Dopóki nie obejrzałem ostatniego wydania „Teraz my”, nie zdawałem sobie sprawy, że Joanna Senyszyn jest felietonistką (cokolwiek by to miało oznaczać) „Fakty i mity”. Okazuje się więc, że wiceprzewodnicząca SLD czynnie współpracuje z pismem, w którym działał morderca ks. Jerzego Popiełuszko. Jak warto w tym miejscu przypomnieć, Piotrowski działał nie tylko w SB, ale również w PZPR – co na jego byłych towarzyszy partyjnych nakłada szczególny obowiązek zadośćuczynienia. Do tej pory o tym raczej nie mówiono, zakładając, że działający dziś na lewicy b.członkowie PZPR chcą być od tego typu ludzi jak najdalej. Nawiasem mówiąc  – nie tylko Piotrowski reprezentuje SB w „Fakty i mity”. 

Można by to wszystko zakwalifikować jako ponury, ale pojedynczy, przypadek nienawiści antykatolickiej. Można – gdyby nie to, że Joanna Senyszyn jest wiceprzewodniczącą dużej partii parlamentarnej. Jej działalność dotyka więc odpowiedzialności całego SLD. I zmusza do postawienia pytania o stosunek całej tej formacji do antykatolickiego ekstremizmu. A podstawowe elementy odpowiedzi na to pytanie są oczywiste. 

SLD powinna jak najszybciej publicznie przeprosić za działalność i wypowiedzi swojej wiceprzewodniczącej. Powinna też wyjaśnić jej status organizacyjny. W przeciwnym wypadku oznaczać to będzie podpisanie się pod jej postawą i otwarte włączenie kręgu „Fakty i mity” z Piotrowskim włącznie w orbitę naszej oficjalnej „socjaldemokracji”.