W 10. punkcie Spe salvi Ojciec Święty nawiązuje do tradycyjnego obrzędu chrztu. Mam przed oczyma wielu przyjaciół, którzy napotykali na ciężkie przeszkody, a nierzadko duchowe udręki, prosząc o ten właśnie ryt, tak dobrze wyrażający fakt przekazania dziecku łaski wiary. Chrzest bowiem – jak przypomina Benedykt XVI – to coś znacznie więcej niż tylko włączenie do wspólnoty. Czym będzie ten znak Papieża dla tych, którzy utrudniali korzystanie z rytu tradycyjnego młodym rodzinom, które kierując się sensu fidei chciały wypełnić to, co uznały za obowiązek wiary wobec własnego dziecka? Oby przede wszystkim Spe salvi stała się motywem do refleksji nad wszystkim, co kardynał Ratzinger pisał w ciągu ostatniego ćwierćwiecza o kwestii liturgicznej i wartościach tradycyjnej liturgii. Dla każdego, kto z dobrą wolą zechce poznać racje Papieża – będzie jasne, że Summorum pontificum to nie żaden manewr zorientowany na „przyciągnięcie lefebvrystów”, choć na przywróceniu jedności i dialogu z Bractwem Św. Piusa X Ojcu Świętemu na pewno zależy. W teologii kardynała Ratzingera liturgia zawsze powinna oddawać teocentryczną orientację całego życia chrześcijańskiego. Dla świata mogą to być kwestie błahe, ale dla Kościoła jest to źródło i szczyt życia chrześcijańskiego.
Abp Michalik: życzę Polakom, żeby kochali Polskę
Życzę Polakom, żeby kochali Polskę: wymaganiami, pracą, życzliwością i dobrocią wobec drugiego człowieka – mówi przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskup Józef Michalik na antenie Polskiego Radia.
Arcybiskup, nawiązując do swojego listu na nowy rok liturgiczny i tematu duszpasterskiego tego roku: “Bądźmy uczniami Chrystusa”, zachęca do życia w perspektywie wieczności. Ludzie we współczesnym świecie w ogóle nie chcą być uczniami: często uważają, że są samowystarczalni – mówi arcybiskup Michalik dodając, że jest to wyraz pewnej zarozumiałości intelektualnej, albo nawet – co gorsza – duchowej.
Metropolita przemyski wskazuje, że drogą do poznawania Chrystusa mogą być grupowe czytania Pisma świętego czy wspólna, domowa modlitwa. Chrześcijaństwo jest taką wiarą, w której rozwój człowieka odbywa się nie tylko na drodze osobowego kontaktu z Jezusem, ale wymagana jest również wspólnota – przypomina arcybiskup Józef Michalik.
Przewodniczący Episkopatu Polski zachęca także do wspierania emigrantów i modlitwy w ich intencji. Jak podkreśla, to emigranci sezonowi lub stali, którzy podejmując naukę lub poszukiwania pracy poza domem rodzinnym zawsze przeżywają trudności, stresy, a nawet zagrożenia utraty kontaktu z Kościołem i Panem Bogiem.
Są oni częścią naszego społeczeństwa i naszych rodzin – przypomina arcybiskup dodając, że okazywanie zainteresowania Polakom na emigracji uwrażliwia zarówno ich, jak i nasze własne sumienie nadzieją, że w najbardziej nieoczekiwanych sytuacjach Pan Bóg nie odmawia pomocy.
Przewodniczący Episkopatu przywołuje także słowa papieża Jana Pawła II, wypowiedziane w 1998 roku, podczas beatyfikacji Józefa Towiniego (1841-1897), który był ojcem 10 dzieci, adwokatem i bankowcem, a doszedł do świętości nie “pomimo” zanurzenia w ekonomię i biznes, ale raczej “dzięki tej pracy”:
Bez wiary nasze dzieci nie będą bogate, z wiarą nigdy nie będą biedne – przypomina za Janem Pawłem II – arcybiskup Michalik.
