Warto o tym myśleć, choć rzecz nie jest (już nie jest!) materią na wielki spór. Dziś pole polityki uległo poważnemu ograniczeniu. Najrozsądniej w tej sprawie wypowiedział się PSL, że kwestia Kosowa powinna być przedmiotem wspólnych uzgodnień i działań państw Unii Europejskiej, ale to stanowisko spóźnione o wiele miesięcy. Dziś mamy nowe państwo, a nie tylko „kwestię”. Główne państwa Unii Europejskiej uznały już Kosowo. Warto spróbować zarówno mediacji wewnątrz Unii, jak i zaangażowania Unii w łagodzenie konfliktów wokół Kosowa – ale niedzielnej proklamacji już się nie cofnie. Szkoda, bo nie musiało do niej dojść.
Zaznaczę przy tym, że nie zgadzam się z opinią zulusa na temat interwencji NATO w RP 1999. Agresywna polityka Milošewicia była testem zdolności reakcji Zachodu. Był to czas, gdy państwa bałtyckie nie były jeszcze w Przymierzu Atlantyckim. Co byłoby gdyby ze standardu Milošewicia – „w obronie praw mniejszości” – spróbował skorzystać Łukaszenka wobec Litwy, albo po prostu Rosja wobec Estonii? Ale właśnie opanowanie Kosowa oznaczało odzyskanie przez Zachód kontroli nad wypadkami, możliwość podjęcia polityki na rzecz ustanowienia w tym regionie ładu stabilnego i sprawiedliwego.
Sprawa ta jest kolejną ilustracją braku poważnej wizji polityki polskiej. Wizji ładu międzynarodowego zgodnego w wartościami i interesami polityki polskiej, którego rzecznikami bylibyśmy w ramach NATO i Unii Europejskiej. PO nie ma jej w ogóle, redukując aspiracje Polski do podniesienia personalnej pozycji naszych polityków w sferach kierowniczych Unii. Konformizm zyskuje tu wręcz rangę narzędzia polityki państwa. PiS miał dobre intencje i intuicje, ale to też za mało. Polityka PiS była bardzo wartościowa w odniesieniu do państw bałtyckich, ale szczególnie wewnątrz Unii zamiast wytrwałego forsowania wizji międzynarodowej (której zabrakło), zamiast pokazania uniwersalnego wymiaru polityki polskiej, redukowała się do wywoływania prestiżowych konfliktów, po których następowały ustępstwa.
W sprawie Kosowa kierownictwo polskiej dyplomacji dysponowało wszystkimi potrzebnymi danymi. Również od Sejmu, który prawie cztery lata temu przyjął uchwałę, w której mówił o Kosowie jako „pozostającej pod międzynarodową administracją części Serbii i Czarnogóry”, potępiał „akty przemocy, czystki etniczne” oraz akty „niszczenia i bezczeszczenia świątyń chrześcijańskich”. Jednogłośnie deklarowaliśmy wtedy gotowość działania na rzecz zagwarantowania mieszkańcom Kosowa „prawa do życia w pokoju”. Ale kiedy dwa lata później, jako marszałek Sejmu, wyraziłem zgodę na prezentację w Sejmie wystawy o zniszczonych w Kosowie chrześcijańskich klasztorach – w obronie poprawności politycznej interweniował MSZ. Wystawa się odbyła i stanowiła kolejną daną do refleksji na temat charakteru narastającego tam konfliktu.
Dziś uświadamiamy sobie, że Kosowo to nie tylko kwestia poprawności politycznej, ale precedens, który wcale nie sprzyja kształtowaniu ładu międzynarodowego, zgodnego z interesami zarówno niepodległości Polski, jak i utrwalających ją zmian na Wschodzie, w Gruzji, na Ukrainie, w Mołdawii. O tym parokrotnie w ciągu ostatnich lat rozmawiałem z ludźmi odpowiedzialnymi za naszą politykę zagraniczną.
Kosowskie mleko się rozlało, oby tylko mleko.
