Gdy byłem pierwszy raz w Rzymie przed dziewiętnastu laty, zabytki Rzymu chrześcijańskiego oglądałem z obowiązku. Wtedy interesował mnie przede wszystkim antyk. Rzym chrześcijański pokochałem i zrozumiałem (wstyd się przyznać) dopiero dziewięć lat temu, podczas pielgrzymki na dziesięciolecie papieskiego listu „Ecclesia Dei”. Odwiedzaliśmy z Zosią kościoły, modląc się przy grobach męczenników, których wspominamy w kanonie rzymskim. Byliśmy na audiencji u Ojca Świętego.  

Centralną Mszę pielgrzymkową odprawiał wtedy w bazylice Św. Ignacego kardynał Alfons Maria Stickler SDB. Było to prawdziwe doświadczenie Christianitatis. Wracając ze Mszy, otrzymaliśmy błogosławieństwo od Opata Gerarda z Le Barroux, z Katalończykami rozmawialiśmy o Ojcu Balmesie, spotykaliśmy pielgrzymów z Ameryki i Australii.  

Piszę o tym, bo kardynał Stickler w ubiegłym tygodniu odszedł do Boga. Przedwczoraj został pochowany. W liście kondolencyjnym do jego brata i trzech sióstr Ojciec Święty złożył hołd zasługom Kardynała dla Kościoła i kultury. Kardynał Stickler należał do pokolenia biskupów Jana Pawła II, kardynałem został w RP 1985. Przez wiele lat z zapałem bronił tradycyjnej liturgii. Propagował prace jej poświęcone. Udzielał wsparcia wiernym broniącym jej praw. I Bóg pozwolił mu ujrzeć owoce jego miłości i zaangażowania. Requiem aeternam dona ei Domine.