Grudzień 2007


Blog and Christianitas 8 gru 2007

Wróciłem z Rzymu, który zawsze krzepi. Dziękuję za gratulacje z okazji Nagrody Sciacca; jest ona żywym dowodem na to, że polskie zaangażowanie na rzecz cywilizacji życia jest ważne dla całego Chrześcijaństwa. Kardynał Bagnasco dziękując za to wyróżnienie mówił o Italii realnej, którą poznaje coraz głębiej jako przewodniczący Konferencji Biskupów. O Włoszech katolickich, gdzie spotyka się wszędzie ludzi dobrej woli, mających bardzo obiecującą młodzież. I tak wygląda Polska, Włochy, pewnie każdy naród chrześcijański. W każdym kraju wygląda to inaczej, ale jesteśmy wszędzie, choć media i pop-kultura pokazują często świat tak, jakby chrześcijan w ogóle nie było. Rzecz polega na tym, by uświadomić ludziom wagę życia, które prowadzą, zasad, w które wierzą, społecznej siły, która zobowiązuje.

Polityka 6 gru 2007

Wyjeżdżam do Rzymu po odbiór Nagrody Giuseppe Sciacca i następny wpis w moim otwartym dzienniku zrobię najwcześniej w sobotę wieczorem. Nie będę więc już mógł komentować wydarzeń związanych z nadchodzącym Kongresem PiS. Kongres będzie kadłubowy, bo w największej partii opozycyjnej utrwala się dobrze mi znany mechanizm ograniczania zakresu i uczestników debaty. Kolegom, z którymi pracowałem przez wiele lat życzę jednak przede wszystkim by bardziej zajęli się Polską, bo pozycja jednej z dwu wielkich partii politycznych to przede wszystkim zobowiązanie do definiowania i reprezentacji dobra wspólnego narodu, a dopiero potem wygodna baza do zabiegów o władzę. Dyskusja zjazdowa i pozazjazdowa powinna więc sięgać dalej niż dywagacje wokół przyczyn utraty władzy, wyboru strategii walki z obecną władzą i sposobów odzyskania władzy. Władza musi czemuś służyć i o tym warto debatować. A więc o skutkach Traktatu Konstytucyjnego, o wyzwaniu demograficznym i solidarności wobec rodzin, o zbudowaniu Państwa, które będzie się cieszyć autorytetem i wspierać na zaangażowaniu obywateli. Polityka albo wspiera ład społeczny, albo sama się staje czynnikiem zamętu społecznego.

Międzynarodowe 5 gru 2007

Wicepremier Pawlak przekonać chce Niemcy i Rosję do rezygnacji z projektu gazociągu bałtyckiego i do powrotu do lądowego projektu Amber. Zamiar nie nowy i niezmiennie godny poparcia. Pytanie tylko, czy dziś uda się to, czego nie zdołały osiągnąć poprzednie rządy. Premierowi Pawlakowi życzę jak najlepiej, bo precedensowe obejście Polski i państw bałtyckich zarówno zagraża naszemu bezpieczeństwu energetycznemu, jak i niesie niebezpieczeństwo skutecznej peryferyzacji Polski w polityce europejskiej. Jeśli jednak nie zdoła nakłonić naszych największych sąsiadów do zmiany polityki – pozostaje tylko jedna droga. Powrót do dotychczasowej strategii: odwoływania się do politycznej i energetycznej solidarności Europy, metodycznego wykazywania antyeuropejskiego charakteru rosyjskiej polityki Niemiec, poszerzanie sprzeciwu wobec gazociągu (który dziś znajduje zrozumienie przede wszystkim w basenie Morza Bałtyckiego). 

Tak więc trzeba mieć nadzieję, że albo Pawlakowi się uda, albo będzie potrafił uznać, że dotychczasowa polityka Rzeczypospolitej stanowi po prostu realizację polskiej racji stanu.

Międzynarodowe 5 gru 2007

Wicepremier Schetyna popiera projekt urządzenia we Frankfurcie nad Odrą polsko-niemieckiego centrum wypędzonych (robocza nazwa: Centrum Wspominajmy Razem). Ten (według wicepremiera) „genialny pomysł” sprowadza do tej samej kategorii krzywdę, która spotkała mieszkańców Ziem Wschodnich Rzeczypospolitej z punitywną odpowiedzialnością Niemiec za drugą wojnę światową. Tymczasem zagwarantowanie Polsce bezpiecznych granic po zburzeniu przez Niemcy ładu wersalskiego, wprowadzeniu Rosji Sowieckiej do środka Europy i zbrodniczej wojnie było naturalnym prawem naszego kraju, a nie łaskawą kompensatą za podboje Stalina. 

Jest kwestią naszego sumienia pamiętać, że przesiedlenia oznaczały cierpienia wielu przypadkowych ludzi. Ale Niemcy powinni pamiętać, że obok ofiar niewinnych byli i anonimowi winni, bo ziemie odłączone od Niemiec po drugiej wojnie światowej dawały w czasach Republiki Weimarskiej największe poparcie wyborcze ruchowi hitlerowskiemu. Choć oczywiście według niemieckich legalistów przesiedlenia były nielegalne (co konfirmować ma art. 19 Karty Praw Podstawowych), a głosowanie na Hitlera najzupełniej legalne.  

Niemcy powinni zrozumieć jeszcze jedno – że im więcej po ich stronie będzie skruchy wobec Polski (właśnie wobec Polski), tym więcej po naszej stronie będzie empatii. Ale nie robi  moralnej przysługi Niemcom, ani nie sluży dialogowi polsko-niemieckiemu używanie doktryny praw człowieka do zwalniania Niemców z uczciwej refleksji nad odpowiedzialnością za skutki decyzji swojego narodu i politykę swojego państwa. Odpowiedzialności, które również obejmuje nieszczęścia tysięcy niemieckich rodzin.