Pan Jurek pisze jak typowy amerykański neokonserwatysta. najlepiej każdemu narzucić amerykański model demokracji. Naloty na Kosowo były błędem, bo z Serbią nie mamy sprzecznych interesów. A zbrodnie serbskie były przejaskrawione. Media podawały,że rzekomo zginęły stetki tysięcy albańczyków.
Jeżeli pan jest konserwatystą to powinien być pan zwolennikiem polityki realnej. Przecież oczywiste było,że na południu Europy powstanie bandyckie państewko-Kosowo. Kto tego nie rozumiał, nie powinien w ogóle zajmować się zawodowo polityką. W Bośni Serbowie dostali wolną rękę, a później zachód się dziwi. P.Jurek mimowolnie przyczynił się do otwarcia puszki pandory.
A co się stanie, jak za np. 50lat Niemcy odzyskają majątki i będą stanowić większość na mojej Ziemii Lubuskiej,czy choćby na Opolszczyźnie? Precedens już jest.
Polscy politycy, zwłaszcza tzw. prawicy zbyt romantycznie podchodzą do polityki, po prostu nie są realistami.
Zastanawiam się czemu Kosowo ma być precedensem? Tylko dlatego że w odróżnieniu od Czarnogóry nie jest w większości chrześcijańskie? Trochę nie nadążam. Najbardziej bulwersujące są argumenty w stylu “A zbrodnie serbskie były przejaskrawione. Media podawały,że rzekomo zginęły stetki tysięcy albańczyków” czyli mam rozumieć, że tylko dlatego że media podały 100tys. a zginęło 15tys. to te 15tys. jest mniej ważne bo miało być 100tys.? Kompletny nonsens!
W Kosowie 90% to muzułmanie, jeśli ich celem było by niszczenie dziedzictwa chrześcijan zrobili by to w przeciągu kilku tygodni! Gdy widzi się tłum Kosowarów niszczących cerkiew myli się w kategoriach – nasze świątynie niszczą muzułmanie – ale nie widzi się tego tak – cerkiew symbol serbskości i terroru. Tak się składa że po wizycie w Albanii poznałem Albańczyków z Kosowa – KATOLIKÓW, jest ich podobna ilość do Serbów czyli około 50-80tys co stanowi około 3-5% ludności Kosowa. Nie słyszałem aby skarżyli się na przemoc, ba wszyscy pragnęli niepodległości.
Czy naprawdę państwo myślą, że serbska duma zniosła by fakt, że “ich” Kosowo jest w 90-95% nie-Serbskie? W 1999 wymordowano “tylko” te 15tys. lecz wygnano kilka set tysięcy Albańczyków. Do Albanii ciągneły się sznury autokarów uchodźców.
Jak to jest moi drodzy państwo, że ci szaleni muzułmanie godzą się na katolickich bohaterów? Pisałem o tym więc nie będe sie powtarzam.
Na koniec aby podkreślić ucywilizowanie Serbów zacytuję Jana Pawła II:
Cała wspólnota powinna zatem otoczyć opieką kobiety tak dotkliwie poniżone oraz ich rodziny, aby pomóc im w przekształceniu aktu przemocy w akt miłości i otwarcia się na nowe życie. Ewangelia przypomina nam, że na przemoc nie należy odpowiadać przemocą (por. Mt 5, 38-41). Na barbarzyństwo nienawiści i rasizmu trzeba odpowiedzieć mocą miłości i solidarności. Czyż Paweł Apostoł nie pisał do chrześcijan Rzymu, prześladowanych przez wrogie mocarstwo: «Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi. (…) Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj» (Rz 12, 17. 21)?
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/listy/bsarajevo_02021993.html
wiecie państwo o co chodziło?
27 lutego 1993
List do arcybiskupa Sarajewa wzywający zgwałcone przez Serbów Bośniaczki, by przemieniły “akt przemocy w akt miłości”. Dokument wywołał kontrowersje – odczytano go jako apel, by zgwałcone kobiety nie przerywały ciąży.
http://www.jp2wielki.za.pl/kalendarium3.htm
Co do mafii w Kosowie, czemu się mówi o tym teraz? Widzimy więc, że Serbia już dawno strciła Kosowo gdyż nic już nie kontrolowała…
pozdrawiam serdecznie!
