Czy są jeszcze w Sejmie posłowie?
Dakota Południowa, uchwalając zwykłą ustawę nakładającą obowiązek informowania w szpitalach o człowieczeństwie dziecka poczętego (pisze o tym dzisiejszy „Nasz Dziennik”), spowodowała na swoim terytorium likwidację wszystkich gabinetów śmierci. Oto przykład skutecznej polityki cywilizacji życia. Szpital za szpitalem, przepis za przepisem, kraj za krajem, aż po międzynarodowe regulacje praw człowieka. Nasi posłowie mogą (w drodze rezolucji) – o co zabiegam od początku roku – spowodować, by nasz kraj wystąpił w ONZ o międzynarodowe potępienie zbrodni aborcji. Partyjne centrale manewrują, co zrobić, żeby nic nie zrobić. Wczoraj, podczas debaty o odwołaniu minister Kopacz, wyegzekwowały od swych posłów haniebne milczenie w sprawie dziecka Agaty. Kibice sejmowej bijatyki mogą zgodnie zaśpiewać „Nic się nie stało, PO-PiS-ie, nic się nie stało!”
Tymczasem potrzeba niewiele: małej, międzypartyjnej inicjatywy posłów. Wystarczy piętnastu posłów PiS, PO, PSL (są jeszcze niezależni), którzy nie oglądając się na swoje partyjne centrale zgłoszą międzypartyjny projekt uchwały i naprawdę w konkretnej sprawie „zjednoczą prawicę” rozrzuconą po różnych partiach. Tym samym utrudnią centralom stawianie sprawy w kategoriach walk i kalkulacji partyjnych. I wezwą Sejm do decyzji, której trudno będzie przeszkodzić. W końcu za rządów Belki ustanowiliśmy Narodowy Dzień Życia, a w poprzedniej kadencji mieliśmy 82 % głosów za odmową finansowania przez Polskę eksperymentów na dzieciach w embrionalnej fazie życia oraz 60 % głosów za zmianą Konstytucji. Dlaczego dziś, w najbardziej chrześcijańskiej Izbie od odzyskania niepodległości (najwięcej posłów prosiło Boga o pomoc w ślubowaniu poselskim), nie mielibyśmy tej sprawy wygrać? Trzeba tylko mieć odwagę postawić kwestię.
Profesor Tadeusz Styczeń napisał, że prawa nienarodzonych są miarą demokracji. Dziś ta sprawa staje się również testem polskiego parlamentaryzmu. Czy mamy jeszcze posłów zdolnych do samodzielnej inicjatywy i poczuwających się do odpowiedzialności za przyszłość Polski, gotowych pracować dla świata bezpiecznego dla naszej wolności? Jak pisał Ronald Cartland: „Wolność każdego obywatela zależy od tego, czy członkowie Izby mają wolność słowa i prawo do niezależnych opinii”. Powtórzę jeszcze raz: niech działają licząc na Boga. W końcu to Jego prosili o pomoc w wypełnieniu mandatu, a nie Przemka Gosiewskiego i Sławka Nowaka.
To prawda, życie każdego dziecka od momentu jest najważniejsze i trzeba je chronić, aż do naturalnej śmierci. Dzisiaj poraz pierwszy w swoim życiu zostałem Ojcem małej Martynki. Rodziła się 29 godzin, byłem cały czas przy Żonie i moim Dziecku. Cud narodzin polecam każdemu przyszłemu ojcu, zobaczyć to, móc przeciąć pępowinę etc., to ogromne przeżycie, którego nie da się opisać słowami, bo jest ich za mało. Kochajmy życie i zawsze walczmy o nie, bo jest najważniejsze, zwłaszcza te jeszcze w łonie matki.
Odpowiem na pytanie retoryczne przypomnieniem faktu z historii: prez. Bierut też dodał do przysięgi “Tak mi dopomóż Bóg!”. Jak widać z historii, wielu takie deklaracje traktuje jako… politycznie użyteczne delakracje, swoistą poprawność polityczną – w katolickim kraju to ładnie wygląda.
A propos, czy min. Kopacz też wzywała Boga przy zaprzysiężeniu na ministra?
Jestem jak najbardziej przeciw hipokryzji posłów i z całego serca kibicuję wszelkim zmianom prawa, poprawiającym ochronę życia. Powodzenia!
