Na najdalszych kresach Chrześcijaństwa
Dzisiejsza „Rzeczpospolita” publikuje reportaż Dariusza Rosiaka z Etiopii. Warto przeczytać choćby dla poczucia duchowego klimatu jednego z najbardziej egzotycznych krajów Christianitatis. Ale tekst ma również pewien aspekt polityczno-historyczny. Dariusz Rosiak zapytał jednego ze swych rozmówców o ocenę monarchii i szczególnie ostatniego cesarza. „Hajle Selasje był największym reformatorem w historii tego kraju. (…) To on po wojnie, umiejętnie manewrując między Francją, Włochami i Wielką Brytanią, zachował niepodległość Etiopii. My mamy dwa punkty odniesienia: ortodoksyjny Kościół i cesarza. One zresztą stanowią jedno.”
Pamiętam, jak przeszło ćwierć wieku temu działaliśmy w opozycji, a wśród części kolegów (z reguły ze środowisk lewicowo-liberalnych) furorę robił „Cesarz”, książka zniesławiająca jedną z najstarszych chrześcijańskich monarchii na świecie i jej bohaterskiego władcę, ofiarę komunistycznej rewolucji. „Za czasów komunizmu – opowiada spotkany przez Rosiaka Yasser – nie wolno było nawet wymawiać jego imienia. Mengistu podobno osobiście go zamordował [i] kazał pochować cesarza pod pałacową toaletą.” A „Cesarz” naśmiewał się z ceremoniału dworskiego i rodziny panującej. Takie to, o dziwo – uchodzące za antykomunistyczne – mądrości karmiły świadomość historyczną sporej części aktywnej inteligencji naszego pokolenia. Rosiak zapytał swego amharskiego rozmówcę o książkę Kapuścińskiego. „Jej tutaj nikt poza wąskim gronem ludzi wykształconych i historyków nie zna – mówi Yasser. – I może tak jest lepiej.”
Ale u nas nie całkiem jest lepiej. Porzucone skrawki prawdy i sprawiedliwości giną zapomniane, podczas gdy świadomość społeczną niosą dalej mody i newsy.
19 sty 2008 @ 18:42
To prawda.Takie pół-prawdy i po raz setny kserowane kopie są i naszym problemem.A wielu tylko szuka taniej sensacji i co gorsza są chętni tej marnej pożywki.A przecież tylko Prawda jest ciekawa.
Co do dzisiejszej “Rzeczpospolitej” to godny jest uwagi pierwszy numer nowego cyklu przygotowanego przez “Rz” i “Mówią Wieki” pt.”Batalie i wodzowie wszechczasów”.
20 sty 2008 @ 10:02
Panie Marszałku jaki ma Pan pomysł na uzdrowienie służby zdrowia?Wiemy, że w tym sektorze co chwila wybuchają jakieś mniejsze bądź większe strajki.Jak rozwiązałby Pan ten problem?Prywatyzacja?Zmiany w prawie?Może coś innego.
Chętnie poznam opinie innych komentatorów tego bloga.
20 sty 2008 @ 10:36
Mi się wydaje,że ten sektor trzeba sprywatyzować. Przynajmniej taki powinien być cel. Obecnie “kupa” forsy jest marnotrawiona przez biurokrację: NFZ, ZOZ.
20 sty 2008 @ 15:32
Najlepsze rozwiazanie problemow sektora opieki zdrowotnej? Urynkowienie i zwiekszenie efektywnosci (w tym: zmniejszenie kosztow i marnotrawstwa) poprzez prywatyzacje, po drodze ew. wprowadzajac (opcjonalne) Health Savings Accounts–nieopodatkowane oszczednosci indywidualne, z przeznaczeniem na wydatki zwiazane z szeroko pojeta opieka zdrowotna (w tym ubezpieczeniem):
http://cato.org/pubs/handbook/hb109/hb_109-7.pdf
Wiecej konkretnych rozwiazan:
http://cato.org/researcharea.php?display=6
http://cato.org/subtopic_display_new.php?topic_id=31&ra_id=6
20 sty 2008 @ 22:22
Niestety, takie to były czasy, że wciskano nam ałtoryteta i książki gorsze od komunizmu. Pamiętam jak brylował wówczas pewien guru myśli gospodarczej (chyba nazywał się Kuśmierek i hodował świnie), który wprawił niemałą część społeczeństwa w rozedrganie pisząc jak to jakiś minister za Gierka podpisał kontrakt przekupiony przez Francuzów marmurowa deską sedesową. Podczas strajków kazano dyrektorom publicznie rozliczać się z talonów. A wszystko to po to by niedawno sprywatyzować zakłady pracy dla siebie za darmo.
Podobnie całkiem niedawno napuszczono nas na rozbiór Serbii, po co szukać aż Etiopii.
Współudział w okupacji Iraku gdzie zginął ponad milion ludzi to już tchórzliwy udział w rozboju. Gdzie są nasze współczesne autorytety? Kto choć raz publicznie wystąpił i nazwał rzecz po imieniu? Chwalili ją posłowie, chwalili Biskupi cieszył się lud, mam nadzieję, że Pan Bóg odpłaci naszemu społeczeństwu tym samym…, inaczej to jakby go nie było…
2 sty 2009 @ 00:39
Rządy Sellasiego niczym nie różniły się w swojej okrutności od tyranii Stalina, czy zamordyzmu Hitlera. To, że ktoś w reżimowym terroryzowaniu swym narodem posługuje się sztandarem Biblii, nie oznacza, że ludzie wierzący muszą się z nim solidaryzować.
Bo “po czynach ich poznacie”.
Nie po szumnych hasłach, panie pośle …