Arcybiskup Józef Michalik, składając życzenia słuchaczom Polskiego Radia zachęcił, aby święta Bożego Narodzenia były także momentem przemiany i refleksji nad wartościami, “z których wyrastamy i z których wyrasta każdy wieki człowiek i każdy wieki naród”.
Odradzajmy się wewnętrznie, poczujmy naszą godność i nie bójmy się o tym mówić – radzi arcybiskup Józef Michalik.
Poprzez wiarę mamy szansę stać się pełniejszymi ludźmi. Niezależnie jakie było i jest nasze dotychczasowe życie. Ono może stać się inne. Piękniejsze i lepsze i bardziej owocne – podkreśla przewodniczący Episkopatu Polski.
http://prawy.pl/r2_index.php?dz=nowosci&id=36011&subdz=
Do JurekE
Czyli niewierzący będzie gorszy od wierzącego? Jak trzeba egoistycznym i ignoranckim być, by tylko swoje cechy uznawać za wyznacznik “bogactwa”…? JP2 był zapatrzony w siebie i swój kult, ale po co jeszcze do tego nawoływać? Widać biskupi dalej tkwią w “interesie” i nawet nie myślą o choć minimum otwartości i tolerancji.
To wiedza i mądrość jest bogactwem, nie ślepa wiara.
do A:
“Czyli niewierzący będzie gorszy od wierzącego?”
Warto czasem czytać ze zrozumieniem.
Zdanie
“Bez wiary nasze dzieci nie będą bogate, z wiarą nigdy nie będą biedne”
nie oznacza przecież podziału na lepszych i gorszych. Naturalną dla wierzącego rzeczą jest traktować wiarę dzieci jako wartość przewyższającą dobra materialne. Człowiek pozbawiony wiary jest wtedy w tym sensie uboższy, że nie posiada tej wartości.
Nijak się to ma do wartości człowieka samego w sobie.
Adamie – nawet dla wierzącego wiara powinna być raczej jedynie elementem a nie fundamentem. Inaczej jest poznawać świat i dążyć do swojego Boga niż ślepo wierzyć patriarchom, którzy wszelką filozofię i dogmaty układają (zmieniają) jedynie pod politykę.
Do A:
Wiara nie jest ślepą wiarą patriarchom, ale dogmaty itp. są ciągle potwierdzane “od środka” w człowieku wierzacym dzięki działaniu Ducha Świętego. Wiara nie jest czymś, co przychodzi do człowieka stricte z zewnątrz jako zespół prawd i zwyczajów narzuconych, czy tylko zaproponowanych. Wiara przychodzi z głębi ludzkiego “ja”, Bóg mówi do człowieka “od środka”, choć od zewnątrz też czasem, trochę.
Czy znasz Biblię? Jest taki piękny tekst o powołaniu Samuela. Samuel słyszy głos i biegnie do kapłana Helego i mówi “Oto jestem, przecież mnie wołałeś”. Na to Heli, zdziwiony, poleca mu iść spać. Sytuacja się powtarza, aż wreszcie Samuel staje wobec Boga: “Mów, Panie, bo sługa Twój słucha”.
Wiara jest łaską – jeśli to światło nie zapali się w środku, to od zewnątrz w żaden sposób pewnych spraw nie oświetlisz, nie nadasz sensu od zewnątrz. W tym rozumieniu nauka nie zbawi człowieka, bo nie dotyka najgłęszych spraw w człowieku.
Jest taki piękny opis w Ewangelii, gdy Zmartwychwstały Chrystus ukazuje się Marii Magdalenie i mówi do niej tylko jedno słowo: “Mario”. I to wystarczy, aby zadźwięczały nagłębsze struny ludziej duszy… wewnętrzny błysk – transmisja z szybkością TeraBajtów/sek. I już wiesz wszystko.
Dogmaty powstały kilkaset lat potem, najpierw było życie. Św. Piotr Apostoł napisał w swoim liście: “To wam głosimy, na co patrzyliśmy, i czego dotykały nasze ręce, bo życie objawiło się”. Zanim powstały księgi Nowego Testamentu, zanim odbyły się Sobory, zanim zbudowano kościoły, zanim napisano summy teologiczne – było po prostu życie w łasce uświęcającej.
