Realizm vs. wirtualna polityka
Dziś „Rzeczpospolita” publikuje mój artykuł-apel o nieuruchamianie pospiesznej ratyfikacji Traktatu Reformującego UE. Tytuł „Co nagle, to po diable” pochodzi od redakcji. Oryginalny, wysłany brzmiał „Nowy traktat UE: zabójcze tempo ratyfikacji”. Nowy tytuł jest dość kolokwialny, ale istotę rzeczy oddaje.
Obok na ten sam temat pisze w imieniu Platformy Janusz Lewandowski. Na szczęście wyjaśnia, że szybka ratyfikacja oznacza „przyjęcie kalendarza wytyczającego scenariusz ratyfikacji w roku 2008”. To znacznie lepsze niż niedawne zapowiedzi premiera Tuska o tym, że Polska ratyfikuje zaraz, jako pierwsza; albo chwilę potem min. Nowaka, że jako pierwsi nie damy rady, ale zrobimy to jeszcze w tym miesiącu. Może w PO trwa jednak refleksja, czy warto dla względów wirtualnych („wizerunek kraju zainteresowanego spoistością Unii”, „pozbywanie się etykiety enfant terrible Unii Europejskiej”; cytaty z JL) poświęcać realne interesy Polski. A świadomość realiów Lewandowski ma, skoro pisze, że nie brak „dowodów, że Unia 27 krajów może funkcjonować i uzgadniać ważne sprawy opierając się na traktacie z Nicei”. Jak się okazuje – ze Strasbourga widać lepiej.
Janusz Lewandowski w swym tekście traktuje ratyfikację jako otwarcie szansy na „pozytywne sojusze i skuteczne batalie”. Rzecz w tym, że trzeba je budować i rozgrywać już w trakcie debaty o tym, jaka współpraca dla jakich wartości jest Europie potrzebna.
Tomasz Tomczykiewicz, szef śląskiej Platformy zarzeka się, że nie wie, kto obejmie schedę po Moszyńskim. W kuluarach najczęściej wymienia się jednak nazwisko Bogusława Śmigielskiego, 50-letniego radnego PO z Jaworzna, lekarza laryngologa. Wśród kandydatów PO do zarządu wymieniani są także Adam Zdziebło i Gabriela Lenartowicz, ma w nim także zasiąść Ormaniec. Na to samo liczy także Piotr Spyra z PR, ale niewykluczone, że do zarządu wejdzie raczej ktoś z LiD. Na pewno LiD dostanie stanowisko przewodniczącego sejmiku, ale Michał Czarski obejmie je dopiero w połowie kadencji, czyli w listopadzie.
Czy przypadkiem nie mamy sytuacji w której PR została wykorzystana do odwołania Marszałka Moszyńskiego a teraz PO zrobi papa?
Panie Marszałku,
Nie dałem rady przeczytać dzisiaj, ale może jutro mi się uda…tylko tak naprawdę to już za późno trochę żeby dyskutować, bo tu już stanowiska rozdają, i wygląda na to, że nie Lewandowski, nie Tusk, nie Komorowski, ani nawet Kaczyński, ale sam Aleksander Kwaśniewski może się nadać do budowania Unii Europejskiej:
http://www.euractiv.com/en/future-eu/candidate-list-new-eu-top-job-gets-longer/article-169412
Właściwie czemu nie Jerzy Urban, Józef Oleksy czy Leszek Miller???
Najgorsze jest jednak to, że partie parlamentarne wychodzą z pewnego założenia, a mianowicie… ponieważ otrzymały mandat społeczny tłumaczą się, że społeczeństwo zagłosowało na nich i w tej sytuacji nie potrzebne jest referendum!!
Uznają oni, że ponieważ w naszym Parlamencie znalazły się siły proeuropejskie polityka prowadzona przez nich jest zgodna z otrzymanym mandatem!! Jest to sprzeczne ponieważ dopóki społeczeństwo nie wypowie się w referendum w sprawie traktatu reformującego nie należy dywagować i z góry zakładać scenariusza!!
Wielu wyborców PIS zostało oszukanych przez tą partię między innymi w sprawie postawy wobec traktatu!! Ponadto władze tej partii już dziś przyjęły przyjęcie traktatu za konieczność!!
To jest przykre ale prawdziwe! ! W tej sprawie PIS nieróżni się od PO, PSL a nawet LID!!
Szczególnie dziś wobec istniejących wyzwań i zagrożeń istnieje potrzeba stworzenia prawdziwej partii konserwatywnej!!
Pozdrawiam!!
Tomasz P.
Kalisz
Trzeba jakoś tej ratyfikacji zapobiec. Jakieś pomysły? Nikt za nas tego nie zrobi.
@ Piotrek:
Kaczyńscy zostali upokorzeni przez leaderów UE na szczycie brukselskim w czerwcu 2007. Mieli rzeczywistą szansę przejść do historii szczytu, gdyby realizowali pomysł ‘pierwiastka’ Saryusza-Wolskiego.
Przyjmując jednak rozwiązanie zaproponowane przez polską komisarz Danutę Huebner po prostu poddali się, ogłaszając wszem i wobec w Polsce i PiS, że jest to zwycięstwo.
Taki obrót sprawy powoduje, że PO nie chce się przyznawać do Saryusza-Wolskiego, a Kaczyńscy nie chcą być upokorzeni raz jeszcze, więc grają rolę ‘szczerych i prawdziwych Europejczyków’.
Niestety, mieli oni swoją SZANSĘ i jej kompletnie nie wykorzystali! Prawdziwe EUROPEJSKIE ZERA, które osłabiły pozycję Polski w Europie i regionie. A w nagrodę Aleksander Kwaśniewski ma szanse zostać europejskim Min. ds. Zagranicznych.