i zarabia pieniądze, co czyni go niezależnym od politycznych ‘układów’) i jak zacznie głosić hasła ochrony środowiska [czyli np. szybkie połączenia kolejowe, niskie podatki na auta napędzane E85 lub dieslem], to zbierze jeszcze elektorat lewicowy i ludowy, i zostanie prezydentem RP jak złoto. A to byłby niezły numer.
zulus, w związku z Twoją krytyką zacytuję onet.pl sprzed dwóch dni: “B. marszałek, obecnie lider Prawicy Rzeczyposplitej Marek Jurek ocenił, że władze PiS niepotrzebnie zrezygnowały z budowy partii reprezentującej wiele nurtów prawicy. Porzucenie tej koncepcji wyrządziło szkodę Polsce i prawicy – uważa Jurek.”
Zepchnięcie PiS w miejsce LPR-u i SO jednocześnie nie jest obecnie trudne, gdyż PiS jest już ‘homogeniczny’ i wszyscy jego posłowie mówią tym samym pi/slangiem. Co mądrzejsi i bardziej niezależni nie będą umierać za Jarka i za młode, żarłoczne, bezwzględne i cyniczne wilki od Kamińskiego i Bielana, których zasługą jest sponiewieranie i poniżenie Dorna/Ujazdowskiego/Zalewskiego.
Zepchnięcie PO do partii grup biznesowych też nie powinno być trudne: zbyt dużo w PO jest oportunistów.
Zajęcie pozycji szerokiego, wielonurtowego centrum i jego ‘konserwacja’, czyli budowanie i rozbudowywanie go w opraciu o najlepsze wzorce historyczne, społeczne i duchowe, przy odrzuceniu negatywnego populizmu (PiS, LPR, SO) oraz liberalizmu (PO) i libertynizmu (LiD), w oparciu o silne i solidarne państwo [solidarność w dostępie do edukacji, solidarność we wspieraniu instytucji rodziny, solidarność w kwestiach emerytalnych].
już teraz nadeszła okazja, żeby zacząć działać wspólnie (niekoniecznie ze wszystkimi od razu): IPN jest w opałach. PO zaproponowało obcięcie budżetu IPN o 1/5 na przyszły rok, a poseł PO, pan Andrzej Czuma, mimo niewątpliwych zasług w walce z PRL wezwał dziś do ograniczenia lustracji przez IPN. W ten sposób Polakom odbiera się elementarne prawo, prawo do PRAWDY, i spełnia się postulaty post-komunistów i wszelkich TW dot. likwidacji IPN-u.
Do “Opoczna”. To b.trafny osąd rzeczywistosci w tzw. telewizji publicznej, która przecież została od samego początku (2005) “programowo” uznana przez PiS za obszar, którego naprawić, tj. realnie zmieniuć się nie da, zwłaszcza wobec konieczności kolacji z “przystawkami”. I tyle. PiS był więc kolejnym rządem o niekomunistycznej prowienencji, który nie zdobył się na nic więcej niż obgryzanie pazurów hydrze. Prawdziwe lekarstwo, osinowy kołek – o czym od lat zainteresowani tematem wiedzą – to taka reforma TVP, która niechybnie wywoła powszechny bunt skrzywdzonych sław i nikomu nieznanych rzesz związkowych (z tzw. Solidarnością na czele). Wszyscy okopali się na Woronicza, osładzając zapach butwiejącej firmy miłym aromatem solidnych pieniędzy. Kolejne ekipy rządzące mogą co najwyżej wydawać buńczuczne zapowiedzi, groźne pomruki (jak p.Wildstain, któremu dobrej woli nie odmawiam) etc., a i tak wszystko kończy się łaszeniem do telewizyjnego establishmentu (jak czyni p.Urbański), by nie wywoływał nadmiernych konfliktów i dał żyć.
Czy “Opoczno” to Rafał Ziemkiewicz? Jeśli nie, to warto podać źródło cytatu:
http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2007/12/15/witaj-histerio/