I Tobie też tego życzę.
Panie Marszałku, życzę Panu i Pana Rodzinie by Dziecię Jezus prawdziwie narodziło się powtórnie w Waszych sercach. By Boża Dziecina obdarzała Was swoim błogosławieństwem, a nadto by wypraszała Wam potrzebne łaski do życia zarówno prywatnego jak i politycznego.
P.S. Chciałbym wstąpić w Wasze szeregi partii, ale nie wiem jak to zrobić! Może mi Pan pomóc w tym?? Dziękuję z góry.
Albercie – popatrz właśnie na dogmaty – tylko biskupi mają prawo ich stanowienia. Nie ważne czy wierzący “czuje” inaczej – musi podporządkować się decyzjom KK. Ten natomiast sam pokazuje, że może głosić bzdury – patrz limbus. Najpierw ogłoszono dogmat o konieczności chrztu, niedawno zaś mu zaprzeczono. Tradycjonaliści tego nie uznają, ale tu już inna sprawa. Tak czy inaczej, religia nie daje możliwości czerpania czegokolwiek skądkolwiek, poza “nieomylnym” wyznacznikiem “prawdy” – Kościołem. To jaka to już “prawda” to nie istotne. Jak pisał Ignacy Loyola – “Abyśmy byli pewni wszystkiego, musimy zawsze trzymać się następującej zasady: niechaj to, co naszym oczom jawi się jako białe, będzie czarne, jeśli tak postanowi Kościół hierarchiczny”.
Do A. Dzisiaj nikt nikomu nie broni odejścia z Kościoła. Jeżeli się czegoś nie akceptuje, można znaleź sobie inną wspólnotę chrześcijańską, czy nawet niechrześcijańską.
Tylko KK jest dzisiaj atakowany przez “siły postępu”zaś innych grup się nie rusza. I jeszcze uchodzi się za wielkiego bohatera. Chodzi mi o różnych pseudoartystów, którzy np.przypinają penis do krzyża. Spróbowali by drwić z judaizmu (oskarżenie o antysemityzm pewne),czy islamu (ryzyko śmierci). Wolą uderzać w KK, bo tu nic im nie grozi.
Do A. Może nie wyraziłem się jasno… Nie chciałbym nadużywać tego miejsca i gościnności Pana Marszałka, ale pozwolę sobie jeszcze dodać kilka słów w ramach osobistego sporu z ciasno, bez obrazy, rozumianym konserwatyzmem. Dlatego przytoczę fragment “Spe salvi”:
[24] “[...]Ponieważ człowiek zawsze pozostaje wolny, a jego wolność jest zawsze krucha, nigdy na tym świecie nie zaistnieje definitywnie ugruntowane królestwo dobra. Kto obiecuje lepszy świat, który miałby nieodwołalnie istnieć na zawsze, daje obietnicę fałszywą; pomija ludzką wolność. Wolność musi wciąż być zdobywana dla dobra. Wolne przylgnięcie do dobra nigdy nie istnieje po prostu samo z siebie. Jeśli istniałyby struktury, które nieodwołalnie ustanowiłyby jakiś określony – dobry – stan świata, zostałaby zanegowana wolność człowieka, a z tego powodu ostatecznie struktury takie nie byłyby wcale dobre.
25. Konsekwencją tego, co zostało powiedziane jest fakt, że wciąż nowe, żmudne poszukiwanie słusznego ładu rzeczy ludzkich jest zadaniem każdego pokolenia; nigdy nie jest zadaniem skończonym. Każde pokolenie powinno wnosić wkład w ustalenie przekonującego ładu wolności i dobra, który byłby pomocny dla przyszłego pokolenia jako wskazówka, jak właściwie korzystać z wolności ludzkiej, a w ten sposób dałby, oczywiście w granicach ludzkich możliwości, pewną gwarancję na przyszłość. Inaczej mówiąc, dobre struktury pomagają, ale same nie wystarczą. Człowiek nigdy nie może być po prostu zbawiony z zewnątrz.”
Domyślam się, że powyższy fragment encykliki dotyczy przede wszystkim marksizmu, ale czy tylko…?