Dziś prowadziłem kampanię w Jarosławskiem, w Rokietnicy i w Radymnie. Przypomniałem zasadę, że każdym rokowaniom w Unii Europejskiej musi towarzyszyć domaganie się równości w zakresie rolnictwa (100 % dopłat bezpośrednich) i otwarcia rynków pracy. Oczywiście, wyjaśniłem zaniepokojonym rozmówcom, że przede wszystkim jestem zwolennikiem polityki na rzecz przedsiębiorczości krajowej (niski kurs złotego, wspierający eksport i zachęcający do inwestowania zarobionych za granicą pieniędzy w kraju, oraz tani kredyt, odrzucenie euro), ale skoro młodzi Polacy są za granicą (a mogą tam wyjechać w każdej chwili) powinni wiedzieć, że Polska efektywnie broni ich praw.

Mówiłem też o brutalnej kampanii antyrodzinnej podjętej przez rząd PO pod pretekstem walki z przemocą rodzinną. Liberalni urzędnicy niechcący ujawnili swoje intencje. Na plakacie z zaciśniętą pięścią z błyszczącą obrączką widnieje apel: „jeżeli jesteś ofiarą lub świadkiem przemocy w rodzinie…”. Charakterystyczne, że nie piszą o przemocy ani wobec kobiet, ani wobec dzieci. Jak widać nie bardzo ich obchodzi przemoc w konkubinatach i przemoc rówieśnicza. Zdarzają się patologie życia rodzinnego. Zachęciłem wszystkich, by natychmiast reagować na odgłosy przemocy za ścianą. Ale nie zmienia to faktu, że to rodzina jest najbezpieczniejszym środowiskiem dla dziecka, a brak wzajemnych zobowiązań rodziców sam w sobie narusza prawa ich dzieci. Podobnie jak prawa dzieci podważają wszelkie ataki na rodzinę. 

Oczywiście, dzisiejsza opozycja nie jest alternatywą moralną, skoro w ubiegłym roku władze PiS kazały swoim posłom wycofać z Sejmu ustawę o zakazie pornografii. Mimo, że subkultura pornografii to kolejne źródło przemocy domowej.