Jest tylko jedno małe “ALE” wobec tego o czym Pan pisze. Trzeba mieć odwagę bycia sobą, a o to najtrudniej kiedy liczy się głosy, interesy i doraźne potrzeby klubu, a nie sumienie. Ciekawe jest tylko to, że ci ludzie powołują się na Ewangelię i włączają sie w “katolicki głos w naszych domach” a jak przyjdzie moment, aby słowo stało się ciałem, to okazują się jedynie słuchaczami, a nie wykonawcami Słowa.
Mając ponad 10 lat obejrzałem w kinie panoramiczny film “Pan Wołodyjowski”. Pozostał mi na zawsze w pamięci obraz bohaterskiego Pułkownika Wołodyjowskiego i miłość do I RZECZYPOSPOLITEJ
Przedstawienie przysięgi-ślubowania Pułkownika Wołodyjowskiego w katedrze kamienieckiej jest wzniosłe, wypwiadane słowa oddają przekonanie i wolę bohatera.
Przysięga została spełniona; szmaty białej na mur nie zatknął, legł pod gruzami zamku.
Tu postać historyczna miesza się z fikcją literacką, ale dzisiaj w katedrze kamienieckiej są odprawiane msze św. za duszę Jerzego Wołodyjowskiego, stolnika latyczowskiego poległego w obronie Kamieńca przez niektórych nazwanym Hektorem kamienieckim.
Nasi posłowie “wybrańcy polskiego narodu”. nie zwracając się do swojego sumienia, nie rozważając samodzielnie co jest dobre dla Polski a co nie, tylko słuchając szefów klubów ciągle wywieszaja białą szmatę.
Słowa przysięgi “tak mi dopomóż Bóg” to są ich własne słowa, więc powinni mieć Boga na względzie, Ci którzy te słowa wypowiedzieli.
Niektóre sprawy pewno wymagają dyscypliny klubowej, ale nie takie jak wymieniona we wpisie.
Swiadectwo jednej kobiety z Kalkuty przemawiało do nas katolików bardziej niż tysiące słów polityków czy biskupów. Bo tak już jest że współczesnemu swiatu potrzeba swiadectwa a nie słów. My Polacy musimy zacząć od czynów – niech panowie posłowie zaopiekują się najpierw jednym z domów samotnej matki – tym położonym najbliżej ul. Wiejskiej w Warszawie. Niech przekażą tam częsć swych poselskich diet, porozmawiają z kobietami które tam trafiły.
Panie Marku – może Pan powinien dać przykład.
Mimo iż jestem sympatykiem lewicy tym razem jestem zmuszony zgodzić się z panem. Posłowie zapominają że reprezentują naród Polski i interesy (też) Polskie.
Skandalem było zachowanie posłów PO i PiS w trakcie obrad Komisji i uważam że posłowie (i posłanki) powinni przeprosić nas-Polaków za swoje chamskie i ordynarne zachowanie.
Panie Marszałku,
Przeczytałem Pański wpis i wszystkie wpisy pod nim (od 1 do 5. Gratulacje dla Macieja-Augustów!).
Pana problem i problem autorów powyższych wpisów, który też jest moim problemem osobistym, polega na tym, że ŻYCIE to nie jest BAJKA, gdzie dzielny rycerz jednym pociągnięciem miecza ścina łeb strasznemu potworowi.
Ja też kocham dzielnych, odważnych i wielkich ludzi (być może jest to kompleks własnej nicości???), którzy ZŁEGO zwyciężyli DOBREM i WYTRWAŁOŚCIĄ. Kocham PRAWDĘ, najlepiej w jej postaci NAJCZYSTSZEJ, tzn. BEZWZGLĘDNEJ czyli BOSKIEJ. Wierzę w wielkość każdego człowieka w jego BOSKIM PIERWIASTKU. Zdaję sobie sprawę ze SŁABOŚCI ludzkich, ale wierzę w ludzkie PRAGNIENIE PIĘKNA, czyli BOSKOŚCI, która polega właśnie na PRAWDZIE, ODPOWIEDZIALNOŚCI i SPRAWIEDLIWOŚCI.
Oprócz wiary w człowieka, wierzę w nas, Polaków…wierzę, że nauczeni historią własną jesteśmy mądrzejsi od innych i dzięki temu możemy ten świat uczynić lepszym.