Panie Marszałku! Czy naprawdę uważa Pan, że NATO nalotami na Serbię broniło niepodległości krajów nadbałtyckich? Że Rosja w stanie pieriestrojki tylko dlatego nie odważyła się przeciwdziałać rozpadowi swego imperium? Czy naprawdę uważa Pan, że kraje postsowieckie byłyby zagrożone w swoich dążeniach do niepodległości, gdyby nie było interwencji NATO w byłej Jugosławii? Czy uważa Pan, że NATO zdecydowałoby się na obronę krajów postsowieckich przed reaneksją? Można dobrze zrozumieć nastroje antysowieckie i antyrosyjskie w Europie Wschodniej na początku lat 90-ych. One to właśnie zostały wykorzystane przez USA do forsowania swojej polityki w Europie, choć nie mają one rzeczowych podstaw w rzeczywistości. Polityka światowa ostatnich dziesięcioleci – podobnie jak przeważnie w historii – określana była i jest przez służby tajne. Sama pieriestrojka jest ich dziełem jako układ pokojowy (czy może tylko zawieszenie broni) między CIA i KGB. Podobnie decyzje o działaniach zbrojnych są przez nie przygotowywane i stanowią część ich dalekosiężnych planów i układów. Chodzi o to, kto kogo sprytniej wykiwa i będzie miał po swojej stronie opinię publiczną. Gdy sowiecki system polityczno-gospodarczy zbankrutował aż do dna, KGB utracił swoją bazę ekonomiczną i zdecydował się na pieriestrojkę. W takim stanie Rosja nie była w stanie – a widocznie nawet nie miała chęci – przeciwstawiać się niepodległości (kontrolowanej) swoich byłych wasali, ograniczając się właściwie tylko symbolicznie i dla własnego honoru do niby groźnego pomrukiwania, tupania, czy przykładowej manifestacji swojej rzekomej siły na Czeczenach. Podobnie teraz: Rosji wypada popierać Serbię w sprzeciwie wobec aneksji Kosowa, ale na pomrukach i tupaniu się skończy. Rosja postsowiecka dopiero staje na nogi i przeobrażona w pieriestrojce będzie mogła konkurować z USA tylko podobnymi metodami, aczkolwiek jest pod tym względem daleko w tyle. Pozostaje pytanie: która hegemonia jest dla Europy i dla Polski korzystniejsza – amerykańska czy moskiewska? Jest prosta odpowiedź: żadna! Trzeba walczyć o własne interesy, oczywiście wykorzystując interesy wspólne z Ameryką i Rosją. Trzeba jednak widzieć sprawę trzeźwo: obydwie hegemonie będą się starać o to, by nie dopuścić do wzmocnienia swoich aktualnych czy potencjalnych wasali, bo to by podniosło cenę ich poddaństwa, a lepiej mieć taniego i słabego wasala, gdyż łatwiej nim rządzić. Stąd tak bezczelne poparcie amerykańskie dla muzułmańskiego Kosowa i tym podobych dynamitów.
dodam jeszcze do przeczytania to:
http://www.essex.ac.uk/armedcon/story_id/000164.html
P.S.
Jeden z reporterów odnotował następującą wypowiedź Serba z Kosowa: Niech USA zaproszą muzułmanów z Kosowa do siebie, niech im dadzą teren u siebie i stworzą im państwo. Coś w tym jest…
Dlaczego USA i NATO nie uczyniły nic, by chronić chrześcijan i ich świątynie przed atakami muzułmanów w Bośni i Kosowie? Dlaczego pod ochroną wojsk i administracji NATO – a więc krajów rzekomo chrześcijańskich – równocześnie płynęły i płyną tam miliardy petrodolarów głównie z Arabii Saudyjskiej na budowę meczetów?
