Dziś końcowy wpis w odpowiedzi na kwestię podniesioną przez Ojca Mądela. Ustawa o ochronie życia z RP 1993 to było wiele szczegółowych głosowań kolejnych przepisów ustawy, rozpatrujących (w formie poprawek) różne szczegółowe problemy, a nie jedno głosowanie całości projektu. Niestety, część posłów, którzy poparli całość ustawy – poparło ją dlatego, że wcześniej osobiście skutecznie wystąpili przeciw prawu do urodzenia dzieci chorych albo poczętych wskutek współżycia szkolnych par. W żadnym wypadku nie można powiedzieć – ot, tak – że ci posłowie „postąpili dobrze”, tak jak rzeczywiście postąpili dobrze ci, którzy we wszystkich szczegółowych głosowaniach konsekwentnie popierali prawo do życia. Dobrze, że ci pierwsi gotowi byli poprzeć chociaż taki zakres ochrony życia. Ale to nie usprawiedliwia tego, że osobiście, w konkretnych głosowaniach, odmówili całym kategoriom dzieci gwarancji prawa do urodzenia. A porządek moralny jest tu bardzo jasny – jest rzeczą dobrą, bardzo dobrą, działać na rzecz każdego rozszerzenia prawnej ochrony życia. Ale obowiązkiem każdego polityka jest osobiste, absolutne, jasne i znane wszystkim zaangażowanie w tę sprawę. To jest obowiązek niepodzielny i nieredukowalny, i dokładnie te cztery jego znamiona formułuje „Evangelium vitae” (art. 73).
I drugie zastrzeżenie. Ojciec Mądel pisze, że celem właściwego zaangażowania na rzecz prawa do życia powinien być „kompromis przynajmniej trochę lepszy niż wcześniejsze prawo”, a nie „niekończąca się obstrukcja” (to ostatnie określenie to chyba przejęzyczenie, chodzi chyba raczej o kontestację). Otóż nie. Owszem, należy zmierzać do uzyskania tego, co możliwe w danym czasie, etapowość tego zaangażowania jest jak najbardziej właściwa. Powiem więcej – każdy polityk ma obowiązek myśleć, jakie konkretne postulaty cywilizacji życia można przeprowadzić w danych okolicznościach. Ale nigdy – ani w teorii, ani w praktyce – nie można zaakceptować ustawodawstwa aborcyjnego, nawet w złagodzonej wersji. Bo nigdy nie wolno akceptować niesprawiedliwości. Polityka cywilizacji życia jest równie niezbędna jak polityka wzrostu gospodarczego, zresztą obie się łączą. I nie można jej zastąpić czym innym, tak jak niepodległości Polski nie można było zastąpić ani rozwojem gospodarczym, ani zachowywaniem i upowszechnieniem kultury narodowej, ani maksymalizacją wpływów politycznych w państwach zaborczych. Wszystko to było dobre, ale nie uchylało konieczności pracy dla najważniejszego celu dobra wspólnego.
Jan Paweł II uczył, że „niezbędnego sprzeciwu wobec zamachów na życie” nie zastąpią nawet pozytywne działania, realizowane w ramach ustawodawstwa państwa aborcyjnego. Mówił to wspólnie z kardynałem Ratzingerem o udziale katolików w systemie niemieckich konsultacji przedaborcyjnych. Taki bowiem „pozytywizm życia” – jeśli nie towarzyszy mu walka o publiczne uznanie prawa do życia – prowadzi najpierw do osłabienia owego „niezbędnego sprzeciwu”, a na koniec „niepostrzeżenie do coraz powszechniejszego ulegania permisywnej logice” (EV 74).
Panie Marszałku!
Całkowicie się z Panem zgadzam w tej kwestii!
Jestem z Lublina 21 kwietnia 2008 do Lublina przyjechał Pan Jarosław K. odbyło się spotkanie z nim na KULu podczas niego na kartkach można było zadawać pytania dużo ludzi pytało o obronę życia nawiązując do
stawy o ochronie życia z dnia 7 stycznia 1993 powiedział , że on jako poseł-parlamentarzysta w 1993 było (on miał) “PRZYZWOLENIE EPISKOPATU” do zapisu który powstał w 1993 r a inny zapis surowszy powodowałby zaostrzenie aborcji w kraju i mogło to by mieć szkodliwe wyniki-te słowa świadczą o kłamstwach PiSu i Pana J.K i pokazuje jak im zależy na przyszłości Narodu . Zaatakował też nie wprost- ale Pana osobę -co dla mnie było szczytem chamstwa! Na sali byli też księża -niektórzy na słowa Pana J.K. wychodzili lub łapali się za głowę .
________________________________
Serdecznie pozdrawiam i życzę Panu Marszałkowi wszystkiego NAJLEPSZEGO!!!
PS: 25 LIPCA JEST OKRĄGŁA 40 ROCZNICA OGŁOSZENIA przez PAWŁA VI ENCYKLIKI Humanae vitae,( której jednym z twórców był Karol Wojtyła.) W Lublinie planujemy zrobić akcję przypominającą to wydarzenie a także Papieży Pawła VI którego 30 rocznica śmierci przypada za ponad miesiąć ZAPRASZAM DO LUBLINA !!!
