Dziś „Nasz Dziennik” informuje, że grupa posłów PiS zwraca się do marszałka Komorowskiego z poparciem dla Stolicy Apostolskiej w zabiegach o wystąpienie przez ONZ przeciw zbrodni aborcji. To ważna wiadomość, potwierdzająca moją prognozę, przedstawioną w tym miejscu, tydzień temu.

22 kwietnia bowiem, w Miejscu Piastowym, popierając apel posła PE Andrzeja Zapałowskiego o współpracę ugrupowań prawicowych zwróciłem się „do PiS, by przynajmniej przestał chodzić naokoło moratorium ONZ chroniącego życie nienarodzonych i w tej choćby sprawie pokazał szacunek dla zobowiązań moralnych swoich katolickich wyborców. I – napisałem dzień późniejmyślę, że wbrew dotychczasowym dwuznacznym wypowiedziom liderów PiS, apel ten będzie skuteczny.” I jak widać będzie, mimo, że Przemysław Gosiewski pilnuje, by posłowie popierający cywilizację życia nie rozpędzili się za bardzo.

Sam nie wiem, czy jestem bardziej przewidujący czy inspirujący. Ale, odkładając żarty na bok, raz jeszcze potwierdza się, że prawdziwa skuteczność w polityce polega przede wszystkim na wierności zobowiązaniom i wytrwałości w ich realizacji, „w porę i nie w porę”. Liberalna kultura próbuje dokonać nominalistycznej redukcji polityki, zaganiając ludzi do krzątania się wokół wyłącznie partykularnych celów. I oczywiście kłamie, bo nawet korzyści jednostek (nie mówiąc po prostu o dobru ludzi – co jest czymś znacznie szerszym) zawsze zależne są od życia całego społeczeństwa, od dobra wspólnego narodu.

Tylko wytrwale przypominając zasadnicze zobowiązania społeczne jesteśmy w stanie doprowadzić do podejmowania ich przez państwo. I oczywiście odwołując się do demokratycznej odpowiedzialności polityków. Bo bez tego głos opinii publicznej zawsze będzie wart tyle, co przemówienia na pustyni.