W ubiegłoroczny wielkanocny piątek ostatecznie storpedowano prace nad poprawieniem w Konstytucji przepisów dotyczących prawa do życia. Jeszcze nie zdążyłem o tym napisać, a już (przy okazji wpisu o Radzie Europy) doczekałem się komentarzy historycznych.
Motyl i brat-olin twierdzą, że pomogłem obalić rząd Jarosława Kaczyńskiego. Ciekawe jak? Łatwo coś takiego napisać, trudniej czymkolwiek poprzeć. Prawda jest taka, że zawsze głosowałem w obronie rządów atakowanych przez komunistów. Broniłem rządu Jana Olszewskiego, Hanny Suchockiej i Jarosława Kaczyńskiego. Natomiast Jarosław Kaczyński (bezpośrednio) obalał rząd Hanny Suchockiej i pośrednio (przez rozwiązanie wspólnie z SLD Parlamentu) rząd własny. Smutna prawda. Ja tego rządu broniłem do końca.
Natomiast caltha oskarża mnie o sobiepaństwo, bo chciałem potwierdzenia, że Polska jest państwem cywilizacji życia. Jak rozumiem – nie było takiej potrzeby, ani obowiązku. „Zasady zobowiązują”, ale nie do obrony cywilizacji życia. Zobowiązują do zakładania podsłuchów w gabinetach zastępców i do proponowania im łapówek. Ale może z tego też można było zrezygnować? Bo ja wiem, skoro można rezygnować ze wszystkiego…
Czytam z sympatią moich polemistów, bo sam w działalność w Prawie i Sprawiedliwości wkładałem sporo uczuć – ale mam wrażenie, że PiSomania nie sprzyja trzeźwości sądu. Nie sprzyja również – tak drogiej sercu PiSomanów – skuteczności. Bo polityka Kaczyńskiego przynosiłaby lepsze skutki, gdyby zwolennicy nie utwierdzali go w przekonaniu o nieomylności i wolności od jakichkolwiek zobowiązań – ideowych i społecznych.
Oczywiście, Państwo po raz kolejny uznacie, że atakuję PiS. Ale to nieprawda. Nie atakuję – po prostu kontroluję i zapewniam kontrolę społeczną w obrębie opinii prawicowej. I to działa, co widać szczególnie od kilku tygodni. Choć miłe PiS-owi nie jest. Ludzka rzecz, bo każdy – jak pisze Gilder – chciałby być monopolistą.
To hell with PiSmen! Po dzisiejszym dilu (który, jako zwieńczenie tego cyrku, był rzecz jasna do przewidzenia; niemniej uczciwość kazała poczekać) jasnym jest, że nie ma już żadnych merytorycznych przesłanek ku temu, aby popierać pisiaków. Radiomaryjni też się chyba nabrać nie dali. Niech idą więc w cholerę, krzyżyk na drogę.
Cóż jeżeli PR nie odetnie się od PIS,to w polityce nie będzie miała nic do powiedzenia.
Szanowny Panie Marszałku,
Obserwuję i naprawdę doceniam Pana wysiłki, by promować idee Prawicy. Sam zaangażowany jestem po tej samej stronie. Muszę jednak przyznać, że coraz bardziej obawiam się, iż ta formacja stoczy się na pozycje od dawna zajmowane przez UPR – psa od czas do czasu oszczekującego karawanę. Jest to dla mnie bardzo pesymistyczny scenariusz. Martwię się, że Pana oraz Mariana Piłki praca nie zostanie należycie dostrzeżona. Z jednej strony praca intelektualna i publicystyczna jest konieczna. Z drugiej zaś, jeżeli Prawica nie przekształci się w szeroki ruch społeczny kierujący się wspólnymi, klarownymi wartościami, to pozostaniemy tworem klubowym. Nie jest to w żadnym razie krytyka pańskiej osoby. Jak już wspomniałem na początku, doceniam pana zaangażowanie. Chciałbym jedynie zauważyć, że konieczna jest rewitalizacja Prawicy, nadanie impetu i rozwój formuły i instrumentów oddziaływania. Osobiście bardzo zależy mi na powodzeniu myśli chrześcijańsko-konserwatywnej.
Pozdrawiam i polecam swoje zaangażowanie
P.S. Prezydent zgodził się, by traktat przyjąć w wersji rządowej bez jakichkolwiek dodatków – choć dodatki i tak by nic nie dały, spektakl jest żałosny.
http://wiadomosci.onet.pl/171963 7,11,item.html – prezydent zgodził się na propozycję rządu ws. Traktatu.
