Dzisiejsze spory to nic nowego pod słońcem Rzeczypospolitej. Gdy osiemdziesiąt dziewięć lat temu zebrał się Sejm Ustawodawczy, abp Józef Teodorowicz – na Mszy poprzedzającej pierwsze posiedzenie – wzywał posłów, by zastanowili się „jakie byłoby okropne dla ludzkiego uczucia, chociażby pogańskiego, kryć się w cierpieniu narodu pod skrzydła Kościoła, czerpać zeń moc dla siebie w prześladowaniu, a w jego powszechności ideę wielką zjednoczenia narodowego, z chwilą zaś, gdy się tę wolność otrzymało, kopać ten Kościół, deptać Chrystusowe znamię, odrzucać precz od siebie Ewangelię. Czy przeciw temu nie założy sprzeciwu wszelkie szlachetne uczucie i czy nie nazwie takiej roboty czymś, co sprzeciwiałoby się narodowej godności?”
Dziś to kazanie jest jeszcze bardziej aktualne niż dziewięćdziesiąt lat temu. Solidarność, najbardziej w historii powszechne zjednoczenie narodu, nie byłaby możliwa bez wsparcia Kościoła Katolickiego. Od błogosławionego księdza Findysza przez czcigodnego księdza Popiełuszkę po księży Zycha, Suchowolca i Niedzielaka płynie cała rzeka krwi wylanej – za życia naszego pokolenia – za wolność Polski i Polaków. Ci, którzy nie znają zasług Kościoła w walce o swobody, którymi się dziś cieszymy, niech choćby poczytają „Kościół, lewicę, dialog” Adama Michnika; świadek więcej niż bezstronny.
Czy to wszystko nie zobowiązuje do minimum otwartości intelektualnej na głos katolicyzmu? Nawet dziś ci sami ludzie, którzy bez oporów autodyspensują się od chwili refleksji czy uczciwej dyskusji, dyskwalifikując jako „wyznaniowe” wszystko, co im się całkiem prywatnie w nauczaniu Kościoła nie podoba, bardzo chętnie wołają na pomoc autorytet Kościoła, gdy chodzi o integrację europejską czy zakaz kary śmierci.
A skoro na więcej ich nie stać, może dobre chociaż tyle?
6 sty 2008 @ 23:37
Ze znanych Panu powodów powstrzymuję się od wpisywania uwag na tym blogu. Jednak tym razem złamię tę zasadę.
Ma Pan teraz dobry czas na rozejrzenie się w prawdziwym układzie sił w tych bardzo słusznych sprawach, o które Pan walczy. Ideologiczna ofensywa przeciw chrześcijaństwu (in vitro, aborcja, walka z biskupami)ujawnia znacznie szersze spektrum uczestników, niż ci którzy są na pierwszej linii. Powinien Pan, zatem, przemyśleć jeszcze raz, czy wtedy dobrze Pan ocenił te siły i czy Pan nie przyczynił się do tego stanu, z ktorym dzisiaj mamy do czynienia.
Pozdrawiam
Rafał Broda
7 sty 2008 @ 01:05
Szanowny Panie,
Czytając ten Pana wpis dochodzę do wniosku, iż mimo, że uchodzi Pan (jak widać niesłusznie) za ultrakatolika, jednak niezbyt precyzyjnie rozumie Pan istotę i misję Kościoła w świecie.
Podstawowym zadaniem i sensem istnienia Kościoła nie jest umoralnianie społeczeństwa, ani też odbieranie medali, odznaczeń, honorów itp. dowodów wdzięczności. W ogóle Kościół nie oczekuje od ludzi uznania dla swojej misji, ale uznania dla misji Syna Bożego. Naprawdę z zażenowaniem patrzę, gdy niektórzy katolicy spragnieni są odznaczeń i splendoru od możnych tego świata. Łaszą się jak…
Tymczasem czytamy w Ewangelii: “Biada wam, gdy ludzie chwalić was będą, tak bowiem czynili fałszywym prorokom, którzy byli przed wami”.
Obawiam się, że myli się Pan, że ks. Findysz, Popiełuszko i inni cierpieli i umierali za wolność Polski – w moim przekonaniu umierali dla świadectwa swojej wierności Chrystusowi, a to nie całkiem to samo. Służyli Polsce jak “wierne psy”, ale żyli dla Chrystusa. Obawiam się, że Pan tego naprawdę nie rozumie. Szkoda. Ale to bardziej Pana problem niż mój.
Pozdrawiam.
8 sty 2008 @ 00:37
Istotą Kościoła jest Szanowni Panowie życie Ewangelią Jezusa Chrystusa. Oznacza to więc wprowadzanie W ŻYCIE idealów takich jak pełnienie woli Bożej, skromność, pobożność,kultura…. a szczególnie ukazywanie godności człowieka, czyli troska o to, aby życie było chronione od poczęcia aż po naturalną śmierć. Jest tak, ponieważ wydarzenie Jezusa Chrystusa jest ukazaniem pełni człowieczeństwa – godności, która wynika z Bożego pochodzenia i Bożego spełnienia w wieczności.