ad “20 lutego 2008 @ 17:38″
Że radio “wolna Europa” to agentura CIA, wiadomo każdemu…
Wiadomo też, że Albańczycy to brutalnie zislamizowani katolicy, w których jakoś drzemią resztki dawnej tożsamości. Kto się jednak spodziewa masowych nawróceń na katolicyzm, czy choćby autentycznej tolerancji dla katolików, ten nie zna ani natury islamu, ani rzeczywistej sytuacji na Bałkanach, ani mentalności tamtejszych ludzi. W państwie o większości muzułmańskiej chrześcijanie mogą mieć jedynie o tyle prawa czy być tolerowani, o ile będzie to korzystne dla muzułmanów, np. jako pretekst do kasowania wsparcia finansowego i gospodarczego z UE. Religia opierająca się na przemocy i oszustwie nie ustąpi tak łatwo sile przekonywania i prawdy. Świadczy o tym los katolików w Bośni i Hercegowinie: muzułmanie panoszą się, budują meczety za petrodolary, przyjmowani są z honorami na salonach Europy i świata, a katolicy wypędzeni nadal nie mają powrotu do swoich miejscowości i świat milczy, Europa się nie interesuje. Naiwnym chrześcijanom wydaje się, że dobrocią i tolerancją – przez swój przykład – nauczą muzułmanów takiej samej postawy wobec siebie, a muzułmanie kpią sobie z głupoty “niewiernych”…
Źle się stało. To co robili Serbowie w 1999 roku w istocie nie różniło się od tego co robi Izrael na terytoriach okupowanych i tego co robili Brytyjczycy w Ulsterze (m.in. w Lodnonderry). Skala przemocy obustronnej była ogromna, ale naloty były jeszcze większą przemocą. Manichejski obraz tego konfliktu ( ze złymi Serbami w roli głównej ; w mediach generalnie w kwestiach pojugosławiańskich cierpienie Serbów było chyba jedynym ignorowanym cierpieniem ) to katastrofa. Media odegrały rolę “pudeł rezonansowych”. Skuteczność pijaru UĆK jest natomiast imponująca. Hańbą jest milczenie polskich mediów w obliczu antyserbskiej (a takze antyromskiej i antygorańskiej – Albańczycy w ogóle nie uznają istnienia tej grupy etnicznej !!!) przemocy w Kosowie. W obliczu konkretnego ludzkiego cierpienia i dyskryminacji. Oraz wobec niszczenia zabytków kultury bezcennych dla bizantyńsko – prawosławnego kręgu cywilizacyjnego, a co za tym idzie dla Europy i świata.Ta niepodległość to błąd. Nakręcanie szowinizmów. Kolejne absurdalne upokorzenie Serbii. Zagrożenie destabilizacji regionu i rozpalenie ekstremizmów. Nie rozumiem mocarstw w tej sprawie. Nie wiem czym kierują się kolejne administracje z Waszyngtonu w swej serbofobii, nie wiem czemu rządu UK i Francji poza komunałami nie potrafią nic powiedzieć. Nie wiem czemu biorąc pod uwagę rezolucję RB ONZ z 1999 nie mówi się otwarcie Serbię oszukano. Nie po raz pierwszy – w 1999 nie znaliśmy prawdziwego przebiegu rokowań w Ramboulliet i rządania ALbright – okupacja całej Jugosławii przez NATO ! Żądanie obliczone na zerwanie rokowań i wojnę ! To rzecz dużo bardziej niebezpieczna dla Europy niż Trianion. Źle się stało. Bardzo źle.
Jeszcze w moim przekonaniu kilka wartościowych tekstów o sprawie :
http://www.dziennik.pl/opinie/article126828/Kosowo_smutna_niepodleglosc.html
http://lukaszwarzecha.salon24.pl/61484,index.html
http://lukaszwarzecha.salon24.pl/61750,index.html
Do otwarcia puszki Pandory przyczynili się polscy politycy, w tym p. Jurek. Z ówczesnych ataków nie odnieśliśmy żadnych korzyści, tylko zraziliśmy do siebie, przyjazny nam naród.
Cóż, do niektórych nie dociera,że do dumnego narodu nie przemawia brutalna siła.
Dziś Serbowie w dużej części wspierają Serbska Partię Radykalną. Tadić wygrał tylko przy ogromnym nacisku zagranicy i serbskojęzycznych mediów. Coś jak u nas PO.
