Przegrana bitwa zwolenników traktatu deformacyjnego
Dziś jeszcze nie wiadomo, ale czas pokaże, jakie znaczenie dla przyszłości Europy będzie miał wybór Vaclava Klausa na prezydenta Republiki Czeskiej. Klaus wygrał z otwartą przyłbicą. Przeciwnicy zarzucali jego polityce anachronizm, więc na to przede wszystkim odpowiedział im w Parlamencie przed pierwszym głosowaniem. Mówił wtedy:
„Jeżeli nie chcecie brać pod uwagę tysiącletnich tradycji naszej cywilizacji, jej wartości chrześcijańskich, znaczenia tradycyjnej rodziny i szacunku dla życia ludzkiego, nie głosujcie na mnie, bo ja wartości te wyznaję. Jeżeli chcecie żyć w przyszłości wyznaczonej przez modne trendy, gdzie palenie będzie zabronione, a narkotyki będą tolerowane, gdzie małżeństwo będzie instytucją zagrożoną wymarciem, a na Ratuszu pojawiać się będą wyłącznie pary w celu rejestracji związków partnerskich, gdzie starych i chorych będziemy z litości pozbawiać życia, gdzie ktoś będzie nam nakazywał, co mamy jeść, pić i jak mamy mówić, wówczas ostrzegam, że to nie jest mój program. To nie jest moja wizja przyszłości.
Jeżeli pragniecie przyszłości, w której Republika Czeska nie ma bronić swoich interesów, a tylko biernie poddawać się woli urzędników z tej czy innej instytucji międzynarodowej – wtenczas także przyznaję, że jestem człowiekiem przeszłości. Jeżeli uważacie czeską koronę za taki przeżytek, że trzeba się go jak najszybciej pozbyć, wybierzcie któregoś z pozostałych kandydatów, bowiem ja będę wspierał istnienie naszej własnej waluty tak długo, dopóki będzie to korzystne dla obywateli Republiki Czeskiej. (…)
Wierzę w Republikę Czeską. Wierzę w ludzi, którzy w niej mieszkają. Kocham swój kraj i będę tutaj nadal pracował, niezależnie od tego, jakim wynikiem skończą się dzisiejsze wybory. Ale przede wszystkim zawsze będę walczył o zachowanie naszej wolności i naszej suwerenności.”
Nie wygrał po tej mowie. Wygrał w trzecim głosowaniu.
Ta wygrana pozwala mieć nadzieję na normalność. Dobrze, że są jeszcze tacy politycy.
Ale wygrał…
I cieszę się z tego.
Klaus to bardzo oryginalny polityk, ale nie brak mu rozumu i odwagi.
Ale fajny Pan termin wymyślił
Ja bym powiedział traktat deformujący…
Pozdrawiam,
Najważniejsze, że Vaclaw Klaus wygrał i tym samym być może uświadomi swoich rodaków czym jest traktat reformujący, ale również zdobędzie się na wyraźny protest przeciwko tworzeniu superpaństwa czego dziś jesteśmy światkami!!
Pozdrawiam!!
Tomasz P.
Kalisz
Piękna słowa powiedział pan Vaclav Klaus. Piękne jest to, że jednak wygrał.
Bardzo dobrze, że ktoś o takich poglądach będzie naszym sąsiadem, być może nieco trzeźwości przeniknie też do umysłów niektórych Polaków. Choć prawdopodobnie większość z nich nigdy nie usłyszy ani nie przeczyta tych słów.
Oby tylko Pan Klaus nie zaczął tak pięknie a skończył jak nasz Prezydent. Zapowiadało się wspaniale, jednak począwszy od prezydenckich poprawek do ustawy lustracyjnej wszystko zaczęło się sypać. Być może gdyby nie to – udałoby się ujawnić agenturę, a przynajmniej sporą jej część. Niestety Pan Prezydent Kaczyński był najsłabszym ogniwem w poprzednim układzie rządzącym, który z początku wydawał się być układem nadziei.
Szkoda.
Vaclav Klaus ma takie same szanse na powstrzymanie reformy UE jak Pan, Panie marszałku!
http://liberalnydemokrata.blox.pl/
Vaclav Klaus. Jeden z ostatnich wielkich polityków, rozumiejących znaczenie suwerenności. Polsce przydałby się taki przywódca. Dla mnie ostatnim wielkimi politykami byli: “Żelazna Lady”, Mitterand, Kohl.