Prezydent z premierem ustalili, że Traktat Lizboński zostanie przyjęty w rządowej wersji, a więc bez żadnych dodatkowych zabezpieczeń, których domagało się Prawo i Sprawiedliwość. Głosownie nad rządowym dokumentem ma się odbyć w ciągu dwóch tygodni – dowiedziało się nieoficjalnie RMF FM.
Prezydent i premier dogadali się na jakich warunkach poddadzą Polskę.
Zdaje się już pewne, że w Sylwestra o północy skończy się niepodległa Polska, a zacznie polska gubernia IV Rzeszy.
Ciekawe czy po podpisaniu traktatu p. Lech Kaczyński zamelduje wykonanie rozkazu p. Anieli Merkel sam, czy dopuści do meldowania też p. Donalda Tuska.
Ja PiSomanem z całą pewnością nie jestem. Stąd spokojnie mogę stawiać ciągle pytanie: Jeżeli PiS jest tak niedobry, to po jaką cholerę właściwie Czcigodny Pan Marszałek tam prawicę wprowadzał i całe lata głosił teorię, że najlepszy pomysł dla nurtów katolicko-konserwatywnych to bycie skrzydłem PiS? Mnie bardzo zastanawia, że gdy istniała mozliwość budowania prawicy wg. innego klucza, Czcigodny Pan Marszałek ją uwięził w PiS. A gdy teraz próby dokonania takiej operacji mogą nas doprowadzić do sytuacji z roku 1993, Czcigodny Pan Marszałek nagle wykazuje wielką aktywność. Taki przypadkowy zbieg okoliczności, czy w tym wszystkim jest metoda?
No i nie mogę sobie odmówić pytania – czy prawdą jest, że Czcigodny Pan Marszałek zamierza powrócić w wyborach uzupełniających na Podkarpacie, z którego tak niepysznie zwiał w roku 2005?
Aha – jeszcze chciałem napisać, jak doskonale ubawiłem się, gdy Marian Piłka opowiadał ostatnio dowcipy w Radio Maryja. Mówił, że konieczna jest aktywność w sprawach światopoglądowych, bo tylko stawianie naszych postulatów jest tak na prawdę skuteczną metodą obrony przed żądaniami lewicy. Innymi słowy – najlepszą obroną jest atak. Świetnie to koresponduje z poglądami Czcigodnego Pana Marszałka, który gdy Jego przygoda w PiS się dopiero zaczynała, głosił doktrynę mówiącą, iż naszym zadaniem nie jest stawianie dalszych żądań, a “obrona dorobku lat 90-tych”.
Ciekawe, że gdy Czcigodny Pan Marszałek był na etapie budowania swojej pozycji w PiS, głosił właśnie taką doktrynę. Później, dopiero gdy pozycja Jego frakcji zaczęła się zbliżać do zera, rzucił się do bronienia życia. Teraz, z pozycji opozycji pozaparlamentarnej, (gdy realnie wiele zrobić się nie da) Marian Piłka zaczyna być nawet radykalny. Ubaw po pachy.
Obawiam się, że Pan i formacja PRz nie ma pomysłu jak wrócić na scenę polityczną.
I nawet możliwy rozłam i zmierzch PiS-u oraz luka jaka potem powstanie nie zostaną przez PRz wykorzystane.
Nie można dostać poparcia powyżej kilku procent za samo przypominanie o cywilizacji życia, tradycji itd !
To nie wybory na sekratarza Episkopatu !
Trzeba mieć wizję i jasny program odnośnie podatków, budżetu, polityki zagranicznej i mnóstwa spraw, którymi zajmują się rządzący.
Mimo, że interesują się polityką i regularnie czytam blog Pana Marszałka Jurka niewiele wiem o tym jakie ma zdanie na te sprawy.
I zupełny brak inicjatywy, którego już teraz nie da się tłumaczyć działalnością poselską i obowiązkami marszałka.
Przykładowo:
Teraz zaczyna się mówić o Białorusi, o odmrożeniu kontaktów itd.
Zapewne za kilka tygodni Pan Marszałek może powie na ten temat zdanie lub dwa.
A dlaczego nie wybrał się z wizytą na Białoruś ?
Wizyta kogoś, kto był drugą osobą w Polsce na pewno zwróciłaby uwagę białoruskich mediów. A może warto byłoby spotkać się nie tylko z Polakami, tymi uznawanymi i nie uznawanymi, ale także z przedstawicielami białoruskich władz ?
