Tak – cały rok pisania tego bloga. Czym dla mnie jest? Po części publicznym dziennikiem, po części stałym felietonem, a właściwie – jednym i drugim jednocześnie. Dzięki jego edycji mogłem przeprowadzić kampanie w sprawie Traktatu Lizbońskiego i w sprawie Gruzji. To o tyle istotne, że w sprawach najważniejszych trzeba się wypowiadać cały czas, nie ograniczając się do jednorazowego oświadczenia. Tak jak w sprawie cywilizacji życia. Zrelacjonowałem na bieżąco swoje dwie kampanie wyborcze. Piszę z zasady o życiu publicznym, ale niedziele i święta rezerwuję – również na blogu – dla spraw wiary i Kościoła.  

Moim oponentom otwieram nieograniczoną możliwość krytyki mojej działalności i mojego stanowiska. Potrafię oczywiście odróżnić nawet radykalną krytykę od manifestacji wrogości, ale drugie przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza. Tolerancję trzeba praktykować, a nie tylko używać jej do pouczania innych. Jak na razie wyznaczyłem jej jedną granicę i proszę Czytelników o jej zachowanie – nie zgadzam się na żadne wulgaryzmy w dyskusji, „od siebie”, również wykropkowane. Cytaty to co innego – nie jesteśmy purytanami, po prostu chodzi o poziom debaty i stosunek do ludzi. 

Dziękuję Wszystkim Czytelnikom za głosy poparcia, przyjaźni i krytyki. A korzystając z okazji (bo nie miałem ostatnio wpisów czysto „blogowych”), fidelowi dziękuję za materialne poparcie Prawicy Rzeczypospolitej. Jego „wdowi grosz” – to całkiem sporo groszy. Bo 400 zł rocznie to bardzo konkretne osobiste poparcie. Tym cenniejsze, że fidel sam pisze, że nie ze wszystkim się z Prawicą zgadza, ale zgadza się z nami bardziej niż z innymi. Oto głos prawdziwie republikański! Bóg zapłać!