Jest coraz gorzej. Wojna toczy się już na całym gruzińskim terytorium. Rosja bombarduje wąwóz Kodori, stanowiący główną drogę na wybrzeże abchaskie, a abchaskie siły separatystyczne podjęły ataki na wojska gruzińskie. To nie jest już kryzys osetyński. 

Na szczęście kryzys zbudził odpowiedzialność: wreszcie jednym głosem mówią nasze władze publiczne. W we wspólnej deklaracji prezydentów Polski i państw bałtyckich najważniejsze jest zapewnienie, że napaść na Gruzję nie może być w Unii Europejskiej „pominięta milczeniem lub nic nie znaczącymi oświadczeniami”. To dzieje się naprawdę i potrzebna jest polityka naprawdę. I konkretnym aktem jest wniosek ministra Sikorskiego o natychmiastowe posiedzenie Rady Europejskiej. 

Nasza inicjatywa jest tym potrzebniejsza, że w samym środku Europy odzywają się i inne głosy. Niemiecki wiceminister spraw zagranicznych Gernot Erler potępił Gruzję za „pogwałcenie prawa międzynarodowego” i złamanie rozejmu’92. Szkoda, że nie odzywał się, gdy ten rozejm był bez przerwy łamany, łącznie z ostrzeliwaniem z terytorium Osetii rządowych śmigłowców gruzińskich. A swoją drogą warto w tym kontekście, podobnie jak w sprawie gazociągu bałtyckiego, zastanowić się, co dla Niemiec oznacza solidarność europejska? Warto im stawiać to pytanie, a najbliższy czas wyjaśni, co solidarność oznacza dla całej Unii. Odpowiedź na to należy przede wszystkim do Nicolasa Sarkozy i do José Manuela Barroso. Sarkozy rozmawiał już z prezydentem Saakaszwilim i przedstawił plan kryzysowy: natychmiastowe przerwanie ognia, nienaruszalność niepodległości i całości terytorialnej Gruzji oraz wycofanie wojsk rosyjskich i gruzińskich na pozycje sprzed wybuchu walk, z koniecznym wsparciem międzynarodowym. 

Najważniejsze jest to ostatnie, bo Finlandia, przewodnicząca obecnie OBWE, stwierdziła faktyczne wygaśnięcie udziału Rosji w trwającej już szesnaście lat misji mediacyjnej. Oczywistości też trzeba stwierdzać, bo to dopiero pole do nowych działań. A w Gruzji potrzebna jest i nowa skuteczne mediacja, najlepiej Unii Europejskiej, i wprowadzenie wojsk rozjemczych do Osetii Południowej i do Abchazji.