A więc Panie Marszałku i Szanowni Autorzy własnych postów: Przeczytałem to, co napisałem powyżej i stwierdzam z całą stanowczością:
O słodka NAIWNOŚCI…NAIWNOŚĆ, NAIWNOŚĆ, NAIWNOŚĆ!!!
Czym jest BOHATERSTWO??? BOHATERSTWO to ODWAŻNY CZYN pojedyńczego człowieka lub grupy ludzi, który…tu UWAGA…jest skutkiem podłoża społecznego, w jakim przyszło się jemu/im wychować. Jakie jest PODŁOŻE SPOŁECZNE obecnej Polski??? Jest ono MARNE!
Dlatego Panie Marszałku, proszę nie żądać od Polski i Polaków czynów bohaterskich. W obecnej Polsce NIE MA PODŁOŻA, na którym może zakwitnąć bohaterstwo! A nawet jeśli jakieś czyny bohaterskie się zdarzą, to NIC one nie zmienią…NIHILIZM i HEDONIZM są zbyt wszechobecne. Pańskie nawoływanie do czynów wielkich i oczekiwanie ich od MARNYCH posłów NIC NIE DA. Polski nie da się zmienić WIELKIMI CZYNAMI. To NIE DZIAŁA już od stuleci!!! Polskę można jednak zmienić MAŁYMI KROKAMI.
Dlatego wydaje mi się, i obym się mylił, iż PO oraz SLD są partiami, które zrozumiały mechanizm przprowadzania zmian społecznych. Partie te realizują plan zmiany Polski na kraj bardziej ‘europejski’ właśnie metodą ‘małych kroków’ [Tyle że 'europejskość' dla partii lewicowych i liberalnych polega na krzewieniu hedonizmu, nihilizmu, egoizmu a także izolacjonizmu społecznego (utrzymywanie wysokiego poziomu życia kosztem wartości). Nie ma to nic wspólnego z 'europejskością' opartą na wartościach (w tym wartościach religijnych), opratą na tradycji, przywiązaną do demokracji (nawet kosztem gospodarki: patrz przymilanie się Sarkozy'ego do komunistycznych Chin i post-komnistycznej Rosji)].
Moja recepta jest taka, że ZMIANY należy przeprowadzać MAŁYMI KROKAMI (praca u podstaw), podobnie jak w Dakocie Południowej. Natomiast na ONZ też przyjdzie czas i to może jeszcze za naszego życia, ale chyba jeszcze nie teraz.
Nie zmieniajmy tego świata od kreowania bohaterów, których nikt nie rozumie. Zmieniajmy za to ten świat począwszy od języka, który ten świat, w tym Polska, rozumie. I dodam tylko, że z pewnością nie jest to język Radia Maryja (ale być może język Radia Józef?).
do fidela:
współczuję pesymizmu! jak wiadomo z historii, najwięksi święci pojawiali się w czasach największego bagna – wystarczy przestudiować podłoże społeczne czasów Franciszka i Dominika, Loyoli i Nereusza, Don Bosco i w końcu Matki Teresy i Jana Pawła II a zaręczam, że i wielu, wielu innych – “gdzie rozpanoszył się grzech, tam jeszcze bardziej rozlała się łaska”. Żyjemy w brudnych czasach, więc Duch da nam wielu świętych. Wielu wielkich zapowiadał czas nowego pokolenia, które odnowi ziemię. Wierzę, że ledwo przeszłe spotkanie w Sydney przyczyni się do tej odnowy. Trochę optymizmu.
zgadzam się z Pana wpisem. dziś w Sejmie bardzo widać brak polityków, którzy traktują poważnie walkę o prawa nienarodzonych. życzę Panu i pana stronnictwu powrotu do parlamentu. może uda się jeszcze raz odbudować stronnictwo prawdziwej, konserwatywnej Prawicy
Bardzo ładnie powiedziane. Człowieczeństwo życia poczętego.
