Podczas krótkiej działalności parlamentarnej Prawica Rzeczypospolitej doprowadziła (jak przypomnę – w konfrontacji z rządem) do najgłębszego obniżenia podatków dla rodzin w historii działania PIT (np. dla rodziny z dwójką dzieci – 2,3 tys. zł podatku rocznie mniej). Teraz nie ma nas w Sejmie, ale projekty naszych ustaw żyją. Media obiegła informacja, że PO zgłasza projekt kontrolowanego przez podatników finansowania partii politycznych, na zasadzie dobrowolnego przeniesienia 1 % zapłaconego PIT na wskazane ugrupowanie. Dzwoniło do mnie kilku dziennikarzy z pytaniem, czy będziemy rewindykować prawa autorskie do tego projektu. Wszystkim odpowiedziałem zdaniem Madirana, że wobec idei nie ma prawa własności, idee należą do tych, którzy je wyznają, więc cieszę się, że PO się do naszego pomysłu ostatecznie przekonała. Wcześniej bowiem popierali go Bogdan Zdrojewski, Julia Pitera, Zbigniew Chlebowski (ale również rekomendowany przez PiS wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski). Choć amnezja co do autorstwa mimo wszystko dziwi, bo Madiran – Madiranem, a w „etyce liberalnej” przestrzeganie praw autorskich to norma ważniejsza od większości przykazań Dekalogu. 

Rząd zaczyna również prace nad wydłużeniem urlopów macierzyńskich do pół roku przy pierwszym dziecku i dziewięciu miesięcy przy kolejnych. To również nasz projekt, z tym zastrzeżeniem, że proponowaliśmy niezwiększający istotnie kosztów (gdyż chodzi, niestety, o niewielką mniejszość) rok urlopu przy trzecim dziecku i następnych. 

Podejmowanie naszych projektów przez PO to pozytywne zaskoczenie, niezależnie od intencji. Te zresztą są dość jasne: 1 % to realistyczna redukcja idei zniesienia finansowania partii z budżetu, dłuższe urlopy to po części wynik rozmów z Episkopatem, a po części pakiet rodzinny towarzyszący wprowadzeniu podatku liniowego. Dobrze, że oba projekty podejmują. Dziwne tylko, że PiS tak łatwo daje się wyprzedzić, szczególnie tam, gdzie chodzi o prawa rodziny.