Referendum – dyskusja i po dyskusji
Na wczorajszej konferencji prasowej prezes PiS oznajmił, że w partii trwa dyskusja nad referendum traktatowym. Prezes Kaczyński oznajmił, że dyskusję uważa za „rzecz normalną”. Tym samym ustanowił nową normę – dyskusji pożądanej. Bo dyskusje niepożądane określane są w PiS jako ataki na partię, czego doświadczyli ostatnio pisowscy dysydenci.
„Dyskusja” ma pomóc PiS-owi w jednoczesnym przyjęciu traktatu i zachowaniu poparcia wyborców, którzy nie chcą traktatu. Sama zaś debata ma się koncentrować nad referendum, więc nad procedurą ratyfikacji, a nie jej zasadnością, zgodnością z polską racją stanu. Tymczasem prawo do referendum nie może uchylać odpowiedzialności polityków. A politycy (bo w końcu posłowie to też politycy) do jej podjęcia się nie kwapią. Kiedy na niedawnym posiedzeniu Klubu PiS poseł Grabicka zapytała, kto czytał traktat – nie podniosła się ani jedna ręka.
Wyborcy PiS mają prawo do tego, by ich reprezentanci po prostu odrzucili traktat, którego regulacje wcześniej oceniali tak jasno: i degradację pozycji Polski („pierwiastek albo śmierć”), i chimerę wspólnej polityki zagranicznej, i negację wartości chrześcijańskich. A to daleko nie wszystko: kto dziś pamięta, że Prezydent zapowiedział rozpoczęcie debaty (!) na temat przyszłości złotówki dopiero w przyszłym roku? Tymczasem o jej wyniku zadecydowano już w ubiegłym. Tak jak o referendum, bo dyskusję zamknie dzisiaj głosowanie w Sejmie.
28 lut 2008 @ 07:48
Proszę podać gdzie w tekście traktatu lizbońskiego ma miejsce “negacja wartości chrześciajańskich”.
Wynik debaty o przyszłości złotówki przesądziło referendum akcesyjne w 2003 roku. Przyjęty wówczas wolą większości obywateli traktat akcesyjny zawiera postanowienie, iż Polska przyjmie euro. Jedyna otwarta kwestia to kwestia kiedy. Kto sugeruje coś innego, nie zna tematu.
http://liberalnydemokrata.blox.pl/
28 lut 2008 @ 12:10
To sprawa dla dobrych prawników od prawa nie tylko konstytucyjnego i polskiego generalnie, ale i międzynarodowego, których niestety w Polsce nie bardzo mamy, ale chyba obecny tryb przyjmowania eurokonstytuty może być zakwestionowany. Zresztą stawiam orzechy przeciw łupinom, że konstytucja nie przejdzie. Mimo to warto przebadać od strony prawnej przyjętą przez obecny rząd ścieżke, bo nurt eurorealistyczny w Unii w wyniku spodziewanych wydarzeń wzmocni się i będziemy mieli znacznie więcej sojuszników.
28 lut 2008 @ 12:35
Oto mój list jaki wysłałem do Marka Jurka na adres michal.wojutynski@prawicarzeczypospolitej.org bo bezpośredniego nie znam.
Do Marka Jurka.
Szanowny Panie Pośle.
Dziękuję za pańskie działania w obronie suwerenności Polski.
Nie można ratyfikować Traktatu Reformującego bo został on parafowany w sposób nieważny, jako czyn przestępczy opisany art. 129 Kodeksu Karnego: Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
Szkoda polega na likwidacji RP w takim kształcie jak ją określa Konstytucja RP. W szczególności Konstytucja przewiduje, że władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu (w domyśle do zbioru wszystkich obywateli polskich), a ponad to Konstytucja określa, że jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej. Traktat Reformujący przewiduje, że suwerenem będzie naród UE (czyli ogół narodów dzisiejszych państw), a Traktat Reformujący będzie ponad Konstytucją RP. Aby te sprzeczności usunąć należało by najpierw zmienić Konstytucję RP tak aby była możliwość zrzeczenia się przez naród polski suwerenności na rzecz narodu UE i zapisać że najwyższym prawem RP może być Traktat Reformujący. Dopiero wtedy parafowanie TR nie było by łamaniem Konstytucji i można by przejść do ratyfikowania TR.
Uważam, że o zdradzie trzeba powiedzieć głośno i sprawę natychmiast skierować do prokuratury.
Mógł bym to zrobić osobiście, ale gdyby to zrobił Pan jako człowiek znany i szanowany
na pewno efekt medialny będzie większy i naród będzie miał więcej do myślenia i być może
więcej ludzi i szybciej się zorientuje że zostaliśmy zdradzeni.
Jeśli z jakichś powodów nie może Pan zgłosić takiego wniosku
proszę o zaapelowanie do p. Lecha Kaczyńskiego aby w związku z tym,
że sprzeniewierzył się konstytucyjnemu obowiązku strzeżenia suwerenności,
złożył urząd.
Poniżej dołączam mój apel jaki wysłałem do p. Lecha Kaczyńskiego.
Z poważaniem
Janusz Baczyński
==============
Do Pana Lecha Kaczyńskiego pełniącego urząd Prezydenta RP
Panie Lechu Kaczyński.