Jeszce niedawno duże nadzieję wiązałem z Orbanem z węgierskiego Fideszu. Dziś został tylko Klaus. Chyba,że nastąpi zmiana władzy we Włoszech i Hiszpanii.
Zulus,
demokracja nie sprzyja, by do władzy dochodzili mężowie stanu.
Klaus nie jest zbyt lubiany przez zwykłych Czechów.
Zapewne wkrótce nastąpi zmiana we Włoszech, być może wróci Berslusconi, a na niego bym nie liczył. Chociaż nie sposób odmówić mu specyficznego uroku
A jeśli chodzi o Niemcy, to wolałbym, by nie pojawił się tam wielki przywódca, bo mogłoby nam to zaszkodzić.
Świetna mowa Waclava Klausa!!! UPR!!! UPR!!! UPR!!!
Antonio. Co do Berlusconiego. Ma,co prawda “sporo za uszami”, ale jednak często występował w obronie cywilizacji zachodniej.
Poza tym ma już swoje lata, więc wkrótce na czele włoskiej prawicy może stanąć Ginfranco Fini.
Co do Niemiec, to masz rację. Po prostu dzielą nas interesy. Ale Kohlowi trudno odmówić wielkości, mimo atmosfery, w jakiej odszedł.
Poza tym trzeba zwrócić też uwagę na wybory w USA. Obama jest faworytem, ale na polityce zagranicznej to się chyba “nie rozeznaje”. Twierdził mianowicie,że w Kanadzie mają prezydenta. Poza tym to typowy populista.
“gdzie palenie będzie zabronione, a narkotyki będą tolerowane”
Rozumiem, że trawkę do domku zapalić to zbrodnia, za to bierne palenie w restauracjach i na ulicy obowiązkowe w wieku od 0 do 115 lat! Rzeczywiście, Klaus to jednak pajac.
Do wypowiedzi 11. Nikt nikomu nie każe wchodzić do restauracji. Jeśli właściciel uzna,że opłaca mu się zrobić likal dla niepalących, to to zrobi.
Poza tym to Havel jest pajacem. Klaus w ONZ zwrócił też uwagę,że groźba globalnego ocieplenia to bzdura. Brawo za odwagę.
Wyp. 11. zarzucałeś innym, m.in. mi, niemerytoryczność i zacietrzewienie. Twoim ostatnim komentarzem potwierdziłeś,że to tyczy się również do ciebie. Ot, europejska kultura i europejski wdzięk.
I já jsem hrdý na svého prezidenta.
Beran z Prahy
Do Pana Piotra Beniuszysa: uważam, że nazwanie Klausa pajacem świadczy o kompletnym braku kultury.Mówienie o kimś takim jak Klaus pajac jest obrazą dla tego wybitnego męża stanu.
Wybór Klausa jest sukcesem chrześcijańskiej Europy i prawdziwej prawicy.Mam nadzieję, że Klaus nie zawiedzie naszych nadziei, czego niestety nie można powiedzieć o Panu Prezydencie Kaczyńskim, który dobrze się zapowiadał, a co z tego wyszło wszyscy wiemy.Wierzę, że z Klausem będzie inczej.
Swoją drogą to dziwne, że w kraju takim jak Czechy wygrywa ktoś taki jak Vaclav Klaus. Wydaje się on absolutnie nietypowym czeskim politykiem, który o wiele lepiej pasowałby do Polski. Kogoś takiego nam trzeba. Niestety nasz prezydent nie jest mężem stanu. Zobaczymy jak się potoczą dalsze losy Traktatu. Tak czy inaczej liczę, że odrzucą go Irlandczycy
Całe szczęście, że są tacy politycy jak pan Vaclav Klaus i możemy uczyć sie od nich odwagi w prezentowaniu swoich wartości. Mam nadzieję, że jest ich wielu i coraz częściej będziemy ich wypowiedzi słyszeć. Bardzo potrzebne są takie postawy by normy moralne pozostały niezmienione w naszym coraz bardziej konsumpcyjnym świecie. Panu Markowu Jurkowi dziękuję za postawę i konsekwencję w propagowaniu wartości bliskim wielu Polakom.