Profesor Rafał Broda wraca do swej tezy, że dzisiejsza ofensywa antykatolicka to skutek zaangażowania katolickiego na rzecz cywilizacji życia. Tezę uważam za dziwaczną. Nawet badania CBOS pokazują, że podjęcie prac konstytucyjnych wzmocniło poparcie Polaków dla prawa do życia, zaś przeciwników wzmocniło storpedowanie tych prac. Żaden consensus nie może działać, jeśli autorytety powołane do jego umacniania nie chcą tego robić.
Pan Szymon Męcnarowski prosi o dodatkowe uzasadnienia w sprawie śląskiej. Sprawa ma podwójny aspekt: merytoryczny i formalny. Drugi jest ważny, choć mniej – chodzi o podjęcie zasadniczych decyzji politycznych, angażujących politykę Prawicy, bez uzgodnienia z władzami partii. Pierwszy, merytoryczny, wzgląd jest dużo istotniejszy. Współpraca, nawet w ramach szerszej koalicji, z LiD jest całkowicie sprzeczna z naszą polityką. Nie mógłbym na to wyrazić zgody. Pewnie dlatego organizacja śląska podjęła swoje działania bez żadnych konsultacji. Odpowiedź dla elk’a: decyzje w tej sprawie podjął Komitet Organizacyjny Prawicy Rzeczypospolitej, który do czasu Zjazdu wykonuje funkcje władz statutowych. Była to decyzja jednomyślna. Myślę również, że dla kolegów równie przykra jak dla mnie.
Pan Piotr Beniuszys sugeruje, że jestem zwolennikiem narzucania innym ludziom przekonań religijnych za pomocą państwowej legislacji. Skąd mu to przyszło do głowy? Chyba z tego, że bardziej interesuje się własnymi supozycjami niż cudzymi poglądami. Pan Beniuszys twierdzi na przykład, że Sobór Watykański II nauczał „zasady rozdziału państwa od kościołów”, podczas gdy w rzeczywistości Sobór (w tej materii) uczył o wolności religijnej.
W temacie dot. zarówno roli Kościoła jak i jej braku w życiu publicznym współczesnej Polski polecam tekst Rafała Matyji z dodatku ‘Europa’ do Dziennika z dnia 5 stycznia tego roku: strony 6-7.
niech Pan zacznie pisać na salonie24.pl – będzie miał Pan szanse dotrzeć do większej ilości osób, tutaj jest ich garstka.
pozdrawiam.
Z tego co wiem to Piotr Spyra otrzymał od Pana pozwolenie na rozmowy w ramach koalicji PO-PSL-Prawica. Nie uwierzę w fakt, iż nie znał Pan sytuacji powiązania PO z LiD szczególnie w sejmiku śląskim. Jak można było prosto wyliczyć do odwołania marszałka oraz do utowrzenia nowego zarządu PO(17 os.), PSL(3), Prawica(2) potrzebowała jeszcze 7 głosów. Naturalnym był fakt iż LiD, który w każdym głosowaniu o odwołanie marszałka Moszyńskiego był za odwołaniem wesprze 22 osobową koalicję w odsunięciu od władzy ówczesnego zarządu. Wiadome było iż po odwołaniu marszałka Moszyńskiego koalicja potrzebowała również głosów by powołać nowy zarząd. Gdzie można je było znaleźć? W momencie udzielenia pozwolenia te fakty były(a przynajmniej być powinny) Panu znane. Uważam, iż to co sie stało było naturlaną konsekwencją rozpoczętych rozmów koalicyjnych, na które to Pan wyraził zgodę!
Jedno wiem na pewno i Pan pewno też to wie(patrząc na ostatnie decyzje) – w polityce nie ma miejsca na przyjaźń. Zresztą po kilkunastoletnim wspieraniu Pana przez Piotra w KAŻDYM momencie życia politycznego – nawet w tych dla Pana najtrudniejszych – amicum Petrus perdere est damnorum maximum…
Ofensywa antykatolicka jest oczywiście zaplanowanym sposobem istnienia lewicy w mediach.