13 grudnia 2007 r. w Lizbonie podpisał pan Traktat Reformujący, który przewiduje likwidację RP w jej kształcie i tożsamości wynikającej z Konstytucji RP, a tym samym sprzeniewierzył się Pan swojemu obowiązkowi strzeżenia suwerenności określonemu w Konstytucji RP. Sprzeniewierzenie jest tym bardziej haniebne, że dodatkowo przysięgał Pan wypełnianie swoich obowiązków.
W związku z powyższym apeluję do Pana aby niezwłocznie złożył Pan urząd Prezydenta RP. Nie może stanowiska strażnika suwerenności pełnić osoba, która swoim podpisem wyraziła wolę oddania suwerenności.
Janusz Baczyński
28 lut 2008 @ 13:59
Piotr Beniuszys
“Proszę podać gdzie w tekście traktatu lizbońskiego ma miejsce >negacja wartości chrześciajańskich
28 lut 2008 @ 14:09
Traktat Lizboński nie odnosi się do wartości chrześcijańskich, zatem je odrzuca. Negacja znaczy tyle co odrzucenie. Tak w ogóle to strasznie trudno jest wskazać w dokumencie coś czego nie ma.
28 lut 2008 @ 14:11
Do wypowiedzi 1. Kto w Polsce przeczytał traktat. Wększość zrozumiała tylko,że będzie mogła jeździć na Zachód do pracy i dobrze zarabiać.
Co do referendów mam mieszane uczucia. Jeśli teraz Konstytucja Europejska ma zostać przyjęta, to jest to rzeczenie się suwerenności. Suwerenem w Polsce jest naród, choć oczywiście niewielu Polaków traktat przeczyta, a jeszcze mniej zrozumie.
Co do EURO. Zawsze bicie własnej monety było oznaką suwerenności (suwerenem w Polsce jest naród). Poza tym uważam,że to jest po prostu nieopłacalne, gdyż wzrosną ceny, a w Polsce nie ma debaty na ten temat.
28 lut 2008 @ 15:49
Pisać komentarze do wpisów Czcigodnego Pana Marszałka jest niezwykle prosto.
PiS to patologiczna narośl na wyborcach katolicko konserwatywnych. Ale skoro tak, to czemu Czcigodny Pan Marszałek nie działał na rzecz utworzenia partii która działałaby właściwie i np. teraz nie zgodziłaby się na ratyfikację? Gdy było to możliwe, to Czcigodny Pan Marszałek prawił nam, że odpowiedzialność wymaga działania jako skrzydło w PiS. Teraz, gdy trudno sobie wyobrazić budowę alternatywnego ugrupowania, nagle Czcigodny Pan Marszałek zmienił zdanie.
Widać tu dwie możliwości. Albo świadczy to o kompletnej indolencji politycznej, albo było to działanie celowe. Czyż w istocie rzeczy nie taką alternatywą w ocenie osoby Czcigodnego Pana Marszałka zasugerował Jarosław Kaczyński, podczas słynnej Panów rozmowy?
28 lut 2008 @ 16:46
Unijna konstytucja jest niezgodna z Polską konstytucją,także walka wciąż trwa!
28 lut 2008 @ 18:12
Przepraszam, ale źle zapamiętałem kto parafował TR: patrz mój komentarz wyżej. Podpisywali go Tusk i Sikorski. Ale nie było to przecież w tajemnicy przed L. Kaczyńskim, a on jest zgodnie z Konstytucją pierwszym strażnikiem suwerenności, więc powinien na ewidentny zamach na RP zareagować, starać się do niego nie dopuścić, a jeśli by mu się to nie udało, to dążyć do odsunięcia zamachowców od stanowisk i ukarania ich. Powinien też ogłosić że skoro parafowanie było przestępstwem to nie jest ważne.
Tak więc wina p. Lecha Kaczyńskiego jest mniejsza niż sądziłem, ale nadal uważam go za winnego sprzeniewierzeniu się swojemu konstytucyjnemu obowiązku i że powinien jak najszybciej przestać być prezydentem.
28 lut 2008 @ 18:20
Ciekawe, że Piotr Krzywicki głosował za. Bardzo ciekawe, co Czcigodny Pan Marszałek na to…
28 lut 2008 @ 20:51
Wszystko na to wskazuje że w całej elicie naszej polityki nie ma ani jednego człowieka który znał by Konstytucję RP!
Przecież jedynym sposobem zmiany Konstytucji jest ten podany w Kontytucji, a każdy inny jest nieważny. Pan Tusk i pan Sikorski parafując Traktat Reformujący który przewiduje likwidację RP w takim kształcie jak ją określa Konstytucja RP popełnili przestępstwo z art. 129 Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
28 lut 2008 @ 21:59
Nie jestem prawnikiem, ale widzę wyraźnie, że prawo, zwłaszcza międzynarodowe, nic nie znaczy dla tych, którzy mają władzę i pieniądze (patrz Kosowo). Oceniam Traktat nie po jego treści, której i tak nie zrozumiem, ale po ścieżce ratyfikacyjnej. Parlament Francji zmienił Konstytucję, aby ominąć referendum, reszta Europy ratyfikuje, aby nie podpaść homoliderom, na końcu niemiecki Urząd Ochrony Konstytucji odrzuci Traktat i Niemcy jako jedyny kraj “wynegocjuje” sobie z Unią jeszcze lepsze warunki wstąpienia do IV Rzeszy.