Jeszcze jedna uwaga. Jeśli powiedziało się “A”, trzeba powiedzieć “B” i poprzeć inicjatywę przyłączenia serbskiej części Bośni do reszty ojczyzna. To byłoby zresztą naturalne.
Wydaje mi się, że świat powoli zaczyna dzielić się na zdecydowane fronty: z jednej strony ateistyczna Unia Europejska, protestanckie Stany, prawosławna Rosja i Tel Awiw, a z drugiej katolickie społeczeństwa i Watykan. Warto zauważyć, że niektóre rządy i parlamenty (z polskim włącznie), działają wbrew woli swoich narodów (np. zmiana konstytucji Francji i ratyfikacja Traktatu przez Parlament).
Oznacza to, iż należy zmienić nasze wyobrażenia na temat sojuszy i sympatii, a pilniej przyglądać się owocom wydarzeń.
Moim zdaniem celem nr 1 jest katolicyzm sam w sobie, dopiero w drugim rzucie rządza pieniądza (ropa, wpływy, gaz, rynki, itd.), co w gruncie rzeczy także jest sprzeczne z nauką chrześcijańską.
Katolicy wszystkich krajów – łączcie się!!!
Jeśli nie, czekają nas katakumby, a świat spłynie krwią niemowląt, staruszków i niepełnosprawnych, pomijam już legalną pedofilię i narkotyki. Wkrótce po tym muzułmanie zapanują nad światem wycinając w pień wymienione na wstępie potęgi.
Z Panem Bogiem
Sprawa Kosowa jest papierkiem lakmusowym integralności i sprawności Europy. Brak jednego stanowiska Unii jest świadectwem wobec świata, że w istocie stanowimy jedynie tymczasowe, merkantylne skupisko państw europejskich (w końcu sprawa dotyczy Europy). Uważam, że Unia jako twór pan-europejski jest dziejową szansą, która powoli przegrywamy. W obszarach wymagających głębszej jedności rozchodzimy się (np. wolnorynkowy jednolity rynek, polityka zagraniczna), a chcemy narzucić jednolitość tam, gdzie jest to absurdalne (kultura, obyczajowość). Mam wrażenie, iż decyzje państw członkowskich świadczą o świadomości ww. tymczasowości UE i zakrojone są na wzmocnienie swojej pozycji po jej rozpadzie.
Decyzje w sprawie Kosowa należą do takich właśnie. Gra interesów USA i Rosji jest główną wytyczną decyzji w tej sprawie.
Co do pośpiesznych deklaracji polskich władz: Pośpiech w tej kwestii jest dalece niepokojący. Głos Polski jest na arenie międzynarodowej co najwyżej symboliczny. W tak wątpliwej kwestii wysunięcie się przed szereg może przysporzyć nam wrogów, a z pewności nie przyniesie nam korzyści (abstrahuje tu od merytorycznej oceny sytuacji – osobiście uważam, że uznanie niepodległości Kosowa jest błędem).
Pozdrawiam
A co z serbską mniejszością w Kosowie ?
I to o czym mówił Zuluz: \
co z quassi-państwem o nazwie Bośnia i Hercegowina ?
Wróćmy jednak na nasze podwórko:
warto spojrzeć też za wschodnią granicę.
Ciągle mówimy o stosunkach z Rosją oraz o sojuszu i przyjaźni z Ukrainą.
Ale mamy przecież jeszcze jednego sąsiada: Białoruś…
W której jest spora mniejszośc polska, pozostawiona sobie (Tusk po paru sesjach zdjęciowych z Andżeliką Borys z poprzedniej jeszcze kampani stracił zainteresowania, Kaczyński także nie wydaje się tego kraju zauważać).
Białoruś to nasz wschodni sąsiad, z którym nie mamy większych zatargów i którego społeczeństwo spogląda na Polskę życzliwie.
Chętnie poznam Pańskie stanowisko w sprawie Białorusi.
Pozdrawiam,
Zgadzam się z Antoniem. Do tej pory polityka wobec Łukaszenki była błędna. To jedyny gwarant niepodległości tego kraju. Polska prowadziła politykę, okazując wyższość. Poza tym Białorusiny to jedyny nasz sąsiad, z którym nie dzieli nas krew.
