Byłem zawsze przeciwnikiem politycznym profesora Geremka, począwszy od naszych pierwszych sporów o ślubowanie poselskie w Sejmie kontraktowym, czy bodaj pierwszej krytyki telewizyjnej, jaka go spotkała w bezpośredniej debacie z innym posłem Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. Jednocześnie pracowałem z nim razem w Komisji Spraw Zagranicznych i jej Prezydium (którym przewodniczył) i z przekonaniem mogę powiedzieć, że nie było do tej pory przewodniczącego tej Komisji, który jej znaczenie polityczne podniósłby tak wysoko. Nadał jej ton, dzięki któremu praca w niej była jednym z najbardziej satysfakcjonujących zajęć parlamentarnych. Nie pora dziś na przytaczanie wszystkich spraw, o które się tam spieraliśmy. Profesor był niezwykle ciekawym rozmówcą, stosując pewien tradycyjny podział, jeśli chodzi o stosunek do ludzi – zdecydowanie wolał tych (o ile wiem, również we własnej partii), którzy czytają książki. Był znakomitym mówcą. Kiedy, po przeprowadzonej przez prawicę zmianie władz, odszedł z Klubu OKP – cieszyłem się ze zmiany politycznej, ale naprawdę brakowało mi jego mów. Kiedy usłyszałem go ponownie, przemawiającego w imieniu Unii Demokratycznej, odetchnąłem, że Sejm staje się na nowo ciekawszy. Więcej już nie przemówi, Bóg nagle powołał go na swój sąd. Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie!
Requiescant in pace!
Bronisław Geremek ( pv Lewartow ) w Polsce uchodzil za kogoś innego niż faktycznie był.
Sprawiły to polskojęzyczne media. A oto kilka faktów pomijanych przez wazeliniarzy występujących w tychże mediach: był synem rabina uratowanym przez polską rodzinę, której (o ile mi wiadomo) nigdy za to publicznie nie podziękował, wstąpił do PZPR w roku 1950 czyli w czasie największego terroru stalinowskiego i pozostawał tam do 1968r.,
Jak czytamy we Wprost, dorastał na Żoliborzu razem z Jackiem Kuroniem, Jerzym Wiatrem i Januszem Reykowskim. Wszyscy biegali w czerwonych krawatach Związku Walki Młodych, przy czym – jak pisze Kuroń w jednej ze swych książek – w moim i Bronka ówczesnym widzeniu oni (Reykowski i Wiatr) byli reakcjonistami, przeciwnikami władzy ludowej.
Geremek należał więc do partyjnego betonu. Był fanatykiem komunizmu i czcicielem Stalina.
Do Cioska w 1981 r Geremek oświadczył, że dalsza pokojowa koegzystencja pomiędzy Solidarnością w obecnej formie i realnym socjalizmem [jest] niemożliwa. Konfrontacja siłowa nieunikniona. Wybory do rad narodowych muszą zostać przesunięte. Organy władzy państwowej muszą zlikwidować aparat Solidarności. Po konfrontacji siłowej Solidarność mogłaby powstać na nowo, ale jako rzeczywisty związek zawodowy bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez politycznego charakteru i bez ambicji sięgania po władzę. Być może – kontynuował Geremek – zostaną zachowane siły umiarkowane, takie jak Wałęsa.
Miał bliskie związki z organizacjami paramasońskimi jak Kluby Rotariańskie czy Fundacja Batorego.
Odmówił podpisania oświadczenia lustracyjnego.
W jednej z publicznych wypowiedzi prof. Ryszarda Bendera: Bronisław Geremek będąc w partii, zanim przejrzał, w Uniwersytecie Warszawskim i poza nim pisał panegiryki o PRL i komunistycznym raju, wychwalał chorążego pokoju Józefa Wissarionowicza Stalina.
Wiedząc o tym wszystkim mam poważne wątpliwości co do jego zasług dla Polski i Polaków a zatem na miejscu prezydenta nie ogłaszałbym 3 dniowej żałoby i nie proponowałbym pochówku na Wawelu. (co może po obecnej akcji medialnej nastąpić).
Szkoda, że tylu innych nie potrafiło Go pożegnać z podobną klasą. Pozdrawiam n
Szkoda, Panie Marku Jurku, wielka szkoda. Swoją edukację polityczną (oczywiście tą “poważną” – polityczną) zaczynałem m.in. od Pana wykładów w Radomiu, w podziemiach kościoła Miłosierdzia Bożego na Struga. Były wtedy trzy autorytety prawicy, prawicy narodowej: panowie Łopuszański, Niesiołowski i Marek Jurek. Autorytety moralne, obrońcy życia i wartości Kościoła. Pierwszy, by zaistnieć w “świecie” polityki, zaczął umizgi do p. Lipskiego. Co wyprawia p. Stefan, to już schizofrenia. A Pana tymczasem pozdrawiam: mam nadzieję tylko, że nie będzie Panu epitafium pisał p. Adam Michnik.
Wczoraj odszedł do Boga największy autorytet III RP. Wkrótce ucichną hagiograficzne peany. Wtedy dowiemy się być może, czy Profesor odszedł od nas w prawie, czy nie?