Dziś usłyszałem, że Pan Macierewicz, którego bardzo cenię, był kiedyś za, a dzisiaj jest przeciw, bo zmienił się rząd w Polsce. Takiego czegoś jeszcze nie słyszałem: Traktat był dobry za rządów PiS-u, jest zły dzisiaj. Co będzie za rządów LiD-u?
28 lut 2008 @ 22:35
Według mnie rząd UE będzie dla Polski gorszym niż rząd polski. Ponieważ najwięcej będą w nim mieli do powiedzenia Niemcy, to ich interesy będą najczęściej wygrywały. Po drugie Niemcy bardzo lubią socjalizm i będą ten nieefektywny ustrój forsować wszędzie.
28 lut 2008 @ 23:07
Referendum w sprawie Traktatu Lisbońskiego w Polsce nie ma sensu. W każdym innym kraju UE także nie, bo traktat jest zbyt skomplikowanym instrumentem politycznym i jest dlatego niezrozumiały dla żadnego ‘zwykłego’ Kowalskiego, Schmidta, czy Smitha.
Jedynie sprawdzenie zgodności nowego traktatu z Konstytucją ma sens. Traktat, który jest niezgodny z Konstytucją nie powinien być ważny.
Obecnie ratyfikacja TL ‘utknęła’ gdzie???…w Niemczech…bo są poważne przesłanki, tak jak miały one miesce w przypadku projektu Konstytucji Europejskiej, której 98% kopią jest Traktat Lisboński, że jest on niezgodny z Ustawą Zasadniczą Rep.Fed.Niemiec.
Tajemnicą poliszynela jest to, że Europa może doskonale funkcjonować (tak jak do tej pory) w oparciu o Traktat Nicejski. Instrumenty wbudowane w Traktat Lisboński przesuwają centrum decyzyjne w stronę Brukseli. Nie jest to jakaś tragedia (lecz po prostu pewien wybór polityczny, które kiedyś też będzie można cofnąć, jeśli okaże się on zbyt szkodliwy), ale nieuczciwością jest skrywanie tych faktów przed opinią publiczną w krajach członkowskich UE.
Taki choćby pierwiastek był dużo lepszym rozwiązaniem niż zawarty w TL sposób głosowania w Radzie UE przy pomocy ‘liczby mieszkańców’. Siła dużych państw europejskich wzrośnie w, i tak już przez nie opanowanej UE, nadproporcjonalnie.
W wypadku jeśli jednak Traktat Lisboński zostanie wprowadzony w życie polityczne państw UE, należy zastanowić się nad strategią, która pozwoli na kontrolowanie i patrzenie na ręce centrom decyzyjnym w Brukseli, tak aby nie wyemancypowały się one jako niezależne od społeczności lokalnych i narodowych ośrodki decyzyjne.
I na koniec Kosowo: Przypadek uznania niepodległości Kosowa jest nauką dla wszystkich w Europie i pokazuje, jak złe decyzje silnych mniejszości decyzyjnych mogą być narzucane całej Europie (chociaż kilka ‘twardych’ państw na uznanie Kosowa raczej nigdy się nie zgodzi – Polska z mięczakami Tuskiem i Sikorskim szczyci się, że jest pierwszym państwem słowiańskim, które uznało niepodległość Kosowa).
Poza tym silne ośrodki decyzyjne, jeśli pozwoli im się na emancypację, są bardzo trudne do kontrolowania, a możliwości ich działania są niemalże nieograniczone, w gąszczu stworzonych przez nie nieprzejrzystych i mglistych procedur.
29 lut 2008 @ 08:04
Salamandra: “Traktat Lizboński nie odnosi się do wartości chrześcijańskich, zatem je odrzuca”
Piramidalna bzdura. Traktat nie odnosi się także do kina rodem z Hollywood, co nie znaczy, że je odrzuca. Jeśli ktoś lub jakiś dokument do czegoś się nie odnosi, to znaczy że albo zachowuje wobec tego czegoś stanowisko neutralne, albo po prostu się nie wypowiada i stanowisko jego pozostaje nieznane.
“Tak w ogóle to strasznie trudno jest wskazać w dokumencie coś czego nie ma”.
To nie jest trudne, to jest niemożliwe. Bo… tego nie ma. Comprenez-vous?
29 lut 2008 @ 08:20
Zulus: “Jeśli teraz Konstytucja Europejska ma zostać przyjęta, to jest to rzeczenie się suwerenności.”
To samo mówiono przy okazji wejścia do UE. Więc jeśli wtedy się zrzekliśmy suwerenności, to teraz się jej już zrzec nie możemy, bo od 2004 (rzekomo) jej nie mamy. Faktem jest, że udział w organizacji międzypaństwowej zawsze oznacza ograniczenie suwerenności państwa w pewnym zakresie. Jeśli jednak udział w organizacji jest dobrowolny (niewymuszony przez inne państwa) i istnieje możliwość wystąpienia z ogranizacji (istnieje w przypadku każdej organizacji, do której Polska należy), to nie może być mowy o “całkowitej, ostatecznej, nieodwracalnej” utracie suwerenności. Przy każdej okazji to słyszę i jest to coraz bardziej kuriozalne.