Taki gest wyprzadzający to co i tak zrobi wkrótce EU i zapewne Sikorski mógłby znacznie pomóc Polakom, a poza tym pomógłby Panu wrócić na scenę polityczną !
Niestety ma Pan, Panie Marszałku, rację jeśli chodzi i PiSomanię, jednak należałoby jeszcze dodać POmanię. Szkoda, że dziś na przykład wśród młodych ludzi, studentów, rozmowy o polityce przesączone są taką hipokryzją. PiSomani wszystkie sukcesy składają na ręce PiSu (nieraz w naprawdę absurdalny sposób) porażki – na PO. Z kolei POwcy we wszystkich porażkach widzą twarz Kaczyńskiego, widzą wszędzie podsłuchy itd. a sukcesy to tylko zasługa Platformy. Cała hipokryzja polega na tym, że każda ze stron zarzuca drugiej zapatrzenie w wodza, zaślepienie… Już niewiele zostało osób, które na wydarzenia polityczne, gospodarcze, etc. potrafi spojrzeć nie przez pryzmat partii politycznych. Cóż począć, ludzie dali się podzielić na “ynteligentów” i “mohery”, obrzucają się czym tylko popadnie i obwiniają drugą stronę o podsycanie podziałów.
@Józek
Aby społeczeństwo się jednoczyło wokół swojego posła trzeba po prostu wprowadzić jednomandatowe okręgi wyborcze (JOW). Ordynacja proporcjonalna wprowadza liczne i głębokie podziały społeczeństwa i na dodatek największe konflikty powstają między partiami (i ich zwolennikami) zbliżonymi programowo. Proszę zauważyć że p. Jurek najwięcej pretensji zgłasza do PiS a najmniej do LiD, którzy zresztą się teraz rozchodzą, co też jest skutkiem ordynacji.
mówi pan że bronił pan rządu Jana Olszewskiego, Hanny Suchockiej i Jarosława Kaczyńskiego
ja bym sie do tego w życiu nie przyznał to świadczy o tym że pan zachowuje sie jak osoba która niepotrafi znales innej drogi ( nie koniecznie sojurz z opozycją )tylko stanie po stronie rządu prawicowego
fajnie teraz wiem że rząd tej małpy Suchockiej istniał poniewarz miał takich dzielnych spartan w postaci pana
pytam sie pana co wniósł rząd Suchockiej do naszego państwa
niech mi pan odpowie na to pytanie
prosze
widze że brakuje panu jednego
zapycha pan ludzi an forum tekstami o cywilizacji życia
spoko ja tez w niej jestem
ale z ekonomiczno – gospodarczym podejsciem kiepsko u pana
jak jest pusty garnek to cięzko o myślenie o cywilizacji najpier trezba zaspokoic swoje podstawe potrzeby
musi byc ekonomia inaczej cywilizacja życia
nasza cywilizacja rozpadnie sie
Panie Marku
a co mają zrobić biedni PIS-o maniacy ?
Pan po władzę nie chce sięgać , więc co ??
mamy głosować na PO ??
dlatego ja zostanę PIS-o maniaczką do czasu aż Pan będzie w stanie zdobyć choć parę miejsc w parlamencie .
Serdecznie Pozdrawiam
Stanowiący mniejszość w swoim kraju patrioci i katolicy hiszpańscy liczą na Polaków!
Jeśli Polska odrzuci traktat lizboński, będzie to ewidentne zwycięstwo podstawowych praw obywatelskich i demokracji
Nie pozwólmy sobą manipulować
Z doktorem José Luisem Orellą, wykładowcą historii i myśli na Wydziale Nauk o Człowieku i Środków Przekazu Uniwersytetu San Pablo – CEU w Madrycie, rozmawia Łukasz Sianożęcki
Większość państw europejskich zdecydowała się na ratyfikację traktatu lizbońskiego na drodze parlamentarnej. Podobnie sytuacja rysuje się w Hiszpanii. Jakie są nastroje panujące w społeczeństwie hiszpańskim odnośnie do takiej drogi ratyfikacji?
- W Hiszpanii panuje obecnie deficyt, jeśli chodzi o postawy obywatelskie w społeczeństwie. Wynika to z ogromnego wpływu mass mediów na obywateli, w których bezustannie promuje się Unię Europejską. Także większość partii politycznych wyraża ogromne, wręcz bezkrytyczne poparcie dla wszystkich unijnych projektów. Toteż traktat reformujący również cieszy się w społeczeństwie dużym poparciem.
