W PO trwają spory na temat finansowania zapłodnienia in vitro, natomiast SLD atakuje naszych Biskupów za list w tej sprawie. Co ciekawe – przedmiotem ataku jest najbardziej oczywiste stwierdzenie listu, że niedopuszczalne jest seryjne (a choćby i sporadyczne), premedytowane niszczenie życia dziecka u jego początków. W istocie to samo powiedział niespełna dwa lata temu cały Sejm, przyjmując ogromną, ponad osiemdziesięcioprocentową większością, rezolucję przeciw finansowaniu tego typu praktyk przez Unię Europejską. Sejm RP 21 lipca ub.r., powołując się m.in. na Konstytucję Rzeczypospolitej, stwierdził że „finansowanie przez Unię Europejską badań nad embrionami i zarodkowymi komórkami macierzystymi dotyka nienaruszalności życia ludzkiego”, zaś „instrumentalne wykorzystywanie ciała ludzkiego i niszczenie życia poczętego jest drastycznym naruszeniem praw człowieka. Nie można go usprawiedliwić żadnymi okolicznościami i należy tych praktyk zaniechać, niezależnie od intencji, dla których są podejmowane”. O co więc tyle hałasu? I skąd te dylematy Platformy, skoro (łatwo to zweryfikować) za takim stanowiskiem głosowała półtora roku temu ogromna większość jej posłów, z minister Kopacz na czele? Niestety, dzisiejsza władza, w licznych wypowiedziach swoich przedstawicieli, daje odpowiedź prostą: praktykuje się to wszędzie. Tak więc deklaracje sobie, a praktyka sobie.
Jeden z przyjaciół-b.korporantów prosił mnie, by na określenie tego rodzaju postaw nie używać określenia filisterstwo, które sto lat temu nie było tak dwuznaczne, ale dziś może wywoływać niezamierzone, a krzywdzące skojarzenia. Sugerował, że lepsza byłaby neodulszczyzna, albo nawet – proponowana przez „Wprost” – tuszczyzna. Radę wezmę pod uwagę, a ruchowi korporacyjnemu przekazuję serdeczne wyrazy przyjaźni i szacunku.
Szanowny Panie Marszałku
Ja trochę nie na temat. We wstępie do polskiego wydania “Ducha demokratycznego kapitalizmu” Novaka Aleksander Hall pisze, że środowisko poznańskie RMP z Panem (wymienionym imiennie) na czele było niechętne publikacji tej książki w podziemiu.
Czy mógłbym spytać, jakie podstawowe zarzuty miał Pan wobec tej pozycji?
Pozdrawiam serdecznie
Michał
To również Watykan wykombinował problem zapładniania metodą in vitro i testuje nim swe wpływy w społeczeństwach państw, w których kościół się zagnieździł.
Jeśli rzeczywiście problem życia i zdrowia ludzi kościół miałby na względzie, to inaczej wyglądałaby w kościele komunia i inne sakramenty, dzięki którym od początku szerzono zarazy i groźne choroby zakaźne często powodujące śmierć. Takie niebezpieczeństwo występuje nadal i z pewnością ilość zgonów z powodu rozprzestrzeniania chorób dzięki komunii jest znacznie większa niż straconych zarodków w trakcie sztucznych zapłodnień.
Sprawa o której pisze Pan Marszałek jest kolejnym przykładem na manipulacje i brak jednoznaczności PO!! Nic dodać nic ująć… tak po prostu to wygląda!!
Natomiast PIS o ile w tej sprawie jest po właściwej stronie , niestety w sprawie traktatu reformującego już zupełnie błądzi i wychodzi z założenia, że to co do tej pory wywalczyli to jest wszystko co mogą zrobić i teraz muszą koniecznie przyjąć to co zostaje im narzucone z Brukseli a właściwie z Berlina!!
Pozdrawiam!!
Tomasz P.
Kalisz
Ponoć Polska i KK są niezależne względem siebie. Tymczasem KK bezczelnie narzuca się wszystkim obywatelom.
Kwestia samego finansowania może być dyskutowana, choć dofinansowanie w pewnych wypadkach byłoby przydatne. Sama argumentacja “przeciw” jaką głosi KK jest jednak śmieszna a sam KK ukazuje tu swój relatywizm, hipokryzję (w kwestiach moralnych) i arogancji (narzucając wszystkim to, co powinien narzucać tylko katolikom).
