Przez przykre wydarzenia ubiegłego tygodnia zrezygnowałem z niedzielnego wpisu. Natomiast w ostatnią niedzielę ubiegłego roku pisałem o Summorum pontificum, po czym ks. Jakub Przybylski (którego przyjaźń i opinie bardzo sobie cenię) komentując moje stanowisko napisał, że „nie można domagać się zadośćuczynienia” za lata kwestionowania ważności Mszału Bł. Jana XXIII. Jednak zadośćuczynienie, o którym piszę, nie ma nic wspólnego z tryumfalistycznym egzekwowaniem racji. Chodzi po prostu o chrześcijańskie wynagrodzenie miłością dobrom i ludziom, którzy odczuwali jej brak: zainteresowanie tam, gdzie wcześniej było lekceważenie, wielkoduszność (o którą w Ecclesia Dei apelował Jan Paweł II) tam, gdzie były ograniczenia, życzliwość tam, gdzie panowała krzywdząca nieufność, zauważanie potrzeb, nawet jeśli nie są wyrażane, skoro przez lata zniechęcano do ich wyrażania. To najlepsza droga do wzbogacenia życia Kościoła, o którym przy okazji ostatniego motu proprio pisał do całego Episkopatu katolickiego Benedykt XVI.
Panie Marszałku!
Dziękuję za miłe słowa, które w pełni odwzajemniam.
Ostatnio nie komentowałem Pana wpisów, ale uważnie je czytam. Nie kometowałem, bo sam nie bardzo rozumiem, co się w Polce dzieje. Brak porozumienia na najwyższym szczeblu jest dla mnie wręcz gorszący.
Przeżywamy tydzień modlitw o zjednoczenie chrześcijan. Jedność wszystkich wyznaców Chrystusa będzie możliwa tylko wtedy, gdy będziemy umieli się pięknie różnić JEDNOŚĆ W RÓŻNORODNOŚCI). Myślę, że zadośćuczynieniem za rok 1054 i 1517 i za wiele innych dat rozłamów jest nasze życie w autentycznej miłości, która jest zawsze troską o dobro.
Kwestia liturgiczna, o której dziś czytam jest dobrym przykładem budowania jedności poprzez zachowanie różnych form tego samego przeżycia bliskości Boga.
Każdy musi się sam uderzyć w pierś i podjąć osobite zadośćuczynienie za brak jedności (w jakiekolwiek formie). Może nią być tylko otwarcie się na MIŁOŚĆ.
Ukłony dla Wszystkich Komentatorów.
Wielu Łask.
Co do wpisu Pana Marszałka
W każedej dziedzinie życia potrzeba sprawiedliwości, której owocem jest zadośćuczynienie.Dobrze, iż zwraca Pan uwagę na piękną sprawiedliwość bez pychy i gniewu, lecz z miłością i dobrem.
Zawsze staram sie bić w swoje piersi, może nie raz nie wychodzi, ale to z ludzkiej ułomności, a nie zuchwalstwa.
Cytuję:
“Jedność wszystkich wyznaców Chrystusa będzie możliwa tylko wtedy, gdy będziemy umieli się pięknie różnić JEDNOŚĆ W RÓŻNORODNOŚCI). ”
Jeszcze kiedyś to rozumiałam te słowa i zaraz napiszę jak je rozumiałam i staram się dalej je tak rozumieć. To co obserwuję dziś z tej “Jedności w Różnorodności” to nie mogę pojąć. Pan Jezus umarł za wszystkich, każdy jest wezwany do świętości czy nawet do doskonałości. I dostosowuje się to do każdego stanu, wieku, powołania i Bóg miłuje tę harmonię w rozmaitości, czy róznorodności, czyni ze swego Kościoła jakby wspaniały ogród pełny różnorodnych kwiatów. Pan Bóg chce wszystkie dusze zjednoczyć z sobą. Ale zadaniem każdego człowieka jest poznać ten jeden, świety , powszechny i apostolski Kościół. Mnie uczono że Kościół to jeden i trzeba wszystkich do niego sprowadzić, nie słyszałam kiedyś “kościół protestancki” tylko to był Zbór protestancki.Dzisiaj wszystko rozmyte, rozwodnione. Może ktoś z Komentatorów mi powie tak, ” Sam Chrystus modlił się o jedność swoich i trzeba żeby, każdy rozpoznał w drugim brata.”