Zulus: “Co do EURO. Zawsze bicie własnej monety było oznaką suwerenności. Poza tym uważam,że to jest po prostu nieopłacalne, gdyż wzrosną ceny, a w Polsce nie ma debaty na ten temat”.
Kiedyś “oznaką” suwerenności było także prawo do swobodnego wypowiadania i prowadzenia wojen przez państwo. Dziś, w dobie systemu tzw. bezpieczeństwa zbiorowego, czyli czasów ONZ i takich organizacji jak NATO, prawo to zostało znacząco ograniczone (patrz casus Serbii). Ja uważam, że to dobrze. Szczególnie dlatego, że Polska na systemie swobody prowadzenia wojen przez państwa i tzw. równowagi sił w wiekach XVIII i XIX oraz przed 1945 rokiem (a biorąc pod uwagę, że komuna była efektem II wojny, to nawet do 1989 roku) nie wyszła najlepiej. W dzisiejszym świecie byłoby podobnie. Ponieważ jestem polskim patriotą, dalego cieszę się, że świat się zmienił.
Co do euro – tak, często ceny niektórych produktów, takich jak kawa w kawiarni czy puszka Pepsi drożały po wprowadzeniu tej waluty. Proszę jednak, zamiast powtarzać utarte frazesy za niekompetentymi ludźmi, którzy jak pan Szczygło obserwowali wzrost cen w strefie euro w ramach urlopu w Grecji, spojrzeć na statystyki dotyczące inflacji w krajach, które euro przyjęły. To bowiem te liczby pokazują, czy doszło do ogólnego wzrostu cen w gospodarce i one łatwo rozwiewają ten mit. Zresztą, na pewno spadną stopy procentowe, a więc cena kredytu. Dla wielu młodych, to bardzo ważny aspekt, szczegolnie w obliczu wzrostu cen nieruchomości. Dodatkowo warto politykę monetraną oprzeć o ludzi kompetentnych i stabilność, jaką daje posiadanie wspólnej waluty z kilkoma najsilniejszymi gospodarkami świata. Szczególnie gdy prezesem NBP jest ktoś taki jak S. Skrzypek.
http://liberalnydemokrata.blox.pl/
29 lut 2008 @ 08:25
Machab: “niemiecki Urząd Ochrony Konstytucji odrzuci Traktat”.
Urząd Ochrony Konstytucji w Niemczech zajmuje się zwalczeniem politycznych ekstremizmów i zapobieganiem terroryzmu. W zaden sposób wypowiadanie się na tematy prawne nie leży w jego komptenecjach. Chodziło zapewne o Sąd Konstytucyjny w Karlsruhe. Idę jednak o zakład, że nie zablokuje on traktatu.
29 lut 2008 @ 10:58
Prezydent, Premier i Minister powinni siedzieć
Jeśli Polska jest państwem prawa to prezydent Kaczyński, premier Tusk oraz minister Sikorski powinni siedzieć, ale ofiar nieznajomości Konstytucji i Traktatu Reformującego wśród czołowych polityków może być więcej.
Wydaje się to niemożliwe, ale z czołowych polityków polskich żaden nie zorientował się, że Traktat Reformujący stanowi, że będzie nowym najwyższym prawem nas obowiązującym, a w takim razie wchodzi on w miejsce dotychczas obowiązującej Konstytucji RP. Parafowanie pod patronatem prezydenta Kaczyńskiego przez premiera Tuska i ministra Sikorskiego Traktatu Reformującego jest więc niczym innym niż zamachem stanu połączonym ze zdradą stanu, przestępstwem opisanym w art. 129 Kodeksu Karnego:
cytat:
Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
Szkoda RP polega na jej likwidacji w takim kształcie jak jest opisana w Konstytucji RP, czyli suwerennego państwa narodu polskiego. W jej miejsca ma powstać prowincja polska państwa unitarnego (czyli nie federalnego) o nazwie “Unia Europejska”. Oczywiście nasza prowincja nie będzie miała suwerenności, a co najwyżej autonomię.
Należy obecnie zatrzymać proces ratyfikacji Traktatu bo zaraz będziemy musieli posłać do więzień wszystkich posłów, którzy poprą ten zamach stanu poddający zdradziecko (czyli wbrew Konstytucji RP) Rzeczpospolitą Polską Unii Europejskiej. Zamachowcy celu i tak nie osiągną. Parafowanie, skoro było przestępstwem jest nieważne, ratyfikacja na tej samej zasadzie będzie nieważna.
Czy jest możliwość aby Traktat Reformujący stał się naszym najwyższym prawem bez uciekania się do zamachu na Konstytucję RP? Ależ oczywiście, do czytania w celi polecam rozdział Konstytucji RP zatytułowany: “Zmiana Konstytucji”.
Nieznajomość prawa szkodzi, podobnie jak podpisywanie umów, w tym międzynarodowych, których się nie przeczytało i nie zrozumiało. W przypadku polityków którzy decydują o losie całego narodu, nie przestrzeganie tych zasad wymaga szczególnego potępienia.