Mi osobiście jest ciężko pochylać się nad jakimkolwiek autorytetem, który prawo demokratycznej Ojczyzny traktuje wybiórczo… intelekt nie zwalnia od odpowiedzialności. Intelekt i zasługi to nie są taryfy ulgowe – ani na drogach, ani w urzędach, ani w telewizji, ani na własnym osiedlu.
Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie.
Wiem, że o każdym zmarłym wypada coś dobrego napisać. Są jednak w historii osoby, po których śmierci ludzie się tylko cieszą. Nie mówię, by po śmierci Geremka się cieszyć, ale żeby go za cokolwiek chwalić? Za oczytanie? Za inteligencję? Wielu było inteligentnych w historii, których jednak nikt nie ośmieli się chwalić za tą inteligencję. Wielu oczytanych, którym czytanie nie wyszło na dobre.
Wynajdywanie “pozytywnych” cech Geremeka w ogólnym hałasie medialnym na jego cześć jest dla mnie “poprawnością polityczną”.
Z jednym się zgodzę – bym sam mógł kiedyś pójść do nieba – Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie!
De mortuis aut bene, aut nihil. NIHIL.
W sumie o zmarłych powinno się mówić, albo dobrze, albo wcale.
Wolę nie zabierać głosu, choć B. Geremek jako osoba publiczna przeszedł do historii. Osoby takie zaś podlegają krytyce.
Choć jesteśmy równi wiekiem, to zawsze traktowałem Pana jako “starszego kolegę”, jako młodego (wtedy) człowieka z dużą ambicją polityczną i ogromnymi możliwościami. Taki Pański obraz utrwalał we mnie prof. Chrzanowski. Stąd też ogromne nadzieje, gdy stanął Pan wraz z innymi na czele polskiej prawicy.
Zawiódł Pan jednak jako “prawicowy” polityk wszelkie moje nadzieje, a lektura powyższego tekstu o jednym z tych, którzy (owszem, w inteligentny sposób i w “białych rękawiczkach”) działali na szkodę interesów Polski, budzi we mnie wątpliwości co do Pańskiej dyspozycji psychicznej, a przez to do dalszego funkcjonowania w życiu politycznym “prawicy”.
Panie Marku
czy moze Pana napisac, co wie Pan na temat przynaleznosci prof Geremka do lozy masonskiej?
Pan Jurek napisał: “Więcej już nie przemówi, Bóg nagle powołał go na swój sąd. Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie!
Geremkowi odprawiono mszę św. w katedrze św. Jana Chrzciciela w W-wie. Koncelebrowali abp. Nycz – miejscowy ordynariusz, to jego katedra – i abp. Gocłowski. Trumna stała w katedrze przed ołtarzem, na tablicy trumiennej nie było nawet skrótu “świętej pamięci” i znaku krzyża. Zważywszy na poglądy głoszone przez zmarłego (ogólnie – libertynizm, w tym opowiadanie sie za bezwarunkowym prawem do aborcji, polonofobia, a ściśle – nienawiść do Polski i Polaków wyrażana wielokroć poza granicami naszej ojczyzny; trwanie w uporczywej apostazji i odrzuceniu życia kościelnego – jeśli prawdą jest, że polscy przybrani rodzice, p.p. Geremkowie, ochrzcili go). A na koniec – sprawca katastrofy drogowej spowodowanej rażącym naruszeniem przepisów poprzez wyprzedzanie z niedozwolona prędkością (wg niejawnych danych policyjnych samochód Geremka jechał z prędkościa ok. 170 km/h, co zresztą potwierdza stan wraku jego samochodu. Najkrócej więc mówiąc, gdby to nie ON – należałoby powiedzieć pirat drogowy, szosowy bandzior, jak co tydzień wielu ginie przyprawiających tez innych o śmierć lub utratę zdrowia. Ale o tym cicho, sza, podobnie jak o b. ciężkim stanie ofiar samochodu, z którym ten przestępca – bo to było przestępstwo – się zderzył. Przy tym wszytkim jakś szalona amnezja i demencja we wszytkich mediach, które jawia sie jako rzekomo katolickie: do dziś, tj. 22 lipca, nikt sie nawet nie zająknął, nikt nie zauwazył tej potwornej oczywistości, że nie tylko przestępcy drogowemu – wszak mozna to potraktowac jako incydent w życiu zmarłego, który nigdy wcześniej nie miał miejsca, tak jednak mozna powiedziec o każdym przestępcy, który popełnia wystepek po raz pierwszy – ale jawnemu bezbożnikowi, głosicielowi nauk jawnie przeciwnych doktrynie wiary katolickiej i katolickiej moralności, który poglądów głoszonych publicznie nie odwołał, urządzono katolicką mszę. I co Pan na to, Panie Jurek?
będzie brakowało panu kolegi z loży
koleś był dobrym kurierem a nie politykiem
Pan Marszałek nabrał wody w usta.
***
Zachecam do przeczytania tekstu “Polityczny spektakl zakłamania” napisany przez dr.St Krajskiego, dostepny jest on na stronie INTERNETOWEJ GAZETY KATOLIKÓW.