Jeszcze o sentencji niewyrokowania w sprawie Samoobrony
Wyrok Trybunału o nierozstrzyganiu zgodności z Konstytucją działalności Samoobrony wywołał powszechną konsternację. Jednak są również prawnicy, którzy go bronią. I tak na przykład Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista, twierdzi, że dyskontynuacja stanowi powszechną zasadę konstytucyjną. Mam wrażenie, że dr Piotrowski nie przeczytał uzasadnienia wyroku, którego broni. Sędziowie Trybunału sami przyznają, że nierozpatrywanie wniosków marszałków Sejmu po zamknięciu kadencji, w której pełnili swe funkcje, stanowi inwencję wyprowadzoną w tym właśnie wyroku, przez analogię z dyskontynuacją procesu ustawodawczego i towarzyszących mu wniosków poselskich do Trybunału.
Czasami mam wrażenie, że władza ekspertów polega nie tyle na ich wiedzy, co na niewiedzy tych, do których adresują swoje ekspertyzy.
Okazuje się przy tym, że wykształciuchy i ich polityczni przedstawiciele są zaskoczeni, ale twardo udają, że zasada ‘sądów się nie krytykuje’, a Trybynału Konstytucyjnego to już broń Boże, jest fundamentem obecnego porządku demokratycznego…w dawniejszych czasach takim dogmatem politycznym była ‘bratnia przyjaźń narodów ZSRR i PRL’.
Poprzez takie zachowanie tzw. elit społecznych i politycznych niejako udowodniony zostaje realny podział (i jego dalsze wzmacnianie) na równych i równiejszych – podział na tych, którzy muszą pracować i przestrzegać prawa oraz na tych, którzy bez żadnych konsekwencji pracy mogą unikać. Ale jak mówi Karta Praw Podstawowych w Art. 5 punkt 2: ‘Nikt nie może być zmuszony do świadczenia pracy przymusowej lub obowiązkowej’ – sędziów TK nie należy więc do niczego przymuszać. Przymuszanie nie jest cywilizowanym zachowaniem. Sędziów TK być może należy łaskawie poprosić o wykonywanie swoich obowiązków, potem łaskawie czekać na ich wyrocznie (bo nie wyroki przecież) i przyjmować je ze szczególną wdzięcznością.
Prawdziwe elity zostały wytępione przes socjalizmy: narodowy i komunistyczny. Obecnie ci utytułowani eksperci to wykształciuchy (jak podkreślił L.Dorn za Sołżenicynem). Tytuł naukowe dziś niewiele znaczą.
Pamiętam zresztą, jak TK był krytykowany przez,czy to J. Kaczyńskiego,czy też Z. Ziobrę. Od razu podnosił się krzyk,że to zamach na niezależność TK. Obecnie jakoś media się nie buntują,że orzeczenie jest krytykowane przez polityków PO. W USA orzeczenia Sądu Najwyższego podlegają osądowi o debacie.
Dobry wieczór,
Osmielam się podzielić kilkoma uwagami. Zwrot “ośmielam się” wydaje się być tym bardziej na miejscu, że być może głos mój nie zostanie potraktowany oklaskami.
1. Podchwycone przez media określenie “po cichu” wydaje się być wybiórczo stosowane wobec przedmiotowego orzeczenia TK. Czyżby w przypadku – także niedawnego – przesłuchania znanego przedsiębiorcy w Prokuratorze miała miejsce “dyskrecja”? Warto jeszcze sprawdzić, kiedy (np. na stronach internetowych) pojawił się komunikat TK.
2. Przed wydaniem (o)sądu warto zastanowić się nad pewnym zagadnieniem teoretycznym. Mam na uwadze charakter sprawy. Jestem przekonany, iż chodziło o specyficzną kompetencję TK odnośnie do partii polityznych, a nie o kontrolę norm / przepisów abstrakcyjnyh i generalnych. W przypadku kontroli norm / przepisów zasada dyskontynuacji znalazła już swój wyraz w orzecznictwie TK. Wobec tego wypada zastanowić się, czy ważniejsze jest tutaj podobieństwo (zagadnienie z zakreseu paralemantaryzmu – wniosek Marszałka Sejmu), czy też różnica (kompetencja odnosząca się do partii polityznych). Od odpowiedniej odpowiedzi na to pytanie zależy bardzo wiele w zakresie (o)sądu. Samo “ja uważam”, samo “mi się nie podoba” tutaj nie wystarczy.
3. Nie tylko polski TK doprecyzowuje reguły, w świetle których orzeka. Tak czynią także inne organy sądowe, w tym sądy konstytucyjne innych państw.
4. Na świecie polemiki, odnoszące się do sądów konstytucyjnych, bywają żywe i aleko idące, nawet bardzo. Przykładem mogą być odniesienia do niektórych orzeczeń Sądu Konstytucyjnego Republiki Czeskiej.
5. W niektórych sądach konstytucyjnych sprawy “wiszą” latami. Przykładem może być zaskarżenie przepisów o dopuszczalności aborcji do Sądu Konstytucyjnego Republiki Słowackiej – proszę zajrzeć na dół strony, która wyświetla się pod adresem:
http://www.concourt.sk/rozhod.do?urlpage=akt_cin
Z poważaniem,
Japolan
Bardzo dobrze że Pan Panie Marszałku poruszył tą sprawę postępowania przez partie polityczne z ludźmi, a raczej ich wiązania po wyborach.Obecnie jest tak że jeżeli poseł lub radny ma swoje zdanie wewnatrz organizacji politycznej, klubu to jest wrogiem i wywrotowcem.Lepiej jest w partiach politycznych, klubach słuchać głosu przywódców którzy są nieomylni, siedzieć cicho.Jest to poważny problem którego ludzie niewidzą, ale nieoznacza to że problemu nie ma.Podpisywanie przed wyborami dokumentów opracowanych przez organizacje partyjne, tworzenie swoistego (chorego) prawa partyjnego w różnych postaciach jest problemem nie tylko parlamentu ale i samorządu terytorialnego.
Obecny Marszałek Sejmu powinien kontynuować sprawę aby na przyszłosć patie nie mogly tworzyć takiego prawa partyjnego i aby mandat posła czy radnego na przyszłość był rzeczywiscie wolny, jak stanowią ustawy i konstytucja RP.Nasze prawo polityczne jest jeszcze młode i kształtuje sie dopiero.
Nie wyrok, a postanowienie. Jak ktoś był Marszałkiem Sejmu, to powinien wiedzieć kiedy w jakiej formie orzeka Trybunał Konstytucyjny.
@ Japolan:
Niczego innego nie oczekuję w Polsce jak żywych dyskusji, komentarzy i sporów w kwestii orzeczeń TK i wyroków sądowych, a tym samym rewizji niepisanej zasady ustanowionej obyczajem przez tzw. elity o ‘nieomylności sądów i niekrytykowaniu wyroków sądowych’. Oczekuję niczego innego jak właśnie takiej oto kontroli i presji społecznej nad wszelkimi sądami, głównie poprzez publiczne komentarze polityków i praktyków prawa. Moje oczekiwania dotyczą także orzeczeń European Court of Justice i European Court of Human Rights.