Majowe święta mamy w tym roku bogatsze niż zwykle. Dzięki wczesnej Wielkanocy uświetnia je Wniebowstąpienie Pańskie. Po ludzku trochę smutne, jak dla Apostołów. Kończy się czas wielkanocny, wkrótce już przestaniemy śpiewać Regina Coeli. Pociesza nas świadomość obietnicy Pana: „nie zostawię was sierotami” (J 14,18). Nadchodzą Zielone Świątki, a z nimi – czas Kościoła Walczącego na ziemi, skwarne lato Christianitatis.  

Rzadko się dziś pamięta (dlaczego?), że zanim papież Pius XII ustanowił uroczystość Świętego Józefa Robotnika, Pius XI – jakby przygotowując ten akt liturgiczny – w Divini Redemptoris oddał pod Opiekę Świętego Józefa cały katolicki opór wobec komunizmu. Rzecz bardziej aktualna niż się myśli. Nie tylko ze względu na Olimpiadę w Pekinie i wizytę sekretarza Napieralskiego w państwie Zapatero. Niestety, o tym, że opór ten jest ciągle aktualny pisał parę lat temu, w przedmowie do nowego wydania „Wprowadzenia w chrześcijaństwo”, nasz obecny papież: „rok 1989 oznaczał nieoczekiwany kres reżymów komunistycznych w Europie, po których pozostało smutne dziedzictwo spustoszonej ziemi i spustoszonych dusz. Jeśli ktoś oczekiwał, że znów wybiła godzina chrześcijańskiej wiary, to musiał się poczuć rozczarowany (…), w tym historycznym momencie chrześcijaństwo bez większego powodzenia próbowało się prezentować jako epokowa alternatywa. Marksistowska wizja ziemskiego zbawienia (…) nie abdykowała również po szoku, jakim był rok 1989.” 

I wreszcie Święto Królowej Polski. Chwalimy się często pierwszą pisaną konstytucją w Europie, jakby Brytyjczycy musieli się wstydzić, że mają tylko Wielką Kartę Swobód, Habeas Corpus i inne prawa i zwyczaje, którym przypisują rangę konstytucyjną. Rzecz nie w spisaniu Konstytucji, ale w świetnym połączeniu jej nowoczesnej formy (uporządkowany ład monarchii parlamentarnej) z niezmienną tradycją (katolicki charakter państwa). To dlatego papież Pius VI, który potępił Rewolucję Francuską, naszej Konstytucji Majowej wyraził najwyższe uznanie. W tym sensie 3 Maja stanowił nie tylko testament niepodległości, ale i drogowskaz dla Europy w czasach pooświeceniowego zamętu.   

A w planie politycznym (codziennych zadań życia narodowego) zawsze najważniejsza będzie prośba, którą dziś wszyscy kierujemy do Boga: aby religia nieustannie cieszyła się wolnością, a Ojczyzna rozwijała się w pokoju. Byśmy tę modlitwę zanosili jak najlepiej do Pana – nie tylko słowami, ale czynami – tego Wszystkim Czytelnikom serdecznie dziś życzę.