29 lut 2008 @ 14:28
Piotr Bieniuszyn. Polska konstytucja pozwala na zrzeczenie się suwerenności ,a rzecz organizacji międzynarodowej. Natomiast czy likwidacja państwa polskiego, poza to nie wykracza. Poza tym wtedy jednak zadecydował suweren. Choć podkreślam,że do referendów podchodzę z mieszanymi uczuciami.
Co do EURO. Fakt jest taki,że znacząco wzrosły ceny w krajach biedniejszych (Grecja, Włochy).
Co do prezesa Skrzypka. Balcerowicz to dopiero geniusz, co? Ten facet mylił się przy wielu okazjach (chodzi mi o wskaźniki makroekonomiczne), jak minister finansów podwyższał podatki. A czy na pewno spadną stopy procentowe? Poza tym jeżeli bankowcem może być Marcinkiewicz, to ja takich kompetencji nie chcę. Niektóre kraje odrzuciły EURO, warto się zastanowić dlaczego.
Ceny nieruchomości będą rosły, aż Polacy zapętlą się w kredyty. Teraz jest problem w UK i USA.
I jeszcze jedno. Traktat powinien być zwięzły, krótki i przejrzysty (jak np. konstytucja w USA). Poza tym powinno być odwołanie do Boga, bo na czymś cywilizacja europejska jest oparta. Nie można historii Europy rozpoczynać od lat 80-tych XX wieku. Cóż, czasami są odwołania do Oświecenia. Wychodzi więc na to, że obecną UE zaprojektowała koalicja masonów, socjalistów, komunistów i trockistów (idea “permamentnej rewolucji).
29 lut 2008 @ 15:47
Panie Marszalku. Bardzo doceniam i popieram Pana zaangazowanie, szczegolnie jesli chodzi o zabijanie nienarodzonych.
Uwazam jednak, ze Prawica Rzeczypospolitej nie powinna skupiac sie tylko na polityce prorodzinnej i Traktacie, ale wypracowac stanowisko we wszystkich dziedzinach polityki.
Z powazaniem
1 mar 2008 @ 12:58
Panie marszałku.
Czy jest jakaś akcja organizowana by przekonać więcej posłów do nie ratyfikowania traktatu, ma tu na myśli maile, listy.
Taka zbiorowa akcja przeciwników ratyfikacji może odniesie jakiś skutek. Jak zwykły Polak z przyjemnością bym sie do niej dołączył.
1 mar 2008 @ 19:09
Perfidia pozbawiających Polskę suwerenności.
Formalnie przyjmujemy traktat, który podlega Konstytucji RP. Tylko zastosowano trik, że owszem traktat podlega Konstytucji i jego przepisy nie działają, jeśli są sprzeczne z Konstytucją, ale za to zapisy traktatu stanowią, że jeśli prawo państwa członkowskiego, łącznie z Konstytucją, nie jest zgodne z Traktatem i prawem unijnym, to państwo to musi płacić karę. Czyli teoretycznie TR jest prawem niższym ale po zastosowaniu faktycznie wyższym. Zamierzam donieść do prokuratury, że przyjmujący traktat zamachują się na Konstytucję. Obawiam się jednak, że prokuratorzy i sąd nie wezmą tego stanu pod uwagę, raczej chyba staną po stronie podstępnie pozbawiających Polskę suwerenności.
> Zapraszam do dyskusji:
2 mar 2008 @ 11:26
Piotr Bieniuszyn. Poczytałem sobie troszkę twojego bloga. Dawno nie widziałem takiej pogardy, poczucia wyższości, wobec osób starszych. rzeczywiście, bardzo wolnościowe podejście. Tylko kult młodości, siły.
Poza tym uszczypliwie wypowiadasz sie o p. Jurku (ja nie jestem wielbicielem) i o jego, jak to nazywasz partyjką. Za to demokraci.pl to potęga. Aż trzech posłów, przez was popieranych, weszło do sejmu. Bez pomocy SLD nie wszedłby żaden. W ostatnich wyborach prezydenckich, ciesząca się dużym wsparciem mediów Henryka Bochniarz zdobyłą o połowę mniej głosów niż, uznawany za oszołoma, Janusz Korwin Mikke.
Poza tym UW przez całe lata 90-te miała taką sympatię mediów jak nikt dotąd, w tym kraju. Mimo to stała się kanapą. To zaś oznacza,że ludzie tacy jak Frasyniu, Geremek (dawny stalinowiec), Mazowiecki (przypominam działalność w PAX-ie i ataki na biskupa Czesława Kaczmarka) to banda nieudaczników.
Nie rozumiem, jak takie zera mogły rządzić Polską.
Straciłem do ciebie cały szacunek, za tą niechęć wobec ludzi starszych. Oczywiście lep[iej polegać na młodych hunwejbinach od Michnika, główne totalitarysty w dzisiejszej Polsce.
2 mar 2008 @ 16:56
Zulus, o jakiej pogardzie wobec ludzi starszych piszesz? W moim tekście napisałem jedynie, że osoby starsze i równocześnie słabo wykszałcone nie zroumiałyby przekazu PiS przed referendum, jeśli partia Kaczyńskiego byłaby równocześnie za traktatem i przeciwko karcie. Wyborcy w demokracji bardzo często nie rozumieją właściwie skomplikowanych problemów politycznych i nawet nie podejmują próby ich analizy. Osób słabiej wykształconych i starszych dotyczy w ponad proporcjonalnym stopniu. Zresztą konserwatyści często przywoływali dokładnie ten argument, optując przeciwko demokracji bez cenzusów. O żadnej pogardzie wobec starszych ludzi jako takich w moim tekście nie może być mowy. Takie wrażenie to efekt czytania przez osobę nieprzychylną i z góry nastawioną negatywnie, co bez wątpienia miało w Twoim przypadku miejsce. Poczytaj starsze teksty, a szybko odkryjesz, że jedynymi ludźmi wobec których na blogu obecna jest pogarda są twórcy koalicji PiS-LPR-Samoobrona-CBA.