Być może także próbą “przesuwania” PO na lewą stronę.
Jestem tu pierwszy raz,ale chyba nie ostatni xD
Podobają mi się Pana poglądy i wypowiedzi. Myślę,że będę tu zaglądał częściej.
Pozdro all
Popieram pomysł, aby Pan Marszałek zawitał na Salon24
Od czasów piśmiennictwa Johna Locke’a każdy liberał wie, że wolność i tolerancja religijna jest realnie możliwa tylko w warunkach rozdziału kościołów od państwa. Nie-liberałowie, tacy jak Pan, Panie Marszałku, oczywiście mogą się z tym zdaniem nie zgodzić. Nie mniej, po Soborze Kościół zaprzestał zawierać z państwami konkordaty, które nadawały katolicyzmowi charakter religii państwowej, przestał w zasadzie ubiegać się o szczególne przywileje, których nie miałyby inne legalne w danym kraju wspólnoty religijne. (Choć oczywiście bywają wyjątki od tej globalnej reguły, jak – moim zdaniem – w IV RP…)
Piotr Beniuszys
PS Bardziej interesowałaby mnie Pańska odpowiedź na mój zarzut co do stanięcia w jednym szeregu z irańskimi ajatollachami w sprawie karykatur w Jyllands-Posten. Duńskiej gazety bronili przed islamistami w zasadzie wszyscy poważni europejscy konserwatyści. Dlaczego Pan nie? Na ten temat napisałem tekst pt.: “Wolność słowa jest ważniejsza od uczuć religijnych”:
http://liberalnydemokrata.blox.pl/2007/03/Wolnosc-slowa-jest-wazniejsza-od-uczuc-religijnych.html
PS 2 Podoba mi się to, że – mimo totalnej wręcz różnicy w poglądach – można z Panem dyskutować w sposób kulturalny. Na różnych forach interenetowych bywam i stwierdziłem, że to niestety rzadka cecha dyskutantów o poglądach wyraziście prawicowych.
http://liberalnydemokrata.blox.pl/
—————————-
Reality has a well-known liberal bias.
Ad vocem Panie Piotrze: tolerancja religijna w państwie najprosciej jest realizowana tam gdzie w konstutucji jest zapis ze zadna z religii nie bedzie religią państwową. Masowa emigracja do Stanów zaczęła się wtedy gdy ludzie odczuli nietolerancję ze strony państwa w królestwie brytyjskim.
Niektore prawa jak prawo do zycia jest prawem podstawowym i domaganie sie od panstwa by uznało to prawo na poziomie konstytucji nie jest uzurpacją.
proponuje by podobnie jak Kazimierz Ujazdowski również pan zawitał na salonie24.
Od dawna dyskutuje się, gdzie biegnie granica między wolnością słowa, a tak to sobie nazwijmy- uczuciami religijnymi.Już w szkole podstawowej mówi się dzieciom przy okazji świąt państwowych, że nasi przodkowie walczyli za wolność, byśmy mogli mówić to co myślimy.Ale z drugiej strony słuchając wypwiedzi np. pani Senyszynowej byłem strasznie zniesmaczony(myślę, iż nie tylko ja).Wydaje mi się, że w normalnym państwie opróćz wolności słowa powinna funkcjonować jakaś ochrona uczuć religijnych.Nikt nie może zaprzeczyć, że to chrześcijaństwo jest fundamentem, na którym powstała Europa.Każda, nawet najbardziej liberalna czy socjalistyczna, władza musi o tym pamiętać.Propowanie wartości chrześcijańskich powinno być domeną opinii katolickich, które w każdym kraju są.Te środowiska muszą być szczególnie aktywne.
