Na wczorajszej konferencji prasowej przedstawiłem deklarację poparcia dla wszystkich działań Prezydenta, które naprawdę będą bronić zasady jednomyślności kluczowych decyzji Unii, pod warunkiem oczywiście – że nie będą jedynie obroną pozorów przestrzegania tej zasady. Potrzebne jest mocne poparcie, bo Prezydent nie ratyfikując nieważnego Traktatu realizuje interes narodowy, a to, co zapowiada PO, SLD i PSL – presja parlamentarna w kierunku ratyfikacji nieważnego traktatu, podważająca zasadę chroniącą nasze suwerenne kompetencje we współpracy europejskiej – to praktyki nawiązujące do najgorszego dziedzictwa czasów saskich, niszczenia państwa i budowania własnej pozycji politycznej na poparciu zagranicy. Co więcej – jest to polityka godząca w solidarność europejską, bo wyzywanie od „antyeuropejskich” wszystkich opinii krytycznych wobec propozycji dyrektoriatu kierowniczego UE to niszczenie, a nie łączenie  Europy. 

A teraz wyjaśnienie wstępnego zastrzeżenia. Prezydent podjął najlepszą decyzję europejską od roku i należy ją mocno popierać, choć ostateczny kierunek tej polityki do końca jasny nie jest. Przede wszystkim prezydent Kaczyński przyłącza się do chóru traktującego decyzję irlandzką jako chwilową. Jego minister Michał Kamiński oświadcza, że Prezydentowi zależy na wejściu Traktatu w życie, a chodzi tylko o to, by Irlandczykom dać czas na zmianę decyzji. Pół miesiąca temu Jarosław Kaczyński – mijając się z wcześniejszymi wypowiedziami ministra Kamińskiego – twierdził w „Sygnałach Dnia”, że Prezydent traktatu nie popiera, a ratyfikacja zależy od wyjaśnienia, „jaka jest sytuacja prawna”. Przedwczoraj w jednym z serwisów telewizyjnych Jolanta Szczypińska potwierdziła, że wyjaśnienia trwają dalej. Natomiast Adam Bielan w „Dzienniku” mówi (nadal chwaląc Traktat Lizboński), że Prezydent „jest gotowy ratyfikować traktat, jeżeli sytuacja polityczna ulegnie zmianie”. Nie wiadomo więc, co będzie przesłanką decyzji Prezydenta: zasada jednomyślności czy polityka innych państw, niezależnie od prawa europejskiego? Jarosław Kaczyński mija się Bielanem czy mija się (wedle własnego określenia) z prawdą? A może prawda mija się ze zmieniającą się sytuacją polityczną? Nie wiadomo, choć „jaka jest sytuacja prawna” wiadomo od początku, a kto nie wiedział – przez pół miesiąca dowiedzieć się powinien. Nieważne, czas rozjaśni zamiary i intencje. Ważne jest jedno: by bezprawie nie zatryumfowało w Europie.