Ludzie są w stanie wymyślić tyle przeróżnych określeń na człowieka poczętego by nie nazwać go tylko CZŁOWIEKIEM. Skąd ten strach przed nazwaniem rzeczy po imieniu, strach przed nazwaniem człowieka człowiekiem od chwili jego poczęcia. Mówi się o jakiś zlepkach komórek, fasolkach, galaretkach, naroślach, roślinkach…itd. Morderstwo nazywa się aborcją. Czemu to ma służyć. Zamydleniu oczy, ukojeniu sumień, usprawiedliwieniu a może ZEZWOLENIU. Człowieka przecież nie wolno zabijać i jeśli ktoś to robi to mówi się o nim jako o zbrodniarzu, mordercy, zabójcy itd…. Nazywając dzieci nie narodzone fasolkami i galaretkami daje się zezwolenie na dokonywanie morderstw na masową skalę. Dokonuje się ludobójstwo w świetle obowiązującego prawa. Gdzie nasza wrażliwość, jaka jest ta nasza cywilizacja i humanizm. Gdzie jest nasze człowieczeństwo i kim my sami jesteśmy ?
A te skrajne choć wcale nie wyjątkowe przypadki tak zwanej aborcji. Skrajne to znaczy dokonywane nawet w 9 miesiącu ciąży. Czym to 9 miesięczne dziecko różni się od samego siebie sprzed np. godziny czasu kiedy to będzie miało to szczęście i przejdzie na drugą stronę kanału rodnego ? Różnica jest zasadnicza. To samo dziecko godzinę młodsze można w wielu miejscach w majestacie prawa zabić. Po godzinie już nie. To jest dopiero szczyt hipokryzji i łajdactwa. A jakie jest tłumaczenie ? PŁÓD jest nierozwinięty i nierozumny. Można zatem zrobić z nim cokolwiek. Człowiek przecież rozwija się przez całe swoje życie. Początkiem nie jest chwila porodu. Te dzieci w łonie matki również się rozwijają. Są cały czas dziećmi (ludźmi), tyle że na właściwym sobie etapie rozwoju.
Celowo użyłem słowa płód. Chciałem przez to podkreślić jak ważne jest nazywanie człowieka człowiekiem od chwili jego poczęcia. Nazwa ustawy o człowieczeństwie życia poczętego jest najtrafniejsza z możliwych, bezpośrednio nazywająca rzeczy po imieniu. Tylko po co ja to wszystko piszę akurat na Pańskim blogu?
Odnosząc się do treści Pańskiego wpisu sądzę, że ks. Jakub Przybylski ma bardzo wiele racji. Trzeba mieć własne wartości i zasady według których się żyje i postępuje. Ludzie, którzy zawieszają je na kołku w przedpokoju własnego gabinetu wszystko jedno z jakich pobudek nie są godni uznania i szacunku. Tak naprawdę nic sobą nie reprezentują. Są jak chorągiewki na wietrze. Nie powinni nigdy pełnić funkcji publicznych. Wcześniej czy później prowadzi to bowiem do katastrofy, zniewolenia i upadku.
Tylko czyżbyśmy naprawdę żyli w takich czasach że trzeba mieć odwagę bycia sobą??
Pozdrawiam
@ Jerzy Przeniczka:
W swojej głębokiej naiwności czasami staram się być realistą. Obecna Polska, i notowania premiera Tuska, to tak jak wybory w 2001 roku z, bodajże, 42% zwycięstwem Millera i SLD, to ciągle efekt 45 lat komunizmu (od 22 lipca 1944 do 4 czerwca 1989) i 13 lat Michnikowszczyzny.
Społeczeństwa zmieniają się powoli, szczególnie społeczeństwa zniewolone. Potrzeba czasu, wytrwałości i skuteczności. Skuteczności należy uczyć się od przeciwników, aczkolwiek nie należy przejmować szkodliwych wzorców dla Państwa i państwowości (takiego typu jak np. Kancelaria RM wysyłająca instrukcje do ‘swoich’ POowców).
My ludzie musimy mieć przecież dużą siłę, również fizyczną oraz kreację intelektualną równocześnie. Polecam zatem odkrycia polskich naukowców, stanowiące przekaz na stronie internetowej, adres:
http://www.magdalirl.com.pl
Niezwykle ważna jest też wiedza z książki pt.:
PORADNIK ŻYWIENIOWY człowieka w XXI wieku.
Znajdują się w niej unikatowe tabele żywieniowe (tzw. Indeks Żywieniowy tj. IŻ produktu).
Chleb typu KR-IRL stanowi aktualnie wymóg zdrowia. Jest w nim ogromna energia i czystość biologiczna produktu zarazem.
Obecnie mało kto, o tym w Polsce wie. O swoje zdrowie musimy przecież zadbać sami. To wtedy je wygramy!
A. D. z Łodzi