Małżeństwa bezdzietne czują się w jakimś sensie naznaczone. Bo rzeczywiście miłość w rodzinie jest nakierowana na posiadanie potomstwa. Zapłodnienie z punktu czysto biologicznego jest “cudem”, ponieważ musi zostać spełniony szereg warunków by do niego doszło.
Osobiście uważam że kwestia zapłodnienia in vitro powinna być szeroko dyskutowana i ulepszana a Kościół do którego należę powinien zająć się odpowiadaniem na rozterki bezpłodnych małżenstw miast potępiać zapłodnienie in vitro ex cathedra.
Jestem przeciwny finansowaniu zapłodnieniu in vitro, jak w ogóle wszelakiemu socjalizmowi, który jedną ręką zabiera kupę forsy w podatkach, a drugą to niby ją rozdziela. Nad czym nie ma zresztą żadnej kontroli.
Co do wypowiedzi Ebenezera, to Kościół wg ciebie odpowaida za wszystkie zło tego świata. Pewnie za tsunami, ebolę, AIDS, i inne. Cóż, wszędzie widzisz spiski KK. A co na to lekarze?
Hym, muszę poprostować pewne wypowiedzi, bo są poprostu śmieszne. Otóż sam Jezus Chrystus powiedział konkretnie nie cudzołóż. A ludzie jak to ludzie są mądrzejsi od samego Boga i chcą Go poprawiać. Dla ludzi, którzy sami w pewien sposób sobie przeszkadzają by mieć dzieci, a to z tego faktu, że uprawiają sex przedmałżeński stosując różnego rodzaju środki antykoncepcyjne, sami narażają się na to, że w przyszłości organizm zwłaszcza kobiety poprzez zatrucie chemią, może być skutkiem tego, że kobieta nigdy już później nie będzie mogła począć dziecka, bądź kiedy już zostanie poczęte zostaje poronione etc. Są przypadki, kiedy doktor przepisuje kobiecie tabletki antykoncepcyjne, a potem kiedy kobieta przestaję je przyjmować dochodzi do sytuacji, kiedy (nie zawsze) nie może dostać krawiawienia, a tenże sam doktor nie wie jak zrobić, żeby kobieta dostała zwykłej menstruacji. Cóż Boga chcemy poprawiać! Ponadto, Kościół nikomu nie narzuca swoich poglądów, tak próbują robić np. Świadkowie Jehowi, ale nie Kościół. W sumie to powinno napisać się prawdę rodzicom, którzy chcą mieć dzieci stosując metodę in vitro, że “Kochani, zabijemy Wam kilka dzieci, ale damy Wam tylko jedno”. Myślę, że kobiety, które poczęły taką metodą dziecko, nie były nigdy uświadamiane, że tak właśnie się dzieje, (mogę się mylić). Kościół od początku stał na straży życia, a Bóg dałe temu znak, kiedy Abraham nióśł w ofierze swego jedynego syna Izaaka, już wtedy Bóg powiedział, że nie chce ofiary z człowieka, wyjątkiem była sytuacji Chrystusa, który przyszedł z woli Bożej by odkupić ludzkość, również z grzechu zapłodnienia in vitro – wyrafinowanje aborcji, jak to określili biskupi, z czym się zgadzam. A co do PO, to jak mawiał mój ś.p. Profesor Ks. Marian Szczęsny (diec. ełcka), że nie wiadomo co gorsze? Czy dżuma czy cholera? Mając na myśli zastępowanie komunizmu liberalizmem. Nieudlonie próbowałem pokazać jedno, że gdyby ludzie żyli jak Bóg przykazał, nie byłoby tylu chorób, zniewoleń, wojen i wszystkiego co złe. Nie byłoby chorób bezpłodności spowodowanych różnymi złymi praktykami przedmałżeńskimi. Musimy wiedzieć, tak już podumowująć, że wiele kobiet, które cierpi na bezpłodność jest to w 95% przypadków spowodowane antykoncepcją. Pamiętajcie BÓG JEST MIŁOSCIĄ.
Życzę, Panie Marszałku, by ta piękna i niezwykła Noc Bożego Narodzenia napełniła Pana serce Światłem mocnej Nadziei, prawdziwej Radości, ogromnej Miłości oraz głębokiego Pokoju.
Wszystkiego co dobre dla Pana i wszystkich Panu najbliższych!