Faktycznie co do Białorusi to powinniśmy pomyśleć o ociepleniu stosunków, zresztą powinniśmy się bardziej nastawić na współpracę m.in. z Białorusią, Mołdawią, Czechami,Słowacją, może i Szwajcarią zamiast rzucać się w objęcia Niemcom i Rosjanom.
Część osób twierdzi, że sprawa Kosowa dzieli UE i wogóle jest dla tej organizacji linią podziału.A ja się pytam czy unia europejska po raz pierwszy nie może dojść do zgody, ta durna organizacja ma i będzie miała różnorakie problemy, bo ue prezentuje ideały masońsko-liberalno-żydowskie z domieszką silnych wpływów niemieckich.Im szybciej ten eurokołchoz upadnie tym lepiej.Dopóki ten kolos na glinianych nogach będzie egzystował, dopóty takie sprawy jak Kosowo będą wychodziły co chwilę.Pozdrawiam.
Poza tym jestem sceptyczny co do tzw. strategicznego partnerstwa z Ukrainą.
Teraz jesteśmy jej adwokatemw Unii, a inne kraje (w tym Niemcy) zdają się jej nie zauważać (w sensie politycznym oczywiście, bo gospodarczo sątam bardzo aktywni).
Natomiast obawiam się, że jeśli Niemcy zechcą włączyć Ukrainę do realizacji swych celów, to Polska to takie starcie przegra.
Niemcy mogą zaoferować Ukrainie więcej niż Polska i z pewnością może nastąpić odwrócenie sojuszy…
Więc tym bardziej warto szukać sojuszników na Białorusi, czy na Bałkanach.
Pamiętam jak minister Rotfeld wspominał swoją wizytę w Serbii i Czarnogórze, gdzie niemalże dziekowano mu za samo przybycie, za to że Polska zauważyła te kraje…
Panie Marszałku,
może Pan spojrzy bez uprzedeń na Białoruś ?
Nie mamy nic do stracenia, a wiele do zyskania…
Przesadne wspieranie tzw. pomarańczowej rewolucji było błędem, choćby z tego względu,że w obozie “pomarańczowych”, duże znaczenie mają, nastawieni antypolsko, nacjonaliści. Do Białorusi trzeba podchodzić beż uprzedzeń. To naród nam bardzo bliski,tak samo jak Serbowie.
Amerykanie walczą o pokój aż, nie zostanie kamień na kamieniu. Przykład Iraku-gdy brakuje Saddama w siłę rośnie Iran. Niegdyś zaś bombardowano chrześcijańską Serbię (do czego p.Jurek się też przyczynił), niszcząx jej infrastrukturę.
Poza tym mi się wydaje,że jeśli od Amerykanów nie dostaniemy jakiś gwarancji (umowa dwustronna), to w bliskim czasie powinniśmy poszukać sobie innych strategicznych partnerów i takimi migą stać się (i tu będę prowokował) Chiny i Indie.
P. Jurek uważa się za konserwatystę, a polityka konserwatywna jest polityką realną. Niestety p.Jurek udowadnia swoim działaniem udowadnia,że bliższy jest mu jakobinizm.
Brytyjczycy zawsze twierdzili,że Imperium nie ma przyjaciół czy wrogów, lecz tylko interesy. I tacy politycy powinni rządzić naszym krajem.
Zulus, racja co do US.
Teraz wydaje się, że to już przegrana sprawa – była dobra chwila na takie negocjacje, kiedy Stany szukały sojuszników w Europie i nawet była mowa o przeniesieniu baz z Niemiec. Przegapione, bo rząd Millera poparł interwencję i wysłał żołnierzy za darmo…
Uważąm jednak myślę, że uprawianie zimnej Realpolitik to coś zupełnie obcego Polsce.
Przykład Polski i nasza historia to raczej dowód na to, że przedkładamy słuszne prawa ponad brutalną siłę.
Wiem, że to może i brzmii naiwnie i że, ogromnie nas to kosztowało, ale ja w to wierzę.