Tak, potwierdzam, na blogu piszę ostro, bo taką formułę tam przyjęłem. Inaczej jest gdy prowadzę bezpośrednią debatę z drugim człowiekiem, obojętnie czy przez internet czy osobiście. Wówczas staram się zachować umiarkowanie. Szkoda Zulus, że Twoja filozofia jest odwrotna.
W wyborach 2005 Bochniarz zbobyła 1,26% głosów, a Korwin-Mikke 1,43%. Stwierdzenie o o połowę mniejszej ilości głosów to typowo konserwatywne podejście do prezentowania rzeczywistości, albo oznaka problemów z matematyką (http://www.wybory2005.pkw.gov.pl/PZT1/PL/WYN/W/index.htm).
Tak, Prawica RP dziś to tylko partyjka, PD być może też. Porównać należałoby jednak dane liczby członków. Niewykluczone, że pod tym względem są większe różnice. PD to nadal dosyć liczna partia. Swoją drogą ucieszyłbym się, gdyby Prawica RP odebrała PiS z 8% wyborców i przestałaby być partią małą, czyli partyjką.
Na bluzgi pod adresem liderów PD nie będę odpowiadać. Proponuje to zapisać i wklejać pod każdą wypowiedzią, która odnosi się do moich wypowiedzi. Oszczędność czasu gwarantowana.
Ja, mimo iż stale przekęcasz moje nazwisko, szacunku do ciebie nie tracę. Trudno zyskiwać i tracić szacunek do kogoś, kogo się przecież w ogóle nie zna.
3 mar 2008 @ 11:38
[...] utrwalając w prawie europejskim koncept „orientacji seksualnych”. (Pan Piotr Beniuszys pytał w czym przejawia się negacja chrześcijaństwa; jeśli nie wystarczy ta odpowiedź, proponuję Panu [...]
5 mar 2008 @ 07:05
Piotrze B. Co dp przekręcania nazwiska, to przepraszam. Literówki często mi się zdarzają. Ale jednak z twojego tekstu wynika pewna wyższość, wobec ludzi starszych i słabiej wykształconych. Nie przepadam za L. Dornem, ale jego sformułowanie typu wykształciuchy (powtórzone za Sołżenicynem) są chyba na miejscy. Co do ostatnich wyborów prezydenckich, torzeczywiście różnica między H. Bochniarz, a JKM była mniejsza. Nie zmienia to jednak faktu,że była ona o wiele częściej prezentowana w mediach. A w tym wypadku to UPR nie ma chyba mniej członków niż PD (PR pewnie tak), zwłaszcza po odejściu antykomunistycznej grupki, która założyła Forum Liberalne. Pozdrawiam.
P.S. tak przy okazji, a jak odniesiesz się do odmowy złożenia oświadczenia lustarcyjnego przez Geremka?
5 mar 2008 @ 08:07
Geremek złożył oświadczenie lustracyjne w 2004 roku, gdy startował do PE. Ani to oświadczenie, ani żadne wcześniejsze nie zostało przez nikogo zakwestionowane. Myślę, że w latach 2004-08 Geremek nie podjął współpracy z SB, więc nic nie zmieniło się w stosunku do stanu z 2004 roku. Natomiast niepotrzebne jest robienie z tego tematu i odgrzewanie problemu lustracji.
Odpowiadam no Twoje zapytanie w drodze wyjątku, bo generalnie postanowiłem o lustracji się nie wypowiadać. Ze względu na wiek, nie jest to w sumie sprawa mojego pokolenia, choć oczywiście jeśli inni młodzi ludzie chcą się tym interesować, to proszę bardzo.
Pozdrawiam
PS Szacun!
5 mar 2008 @ 15:50
Piotr b. Za rządów Buzka stworzono ustawę bardzo niedokładną. Teraz dopiero próbuje się ją poprawiać (pIS, a zwłąszcza prezydent zrobili to nieudolnie). Poprzednio Geremek tłumaczył się,że nie złożył oświadczenia na znak protestu przeciwko totalitarnym zapędom PiS. A jak się teraz wytłumaczy?
Prawo jest prawem i należy go przestrzegać (Geremek nie powinien stawać ponad prawem).
Dla mnie ważniejsze, od tego czy ktoś był TW, jest nie przyznanie się do tego. Dobrze rozumiem osoby, które okazały się słabe, ale powinny się przyznać. Nie każde działanie musiało być szkodliwe, ale osoba nie potrafiąca się przyznać do współpracy z SB jest podatna na szantaż.
Mnie osobiście, również lustracja nie dotyczy (jestem rocznik 1976), ale jako historyka interesuje mnie ta tematyka (rym przypadkowy). Nie chodzi mi o karanie, ale o ujawnienie prawdy.