Jak ocenia Pan ten dokument? Czy dostrzega Pan jakieś zagrożenia, które może za sobą nieść jego przyjęcie?
- Jasno widać, że traktat ude rza w suwerenność wielu europejskich państw i tym samym próbuje ją wyeliminować. Narzuca przy tym subiektywne kryteria w dziedzinie moralności, szerząc relatywizm. Ponadto wprowadza nadrzędność prawa europejskiego nad krajowym, które nie będzie kontrolowane przez żadne demokratyczne procedury. Ustanawia także urzędników, którzy będą mieć ogromne wpływy, a przy tym pozostaną poza wszelką kontrolą.
Jak – Pana zdaniem – rozwinie się sytuacja w Hiszpanii po podpisaniu traktatu przez wszystkie państwa Wspólnoty?
- Z pewnością nasili się proces sekularyzacji państwa, gdyż ten dokument to ułatwia. Tym samym będzie postępowała marginalizacja katolicyzmu. Sprowadzi się go tylko i wyłącznie do kwestii prywatnej i pozbawi możliwości swobodnego wyznawania swojej religii i wyrażania zgodnych z nią poglądów. To z kolei zwiększy liczbę postaw indywidualistycznych i będzie prowadziło do moralnego rozkładu społeczeństwa. A społeczeństwo takie, wyzbyte jakichkolwiek postaw obywatelskich, jest dużo łatwiejsze w kontrolowaniu i podatniejsze na wszelką manipulację.
A jaka przyszłość czeka całą Europę?
- Widzimy ruchy zmierzające do zatarcia suwerenności poszczególnych krajów. Próby wprowadzenia jednego i niekontrolowanego rządu oraz ukształtowanie społeczeństwa łatwo podatnego na wszelkie wpływy i manipulacje.
Jak wobec tego będzie wyglądała sytuacja katolików w takiej “nowej Europie”?
- Aktywni katolicy są w przeważającej liczbie krajów mniejszościami, jednak w ich rękach spoczywa obrona prawdy oraz godności człowieka i praw przysługujących mu z natury. Podobnie jak w przeszłości katolicyzm był głównym źródłem oporu wobec nazizmu czy komunizmu, tak i dziś katolicy powinni przewodzić w obronie wolności.
W jaki sposób to czynić? Jakie są sposoby obrony przed tak nachalnie narzucaną ideologią?
- Musimy przede wszystkim, jak powiedział Ojciec Święty Jan Paweł II, uczestniczyć w walce o kulturę. Działania w tej dziedzinie powinny być uzupełnione także działaniami społecznymi i polityką. Tylko wówczas będzie możliwe zbudowanie świadomego społeczeństwa obywatelskiego.
Jak Pan myśli, co się może stać, jeśli np. Irlandia czy Polska odrzucą traktat lizboński na drodze referendum?
- Myślę, że będzie to jasna demonstracja tego, iż to Unia Europejska musi nauczyć się dostosowywać swoje prawa do obywateli, a nie próbować modelować swoich obywateli względem prawa. Jeśli któreś z tych państw odrzuci traktat, będzie to ewidentne zwycięstwo podstawowych praw obywatelskich i demokracji.
Dziękuję za rozmowę.
http://www.naszdziennik.pl/index .php?typ=sw&dat=20080329&id=sw22.txt
Agent, którego cenię zwłaszcza za wieloletnią działalność publicystyczną, nie zdziała nic ograniczając aktywność do ataków na potencjalnego lidera polskiej prawicy. A że taka możliwość jest, przekonuje mnie coraz więcej znaków na ziemi i niebie.
No, Burak chyba ma rację.
“Niech Pan sobie nie da wmówić, że stał się Pan przyczyną klęski Kaczyńskiego” – przeczytalem na S24.
Zastanawiajace…
A to graja juz na te nute?
Marek Jurek jest odpowiedzialny za promocje Janusza Kaczmarka, Pontona czy Nelly Rokite?
Moze Jurek zmeczyl czyms Szefa przed debata z Tuskiem?
A moze jest analfabeta ktory nie umie czytac deklaracji zalozycielskich Prawa i Sprawiedliwosci?
Hmmm… mysle ze i my wyborcy PiS i Lecha Kaczynskiego tez mozemy cos zrobic by nie “oslabiac” Prawa i Sprawiedliwosci.