Niestety nie słuszne prawa,a naiwność jest charakterystyczna dlapolskiej polityki. Musimy zachowywać się jak poważne państwa, typu Niemcy, które niezależnie od władzy prowadzą tę samą politykę zagraniczną. Obecnie ich celem jest likwidacja ostatnich skutków II wojny.
Gdybyśmy kalkulowali, to nie popełnionoby wielu głupot, które najczęściej kończyły się zmniejszeniem naszego stanu posiadania. Ginęły najbardziej przedsiębiorcze jednostki,a przez Powstanie Styczniowe straciliśmy Mińsk. O innych sprawach nie będę pisał, ale prawdą jest,że “Polak nawet po szkodzie głupi”.
Co z robić z Kosowem??? Na to pytanie powinni odpowiedzieć Serbowie!!! Jeżeli zaryzykują wojnę o całe Kosowo,to ją przegrają!!! Jeżeli zaryzykują wojnę o część Kosowa,to mogą ją wygrać!!! Jeżeli niezdecydują się na wojnę,to może już nigdy w dziejach ludzkości Kosowo nie będzie ich!!!
Poza tym należy przyłączyć Republikę Serbii w Bośni do reszty Serbii.
A co z Macedonią? Tam też żyje bardzo dużo Albańczyków. Jakie można mieć gwarancje, że tam nie dojdzie do czegoś podobnego? Czy za 20-30 lat powstanie Wielkiej Albanii, rzeczywiście jest mało realne?
Co do przyłączenia Republiki Serbskiej do reszty Serbii, zgadzam się w stu procentach, lecz właśnie gdyby tak się stało, kosowscy Albańczycy mogą uznać do za precedens i chcieć połączenia z Albanią
WYdaje mi się,że w obecnej sytuacji połączenie Kosowa z Albanią byłoby czymś naturalnym. Tylko czy tego chcą przywódcy Kosowarów. W Kosowie rządzą, W Albanii mogliby nic nie znaczyć.
Powstał po prostu niebezpieczny precedens. Np. taki Siedmiogród to kraina węgierska (podobno 2 000 000 Węgrów), część Słowacji również. I jeszcze Górny Karabach do Armienii, Krym do Rosji, itd.
Poza tym jest panstwo, którego niektórzy politycy kwestionują przynależność około 30% terytorium, obecnie, polskiego.
prawdopodobnych katastroflanych skutkow uznania przez UE i US Kosowa bedzie znacznie wiecej niz np. kwestia Albanczykow w Macedonii, w samej Serbii, kwestia BiH, Vojvodina, ale i kraj Baskow i cala masa podobnych problemow. Panstwa powazne powinny stac na gruncie legalizmu, a nie “samostanowienia”, bo tym mozna obracac tak jak sie chce. Gleboko nieslusznym jest argument zbrodni Miloszewicza i jego soldateski – owszem, Serbowie sa winni smierci tysiecy Bosniakow, Albanczykow i in., ale ich Serbow tez bestialsko mordowano! o czym wczoraj przypomnial dobitnie Ojciec Swiety.
To ze jakis narod bral udzial w ludobojstwie nie jest zadnym argumentem do rozbioru jego panstwa, zachod stosuje tu kryteria odpowiedzialnosci zbiorowej. Gdyby tak bylo, trzeba byloby zrobic z Niemcami to co planowali Alianci w czasie II wojny sw… (a przedziwne to byly plany gdy czyta sie o tym dzsiaj). Podobnie nikt nie potepia Turkow za zbrodnie na Ormianach 1915-18 tylko apeluje do nich, aby spojrzeli bez leku i zaklamania na swoja historie. Ani jakos nikt nie sklania sie, aby tak stary, historyczny narod jak Kurdow uznac za panstwo, nawet w podbitym Iraku.