Do zulusa: Kościołowi i katolikom jakoś socjalistyczne wyłudzanie z budżetu jakoś nie przeszkadza? Na KK płacić muszą wszyscy niezależnie od wyznania, przy czym nie mogą z tego korzystać. Z zapłodnień in vitro skorzysta w pewnej częsci każdy, bo przyrost naturalny przyczyni się nieco do ich zysku w przyszłości.
Do Macieja: uważasz, że wszelka bezpłodność pochodzi od cudzołóstwa? Nie bądź śmieszny, to rozumowanie rodem ze średniowiecza – niektórzy cudzołożnicy robią dzieci na potęgę.
Podaj źródło z którego wynika, że taki procent bezpłodnych to efekt antykoncepcji? Z tego co ja słyszałem, to niektóre środki działają wręcz odwrotnie – prowadzą czasem nawet do ciąż mnogich.
Co do KK – nie narzuca poglądów? A ciągłe żądania by wszystkim narzucić ideologię w sprawach in vitro, aborcji itd.? Co z ustawowo powywieszanymi krzyżami w szkołach? Dlaczego finansowany jest z podatków – czyli przymusowo przez wszystkich? ŚJ których przykład podajesz nie każą mi się utrzymywać i nie włażą mi w życie.
Już samo to, że argumentujesz wszystko chrystusem jest oznaką narzucania – uważasz, że każdy musi go uznawać, więc każdy uzna go za ostateczną wyrocznię?
Gdyby ludzie żyli jak Twój Bóg (KK) przykazał, nie miałbyś ani komputera, ani prądu a może i czytać byś nie potrafił. Przed piorunami chroniłbyś się świecami, leczył modlitwą, wierzył w płaskość Ziemii i umierał “naturalną śmiercią” w wieku 40 lat.
Do A.
Kto musi płacić na KK, nie podzielając te doktryny (cóż polityczna poprawność), brednie piszesz-czekam na fakty ,a nieidiotyczne zarzuty.
Ty jesteś za to wyjątkowo postępowy. W myśl tego postępu zginęło ponad 100 000 000 ludzi.
Zulusie w myśl Konkordatu religii uczy się, szkoli się szamanów, utrzymuje kapelanów, remontuje kościoły itd. z państwowych pieniędzy, a więc z tego co i niekatolicy płacą.
O jakim postępie piszesz? Sama tylko instytucja KK pochłonęła miliony ofiar, a to nie jedyne źródło religijnej agresji n świecie.
Kościół, który chce być w pierwszym szeregu walki o życie nienarodzonych, nie robi nic na własny podwórku dla ratowania narodzonych.
Czy ktoś pojmie ten absurd? Z własnego wyboru bezpłodni księża w kazaniach gromko nawołują wiernych by głosowali za życiem, a za chwile rozprzestrzeniają wśród wiernych choroby przy okazji sakramentu komunii.
Wiara w zbawczą skuteczność sakramentów jest naiwnością. Niektóre z nich owszem, są skuteczne, ale inaczej. Na przykład z powodu komunii, podawanej przez kapłanów wprost do ust wyznawców, trudna do oszacowania ilość osób wyzionęła ducha, wcześniej chorując na gruźlicę, suchoty i inne śmiertelne zarazy. Podobnie skuteczne są kropielnice, w których tłumy ludzi moczą swe palce i skrapiają czoła wodą, jakże święconą. Kiedyś ksiądz jak miał chęć przejścia sie po wsi to nie musiał już potem rąk myć, tak mu je wylizano. Oczywiście w ten sposób też znakomicie rozprzestrzeniał choroby. Innym dogodnym miejscem do “szczepienia” są również konfesjonały.
Nie rozumiem dlaczego sanepid dopuszcza do tych obrzędów. Czy księżą i ministranci podający komunie mają obowiązek systematycznego badania swego kału i moczu, jak jest to w przypadku sprzedawców artykułów spożywczych, czy pracowników gastronomii?
Czy księża są świadomi swego udziału w rozprzestrzenianiu chorób, nieraz śmiertelnych, a często wywołujących wiele cierpień?
Do A. Fakty, o jakich milionach piszesz? Udowodnij,podaj źródło twoich informacji. Oczywiście, nie wszystko było dobre, ale też nie można twierdzić,że wszystko było złe.