Trzeba wchodzić do PiS-u i uwiarygadniać go w oczach katolików to na pewno ochronimy nienarodzone dzieci.
PiS nie jest i nie będzie partią wiarygodną i nie da się jej uwiarygodnić dopóki są tam takie osoby jak Kaczyńscy, Gosiewski czy Dorn itp. PiS to nic innego jak PC (Partia Centrum). Same zachowanie niektórych członków PiSu którzy nazwali dzieci nienarodzone “durnotą którą nie warto się zajmować” oraz ” że dzieci nie narodzone to ścierwo” same świadczą o tym że jest to partia niewiarygodna i że oszukuje ludzi mówią że są “pro-katolitcy” a chcą ograniczenia władzy Kościelnej czy też nie działają w obronie fundamentalnych zasad Chrześcijańskich.
Nie miałem na myśli, że PiS jest wiarygodny, tylko to, że niektórzy katoliccy politycy weszli kilka lat temu do tej partii i podwoili jej elektorat odbierając tym samym szanse na zbudowanie poważnej narodowo-katolickiej formacji. Mam tu na myśli pisząc już bez ogródek Pana marszałka, który teraz biadoli nad tym jaki to PiS jest zły bo nie chciał tego czy tamtego zrobić. Jak sie wchodzi w układ z socjalistami i obłudnikami to tak się dzieje. Szkoda tylko, że otrzeźwienie przyszło tak późno, za późno…
Narodowo-katolicki to był LPR i wylądował na śmietniku historii, ukiszony we własnym kwasie.
Ujmując problem trochę w odległym kontekście historycznym warto zauważyć, iż taka np. Rzeczpospolita szlachecka była potęgą jednoczącą wiele odłamów chrześcijaństwa z niechrześcijaństwem. Dzięki tolerancji uniknięto bratobójczych sporów i rzezi, a także zbudowano silne, demokratyczne państwo. I Rzeczpospolita przyciągała innowierców i była zdolna wytworzyc kulturę opartą i na wierze w Boga i na zasadach wzajemnego poszanowania. Była to kultura atrakcyjna również dla przedstawicieli innych narodów, a rozwijała się bez szkody dla Polski i Polaków (używając dzisiejszych analogii: Bez Beenhakera nigdy nie byłoby Polski na Mistrz. Europy).
Zamykanie się obecnie jakiejś partii w wąskim zaścianku narodowo-katolickim oznacza szansę wyborczą o maksymalnie takim poziomie poparcia, ilu słuchaczy ma Radio Maryja, a realnie może wyjść tyle, ile uzyskał Mirosław Orzechowski w wyborach na Podkarpaciu: 0,4% oddanych głosów.
Trochę to za mało, żeby skutecznie promować ‘Cywilizację życia’ w Polsce, a co dopiero w zlaicyzowanej Europie.
Warunkiem budowania społeczeństwa i państwa opartego o zasady ‘Cywilizacji życia’ i o zasady uczciwości (prawdy) w życiu politycznym jest jak najszersze poparcie społeczne dla tych idei. Poparcie jedynie obozu narodowo-katolickiego nie jest i nigdy już nie będzie w otwartym społeczeństwie internetowym wystarczało do realizowania takiej misji. Czasy narodowych-izmów przeminęły wraz z upadkiem ZSRR.
Informacja dla zwolenników obrony polskiej waluty narodowej
,,Głos zwolennika polskiego złotego’
artukuł w wersji poszerzonej
http://www.pafere.org/index.php?option=com_content&task=view&id=258&Itemid=1
——————
w wersji nieco skróconej w Parkiecie (5 lipca 2008)
Panie Marszałku!
Mam prośbę czy mógłby Pan sie odnieść do pozwu pani Alicji Tysiąc która wytacza sprawę GOŚCIOWI NIEDZIELNEMU za zniesławienie i rząda odszkodowania- (mi to śmierdzi żądza wyłącznie zysku!)
Z góry DZIĘKUJE
Tomasz B.
Pech chciał, że tylko elektorat narodowo-katolicki popiera ochronę życia nienarodzonych bez żadnych zastrzeżeń. Te tzw. szersze poparcie społeczne to rozumiem, że ma to być poparcie PiS-u i PO. Nie dziękuję już to przerabialiśmy. A poza tym o jakim poparciu Pan mówi, przecież społeczeństwo polskie również w większości jest proaborcyjne, od nich chce Pan otrzymać poparcie?
Obrona dzieci poczętych to nie tylko kwestia polityczna, którą należy przewalczyć w parlamencie. To jest kwestia być albo nie być Kościoła i nieskażonej wiary katolickiej.
A jesli tak to misją Kościoła jest nauczać, napominać i EDUKOWAĆ w tej kwestii, by z każdym rokiem zdobywać dusze dla wiary, ale i dla uszanowania życia. Czy nie tak?
Chrześcijanin musi być obrońcą życia – rozmowa z przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski JE ks. abp. Józefem Michalikiem, metropolitą przemyskim.
Cała rozmowa w Naszym Dzienniku z 12-13 lipca 2008 r.:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=wi&dat=20080712&id=wi01.txt