fidel, którego opinie cenię, nie powinien tak nerwowo reagować na słowa, które go drażnią; zresztą drażnią niepotrzebnie. Wierząc w to, że naród ma zarówno prawa, jak i obowiązki (wobec poszczególnych ludzi, rodzin, wspólnot tworzących społeczność Rzeczypospolitej i całej rodziny ludzkiej) – uważam zaangażowanie Polski na rzecz opinii chrześcijańskiej w Europie za nakaz jednocześnie uniwersalizmu i pragmatyzmu. 

Z realizmem oceny Antonio się zgadzam, aczkolwiek zwracam uwagę, że te wybory pokazały jasno, że 20 % wyborców prawicy popiera naszą politykę. To o wiele więcej niż liczba wyborców, którzy zadecydowali w RP 2005 o wygranej PiS z PO, więc jeszcze jeden mocny dowód na potwierdzenie naszej doktryny politycznej: po okresie bezwarunkowego poparcia opinii katolickiej dla PiS przyszedł czas na warunkową współpracę. 20 % wyborców prawicy poparło naszą strategię, ale wyborców, którzy zgadzają się z naszymi poglądami, jest znacznie więcej, o czym świadczy lęk PiS przed bezpośrednią debatą czy nawet wyborczą polemiką; i ograniczenie kampanii do straszenia Platformą. Tak naprawdę to PiS w ostatnim tygodniu kampanii podjął gigantyczny wysiłek, by ratować drugi wynik PO w tych wyborach. Niestety, udało się nabrać wielu wyborców, którzy myśląc, że głosują przeciw PO – naprawdę walczyli o jej drugie miejsce. Ale realizm – jak pisze sacdjo – będzie z czasem rósł. Oczywiście – to o czym piszę, to tylko koniunktura, a koniunktury nie działają automatycznie. Ale zobowiązują do działania. 

Asystent i Jan pytają – z perspektywy czasu – o racje podjęcia tej kampanii. Partie PO-PiS rzuciły do tej kampanii wielkie siły (PiS – wszystkie). Było rzeczą ważną, by prawica chrześcijańsko-konserwatywna też zaangażowała się na całego. Kampania była ciężka, ale podjęliśmy ją – proszę wybaczyć, że napiszę tak po prostu – dla Polski. Z całą świadomością, że zderzymy się z aparatem wielkich partii, że PiS może poprzeć Radio Maryja, że Stanisław Zając ma (nie-do-odebrania) poparcie dziesiątków osobistości lokalnych, również tych, które z racji ideowych powinny popierać prawicę chrześcijańsko-konserwatywną. Na początku mojej kampanii mili komentatorzy łączyli moje nazwisko z pp. Wrzodakiem, Rutkowskim i Orzechowskim. Tego w ogóle nie warto komentować. Natomiast wynik, który zdobyłem, to więcej niż kandydaci SLD, Partii Demokratycznej i Samoobrony razem wzięci. I Polsce ten wynik będzie dobrze służył. Bo Polska to więcej niż PO-PiS.