Remonty zabytków, zwykle są finansowane z pieniędzy podatników. To nie tylko kościoły, ale też np. cerkwie, synagogi, zamki. Tak po prostu jest. A katecheci pracujący w szkołach nie są, o ile wiem, finansowani, przez MEN. Rzucasz hasła,bez cienia dowodu. Oczywiście Kościół też ma na sumieniu ofiary, wielokrotnie za to przepraszał. A czy lewica, ew. liberałowie przeprosili za ofiary? Począwszy od rewolucji antyfrancuskiej.
Ebenezer-wielki totalitarysta. Na te brednie nie ma co nawet odpowiadać.
Od czasu odkryć Ludwika Pasteura, który obalił też teorię samorództwa drobnoustrojów, wiadomo, że choroby zakaźne wywołują bakterie chorobotwórcze. Jego prace z zakresu bakteriologii uwieńczone zostały opracowaniem pierwszej szczepionki ochronnej dla ludzi (przeciw wściekliźnie). Badania nad nią prowadził w latach 1881-1885. Już w roku 1885 została ona z powodzeniem zastosowana u żywego człowieka.
Czyli od ponad 130-u lat ludzkość o tym wie, a nie wiedzą, albo nie chcą uznać tego celibatariusze zatrudnieni w kościele. To woła o pomstę do nieba!
Odkrycia Pasteura było początkowo kwestionowane przez innych niedowiarków. Znana jest historia lekarza, który chyba w Paryżu kierował szpitalnym oddziałem położniczym, na którym była niespotykana śmiertelność kobiet na tzw. gorączkę połogową. Lekarz ów bardzo się starał coś zaradzić, pracował na okrągło, chodził po salach, badał pacjentki, z uwaga oglądał ich drogi rodne posługując się przy tym zawsze tymi samymi narzędziami, ale nic nie potrafił wymyślić. Znał odkrycia Pasteura ale nie wierzył w istnienie bakterii chorobotwórczych. Kobiety umierały jak muchy. Kiedy w końcu pojął swój udział w ich zgonach, to strzelił sobie w łeb.
Do A: Pisząc, o czudzołóstwie, miałem na myśli to, że zazwyczajw takich przypadkach dochodzi się do “zabezpieczenia się przed niechcianą ciążą”, poprzez właśnie antykoncepcję, co daje duże ryzyko, że gdy kobieta odstawia antykoncepty, dochodzi do sytuacji, że ma problemy z ciążą, a nierzadko też antykoncepty prowadzą do bezpłodności. Co do źróęł popytaj prawdziwych ginekologów, którzy nie chca przepisywać kobietam antykoncepcji. A co do Krzyży w szkołach to nie słysząłem, żeby były one finansowane z budzetu szkoły, czy państwa. Uwierz mi sam pracuję w szkole i wiem, że w wielu klasach nie ma krzyża, a jęsli jest to jest to sprawa indywidualna opiekuna pracowni bądź inicjatywa uczniów. A Kościół nikomu nie narzuca swych pogladów tylko przypomina o prawdzie, którą Bóg wyrył w sercu każdego cżłowieka.
No i czego to Ebenezerze dowodzi? Niech ci będzie. KK odpowiada za miliony ofiar, poprzez brak higieny, bakterie,itp. Widzę,że lektura “NIE” jest ci bliska.
Do Macieja. Nie warto polemizować z wrogami Kościoła. Zarzucają oni katolikom,że ci mają klapki na oczach, a sami postępują tak samo. Żadne argumenty i fakty do nich nie docierają. Są na nie ślepi.
Są ślepi i głusi.
Kościół systematycznie traci swą dawną, eksponowaną pozycję nie tylko w Europie Zachodniej ale i w państwach tradycyjnie uznawanych za prokościelne, takich jak Polska. Jest to rezultatem jego niereformowalności, nierozeznania sytuacji i nieumiejętności czytania znaków czasu. Nie tylko, że nie potrafi odwrócić tendencji to jeszcze jakby przyspieszał własny upadek. Sam będąc wrogi życiu, przeciwny zwykłemu ludzkiemu szczęściu i radości, stawia się ponad jakimkolwiek osądem. Butny i pyszny chce być autorytetem dla każdego, niezależnie czy jest on katolikiem czy nie. Chce każdemu narzucać własne normy i poglądy. Kiedyś się to udawało, pod groźbą prześladowań i utraty życia, ale teraz już nie.
