Jednym z najbardziej poruszających i tajemniczych fragmentów opisu Męki Pańskiej jest stwierdzenie, że Pan szykujący się do śmierci w Ogrodzie Oliwnym zaczął „odczuwać odrazę” (Mt 26,37). Nie wiemy co czuł wtedy Zbawiciel, ale podobne uczucia nigdy nie były obce ludziom opuszczonym.  

Golo Mann w swej pracy o hrabim Helmucie Jamesie von Moltke, męczenniku Kręgu z Krzyżowej, pisze, że w ciągu lat samotnej, moralnej opozycji wobec reżimu hitlerowskiego, lat, które jednocześnie nieuchronnie przybliżały jego śmierć, w jego listach coraz bardziej widoczne jest „wyobcowanie i wstręt”. Szczególnie odnoszący się do otoczenia. „Warstwa wyższa”, „ludzie dobrze wychowani” – „są jak kameleony, bez moralnej substancji, postępujący w duchu czystego oportunizmu, przyzwoici w otoczeniu przyzwoitym, nikczemni w nikczemnym”. 

Opuszczenie Chrystusa dziś to przede wszystkim nasza obojętność wobec naszej własnej wiary. Obojętność religijna; religia, Łaska udzielana przez Boga człowiekowi – z której dziś coraz częściej robimy łaskę czynioną Bogu. 

Kościół w Wielki Czwartek śpiewa, żeśmy „się chlubić powinni Krzyżem Pana naszego Jezusa Chrystusa”. A Święty Augustyn komentując wielkoczwartkową Ewangelię pisze, że „znakiem Jego krzyża naznaczone są nasze czoła, a my jesteśmy uwolnieni od zatraty tego świata, jakby z niewoli egipskiej”. Osładzajmy więc naszemu Panu Jego samotność i cierpienie, z dumą nosząc Jego krzyż, na czole, na ustach, w sercu, w centrum naszego życia.