Cóż. Nie powinniśmy się martwić Joanną Senyszyn. Ona tylko dobija obecną lewicę. A to powinno nam być na rękę. Więc jak najwięcej głupich wypowiedzi J. Senyszyn w mediach. Większość lewicowców to albo szuje,albo wariaci (bo jak można wierzyć w stworzenie raju na ziemi, poprzez gospodarkę socjalistyczną)
-Bardzo dobrze że Senyszyn często reprezentuje LiD w mediach – dzięki temu ta partia “zdycha”, mają już 4% poparcia! – oby tak dalej!!! i za 4 lata już będzie po LiDzie!!! – Precz z czerwoną zarazą!
Mówienie o “obrazie uczuć religijnych” sugeruje, jakoby religia była kwestią uczuć. Słowa takie padają z ust wierzących chrześcijan, już to w obronie dla muzułmanów w duchu swoiście pojmowanej tolerancji, już to w obawie czy w wyniku doświadczeń z obrażeniem własnej wiary. Nawet nie wchodząc w krytykę takiej postkantowsko-Schleiermacherowskiej redukcji religii do sfery uczuć trzeba podkreślić, że w stosunkach społecznych – także odnośnie religii – decydujący powinien być rozum. Także krytyka religii może i powinna jedynie do rozumu, jako że jedynie rozumowanie umożliwia argumentowanie. Alternatywą była by przemoc, mniej czy bardziej brutalna. A że przemoc, i to bynajmniej nie delikatna, cechuje islam od jego początków, poprzez cały bieg historii, aż do współczesności, wiadomo jest każdemu, kto ma choćby odrobinę wiedzy czy przynajmniej otwarte oczy i uszy. Pełzająca islamizacja Europy – czyniąca zreszta postępy także w Polsce, czego widocznym przejawem są “kebaby” wyrastające we większych miastach jak grzyby po deszczu – ma nie tylko swoich mocnych promotorów bynajmniej nie zbyt przyjaznych chrześcijaństwu. Ma ona także swoich sprzymierzeńców w postaci naiwnych chrześcijan, zainfekowanych wszechobecną, niemal totalitarną ideologią mglistej tolerancji, mieszczącej w sobie wszystko, a zwłaszcza rezygnację ze wszelkiego oceniania i wartościowania, choćby w kategoriach głębiej sięgającego dobra społeczeństwa i państwa. Że obrona przed dość zaawansowaną na Zachodzie Europy islamizacją przyjmuje formy, do których przywikli byli chrześcijanie, to oznaka także dość zaawansowanej dekadencji. Dlaczego jednak nie powinno być wolno “obrażać uczucia” muzułmanów, skoro czyniło się to i czyni wobec chrześcijan, i to właściwie bez sprzeciwu? Mówiąc wprost: jeśli dla kogoś religia jest sprawą uczuć, to ich poruszenie jest wyzwaniem do walki. Dają temu przykład reakcje muzułmanów, aż do niestety nierzadkich mordów na krytycznych politykach i dziennikarzach. Dla dojrzałego chrześcijanina religia jest sprawą poznania, i to w dużej mierze intelektualnego. Przypomniał o tym Benedykt XVI w swoim słynnym wykładzie w Ratyzbonie we wrześniu 2006 r. Wobec poważnego zagrożenia Europy zalewem islamu – jest to zagrożenie tak realne, nie wydawało by się nieuchronne – wolno i należy mówić prawdę, także w drastyczny sposób. Zresztą muzułmanie obrażają się już na samo mówienie o faktach, jeśli stawiają ich one w niekorzystnym świetle czy demaskują ich. Z perspektywy Polski sprawa może się wydawać odległa czy wręcz nierealna. W zjednoczonej Europie nie można jednak się łudzić, że problemy sąsiadów nie są czy nie staną się naszymi. Doświadczają już tego choćby polscy emigranci, bici przez muzułmanów za to, że odbierają im pracę czy ograniczają ich dominację wśród imigrantów. Warto poczytać: http://www.akte-islam.de/1.html