Nie ma nic ważniejszego niż ukazywanie człowieka w tej perspektywie we wszelkich obszarach życia. Jeśli ktoś tego nie rozumie i zdaje się kwestionować społeczną rolę Kościoła to nic nie rozumie z Ewangelii.
Przypomina mi się Ewangelia o dzieciach bawiących się na ulicy. Wszystko im się nie podobało. Wszystko zależy od nastawienia.
Kłaniam się nisko i pozdrawiam wszystkich komentujących. Dobrze, że o tych doniosłych sprawach tu rozmawiamy.
8 sty 2008 @ 21:55
Pytanie do Marszałka Marka Jurka. – Czy popiera pan wprowadzenie w Polsce kary śmierci? – jak wiadomo bracia Kaczyńscy otwarcie mówili że popierają kare śmierci, czy pan również?
10 sty 2008 @ 01:20
Nie bardzo rozumiem tego argumentu, ze solidarność nie byłaby możliwa bez Kościoła.
Gdyby nie wsparcie kościoła, wówczas ruch byłby zdominowany przez lewicę, lub antykościelnych patriotów „jakobińskich” byłaby to raczej zdrada Narodu przez kościół. Bardziej gorszącą rzeczą byłoby opuszczenie wielu polskich patriotów i popchnięcie ich w łapska dzieci stalinowców. Po części tak się bardzo stało. Uważam, że również częściowo Pan tak uważa, i pisanie inaczej jest jakąś nieuczciwością albo grą. Nie można tego teraz przedstawiać jako nadzwyczajnej łaski. Raczej większość Kościoła hierarchicznego zawaliła sprawę. Mogli się mniej udzielać i pomagać a częściej i bardziej zdecydowanie dawać świadectwo, widać zbyt duże jest tam natręctwo „działania”.
Po 89 r. wielu dawnych opozycjonistów wypaliło się, było bez pracy i zawodu, z nałogami destrukcji. Lizali tyłki każdemu, kto mógł dać pieniądze lub stanowiska. Wielokrotnie mówili osobiście: „muszę się jakoś sprzedać, z czego utrzymam rodzinę?”.
Dziś Ksiądz Popiełuszki, Suchowolec, Zych, jak i żyjący księża Jankowski, Małkowski i Zalewski są po przeciwnej stronie niż większość umiarkowanego episkopatu. Pomijam tu takich polakożerców jak Biskupi Życiński i Pieronek. Nie jest tak prosto otworzyć się intelektualnie na Kościół. Nieuczciwe jest mieszanie w walce o „dobra” takich rzeczy jak: zapłodnienia In vitro, zaostrzenie konstytucji w sprawie zabijania dzieci, a obok Forsowanie niechcianej przez wszystkich (może z wyjątkiem komunistów) świątyni opatrzności. Obrzydzenie budzi przemycanie takich rzeczy przez niektórych hierarchów pomiędzy rzeczami dobrymi. Konieczna jest również lustracja, by oddzielić ziarno od plew, dziś jest to jakby oczekiwana piąta ewangelia.
Warto również wyraźnie zaznaczyć, ze budowa Państwa bez trwałego umocowania kary śmierci jest tworzeniem porządku satanistycznego, a niestety obecni Papieże odwracają odwieczne stanowisko Kościoła w tej materii.
16 sty 2008 @ 04:31
Panie Marszałku,
Postępuje Pan tak, jak robi to zwykle Ziemkiewicz, lub Korwin-Mikke – wkłada Pan w usta adwersarza “dziwaczne tezy” i na ich podstawie bombarduje zaczepkami.
To, co Pan napisał, niewątpliwie nawiązuje do mojego komentarza po Pana blogu -”Nihil novi sub sole”, ale treść tezy jest całkowicie przez Pana zmyślona. Nie wiem po co, bo nie wierzę, że Pan niezrozumiał tego, co powiedziałem.
To właśnie ten sposób postępowania zniechęcił mnie do kontynuowania mailowej rozmowy z Panem. Niech więc Pan dalej rozmawia w swoim gronie
16 sty 2008 @ 10:06
Prof. Broda pisze: “Powinien Pan, zatem, przemyśleć jeszcze raz, czy wtedy dobrze Pan ocenił te siły i czy Pan nie przyczynił się do tego stanu, z ktorym dzisiaj mamy do czynienia.” Z jego rozumowania można konstatować, że walczyć w obronie zasad i wartości należy wtedy kiedy już właściciwe nie trzeba walczyć, bo wszyscy albo zdecydowana większość są za. To chyba absurdalne myślenie….
18 sty 2008 @ 17:54
Do pana Rafała Brody. Wiem,że ni wpisuje pan komentarzy, bo uważa,że z anonimami niepowinno się dyskutować. Pewnie ma rację. Każdy powinien ponosić konsekwencje swoich słów. Podam więc swoje dane,ale na blogu dalej będę się podpisywał, jako Zulus (chyba,że ktoś sobie zażyczy inaczej.
Moje dane:
Damian Kierzek, Sulęcin, woj. lubuskie (wyjątkowo czerwony region). Urodziłem się w 1976 roku, jestem nauczycielem historii i wos-u w szkole średniej. Pozdrawiam.
Nadszedł czas, by walczyć z otwartą przyłbicą.