Wielkim osiągnięciem jest to, że każdy dziś może publicznie głosić swe przekonania, argumentować za nimi, albo przeciw poglądom przez siebie nie uznawanym. Kościół również ma taką możliwość i z tego korzysta, ale wyłącznie na zasadach równości z innymi.
Powinien to w końcu zrozumieć.
Ku pamięci:
[...]I dlatego my, którzy w tym Kościele przewodniczymy w różny sposób, na różnych miejscach, musimy bardzo modlić się o to, ażebyśmy sprostali; ażebyśmy nie przestawali dawać świadectwa; żebyśmy je dawali w sposób coraz bardziej wymowny, coraz bardziej konsekwentny. Żebyśmy umieli innych prowadzić; a wiadomo, że tego nie potrafi ślepy – jak powiedział Pan Jezus. Ażebyśmy nie degradowali swojego kapłaństwa, ażebyśmy nie zdradzali i nie zdradzili. A chodzi tutaj nie tylko o zdrady jawne, które stają się publici iuris, ale także o te, o których ludzie nie wiedzą albo nie całkowicie dokładnie wiedzą. Żebyśmy nie zdradzali – żeby nasze życie było proste, jednoznaczne w każdej sytuacji; i żebyśmy w każdej chwili umieli dawać świadectwo Jezusowi Chrystusowi. „Wy jesteście solą ziemi, wy jesteście światłością świata” – tak powiedział Pan Jezus, i my musimy przyjąć te słowa jako do nas skierowane.
Prosząc o te rzeczy zasadnicze, prośmy również o te rzeczy szczegółowe, które z nich wynikają. A więc o umiejętności realizacji naszego kapłaństwa, nawet i w takich drobiazgach, jak strój, zachowanie, sposób bycia w towarzystwie. A zwłaszcza tutaj bym postawił sprawę ubóstwa; ubóstwa, które jest błogosławieństwem ewangelicznym, które jest radą. My nieraz myślimy: „rady” – to jest sprawa osób zakonnych. Jednakże Sobór bardzo rozszerzył znaczenie tych rad. Bardzo podkreślił, że życie kapłańskie, szerzej nawet – całe życie chrześcijańskie nie może się bez jakiegoś ich wypełnienia obejść. Nie może się bez ich wypełnienia w pełni ukształtować. Czy wszystko jest w porządku z tym naszym kapłańskim ubóstwem? Czy my nie jesteśmy za bogaci w stosunku do społeczeństwa, które jest coraz biedniejsze? Czy my sobie w ogóle ten problem stawiamy? Czy my sobie uświadamiamy, że na wszystkim, co otrzymujemy od ludzi, ciąży hipoteka społeczna?
To jest sprawa sumienia.. Ale to, co powiedziałem w tej chwili, to jeszcze nie jest rada dotycząca ubóstwa, to jest po prostu zwyczajna nauka społeczna, etyka społeczna Kościoła na temat własności. Zwyczajna nauka społeczna – zasada tej nauki na temat każdej własności. [...]
/Fragment kazania kardynała Karola Wojtyły z 9 listopada 1976r. – słowa skierowane do biskupów i presbiterium Kościoła krakowskiego/
Zastanawiam się też, czy i w jakim stopniu hierarchowie i kapłani sprostali próbie, przed którą postawił ich przed 30-tu laty Karol Wojtyła, który w tym kazaniu mówił jeszcze:
[...] Hierarchia to znaczy święty urząd. Zbieramy się tutaj w imię tej wspólnoty świętego urzędu, który nas łączy. Wszyscy go spełniamy: i biskupi, i kapłani.[...]
Zbliża się właśnie pierwsza rocznica zerwanego ingresu. Kościół zapewne woli o tej kompromitacji zapomnieć. Tym bardziej stara się zasłonić tamte wspomnienia rozmaitymi tematami zastępczymi, ja np. in vitro, by odwrócić uwagę od lustracji we własnych szeregach, którą zapowiadał, a której nie dokonał. Według znanych wyliczeń nadal 15-20% funkcjonujących w kościele na różnych stanowiskach księży, duchownych, w tej liczbie i hierarchów było uwikłanych we współpracę z esbecją. Ale nad tym cicho sza… ciii…chuteńko..
Co do ingresu to rzeczywiście, Ebenezer ma rację. Chciałbym dowiedzie się jak. p. Jurek odnosi się do agentów w sutannach.