We środę składałem zeznanie w procesie, który – o składanie fałszywych zeznań – wytoczył mój kolega, Jarosław Romański, trzem członkom SB z Gorzowa Wielkopolskiego. 31 sierpnia RP 1982 był jednym z najważniejszych dni w polskiej historii Gorzowa. Tego dnia doszło na placu katedralnym do brutalnego ataku SB-ZOMO na uczestników uroczystości w rocznicę porozumień sierpniowych. W następnych dniach miały natomiast miejsce nie tylko represje, ale i akty terroru policyjno-prokuratorskiego. 

Jarek był internowanym działaczem Solidarności i 31 sierpnia nie brał udziału w publicznych uroczystościach. W czasie ceremonii na placu był w mieszkaniu pani Teresy Klimek, działaczki Solidarności nauczycielskiej, gdzie zebrało się w tym czasie spore grono publicznie znanych działaczy opozycji gorzowskiej. Nazajutrz po uroczystościach Jarek Romański został aresztowany i – wbrew świadectwom wielu świadków obrony – skazany za czynne kierowanie protestem, na podstawie najdosłowniej gołosłownych (nie popartych żadnymi szczegółami), ale za to zgodnych, zeznań trzech członków SB. W ubiegłym roku oskarżył ich o złożenie fałszywych zeznań. 

Oskarżeni odmówili składania wyjaśnień. To stanowi świadectwo samo w sobie; gdyby uważali swoją SB za jakąkolwiek instytucję państwową – opowiedzieliby szczegółowo o procedurach, które towarzyszyły ich działaniom 31 sierpnia i później. Sprawa stanowi też bardzo ważny motyw do opracowywania ustawy antyubeckiej, potwierdzając założenia, które prezentowaliśmy już na początku roku. Oprócz potwierdzenia antypolskiego charakteru działalności SB, ujawnienia (aktualizowanych) nazwisk członków organizacji i pozbawienia ich przywilejów emerytalnych, konieczne jest prawne zobowiązanie ich do złożenia prokuraturze IPN pełnej relacji o działaniach, w których uczestniczyli.