Międzynarodowe 3 gru 2007

Kończąc drugą kadencję prezydent Putin zagwarantował swoim zwolennikom siedemdziesięcioprocentową większość w rosyjskim Parlamencie. Opozycja Ziuganowa i Żyrynowskiego nie jest żadną alternatywą dla jego neoimperialnego planu wzmocnienia demokracji sterowanej, szukania akceptacji dla uznania przez zagranicę interesów Rosji wobec uwolnionych z formalnej zależności sąsiadów, odbudowy miejsca w globalnym koncercie mocarstw. Ta polityka w sposób konieczny będzie dążyć do osłabienia, a nawet izolacji międzynarodowej pozycji Polski. 

Ludzie z kręgów Platformy mówią, że rząd Tuska może uzyskać mocną pozycję w Brukseli, uwalniając Unię Europejską od konieczności prowadzenia sporu z Rosją w obronie Polski. Krokiem w tę stronę jest aprobata dla rosyjskich starań o wejście do OECD, mimo że Rosja w sposób oczywisty traktuje współpracę gospodarczą jako narzędzie otwartej presji politycznej. 

Niewątpliwie sytuacja Polski jest trudna, ale czy mamy inne wyjście jak jasno odwoływać się do zasad? Czy zakłopotanie Brukseli nie jest potwierdzeniem skuteczności naszej polityki, której odrzucenie byłoby kompromitującą demonstracją cynizmu, na którą UE po prostu nie stać? Jedno jest pewne – żaden rząd nie powinien budować swojej pozycji ani przez przemilczanie interesów kraju, ani przez odcinanie się od koniecznych działań swoich poprzedników. A ciągłość bardziej niż retoryka potwierdza narodowy consensus.

Religia 2 gru 2007

Pytanie Chrystusa: „Syn Człowieczy gdy przyjedzie, sądzisz, że znajdzie wiarę na ziemi?” (Łk 18,8) pada w Ewangelii w kontekście, o którym często zapominamy. Zaraz po pouczeniu „zawsze trzeba się modlić, a nie ustawać” (Łk 18,1) i po przypowieści o wdowie uparcie szukającej sprawiedliwości. W tym znaczeniu to pytanie do każdego chrześcijanina, każdej chrześcijańskiej społeczności, każdego chrześcijańskiego narodu. Pytanie o wiarę we Wszechmoc i Opatrzność Boga, i o wiarę w skuteczność modlitwy. Szczególnie aktualne dziś, gdy w „Spe salvi” Benedykt XVI też pyta, „czy wiara chrześcijańska jest również dla nas dzisiaj nadzieją, która przemienia i podtrzymuje nasze życie? Czy jest ona dla nas «sprawcza»”? Czy ciągle wierzymy, że Bóg decyduje o losach ludzi i całych narodów – czy zaczynamy wierzyć tym, którzy przeświadczenie to uznają za niepoważne, a chrześcijanom proponują co najwyżej neopelagianizm? 

Jakimś, ale tylko zewnętrznym, sprawdzianem jest połączone z modlitwą działanie. Bo – jak pisze Ojciec Woroniecki – „pewna wyższość życia chrześcijańskiego nad modlitwą polega na tym, że ono może mieć całą wartość nadprzyrodzoną modlitwy, modlitwa zaś nie może mieć całej wartości czynnego życia chrześcijańskiego”.

Religia 1 gru 2007

„Aktualny kryzys wiary” pisze w „Spe salvi” Benedykt XVI – „jest przede wszystkim kryzysem chrześcijańskiej nadziei” (17). Bo, pyta Papież, „czy wiara chrześcijańska jest również dla nas dzisiaj nadzieją, która przemienia i podtrzymuje nasze życie? Czy jest ona dla nas «sprawcza»”? (10)

Ojciec Święty wraca w tej encyklice do swoich podstawowych idei. Chrystus – przez swoje Wcielenie – dał nam Boga; jest to dla nas tak oczywiste, że przestaliśmy zdawać sobie sprawę, jak wygląda życie bez poczucia, że Bóg jest tak bliski. Ale poznanie Boga zobowiązuje do wierności w świecie, który Boga nie zna albo go odrzuca. I jest to zobowiązanie do nonkonformizmu. Dwadzieścia trzy lata temu, w „Raporcie o stanie wiary”, kardynał Ratzinger powiedział, że „musimy w sobie odkryć odwagę bycia nonkonformistami”. Od tamtej pory tę myśl powtarza stale, w przekonaniu, że chodzi tu o rzecz absolutnie konieczną dla świata, za który odpowiadamy. Dlatego powtarza „słowa Pseudo-Rufina: «Rodzaj ludzki żyje dzięki nielicznym; gdyby ich nie było, świat przestałby istnieć…»” (15)

Nadzieja, o której uczy Papież, ma dwa wymiary – nasz doczesny, w tym życiu, w historii. Mocą nadziei – pisze – możemy stawić czoła naszej teraźniejszości (1), bo „walczymy, aby rzeczy nie zmierzały ku «perwersyjnemu końcowi» (…) również w tym sensie, że utrzymujemy świat otwarty na Boga.” (34) Ale również wieczny – bo Sąd Ostateczny, na który czekają chrześcijanie, to nie germański Ragnarök; „konieczność powrotu Chrystusa i nowego życia staje się w pełni przekonująca tylko w połączeniu z uznaniem, że niesprawiedliwość historii nie może być ostatnim słowem” (43).

« Poprzednia strona