Pozdrawiam!
9 mar 2008 @ 18:46
OK. Ja historykiem nie jestem, więc mnie nie interesuje. Czułbym się niezręcznie komuś takiemu jak B. Geremek cokolwiek sugerować, jeśli chodzi o taki problem jak lustracja.
Geremek nie tłumaczył tego tylko zapędami PiS, ale także tym, że już składał oświadczenie lustracyjne. Ten argument pozostaje w mocy. Nie lubię prawa, które zmusza obywatela do wielokrotnego wykonywania jakiejś czynności. Na tym oparta jest tendencja do poszerzania czynności biurokratyczno-administracyjnych państwa, która jest b. szkodliwa. Np. przy przemeldowaniu, albo zmianie dowodu musimy składać te same dokumenty w różnych urzędach. Wszystko to powinno byc możliwe do załatwienia za jednym razem (a najlepiej aby obowiązku meldunku i dowodów osobistych w ogóle nie było). To samo z lustracją. Osoby publiczne powinny złozyć raz oświadczenie lustracyjne i koniec. Inaczej ten temat będzie ciągle sztucznie podtrzymywany przy życiu przez “Wprost” i inne tego typu “zacne media”, a polityka nigdy nie skoncentruje się na sprawach przyszłości.
10 mar 2008 @ 07:23
Geremek nie powinien stawać ponad prawem. Może i prawo jest niemądre, ale należy je przestrzegać
Może się czegoś boi? Aż strach pomyśleć,że Geremek może się czegoś bać.
10 mar 2008 @ 13:18
“Może się czegoś boi?”
Zulus, nie warto popadać w standardową retorykę ludzi o niskim poziomie intelektualnym, o etycznym nie wspominając.
“Może i prawo jest niemądre, ale należy je przestrzegać”
Należy je zmienić. Słyszałem, że PO powołało wielką komisję do likwidacji bubli prawnych. Słyszałem jak Niesiołowski mówi, że prawo lustracyjne jest głupie. Tylko nie słyszałem, że komisja zajmie się tym bublem. Niekonsekwencja?
Swoją drogą uważam, że ludzie o znaczącym autorytecie nie powinni ślepo przestrzegać głupiego prawa, tylko naświetlić problem, także czasem poprzez akt nieposłuszeństwa, i doprowadzić do zmian. Bo kto jeśli nie ludzie tacy jak Geremek mają to robić. Ty? Ja? Nas po prostu się wsadzi i tyle.
Geremek nie stawia się ponad prawem. System stawia ponad prawem ludzi o wielkich nazwiskach. Nie tylko w Polsce, ale choćby w USA. Pytanie jak oni to wykorzystują, mądrze czy niemądrze.
Zresztą Geremek nie stawia się ponad prawem, tylko po prostu go nie przestrzega. Stawianie się ponad prawem ja rozumiem jako złamanie prawa i próbę uniknięcia konsekwencji. Geremek jest gotów ponieść konsekwencje. W zeszłym roku – do wyroku TK – groziła mu utrata mandatu. Teraz nic mu nie grozi, bo okrojona ustawa nie przewiduje konsekwencji za jej nieprzestrzeganie. Kolejny argument na to, że jest bez sensu i należy ją zlikwidować.
10 mar 2008 @ 20:26
Piotrze, Dla mnie Geremek jest wybitnym historykiem (jednym z najwybitniejszych ze szkoły “Annales”). Politykiem zaś jest szkodliwym (wg mnie)dla Polski. A prawa nie przestrzega, więc je łamie.
Co do likwidacji durnego prawa to masz rację. Komisja “przyjazne państwo” nic nie robi.
Ty jesteś zwolennikiem PD, ja UPR. Twoje wpisy czytam z uwagą i mimo,że najczęściej się nie zgadzamy, to czuję do ciebie duży szacunek, naprawdę.
Obaj jesteśmy związani z różnymi odmianami liberalizmu. Przyznaję,że nie miałem racji kwestionując twoje wolnościowe podejście. Tyje bardziej ukierunkowany na lewo, ja na prawo (to oczywiście duże uproszczenie), ale jesteśmy dwiema stronami tego samego medalu (to moja opinia).
Pozdrawiam.
P.S. tak przy okazji, to skąd jesteś (ja z Sulęcina w woj. lubuskim)
11 mar 2008 @ 07:59
Wolne Miasto
11 mar 2008 @ 08:22
A propos dwóch stron medalu, to zdecydowanie się zgadzam. Jak wielu młodych liberałów, również i ja w początkach mojej politycznej działalności uważałem siebie za epicentrum liberalnego uniwersum. Innymi słowy, kto się ze mną zgadzał był liberałem, kto się nie zgadzał liberałem nie był. Dziś pracuję nad doktoratem z tematyki historii liberalnej filozofii i lektura uświadomiła mi, jak absurdalne jest takie podejście. Liberalizm to całe spektrum poglądów, nierzadko przeciwstawnych wobec siebie. Nurty liberalizmu są bardzo autonomiczne – nic dziwnego, bo inaczej niż socjalizm czy konserwatyzm, liberalizm zakłada indywidualizm i wolną myśl. W efekcie poglądy muszą się różnicować bardziej niż w zdyscyplinowanych zastępach zwolenników “jedynej słusznej”. Jednak podstawowe założenia filozoficzne decydują o ideowej wspólnocie całego spektrum poglądow, od libertarianizmu po socjalliberalizm, także jeśli w konkretnych, szegółowych tematach zachowują się one jak antagoniści. Nie znoszę więc, gdy jedni drugich wykluczają.