Wszystko w co wierzymy schowajmy sobie w kieszen.
Szanowny Panie! Czy zarejestrował Pan już ten blog jako prasę? Jeśli nie, to popełnia Pan przestepstwo. To nie przelewki bo za takie samo przestępstwo prowadzący portal Gazety Bytowskiej został skazany prawomocnym już wyrokiem.
http://prawica.net/node/11139
Ze swojej działalności tłumaczyć się nie zamierzam. Może jak przyjdzie czas ktoś o niej zaświadczy, może nie. Natomiast jak chodzi o Czcigodnego Pana Marszałka – to ja chyba mam dobre powody żeby przestrzegać, że nie jest on dobrym kandydatem na lidera polskiej prawicy katolicko-konserwatywnej?
Drogi Panie Marszałku
Popieram Pana i pańską Partię, gdyż jej założenia są bliskie zasadom życia chrześcijańskiego. Chciałbym wiedzieć jaki jest Pana stosunek do Radia Maryja?
Pozdrawiam
Agencie, jesli dajesz takie sygnały, to powinieneś chyba się ujawnić z nazwiska. A swoją drogą, to nie ma dobrych i złych liderów prawicy w Polsce. Są lepsi i gorsi, pod tym albo innym względem. Proszę wskazać tego lepszego. Wielomski? Intelektualista, owszem. Doswiadczony? Też. Umie przewodzić? Nie umie. No to odpada. Staną za nim tłumy? Nie staną. No to odpada. Kowalski? Nie wiem. najlepiej jego spytać, czy chce. Ziobro? A on jest z prawicy w ogóle? Mariusz Kamiński? Zajęty pracą zawodową. Marcinkiewicz? Mówi, że nie chce.
Sommer: Dożywocie dla premiera?
Tomasz Sommer
Czy Donald Tusk oraz Jarosław Kaczyński et consortes powinni zacząć szyć dla siebie więzienne pasiaki? Jeśli ratyfikują eurokonstytucję, to w świetle przepisów, które sami stworzyli – z pewnością tak.
Przyjrzyjmy się bowiem polskiemu kodeksowi karnemu. Figuruje w nim specjalny rozdział
zatytułowany następująco:
ROZDZIAŁ XVII Przestępstwa przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej
Oto jego zawartość:
Art. 127. § 1. Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu
z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze 25 lat pozbawienia
wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.
§ 2. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.
Art. 129. Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
Art. 130. § 1. Kto bierze udział w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. Nikt przy zdrowych zmysłach nie może chyba zaprzeczyć, że doszło do dość paradoksalnej z pozoru sytuacji:
Otóż polski premier Donald Tusk, w porozumieniu z innymi osobami, na przykład szefem opozycji Jarosławem Kaczyńskim i prezydentem RP Lechem Kaczyńskim, zmierza bezpośrednio, poprzez ratyfikację Traktatu Lizbońskiego, czyli eurokonstytucji, do pozbawienia niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej. To znaczy zaprzeczyć oczywiście może, bo dlaczego niby nie połgać – od czasu do czasu albo permanentnie – w tzw. żywe oczy.
Nie ma też chyba wątpliwości, że premier, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej – jeśli przyjmiemy do wiadomości oczywisty chyba fakt, że działaniem na szkodę państwa jest pozbawianie go niepodległości. Oczywiście można argumentować odwrotnie, twierdząc, że pozbawiając państwo niepodległości, działamy na jego pożytek, ale tyle bezczelności nie mieli nawet Sowieci, gdy rozbiory dokonywały się poprzednim razem.
Tak więc – o ile cały czas w naszej szerokości geograficznej obowiązuje prawo ciążenia, zasada, że 2 + 2 = 4 oraz przynajmniej podstawy logiki – nie można nie dojść do wniosku, że przyjęcie Traktatu Lizbońskiego, spowoduje, że Donald Tusk, Jarosław i Lech Kaczyńscy oraz ich kompani ze zorganizowanej grupy przestępczej swym postępowaniem wyczerpią znamiona przestępstw opisanych w wyżej wymienionych przepisach. Ponieważ tym Panom można chyba bez specjalnej złej woli przypisać sprawstwo kierownicze w tych działaniach, no to jak nic należy się im dożywocie. I już teraz wiadomo, dlaczego w Polsce przed wejściem do UE zniesiona została kara śmierci.