Tak, zgadzam sie z tym, bo sama też się modlę, nie jeden dzień, ale robię sobie nowennę, ale trzeba brata przyprowadzić do jedynej prawdziwej owczarni, jak całe wieki Kościół nauczał.
“Abp Amato: nie wszystkie religie prowadzą do zbawienia”
http://www.piotrskarga.pl/ps,886,2,0,1,I,informacje.html
Daj Boże siłę i zdrowie Papieżowi, żeby wracała normalność. Tak samo Msza Św.Trydencka nigdy nie była zakazana ani zniesiona, dlaczego była tak spychana i nadal tak się dzieje? To jest nic innego tylko to co juz papież Jan Paweł II mówił, w encyklice „Veritatis Splendor” (nn.4), zwracając się do wszystkich biskupów i teologów, nawiązał do podważania przez wielu z nich fundamentalnych prawd wiary wewnątrz Kościoła: „Istnieje rozdźwięk między tradycyjnym nauczaniem Kościoła Świętego, a pewnymi poglądami teologicznymi rozpowszechnionymi także w seminariach i na Wydziałach Teologicznych, na temat zagadnień o ogromnym znaczeniu Kościoła Świętego i dla zgodnego z wiarą życia chrześcijan, a także dla relacji międzyludzkich.”
Papież w tej encyklice przedstawia obecną sytuację wewnątrz Kościoła w kontekście podważania i fałszowania jego doktryny „jako prawdziwy kryzys”.
Wcześniej przestrzegając przed fałszywymi pasterzami, Ojciec Św. skierował w dniu 12.10.1992 słowa przestrogi do biskupów, kardynałów i kapłanów w czasie IV Konferencji Ogólnej Episkopatów Ameryki Łacińskiej: „Nowość ewangelizacji nie wpływa na treść orędzia ewangelicznego, która pozostaje niezmienna, ponieważ Chrystus jest >(Hbr.13,8), dlatego Ewangelię trzeba głosić wiernie i bez zniekształceń, tak jak została zachowana i przekazana przez Tradycję Kościoła Świętego, a bodźcem do nowej ewangelizacji nie może być chęć przypodobania się ludziom i zabiegania o ich względy”.
Pozdrawiam
Z Panem Bogiem
Ciekaw jestem jak można będzie “pięknie się różnić” np. w kwestii dogmatów. Czy jedność będzie taką “pięknie się różniącą ” federacją?
Ks.Przybylski wie, ja nie rozumiem. A “wierzę w JEDEN…Kościół”? Ojcowie nicejscy w czasach herezji ariańskiej nie chcieli wcale “pięknie się różnić” ze zwolennikami Ariusza tylko wyznawali że JEST jeden Kościół – święty, powszechny i apostolski. Niekiedy odnoszę wrażenie, że wielu katolików składa swoje Credo w duchu, że “będzie” jeden Kościół. Jeśli go nie ma, to gdzie jest? Nicea jest przecież nienaruszal-
-na. Uważam, że ciągle nasze rozważania o jedności ślizgają się po socjologicznej płyciźnie problemu. Względem Prawdy Objawionej trudno “pięknie się różnić”. Można ją przyjąć bądź odrzucić. Stąd najwłaściwszą postawą ekumeniczną jest nieustająca modlitwa do Ducha Świętego, aby jedność stała się udziałem wszystkich ochrzczonych. Tylko On może to sprawić.