Partie polityczne zazwyczaj wykraczają poza ramy jednej idei. Nie ukrywam że w PD są ludzie, którzy lokują się już za lewym horyzontem socjalliberalizmu (sam, od czasów wejścia do LiDu jestem na prawym skrzydle partii, bo projektu o nazwie LiD generalnie nie uważam za dobre rozwiązanie). Większość z nich nie była nigdy w UW. Także w UPR znajdą się tacy, którzy nie mieszczą się w libertariańskim spektrum poglądów.
11 mar 2008 @ 16:26
Przyznam ci rację Piotrze. Liberał może być bardziej socjalny, konserwatywny, czy nawet narodowy. Ale główną zasadą jest wolność.
Poza tym pozdrawiam Gdańsk. Czuję sentyment do tego miasta, poprzez zainteresowania sportowe. W piłce nożnej sympatyzuję ze Śląskiem Wrocław, a to przyjaciel Lechii.
Ja jestem nauczycielem historii w szkole średniej (niestety publicznej).
14 mar 2008 @ 14:48
Coś mi tu nie gra zulusie!
Jeżeli podstawą jest wolność a wszelkie działania socjalne zakładają przymus w formie opodatkowania na realizację tych działań to żaden lewicowiec nie może być liberałem. NIE ma więc “liberałów socjalnych”. Jeśli liberał chce prowadzić działlność socjalną to będzie to robił bez żadnego przymusu a najlepiej, jak będzie to robił bez pośrednictwa Państwa – wtedy “socjal” będzie bardziej efektywny. Skrajny prawicowiec to nie jest człowiek nieczuły na krzywdy społeczne tylko taki, który nie chce, aby naprawianiem tych krzywd zajmowało się Państwo. Woli zaangażować się sam w przeciwieństwie do “tchórzy” z lewicy, którzy chcą zwalić wszystko na Państwo – bo sumienie nie pozwala im przejść obok krzywdy ludzkiej obojętnie a nie mają dość odwagi aby pomóc samemu.
Przepraszam, ale jak przeczytałem: liberał socjalny – to mi coś zazgrzytało.
15 mar 2008 @ 07:37
Mundek. To taka nowomowa. Dziś wszystko się poplątało. Współczesny liberał ma poglądy tak naprawdę socjalistyczne.
Więc potworzyły się różne “mieszanki” typu socjalny liberał, konserwatywny liberał, narodowy liberał. Chodziło mi po protu o współczesne pomieszanie pojęć. Może nie wyraziłem się zbyt jasno.
15 mar 2008 @ 11:04
To jeszcze ja. Dzisiaj dominuje liberalizm w sferze moralności i kultury. W rzeczywistości do obrzydzenia liberalizmu, w społeczeństwie, przyczyniły się się środowiska UD, UW, KLD. Uznawany zaś za liberała Balcerowicz tylko ograniczał wolność gospodarczą. Na początku lat 90-tych pozowlono ludziom się bogacić, potem zaś zaczęto wszystko koncesjonować i linencjonować. Duże znaczenie dla tworzenia się gospodarki rynkowej miały ustawy ministra Wilczka, a nie Balcerowicza (jak się powszechnie sądzi).
Większość usług państwowych, mógłby z powodzeniem przejąć rynek. Ja w gestii państwa pozostawiłbym wojsko, energetykę i bankowość (choć mam tu mieszane uczucia). Resztę dziedzin wg mnie, należałoby sprywatyzować.
17 mar 2008 @ 12:21
Po tym co napisałeś mam jasność, że jest między nami zgoda a pomieszanie pojęć pustoszy umysły wielu. Przyznam się, że kiedy probóję się odnaleźć w rzeczywistości politycznej jako praktyjący katolik to ostatnio ciągnie mnie na prawo nawet od Czcigodnego Pana Jurka. Wbrew pozorom UPR jawi mi się jako najbardziej katolicka partia. Bo rzeczywiście wolność to podstawa!
18 mar 2008 @ 15:59
Jeszcze o Geremku. Nie wykonywanie prawa to nie jest stawianie się ponad prawem?
Poza tym, kto stwierdził,że Geremek to autorytet? Michnik? Takie autorytety na mnie nie działają.
Poza tym to zwyczajny karierowicz, do PZPR wstąpił w 1950-czas głebokiego stalinizmu.
Tacy jak on, Kuroń, czy Modzelewski zaczęli się buntować jak stalinizm się kończył. Może system stał się zbyt łagodny?
Nawet jeżeli teraz zmieni się prawo, to nie powinno ono działać wstecz. Geremek naprawdę się boi i boją się jego sojusznicy (michnikowszczyzna) i mocodawcy (Wielki Wschód). Kończy się III RP, a ludzie pokroju Michnika przegrywają. Obecnie wyraźnie zwiększył się pluralizm w mediach (nie wszyscy mówią Michnikiem i Żakowskim). I to jedna z niewielu zasług J. Kaczyńskiego.