Serbowie od 15 lat cierpia za swa tyranie w Jugoslawii i jak widac beda cierpiec przez nastepne 50. Nikt im tego kielicha nie zabierze. Rozbior panstwa to jednak zupelnie inna para kaloszy. Ci mlodzi ludzie, do ktorych dociera w wiekszosci swiadomosc bestialstwa popelnionego w imieniu Serbii w Bosni i Kosowie, teraz zaczna nabierac syndromu pokrzywdzenia, podobnego do syndromu wersalskiego w Niemczech lub po Gorbaczowie w Rosji, co odbilo sie (jeszcze sie odbije..) jako putinada.
Mam wielki zal do naszej polskiej klasy politycznej, ze pcha sie przed orkiestre, ze nie ma wyczucia, ze liczy na swoje wdzieki w dyplomacji, na swoje megalomanskie poglady. Dalczego w kwestiach naprawde zywotnych i waznych, jak np. centrum wypedzen w Niemczech czy teraz zwloka z uznaniem Kosowa – nie wzorujemy sie na Czechach ?
Do ostatniej wypowiedzi. Bo nie mamy polityków, tylko kretynów ich udających.
Polska nie powinna uznawać niepodległości Kosowa!
USA i duże państwa UE popełniły kolosalny błąd: rozpoczęły rozwiązywanie problemów Bałkanów od DEZINTEGRACJI regionu i tworzenia precedensu na skalę ogólnoświatową.
UE i jej klasa polityczna, będąc pod wpływem dużych państw UE, nie stanęła na wysokości zadania:
Zamiast uznawać Kosowo jako niepodległe państwo należało zaproponować Serbii wejście do UE, ale pod warunkiem uznania względnie dużej autonomii regionu Kosowa.
Wygrała ‘polityczna łatwizna’. Polega ona na braku chęci przyjęcia do UE ‘trudnego regionu’ jakim jest Serbia z jej albańską mniejszością w Kosowie.
Obecna Polska z premierem Tuskiem, który jest dyletantem w sprawach polityki zagranicznej, i szefem MSZ, który nie ma jasno sprecyzowanych celów i kierunków polskiej polityki zagranicznej, chce przypodobać się tanim kosztem zarówno USA, ale przede wszystkim dużym państwom UE. Nie jest to Polsce w tej sprawie do niczego potrzebne, osłabia natomiast nasze wsparcie dla państw typu Gruzja, Ukraina (kwestia Krymu, kto wie czy żyjący tam Rosjanie nie zażyczą sobie kiedyś ‘niepodległości’), Węgry, Rumunia, Słowacja, a nawet Litwa (polska mniejszość na Litwie, czy też na Białorusi lub Ukrainie), Bułgaria (Turcy), a nawet Hiszpania (przeciwna niepodległości Kosowa), czyli potencjalny sojusznik Polski w UE przeciwko dużym europejskim graczom, czyli Francji, Niemcom, Włochom i Wielkiej Brytanii.
Ochrona mniejszości ludności albańskiej w Kosowie, czy mniejszości serbskiej w Kosowie jak najbardziej godna jest popracia, ale drogą ku tej ochronie nie może być międzynarodowy rozbiór Serbii. Bardziej INTEGRACJA z UE, ale w tej chwili ‘mleko się rozlało’…niech spijają je USA, Francja, Włochy, Niemcy i UK – Polska oprócz paru kropel brudnego mleka nic na tym nie zyska.
Ani mieszkańcy na Bałkanach ani obecni obywatele UE nic nie zyskują poprzez rozwiązanie sporu pomiędzy Albańczykami w Kosowie i Serbami w taki sposób, jaki został narzucony Europie przez USA i duże państwa europejskie. Powinniśmy trzymać się od tego z daleka!!!
Do mojej poprzedniej wypowiedzi, to przesadziłem z tymi kretynami. Faktem jest jednak,że w polityce zagranicznej nie mamy fachowców, którzy potrafiliby myśleć strategicznie, ale również potrafiliby być świetnymi taktykami. W dyplomacji aż razi niekompetencja. Dotyczy to wszystkich bez wyjątku ministrów, również B. Geremka i “profesora” Bartoszewskiego. Osoby odpowiadające za polską politykę zagraniczną, robią niewiele pożytecznego, ewentualnie służą interesom państw obcych (czy mimowolnie, czy świadomie-nie wiem).