Bezbłędny nos sędziów
W przypadku ratyfikacji traktatu lizbońskiego zorganizujemy akcję wysyłania do prokuratur w całym kraju powiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez wyżej wymienione osoby poprzez złamanie wyżej wymienionego prawa. Bo prokuratorzy sami z siebie, mimo tak wielkiej oczywistości, iż prawo w tym przypadku zostało złamane – sami się takimi sprawami przecież nie zajmą.
Oczywiście nie mam wątpliwości, że doniesienia te zostaną w całości w trybie przyspieszonym przeniesione na śmietnik. A jeśli nawet przypadkiem nie, to nawarstwią się tak wielkie problemy proceduralne – mamy przecież sieć immunitetów, trybunałów stanu – że i tak sprawy te nigdy nie znajdą procesowego rozwiązania.
No chyba że się zmieni sytuacja polityczna i w Polsce zacznie mieć znaczenie jakieś stronnictwo niepodległościowe. Wtedy któryś z sędziów, by przypodobać się potencjalnej czy nowej władzy, może się sprawą zająć. Bo jak wiadomo, polski sędzia tchnie, kędy władza chce.
Bez odwrotu
Z takiego stanu rzeczy jasno wynika, że stronnictwo wyzbycia się niepodległości, w skład którego wchodzi cała niemal polska reprezentacja parlamentarna, posuwa się w dość niebezpiecznym kierunku i może zabrnąć do miejsca, z którego nie będzie odwrotu. Bo czas przedawnienia w przypadku przestępstw określonych w kodeksie karnym jest całkiem długi, a ponieważ mamy do czynienia z tak oczywistym naruszeniem obowiązujących w nim przepisów, w przypadku zmiany władzy ludzie ci winni trafić za kraty niejako z urzędu.
Taka sytuacja wpycha zresztą te osoby jeszcze mocniej w kierunku działań prowadzących do zlikwidowania niepodległości i pracy dla federalnej Europy. Wydaje się, że postawienie klasy politycznej w takim układzie mogło nawet być świadomym działaniem decydentów unijnych. Wszak w Polsce politycy i urzędnicy ewidentnie funkcjonują obecnie w konflikcie lojalności – nie wiadomo już, czy są urzędnikami polskimi, czy unijnymi.
– Ja jestem po prostu państwowcem – powiedział mi pewien znajomy pracownik Komisji Europejskiej, delegowany do niej przez polskie Ministerstwo Finansów i prowadzący dolce vita w
Brukseli.
– Ale właściwie jakiego państwa? – zapytałem. Na to pytanie nie potrafił mi udzielić jasnej odpowiedzi. A słowo „polskiego” jakoś nie chciało przebrnąć mu przez usta.
Dura lex, sed lex
Co ciekawe, takie prawo karne jakie mamy obecnie w kraju, jest w zasadzie autorstwa, bądź przynajmniej współautorstwa, tych właśnie polityków, którzy je teraz łamią. Przecież możemy sobie wyobrazić, że takich przepisów w ogóle by nie było, albo wprowadzono by wręcz ustawę, na mocy której, ci wszyscy, którzy w zmowie i porozumieniu działali w celu zniesienia niepodległości Polski dostawali by np. order Virtuti Militari. Dlaczego nie? Nie taką hucpę widział świat. I wtedy Tusk mógłby ów order wręczyć Kaczyńskiemu i na odwrót – cóż byłoby to wtedy prawnie jak najbardziej uzasadnione.
Ale z jakichś powodów jednak takie przepisy obowiązują. I funkcjonariusz polskiego państwa powinni z nich, jeśli nawet nie teraz (trzeba rozumieć delikatną sytuację polskich niedofinansowanych sądów i prokuratur), to za jakiś czas, skorzystać.
W.Sz. Pani Marszałku proponuję aby Pan rozważył konieczność rozpoczęcia strategicznego działania w kierunku promocji
własej osoby jako najpoważniejszego
kandydata na Urząd Prezydenta nie tylko przez własne ugrupowaniei ale także przez niezrzeszonych a wybitnych osób także organizacji
.Bieżące rozgrywki /młócka / nawet
niekiedy słuszna lub poptrzebna nie może
zastąpić działania najważniejszego.Gdyby PIS
otrzymał mocny sygnał o poparciu Pana osoby
na Urząd Prezydenta mogłoby to poważnie zmienić ukLad sił. Nie ma w Polsce równej Panu osoby o takiej prawości charakteru
patriotyzmu ,głebokiej wiary i zASAD zasmoralnych. NJie wolno takiego “kapitału
rozmieniać na drobne “