Kupiłem sobie „Buntowników”, amerykańskiej historyczki Lynn Olson, o czterdziestu posłach, którzy nakłonili Wielką Brytanię do czynnego oporu wobec Hitlera. Przeciwstawili się premierowi i własnej partii, która była zachwycona Monachium i wcale nie domagała się podjęcia realnej walki, gdy nasi zachodni alianci prowadzili „dziwną wojnę”. Duża część opinii publicznej traktowała ich jako mącicieli i histeryków, straszących najpierw urojonym zagrożeniem, a potem – domagających się skrajnych i przesadnych reakcji.
Niektórzy zapłacili za to odejściem z polityki. Dzisiejszy pragmatyk powiedziałby, że nie ma się czym chwalić – usprawiedliwia ich tylko to, że im się udało; i to że było ich przynajmniej czterdziestu. Gdyby Londyn zdecydował się na rozmowy z Niemcami, gdyby pogodził się z rządami hitlerowskimi na kontynencie – pragmatycy dziś traktowaliby ich jak głupców. Najodważniejszy z nich – Ronald Cartland – zapłacił cenę najwyższą, jednak nie polityczną i nie za politykę, ale po prostu za patriotyzm. Poszedł z Izby na wojnę i poległ we Francji.
Naprawdę na uznanie zasługuje nie ich nonkonformizm, ale przekonania: to, że szukali prawdy politycznej – narodowej racji stanu zgodnej z dobrem powszechnym – i że uważali za konieczne podjąć w jej imię działanie. Skąd bierze się to, że dziś polityki dobra publicznego i odwagi cywilnej nie tylko się nie oczekuje, ale nawet nie rozumie? To nie tylko kwestia kryzysu zasad; również ogólnego kryzysu kultury. Russell Kirk napisał kiedyś, że bez nauczania historii nie wychowamy prawdziwych mężów stanu. Bo wielu ludzi nigdy się nie dowie, jak skuteczne w istocie są zasady. I jak naiwny – cynizm.
Całkiem sensowny wpis.
Może poszukam tej książki…
Teraz też zdecydowana większość zachwyca się UE, a przecież jak się przyjrzeć chłodnym okiem, to widać że UE idzie w kierunku totalitaryzmu.
Mam nadzieję, że wśród polskich polityków znajdą się tacy, którzy wyprowadzą naród z tego zbiorowego zauroczenia złem i wyprowadzą Polskę z UE, bo zasadnicza naprawa tak wielkiej organizacja nie jest możliwa, w krótkim czasie.
Ciekawa książka!! To niesamowite jak wiele z tych opisanych w tej książce wydarzeń pasuje do dzisiejszej rzeczywistości… historia lubi się powtarzać!!
Pozdrawiam!!
Tomasz P.
Kalisz
Przez tych frajerów mieliśmy przez pół wieku Europę pod okupacją z zachodu przyjemniejszą Amerykańską , od wschodu bagno komunistyczne ,na dodatek azjatyckie!
Szkoda zmarnowanego czasu.Nam Polakom lepiej byłoby iść z Niemcami na wschód , wyzwalać Euroę z komunizmu…Pański wpis, panie Marszałku, nie nastraja mnie pozytywnie, gdyż spodziewałem się więcej dobrego po Panu.
Szanowny Panie Marszałku!
Proszę w końcu zrozumieć, że chrześcijaństwo zawsze szło w parze z wartościami wolnorynkowymi a nie z lansowanymi także przez Pana (nad czym ubolewam) wartościami socjaldemokratycznymi w gospodarce i ekonomii.
Nie ma na dłuższą metę czegoś takiego jak “prawica społeczna”- powoli taka opcja będzie siebie kompromitować i kompromitować wszelkie wartości chrześcijańskie, których elementem jest właśnie także wolny rynek.
Jedynym sprawiedliwym rozwiązaniem ekonomicznym dla społeczeństwa jest właśnie wolny rynek.
@we
“Proszę w końcu zrozumieć, że chrześcijaństwo zawsze szło w parze z wartościami wolnorynkowymi”
No jasne, Szanowny Panie, czego dobrym przykładem jest np. przedwojenna niemiecka Partia Centrum (katolicka), cały dorobek Katolickiej Nauki Społecznej, czy choćby szeroko w dawnej Europie, było nie było chrześcijańskiej, stosowany protekcjonizm. Ot, po prostu nierozerwalny związek. Zauważ Pan, zresztą – a to nie trudno – że liberalizm w stosunku do chrześcijaństwa jest… hmmm… stosunkowo świeżej daty
“Jedynym sprawiedliwym rozwiązaniem ekonomicznym dla społeczeństwa jest właśnie wolny rynek.”
A to piękny slogan. To jakiś nowy dogmat? Można napisać wszystko, np. “Jedynym sprawiedliwym rozwiązaniem ekonomicznym dla społeczeństwa jest komunizm.” Tak zresztą przez wiele lat pisano, tylko co z tego ;-P